Latest wildlife posts
Ale żeby nie było tak różowo, to nie wiem, czy za rok będzie taka możliwość, bo wzorem Zakątka tutaj też dzieje się nieciekawie. Odkąd tu zamieszkałam wychodząc w pola, już za pierwszymi wielkimi drzewami koło drogi, o których zawsze mówię, że są to takie „moje” drzwi do lasu było zielono i krzaczaście i dużo ciekawych drzew rosło. Od dwóch lat sukcesywnie zaczęto wszystko wycinać i przygotowywać działki pod budowę. Jeszcze w zeszłym roku zaczęły powstawać trzy domy, a w tym to już poszło na całość, wycięli nawet wszystkie drzewka, które rosły koło ścieżki (łącznie z drzewkiem pod którym czatowałam na derkacza), zrobiła się pustynia, na której zbudowano drogę, powytyczano i ogrodzono działki, Wcześniej była to kraina gąsiorków, tutaj najbliżej i najłatwiej można było je podejść, podglądać i fotografować, bo było pełno kolczastych krzewów, a teraz hen jak okiem sięgnąć pusto. … A gąsiorki ponoć przylatują zawsze do tego samego krzaczka (bez komentarza) ... Wcześniej nieco dalej też ogrodzono siatką leśną dwie działki i ciągle widziałam, jak zwierzęta w nią wpadają, bo były zniszczenia. Miałam tylko nadzieję, że sobie większej krzywdy nie robiły. W końcu widziałam kiedyś akcję straży pożarnej, jak z tej siatki wyciągają rogami zaplątanego w nią jelenia. Masakra. W tamtym miejscu póki co szkód na szczęście nie naprawiają i stoją chyba już tylko prowizoryczne bramy. Wiem, że to jest czyjaś własność, ale czy trzeba od razu wszystko niszczyć, ciąć i robić pustynię? Może przecież ludzie, którzy to kiedyś kupią byliby szczęśliwi, że rosną takie dorodne drzewa, mają pod nosem jeżyny, dziką różę itp …. Jedna z sąsiadek, której córka się tam buduje stwierdziła na moją obawę o przyzwyczajone do tych miejsc zwierzęta i ptaki „ludzie muszą gdzieś mieszkać”. I potem koniec końców, jak krzątam się koło domu, a rano widzę stadko sarenek, które przychodzi się paść obok na niezamieszkałą jeszcze póki co działkę i drżę jak się przedostaną do lasu przez drogę, skrzyżowanie, a potem przez te częściowo już zabudowane tereny do pól i lasu. Kilka razy widziałam, jak nie zdążyły się ewakuować wcześnie, spędziły cały dzień tutaj. Ciągle sprawdzałam, czy są i czy jakieś bezpańskie psy im krzywdy nie zrobią. I taka to nasza rzeczywistość ….. Wyobrażam sobie, jak te biedne zakątkowe zwierzątka muszą być zdezorientowane nową rzeczywistością. Mam nadzieje, że znajdą bezpieczne miejsce. #sarenki
Show more
#derkacz Kilka zdjęć najbardziej udanych wklejam, kilka jest mniej udanych, bo pomimo, że w końcu podeszłam nawet przez trawy po pachy dosyć blisko, kilka wysokich, pojedynczych trawek zasłaniało mój obiekt i zabierały ostrość w aparacie.
Zrobiłam kilka zdjęć, nagrałam parę filmików i tak przez kilka dni obserwowałam, a w domu szukałam w książkach co to za nowe znalezisko … W międzyczasie czytałam też i czytam nadal książkę „Kalendarz ptaków” i już na sto procent wiedziałam co to za ptaszek. Autor książki powołuje się często na wybitnych ornitologów i Pan Jan Sokołowski opisał głos gagatka jako „dźwięk nakręcanego starego zegarka” … czyli spotkałam … derkacza, hurra!!! Podobno bardzo trudno go dostrzec i tym bardziej jestem zachwycona, że się udało. Później nawet z domu słyszałam ( i w końcu wiedziałam kto to wydaje takie dźwięki), jak się o zmroku odzywa, bo podobno tak lubi …
Show more
Chciałabym podzielić się z Wami jedną z nowych obserwacji z lata. Kilka dni z rzędu idąc w pola przed wschodem słońca słyszałam ciekawe odgłosy. W końcu spróbowałam zlokalizować skąd dochodzą, łatwo nie było, bo przede mną spore pole z wysoką trawą, ostami, kilka krzaczków i drzewek, ale się zaparłam na tego nowego gościa jakiegoś. Celowałam, celowałam aparatem i ciągle pudło … W końcu jak już mi się wydawało, że wiem, które to miejsce, znalazłam sobie koło ścieżki kopczyk trawy, jedyne wyższe miejsce w okolicy i spróbowałam go namierzyć i udało się … siedział sobie na krzaczku i wydawał swoje oryginalne dźwięki.
Show more