Innym razem (24 lipca) śpiesząc się na wschód słońca aż mnie zatkało (i musiałam mieć nieźle zdumioną minę, bo w życiu bym się go spotkać nie spodziewała), jak zaraz za tymi moimi drzwiami do lasu zobaczyłam, jak coś siadło na drodze … ale tutaj nie miałam żadnych wątpliwości, pomimo, że było jeszcze szarawo i pierwszy raz na żywo go widziałam … to był … dudek, bo miał charakterystyczny czubek. Jak się przyłożyłam szybko do zdjęcia to mi zwiał. Poleciałam w tym kierunku, ale nie wiedziałam, gdzie mi się schował. Dostrzegłam go jeszcze już daleko na drzewie, cyknęłam szybko zdjęcie, przyłożyłam się do następnego, ale znów dał nogę. Wyszłyby fajne, jakby zechciał posiedzieć dłużej, bo już się rozjaśniło, ale zniknął i był za daleko, żeby za nim gonić. A na pociechę został mi piękny wschód słońca …
#ptaki #dudek