Vixen
Posts
https://m.youtube.com/watch?v=PwDyeP0FKGc
Pogoda drugi dzien z rzedu taka se o, wiec z samego rana zeby zdazyc przed deszczem wyruszylam na klify na spacer.
Udalo mi sie ustrzelic pare ptaszkow, oczywiscie najwiecej rudzikow. Ogolnie rudziki zawsze przepieknie pozuja a ja nie potrafie im sie oprzec ;) Najwieksza niespodzianka dnia byl Potrzos, ktory chyba przylecial nad morze na wakacje haha bo do bagien i szuwarow mamy stad kawalek. Poza tym spotkalam jeszcze pare kosow i pokląskwy, ktore nie mialy nastroju na pozowanko. Na koniec pogwizdalam sobie z Drozdem.
Byl daleko, wiec mialam okazje troche go poogladac.
Witam kochani.
Od kilku nocy wpadają do mnie liski. Samica Dzikuska i jej mężczyzna. Najwyraźniej wywąchały orzeszki i owoce, które rzucam ptakom na rano. Wczorajszej nocy pięknie mi zapozowali do filmu. Bardzo chciałabym zobaczyć je w kolorze. Może się uda kiedy noce będą krótkie.
Pozdrawiam wszystkich i życzę miłego dnia. Dzisiaj mam wolne, więc będę działać
Pamiętam kiedy Berta prawdopodobnie była jeszcze w jajku albo już się nawet wykluła robotnicy zaczęli przycinać okoliczne drzewa. Darłam się na nich z ogródka żeby nie przycinali drzewa z gniazdem moich srok. Pamiętam jak co chwilę podlatywaly do gniazda sprawdzać czy wszystko jest w porządku. Serce mi pękało kiedy widziałam te biedne sroki. Udało się, sroki zostały a my wciąż mamy piękne drzewo. Dzisiaj wiem, że to co zrobili ci robotnicy było niezgodne z prawem ponieważ w okresie lęgowym nie wolno przycinać drzew i żywopłotów. Tak więc Berta rosła, wypierzala się i razem z rodzicami przylatywała na posiłki. Matka uczyła ja samodzielności, widziałam jak na nią fukała kiedy mała Berta wystawiała do niej dziób w oczekiwaniu na jedzenie. Po jakimś czasie rodzice Berty polecieli dalej a moja sroka została. Zaprzyjaźniliśmy się od razu. Nie powiem, rozpiesciłam ją. Bercie wolno wszystko. Od skakania po stoliku, zaglądania nam do domu, rozgrzebywania cebulek po zakopywanie orzeszków i makaronów w doniczkach. Berta przylatuje na każde zawołanie,kiedy wracam z pracy siedzi na dachu i skrzeczy. A najbardziej skrzeczy na koty, ten dźwięk rozpoznaję od razu, czasami wydaje mi się że ona robi to bo wie że wyjdę pogonić kota. Także ja też dałam się trochę wytresować.
W tym roku wczesną wiosną Berta przyprowadziła swojego wybranka Alberta. Muszę przyznać że ma gust, piękny, przystojny a jak skrzeczy! Dzisiaj Berta sama stworzyla dom, przylatuje do ogródka z pomietymi falbanami od siedzenia w gnieździe. Teraz Albert wpada częściej na kluski, ryż i orzeszki.
Tak więc czekam teraz na pojawienie się małych, skrzeczących wypiórów.
Następnym razem nakręcę krótki filmik z wizyty u państwa Rudzikowskich.