Nadleśnictwo Piwniczna, Lasy Państwowe dodał(a) nowe zdjęcia (4) do albumu: Wśród paproci.
Janusz Lewicki
@janusz-lewicki
Posts
#PrzyrodaPuszczy
#RokBotaniki
To ten czas, kiedy na stawach, stawkach i oczkach wodnych w Puszczy rozkwitają grzybienie białe (Nymphaea alba L.).
Potrzebują odpowiedniej ilości ciepła (którego ostatnio nie brakowało), aby rozwinąć swoje duże kwiaty.
Tak zaplanujcie wycieczki, aby choć jedno miejsce ich kwitnienia zostało odwiedzone.
Fot. M. Wieciech
Show more
#RokBotaniki
To ten czas, kiedy na stawach, stawkach i oczkach wodnych w Puszczy rozkwitają grzybienie białe (Nymphaea alba L.).
Potrzebują odpowiedniej ilości ciepła (którego ostatnio nie brakowało), aby rozwinąć swoje duże kwiaty.
Tak zaplanujcie wycieczki, aby choć jedno miejsce ich kwitnienia zostało odwiedzone.
Fot. M. Wieciech
O tej porze roku u samców jeleni i łosi możemy zaobserwować powstawanie nowego poroża.
Latem całe poroże jest pokryte tzw. scypułem. Co to jest?
#Scypuł to nic innego, jak lekko owłosiona skóra. Jest silnie ukrwiona dzięki naczyniom krwionośnym, które dostarczają krew i substancje odżywcze we wszystkie nowo powstające odnogi poroża. Dzięki temu, w dość krótkim czasie poroże rośnie i się odbudowuje.
Kiedy poroże już urośnie na odpowiednią wielkość, wówczas scypuł wysycha, obumiera i jest wycierany o drzewa i krzewy. I nowiutkie poroże gotowe!
Po okresie godowym, poroże odpada od głowy i cały proces budowy nowego wieńca zaczyna się od nowa... i tak co roku.
M. Zając
#PorożeToNieRogi #Poroże
Show more
Latem całe poroże jest pokryte tzw. scypułem. Co to jest?
#Scypuł to nic innego, jak lekko owłosiona skóra. Jest silnie ukrwiona dzięki naczyniom krwionośnym, które dostarczają krew i substancje odżywcze we wszystkie nowo powstające odnogi poroża. Dzięki temu, w dość krótkim czasie poroże rośnie i się odbudowuje.
Kiedy poroże już urośnie na odpowiednią wielkość, wówczas scypuł wysycha, obumiera i jest wycierany o drzewa i krzewy. I nowiutkie poroże gotowe!
Po okresie godowym, poroże odpada od głowy i cały proces budowy nowego wieńca zaczyna się od nowa... i tak co roku.
M. Zając
#PorożeToNieRogi #Poroże
Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Lublinie
Gdybyście się zastanawiali spacerując po lesie, co to za ślady na drzewach, to w tym przypadku powstały na skutek uderzenia pioruna️
Nadleśnictwo Janów Lubelski, Lasy Państwowe
Takie rzeczy
️️️
Uderzenie pioruna było przyczyną wczorajszego pożaru w leśnictwie Pikule. Na szczęście szybka reakcja leśników, 8 zastępów straży i opady deszczu uniemożliwiły dalsze rozprzestrzenianie się ognia. Piorun pozostawił po sobie widoczny ślad w postaci listwy piorunowej na pniu sosny.
Dlatego pamiętajcie, aby podczas burzy️ nie chronić się pod drzewamiPodczas uderzenia pioruna drzewo pęka rozrzucając wokół siebie drzazgi i kawałki drewna. W efekcie tego mogą spaść na nas ciężkie gałęzie a nawet wybuchnąć pożar jaki miał miejsce ostatniego wieczoru.
Show more
Gdybyście się zastanawiali spacerując po lesie, co to za ślady na drzewach, to w tym przypadku powstały na skutek uderzenia pioruna️
Nadleśnictwo Janów Lubelski, Lasy Państwowe
Takie rzeczy
️️️
Uderzenie pioruna było przyczyną wczorajszego pożaru w leśnictwie Pikule. Na szczęście szybka reakcja leśników, 8 zastępów straży i opady deszczu uniemożliwiły dalsze rozprzestrzenianie się ognia. Piorun pozostawił po sobie widoczny ślad w postaci listwy piorunowej na pniu sosny.
Dlatego pamiętajcie, aby podczas burzy️ nie chronić się pod drzewamiPodczas uderzenia pioruna drzewo pęka rozrzucając wokół siebie drzazgi i kawałki drewna. W efekcie tego mogą spaść na nas ciężkie gałęzie a nawet wybuchnąć pożar jaki miał miejsce ostatniego wieczoru.
Czasem tak cudowny #Jerzyk wymaga pomocy.
Najważniejsze, że owo ratowanie jest skutecznie .
Ptaszyna jest w dobrych rękach, odzyskuje siły i pewno wróci do swego naturalnego środowiska.
A przy okazji kilka #JerzykoweCiekawostki:
dużą część życia jerzyk spędza w locie.
To w powietrzu zbiera pożywienie, materiał na gniazdo, pije krople deszczu, kopuluje i śpi, szybując na dużej wysokości (nawet do 2,5 km).
Zdarza mu się odpoczywać chwytając pazurkami pionowej ściany skały lub budynku.
W pogoni za swą ofiarą osiąga prędkość nawet do 200 km/h.
Fot. Mirella Kowalczyk
Show more
Najważniejsze, że owo ratowanie jest skutecznie .
Ptaszyna jest w dobrych rękach, odzyskuje siły i pewno wróci do swego naturalnego środowiska.
A przy okazji kilka #JerzykoweCiekawostki:
dużą część życia jerzyk spędza w locie.
To w powietrzu zbiera pożywienie, materiał na gniazdo, pije krople deszczu, kopuluje i śpi, szybując na dużej wysokości (nawet do 2,5 km).
Zdarza mu się odpoczywać chwytając pazurkami pionowej ściany skały lub budynku.
W pogoni za swą ofiarą osiąga prędkość nawet do 200 km/h.
Fot. Mirella Kowalczyk
Lasy Państwowe
Płoną lasy u naszych południowych sąsiadów (Czechy)
Pożar wybuchł w niedzielę rano na terenie Parku Narodowego Czeska Szwajcaria. Ogień został zauważony z platformy widokowej na wysokości niemal 500 m n.p.m., przez pracowników parku.
Sytuacja jest krytyczna. Strażacy ewakuowali mieszkańców i turystów przebywających w okolicznych miejscowościach. Z uwagi na trudnodostępny skalisty teren, silny wiatr oraz duże ilości suchego drewna pokornikowego akcja gaśnicza jest bardzo utrudniona. Biorą w niej udział również śmigłowce i samoloty gaśnicze.
Dziś rano polscy strażacy zaoferowali pomoc w walce z żywiołem, co zostało zaakceptowane przez stronę czeską
Władze nie wykluczają, że pożar mógł powstać w wyniku celowego podpalenia lub niedbalstwa.
Dym z pożaru jest wyczuwalny w oddalonej o około 100 kilometrów Pradze.
Aktualne komunikaty i rozwój sytuacji można śledzić na stronach Czeskiej Straży Pożarnej (Hasičský záchranný sbor ČR) oraz Parku Narodowego (NP České Švýcarsko).
#Pożar #PożarLasu #UważajzOgniem
Show more
Płoną lasy u naszych południowych sąsiadów (Czechy)
Pożar wybuchł w niedzielę rano na terenie Parku Narodowego Czeska Szwajcaria. Ogień został zauważony z platformy widokowej na wysokości niemal 500 m n.p.m., przez pracowników parku.
Sytuacja jest krytyczna. Strażacy ewakuowali mieszkańców i turystów przebywających w okolicznych miejscowościach. Z uwagi na trudnodostępny skalisty teren, silny wiatr oraz duże ilości suchego drewna pokornikowego akcja gaśnicza jest bardzo utrudniona. Biorą w niej udział również śmigłowce i samoloty gaśnicze.
Dziś rano polscy strażacy zaoferowali pomoc w walce z żywiołem, co zostało zaakceptowane przez stronę czeską
Władze nie wykluczają, że pożar mógł powstać w wyniku celowego podpalenia lub niedbalstwa.
Dym z pożaru jest wyczuwalny w oddalonej o około 100 kilometrów Pradze.
Aktualne komunikaty i rozwój sytuacji można śledzić na stronach Czeskiej Straży Pożarnej (Hasičský záchranný sbor ČR) oraz Parku Narodowego (NP České Švýcarsko).
#Pożar #PożarLasu #UważajzOgniem
| Uwaga na kotki pod maską!
▪ Nie tylko ludzie potrafią docenić samochody. Ich wnętrza okazują się być dobrym schronieniem dla zwierząt. O ile koty nie wyrządzają dużych szkód w działaniu auta, to ich obecność pod maską może być niebezpieczna dla nich samych.
▪W ubiegłą niedzielę (24 lipca) na jednym z nowosolskich parkingów, funkcjonariusze wyciągnęli małego kociaka, który utknął w komorze silnika jednego z zaparkowanych samochodów. Przy tak wysokiej temperaturze powietrza i rozgrzanych blachach pojazdu, zwierze znajdowało się w kryzysowej sytuacji. Na szczęście policjanci zaopiekowali się zwierzakiem, napoili go i zawieźli do schroniska.
Lubuska Policja
KOT UTKNĄŁ W KOMORZE SILNIKA - URATOWALI GO POLICJANCI
Funkcjonariusze z Policja Nowa Sól , dzięki zgłoszeniu zaniepokojonych mieszkańców pomogli małemu kotkowi, który utknął w komorze silnika jednego z zaparkowanych samochodów. Mundurowi wiedzieli, że przy tak wysokiej temperaturze powietrza i rozgrzanych blachach pojazdu, liczy się każda minuta. Funkcjonariusze zaopiekowali się kotkiem, napoili go i zawieźli do przytuliska.
Do niecodziennej interwencji policjantów doszło w niedzielę (24 lipca) na jednym z nowosolskich parkingów. Wzorową postawą wykazali się nowosolanie, którzy zgłosili, że mały kotek utknął pod maską samochodu. Jak dobrze wiadomo, policjanci na co dzień ratują życie i zdrowie ludzkie. Jednak zdarzają się sytuacje, w których pomocy potrzebują także zwierzęta. Funkcjonariusze również na takie wydarzenia nie są obojętni i właściwie reagują, bez wahania niosąc pomoc zwierzętom. Policjanci mając na uwadze zagrożenie życia kociaka, który w tak wysokiej temperaturze nieopatrznie wszedł pod maską samochodu, wczołgali się pod pojazd, aby go ratować. Kotek był już osłabiony i przeraźliwie miauczał. Policjanci po wyciągnięciu zwierzęcia, przewieźli wystraszonego i wyczerpanego kotka do lekarza weterynarii, który przyjął go pod opiekę. Weterynarz pogratulowała policjantom i mieszkańcom postawy. Podkreślił, że obecnie niewiele osób pomaga zwierzętom w takich sytuacjach. Po opatrzeniu przez lekarza, kotek trafił do przytuliska, gdzie już nic mu nie zagraża.
Show more
▪ Nie tylko ludzie potrafią docenić samochody. Ich wnętrza okazują się być dobrym schronieniem dla zwierząt. O ile koty nie wyrządzają dużych szkód w działaniu auta, to ich obecność pod maską może być niebezpieczna dla nich samych.
▪W ubiegłą niedzielę (24 lipca) na jednym z nowosolskich parkingów, funkcjonariusze wyciągnęli małego kociaka, który utknął w komorze silnika jednego z zaparkowanych samochodów. Przy tak wysokiej temperaturze powietrza i rozgrzanych blachach pojazdu, zwierze znajdowało się w kryzysowej sytuacji. Na szczęście policjanci zaopiekowali się zwierzakiem, napoili go i zawieźli do schroniska.
Lubuska Policja
KOT UTKNĄŁ W KOMORZE SILNIKA - URATOWALI GO POLICJANCI
Funkcjonariusze z Policja Nowa Sól , dzięki zgłoszeniu zaniepokojonych mieszkańców pomogli małemu kotkowi, który utknął w komorze silnika jednego z zaparkowanych samochodów. Mundurowi wiedzieli, że przy tak wysokiej temperaturze powietrza i rozgrzanych blachach pojazdu, liczy się każda minuta. Funkcjonariusze zaopiekowali się kotkiem, napoili go i zawieźli do przytuliska.
Do niecodziennej interwencji policjantów doszło w niedzielę (24 lipca) na jednym z nowosolskich parkingów. Wzorową postawą wykazali się nowosolanie, którzy zgłosili, że mały kotek utknął pod maską samochodu. Jak dobrze wiadomo, policjanci na co dzień ratują życie i zdrowie ludzkie. Jednak zdarzają się sytuacje, w których pomocy potrzebują także zwierzęta. Funkcjonariusze również na takie wydarzenia nie są obojętni i właściwie reagują, bez wahania niosąc pomoc zwierzętom. Policjanci mając na uwadze zagrożenie życia kociaka, który w tak wysokiej temperaturze nieopatrznie wszedł pod maską samochodu, wczołgali się pod pojazd, aby go ratować. Kotek był już osłabiony i przeraźliwie miauczał. Policjanci po wyciągnięciu zwierzęcia, przewieźli wystraszonego i wyczerpanego kotka do lekarza weterynarii, który przyjął go pod opiekę. Weterynarz pogratulowała policjantom i mieszkańcom postawy. Podkreślił, że obecnie niewiele osób pomaga zwierzętom w takich sytuacjach. Po opatrzeniu przez lekarza, kotek trafił do przytuliska, gdzie już nic mu nie zagraża.
Ależ chce się pić w te upały!
Bierzcie przykład z samej przyrody i pamiętajcie o odpowiednim nawodnieniu! Napójka łąkówka, jak sama nazwa wskazuje, znana jest z tego, że lubi podpijać wodę z kropel rosy na trawach, którymi się żywi
Żerujące, naprawdę duże gąsienice, spotkamy wiosną na łąkach. Obecnie możemy obserwować imagines, które wabione światłem wlatują nam do domów i chaotycznie obijając się o ściany potrafią wzbudzić niemały popłoch - bo to naprawdę duże motyle, których rozpiętość skrzydeł dochodzi nawet do 7cm!
Ale bez obaw, są niegroźne - co najwyżej popatrzą spode łba, gdy przypadkiem wylądują nam na spodniach
Fot. D. Dziektarz
#napójka #upały #pogoda #motyl #ćma #gąsienica
Show more
Bierzcie przykład z samej przyrody i pamiętajcie o odpowiednim nawodnieniu! Napójka łąkówka, jak sama nazwa wskazuje, znana jest z tego, że lubi podpijać wodę z kropel rosy na trawach, którymi się żywi
Żerujące, naprawdę duże gąsienice, spotkamy wiosną na łąkach. Obecnie możemy obserwować imagines, które wabione światłem wlatują nam do domów i chaotycznie obijając się o ściany potrafią wzbudzić niemały popłoch - bo to naprawdę duże motyle, których rozpiętość skrzydeł dochodzi nawet do 7cm!
Ale bez obaw, są niegroźne - co najwyżej popatrzą spode łba, gdy przypadkiem wylądują nam na spodniach
Fot. D. Dziektarz
#napójka #upały #pogoda #motyl #ćma #gąsienica
Pokrzywnica (Prunella modularis)
Nazywany/a też: płochacz pokrzywnica
Pokrzywnica jest wielkości wróbla, ale smuklejsza. Pierś i głowę ma niebieskawopopielatą z brązowymi policzkami, dziób cienki i czarny, grzbiet brązowy w ciemniejsze kreski. Obie płcie ubarwione są jednakowo. Osobniki młodociane intensywnie plamiste zarówno z wierzchu, jak i od spodu, bez koloru popielatego.
Biotop
Ulubionymi siedliskami pokrzywnicy jest zarastające młodymi świerkami polany i uprawy choinek, a także gąszcze krzewów i gęste zagajniki, zarówno w lasach (szczególnie borach iglastych i mieszanych), jak i parkach, a nawet ogrodach. Zamieszkuje także zapuszczone rowy przydrożne i gęsto zakrzewione stoki.
Pokarm
Dieta pokrzywnicy latem składa się z owadów, pajęczaków i ślimaków, a zimą z drobnych nasion połykanych w całości. Ptak ten najczęściej żeruje na ziemi.
Show more
Nazywany/a też: płochacz pokrzywnica
Pokrzywnica jest wielkości wróbla, ale smuklejsza. Pierś i głowę ma niebieskawopopielatą z brązowymi policzkami, dziób cienki i czarny, grzbiet brązowy w ciemniejsze kreski. Obie płcie ubarwione są jednakowo. Osobniki młodociane intensywnie plamiste zarówno z wierzchu, jak i od spodu, bez koloru popielatego.
Biotop
Ulubionymi siedliskami pokrzywnicy jest zarastające młodymi świerkami polany i uprawy choinek, a także gąszcze krzewów i gęste zagajniki, zarówno w lasach (szczególnie borach iglastych i mieszanych), jak i parkach, a nawet ogrodach. Zamieszkuje także zapuszczone rowy przydrożne i gęsto zakrzewione stoki.
Pokarm
Dieta pokrzywnicy latem składa się z owadów, pajęczaków i ślimaków, a zimą z drobnych nasion połykanych w całości. Ptak ten najczęściej żeruje na ziemi.
Polskie bociany ratują Wielką Brytanię. "Poradzą sobie, to Polacy"
To dzięki transferowi bocianów białych z Polski po raz pierwszy od 600 lat ptaki te zaczęły się gnieździć i lęgnąć na terenie Wielkiej Brytanii. A to nie koniec – polskich bocianów wyjedzie do Anglii więcej.
Z Polski do Wielkiej Brytanii nie emigrują tylko ludzie. Nowe życie rozpoczęły tam też polskie bociany, a jest to wydarzenie absolutnie przełomowe dla brytyjskiej przyrody, bowiem te wciąż często spotykane u nas ptaki w tym kraju wymarły setki lat temu. Historyczne źródła angielskie informują o tym, że ostatni lęg bociana białego na Wyspach Brytyjskich miał miejsce w 1416 roku na szczycie St Giles High Kirk w Edynburgu (katedra św. Idziego) w Szkocji, a zatem jeszcze w czasach wojny stuletniej i Joanny d’Arc. Potem ptaki zniknęły z Wielkiej Brytanii.
- Powodów mogło być kilka. Po pierwsze, populacja brytyjska bocianów białych nigdy nie była zbyt liczna. To jednak północna granica jego zasięgu, podobnie jak również reanimowana szwedzka populacja bocianów ze Skanii - mówi prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
- Poza tym u nas bociany są nietykalne, ale w Wielkiej Brytanii jeszcze w latach pięćdziesiątych polowało się na łabędzie i ptaki te były spożywane. Niewykluczone więc, że i bociany zostały wybite przed setkami lat w celach konsumpcyjnych.
Teraz wróciły i to za sprawą Polaków, a dokładniej Ptasiego Azylu z warszawskiego zoo.
- Co roku trafia do nas około 100 rannych i okaleczonych bocianów. Z tego 20-30 nie jesteśmy w stanie wypuścić ponownie na wolność - opowiada dr Agnieszka Czajkowska z Ptasiego Azylu, która stoi za projektem przekazania polskich bocianów Wielkiej Brytanii.
- Zaczęliśmy więc szukać dla nich miejsca, wysyłać informacje i wici na portalach zajmujących się ochroną ptaków. I tak udało się nakłonić Brytyjczyków do odtworzenia ich populacji bocianiej.
Teraz wróciły i to za sprawą Polaków, a dokładniej Ptasiego Azylu z warszawskiego zoo.
- Co roku trafia do nas około 100 rannych i okaleczonych bocianów. Z tego 20-30 nie jesteśmy w stanie wypuścić ponownie na wolność - opowiada dr Agnieszka Czajkowska z Ptasiego Azylu, która stoi za projektem przekazania polskich bocianów Wielkiej Brytanii.
- Zaczęliśmy więc szukać dla nich miejsca, wysyłać informacje i wici na portalach zajmujących się ochroną ptaków. I tak udało się nakłonić Brytyjczyków do odtworzenia ich populacji bocianiej.
Bocianów białych nie było na Wyspach Brytyjskich od czasów dynastii Tudorów, ale pozostały po nich pozostałości w brytyjskiej kulturze. - Są obrazki, baśnie, opowieści, istnieje też w brytyjskiej kulturze bocian przynoszący dzieci - mówi poznański zoolog.
- Niedługo będą przynosiły dzieci polskie, bo nasze bociany osiedliły się na Wyspach tak jak pracownicy z Polski - dodaje dr Agnieszka Czajkowska. Warszawskie zoo wysłało w ciągu czterech lat niemal 300 ptaków, w większości osobników, dla których nie było miejsca w polskiej przestrzeni przyrodniczej. I to ich dzieci są już zwierzętami w pełni wykształconymi i wychowanymi w naturze. To pierwsze pokolenie brytyjskich bocianów przystosowanych do życia na wolności.
- Poradzą sobie. To przecież Polacy, a my sobie wszędzie poradzimy - śmieje się dr Czajkowska.
Brytyjska prasa poświęca już odtworzeniu bocianów dzięki polskiej pomocy sporo miejsca. Pisze, że bocian biały wrócił do Wielkiej Brytanii i znów jest częścią jej przyrody, jak przed wiekami, w starożytności i średniowieczu. - Śmiała i wczesna teza - mówi Agnieszka Czajkowska. - Brytyjczycy eksponują to nawet bardziej niż my. My jedynie chcemy im znaleźć nowy dom, a jeżeli przy okazji bocian biały wróci na stałe na Wyspy Brytyjskie, to świetnie.
Show more
To dzięki transferowi bocianów białych z Polski po raz pierwszy od 600 lat ptaki te zaczęły się gnieździć i lęgnąć na terenie Wielkiej Brytanii. A to nie koniec – polskich bocianów wyjedzie do Anglii więcej.
Z Polski do Wielkiej Brytanii nie emigrują tylko ludzie. Nowe życie rozpoczęły tam też polskie bociany, a jest to wydarzenie absolutnie przełomowe dla brytyjskiej przyrody, bowiem te wciąż często spotykane u nas ptaki w tym kraju wymarły setki lat temu. Historyczne źródła angielskie informują o tym, że ostatni lęg bociana białego na Wyspach Brytyjskich miał miejsce w 1416 roku na szczycie St Giles High Kirk w Edynburgu (katedra św. Idziego) w Szkocji, a zatem jeszcze w czasach wojny stuletniej i Joanny d’Arc. Potem ptaki zniknęły z Wielkiej Brytanii.
- Powodów mogło być kilka. Po pierwsze, populacja brytyjska bocianów białych nigdy nie była zbyt liczna. To jednak północna granica jego zasięgu, podobnie jak również reanimowana szwedzka populacja bocianów ze Skanii - mówi prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
- Poza tym u nas bociany są nietykalne, ale w Wielkiej Brytanii jeszcze w latach pięćdziesiątych polowało się na łabędzie i ptaki te były spożywane. Niewykluczone więc, że i bociany zostały wybite przed setkami lat w celach konsumpcyjnych.
Teraz wróciły i to za sprawą Polaków, a dokładniej Ptasiego Azylu z warszawskiego zoo.
- Co roku trafia do nas około 100 rannych i okaleczonych bocianów. Z tego 20-30 nie jesteśmy w stanie wypuścić ponownie na wolność - opowiada dr Agnieszka Czajkowska z Ptasiego Azylu, która stoi za projektem przekazania polskich bocianów Wielkiej Brytanii.
- Zaczęliśmy więc szukać dla nich miejsca, wysyłać informacje i wici na portalach zajmujących się ochroną ptaków. I tak udało się nakłonić Brytyjczyków do odtworzenia ich populacji bocianiej.
Teraz wróciły i to za sprawą Polaków, a dokładniej Ptasiego Azylu z warszawskiego zoo.
- Co roku trafia do nas około 100 rannych i okaleczonych bocianów. Z tego 20-30 nie jesteśmy w stanie wypuścić ponownie na wolność - opowiada dr Agnieszka Czajkowska z Ptasiego Azylu, która stoi za projektem przekazania polskich bocianów Wielkiej Brytanii.
- Zaczęliśmy więc szukać dla nich miejsca, wysyłać informacje i wici na portalach zajmujących się ochroną ptaków. I tak udało się nakłonić Brytyjczyków do odtworzenia ich populacji bocianiej.
Bocianów białych nie było na Wyspach Brytyjskich od czasów dynastii Tudorów, ale pozostały po nich pozostałości w brytyjskiej kulturze. - Są obrazki, baśnie, opowieści, istnieje też w brytyjskiej kulturze bocian przynoszący dzieci - mówi poznański zoolog.
- Niedługo będą przynosiły dzieci polskie, bo nasze bociany osiedliły się na Wyspach tak jak pracownicy z Polski - dodaje dr Agnieszka Czajkowska. Warszawskie zoo wysłało w ciągu czterech lat niemal 300 ptaków, w większości osobników, dla których nie było miejsca w polskiej przestrzeni przyrodniczej. I to ich dzieci są już zwierzętami w pełni wykształconymi i wychowanymi w naturze. To pierwsze pokolenie brytyjskich bocianów przystosowanych do życia na wolności.
- Poradzą sobie. To przecież Polacy, a my sobie wszędzie poradzimy - śmieje się dr Czajkowska.
Brytyjska prasa poświęca już odtworzeniu bocianów dzięki polskiej pomocy sporo miejsca. Pisze, że bocian biały wrócił do Wielkiej Brytanii i znów jest częścią jej przyrody, jak przed wiekami, w starożytności i średniowieczu. - Śmiała i wczesna teza - mówi Agnieszka Czajkowska. - Brytyjczycy eksponują to nawet bardziej niż my. My jedynie chcemy im znaleźć nowy dom, a jeżeli przy okazji bocian biały wróci na stałe na Wyspy Brytyjskie, to świetnie.
#ochronalasu
Spacerując latem po lesie nietrudno zauważyć dziwne twory na liściach. Są to galasy – narośla powodowane głównie przez owady z rodziny galasówkowatych, ale także przez wirusy, bakterie, grzyby, nicienie i roztocza. Znajdziemy je nie tylko na liściach, ale także na pędach, szyszkach, żołędziach i korzeniach. Przybierają przeróżne kształty: kuliste, jajowate z zaostrzonym czubkiem, igiełkowate, niekiedy są to włochate skupiska, innym razem zdeformowane pędy, zniekształcone żołędzie czy zgrubienia korzeni.
W jaki sposób powstają
Otóż owady, które są najczęstszymi sprawcami takich narośli, wydzielają substancję podrażniającą tkankę roślinną. To sprawia, że następuje jej nadmierny rozwój, przybierający nietypowe kształty. Tak wytworzony galas stanowi doskonały bufor wokół mieszkającej w środku larwy. Dodatkowo gruba warstwa narośli chroni ją przed niekorzystnymi czynnikami atmosferycznymi i drapieżnikami. Ponadto miąższ i sok galasa stanowią pożywienie dla rozwijającej się w środku larwy🍽. Z czasem narośla zmieniają barwę, czerwienieją lub brunatnieją a jesienią wraz z liśćmi bądź owocami opadają na ziemię. Po przeobrażeniu z galasa wychodzi dorosły owad.
W Polsce występuje 112 gatunków owadów z rodziny galasówkowatych. Są to drobne owady z rzędu błonkoskrzydłych, największe z nich nie osiągają nawet jednego centymetra długości. Najczęściej spotykane to: galasówka dębianka, garnusznica bukowa i szpeciel lipowy.
#cowlesiepiszczy #cudanaliściu
fot. A. Miśkiewicz
Show more
Spacerując latem po lesie nietrudno zauważyć dziwne twory na liściach. Są to galasy – narośla powodowane głównie przez owady z rodziny galasówkowatych, ale także przez wirusy, bakterie, grzyby, nicienie i roztocza. Znajdziemy je nie tylko na liściach, ale także na pędach, szyszkach, żołędziach i korzeniach. Przybierają przeróżne kształty: kuliste, jajowate z zaostrzonym czubkiem, igiełkowate, niekiedy są to włochate skupiska, innym razem zdeformowane pędy, zniekształcone żołędzie czy zgrubienia korzeni.
W jaki sposób powstają
Otóż owady, które są najczęstszymi sprawcami takich narośli, wydzielają substancję podrażniającą tkankę roślinną. To sprawia, że następuje jej nadmierny rozwój, przybierający nietypowe kształty. Tak wytworzony galas stanowi doskonały bufor wokół mieszkającej w środku larwy. Dodatkowo gruba warstwa narośli chroni ją przed niekorzystnymi czynnikami atmosferycznymi i drapieżnikami. Ponadto miąższ i sok galasa stanowią pożywienie dla rozwijającej się w środku larwy🍽. Z czasem narośla zmieniają barwę, czerwienieją lub brunatnieją a jesienią wraz z liśćmi bądź owocami opadają na ziemię. Po przeobrażeniu z galasa wychodzi dorosły owad.
W Polsce występuje 112 gatunków owadów z rodziny galasówkowatych. Są to drobne owady z rzędu błonkoskrzydłych, największe z nich nie osiągają nawet jednego centymetra długości. Najczęściej spotykane to: galasówka dębianka, garnusznica bukowa i szpeciel lipowy.
#cowlesiepiszczy #cudanaliściu
fot. A. Miśkiewicz
Dziś niedziela, więc na obiad rosół. A jutro?
"Jutro znowu będzie pomidorowa... zrobiona z rosołu z wczoraj..."
Znacie ten jakże banalny standard w polskim domu gdzie są małe dzieci?
Bardzo przewidywalne i praktyczne, prawda?
Jednak kiedy dzieci już podrosły to i menu można wzbogacić.
Teraz w sezonie grzybowym warto jeszcze cieszyć się smakiem świeżych darów lasu.
My jutro zajadać się będziemy flakami... z kani Dziś podczas poobiedniego spaceru znaleźliśmy kilkanaście młodych czubajek.
Skoro zaś zostało nam rosołu to flaki będą jutro gotowe 2 kwadranse po powrocie z pracy
Przepis jest banalny- wystarczy młode, jędrne kanie pokroić w paseczki i delikatnie podsmażyć na maśle, a następnie gotować jeszcze 15 minut w gotowym rosole i dobrze przyprawić by flaki były gotowe.
Istnieje również wersja wegańska i wówczas kanie dodajemy do wcześniej przygotowanego bulionu warzywnego.
Przepis autorski od @Paweł Kosin
Koniecznie spróbujcie!
Fot. Malwina Sokołowska
#Kania #JutroNieBędziePomidorowej #GrzyboweFlaczki #DobreZlasu
Show more
"Jutro znowu będzie pomidorowa... zrobiona z rosołu z wczoraj..."
Znacie ten jakże banalny standard w polskim domu gdzie są małe dzieci?
Bardzo przewidywalne i praktyczne, prawda?
Jednak kiedy dzieci już podrosły to i menu można wzbogacić.
Teraz w sezonie grzybowym warto jeszcze cieszyć się smakiem świeżych darów lasu.
My jutro zajadać się będziemy flakami... z kani Dziś podczas poobiedniego spaceru znaleźliśmy kilkanaście młodych czubajek.
Skoro zaś zostało nam rosołu to flaki będą jutro gotowe 2 kwadranse po powrocie z pracy
Przepis jest banalny- wystarczy młode, jędrne kanie pokroić w paseczki i delikatnie podsmażyć na maśle, a następnie gotować jeszcze 15 minut w gotowym rosole i dobrze przyprawić by flaki były gotowe.
Istnieje również wersja wegańska i wówczas kanie dodajemy do wcześniej przygotowanego bulionu warzywnego.
Przepis autorski od @Paweł Kosin
Koniecznie spróbujcie!
Fot. Malwina Sokołowska
#Kania #JutroNieBędziePomidorowej #GrzyboweFlaczki #DobreZlasu