Nous utilisons des cookies et des technologies similaires pour assurer la sécurité et le bon fonctionnement de Wildlife Pulse, et — avec votre consentement — pour mémoriser des préférences telles que le thème d'affichage. Les cookies essentiels fonctionnent sans consentement. En savoir plus dans notre Politique de cookies.
Paramètres des cookies
Choisissez les catégories de cookies et de stockage que vous autorisez. Les cookies essentiels sont requis pour le service et ne peuvent pas être désactivés.
Essentiels
Toujours actif
Session de connexion, protection CSRF, sécurité et langue de l'interface mémorisée.
Préférences
Mémoriser le thème d'affichage (clair/sombre) dans votre navigateur.
Analytique
Statistiques de visites et mesure d'utilisation (Google Analytics), uniquement avec votre consentement.
#DaryLasu#SmakiNatury#ZdroweBoZLasu#LeśnaApteka
Króciutko kwitnie podbiał więc najbliższe dni będą zapewne ,,last minute'' by przygotować naturalny syrop na kaszel z jego kwiatów.
Ta niezwykle pospolita i charakterystyczna roślina ma potwierdzone działanie lecznicze o czym świadczy już sama jej nazwa- w wolnym tłumaczeniu łacińska nazwa- Ttussilago farfara znaczy ,,przeganiająca kaszel''.
Podbiał ceniony jest przede wszystkim ze względu na wysoką zawartość substancji śluzowych, które działają powlekająco, wyścielając podrażnione kaszlem drogi oddechowe, a także łagodzą stany zapalne w jamie ustnej. Zawiera również liczne witaminy i minerały oraz olejki eteryczne.
Syrop z podbiału jest niezwykle prosty do wykonania i dobrze się przechowuje. Wystarczy zebrać świeże, w pełni rozwinięte kwiaty podbiału (zalecamy zbiór w miejscach oddalonych od dróg- najlepiej na leśnych polanach czy składnicach drewna), oczyścić je, a następnie warstwami z cukrem umieścić w słoju, dobrze ugniatając.
Ostatnią warstwę powinna stanowić warstwa cukru.
Tak przygotowany słój zakręcamy i umieszczamy w nasłonecznionym miejscu, np. na parapecie okna na okres tygodnia. Już po kilku godzinach na słońcu kwiaty puszczą sok rozpuszczając konserwujący cukier. Po tygodniu syrop zlewamy, wyciskając go również za pomocą gazy z pozostałości kwiatów. Przelewamy w buteleczki z ciemnego szkła i przechowujemy nawet do zimy.
Wcześniej były tępione. Teraz rolnicy zapraszają je pod swoje dachy.
Para płomykówek zjada parę tysięcy gryzoni w sezonie. Dla rolników dbających o plony to pomoc nie do pogardzenia. Do tego darmowa i w stu procentach przyjazna środowisku. Trzeba tylko sprawić, by sowy chciały zamieszkać w pobliżu gospodarstw rolnych. Ornitolodzy z Poznania mają na to sposób.
Kiedyś wierzono, że wywołują pożary kościołów. Sympatii nie przysparzał im też "diabelsko skrzekliwy" głos. Więc były tępione. Teraz sytuacja się zmieniła i rolnicy zapraszają je pod swój dach. Dosłownie.
Ornitolog jak akrobata
Najtrudniejsze to wleźć na belkę konstrukcyjną umieszczoną zwykle pod samym dachem wysokiej stodoły. Wciągnięcie skrzynki lęgowej rozmiarów małej zmywarki do naczyń też nie jest łatwym zadaniem. Ale potem praca wkrętarką to sama przyjemność. W ten sposób młodzi ornitolodzy z Koła Leśników Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu zamontowali na początku marca dwanaście budek lęgowych dla płomykówek. Najwyższa pora, bo sowy właśnie zaczynają okres godowy. Naukowcy lubią żartować, że płomykówki są jak kosmici. I to nie tylko za sprawą jajowatych głów i czarnych jak węgiel oczu. Te sowy należą do najcichszych ptaków na świecie. Ze względu na specyficzną budowę skrzydeł potrafią latać dosłownie bezszelestnie.
- Gwarantuję, że gdyby przeleciała nam koło twarzy, to nie zdradziłby jej żaden szelest ani podmuch powietrza. Na dodatek otwory uszne w czaszce płomykówki nie są symetrycznie rozstawione. To pozwala ptakom słyszeć w bardziej przestrzenny sposób i w czasie rzeczywistym śledzić, jak przemieszcza się ofiara - opowiada Marcin Łaguna z Sekcji Ornitologicznej UP. Sowa płomykówka jest więc naturalną maszyną do zabijania myszy i nornic. A to czyni ją sojuszniczką rolników.
- Aby wykarmić siebie i młode, para płomykówek jest w stanie upolować nawet pięć tysięcy sztuk gryzoni w sezonie! - mówi Patryk Kokociński, magister biologii i rolnik w jednej osobie. - Te sowy są naturalnymi sojusznikami rolników, bo ograniczają liczbę szkodników. A to przekłada się na lepsze plony i mniej pieniędzy wydanych na chemiczne środki ochrony roślin - przekonuje rolnik, który wraz z ojcem i bratem prowadzi rodzinne gospodarstwo w wielkopolskim Snowidowie. W okolicy znany jest z odtwarzania tradycyjnego krajobrazu rolniczego. Obsadza miedze drzewami, sieje łąki kwietne i buduje zastawki w kanałach, żeby retencjonować wodę. Dlatego, gdy młodzi ornitolodzy z Uniwersytetu Przyrodniczego szukali odpowiednich lokacji do zamontowania skrzynek lęgowych, zgłosili się po pomoc do Patryka. Domki dla płomykówek to nie budki dla sikorek, które można powiesić na każdym drzewie.
- Potrzebne są strychy domów i stodół, a tymi dysponują rolnicy - wspomina Marcin Łaguna. - W pierwszym sezonie korzystaliśmy z pomocy dużej spółdzielni z okolic Czempinia, która udostępniała nam swoje nieruchomości, ale one się szybko skończyły. Dlatego szukaliśmy kolejnych gospodarzy chętnych do współpracy i Patryk okazał się najlepszym łącznikiem - mówi ornitolog i dodaje, że gospodarze z okolic Snowidowa byli ponadprzeciętnie zainteresowani projektem. Niektórzy całkiem poważnie wyrażali rozczarowanie, że w pakiecie z budką nie zainstalowano im od razu sów.
Sowy nie są tym, czym się wydają
Fani "Miasteczka Twin Peaks" z pewnością kojarzą ten cytat. W serialu David Lynch wykorzystał wprawdzie puchacza wirginijskiego, a nie "sowę stodołową", jak Anglosasi określają płomykówkę, ale wiadomo, o co chodzi. Sowy to wysłanniczki sił nieczystych! Skoro współczesna popkultura bawi się tym archetypem, to znaczy, że ma on długą tradycję. Polski, ludowy przesąd głosił, że płomykówki swą nazwę zawdzięczają zwyczajowi... zjadania kościelnych świec. Inny zabobon głosił, że sowy sprowadzają pożary.
- Skutek mylono z przyczyną - zauważa Patryk Kokociński. - Bo faktycznie w przypadku pożaru chłopi mogli widzieć, jak ze stodół i dzwonnic wylatują przestraszone ptaki. Jeśli dodamy do tego ich przeraźliwie skrzekliwy głos i nocny tryb życia, to trudno się dziwić, że przypisywano im demoniczne właściwości i niestety tępiono - opowiada rolnik. Tymczasem życie z płomykówką nie należy do kłopotliwych. Sowa nie znosi materiału na gniazdo, więc budek nie trzeba sprzątać. Pozostałości po jej ucztach, czyli wypluwki, szybko się rozkładają. No i aktywna jest głównie nocami.
- Znane są przypadki gospodarzy czy księży, którzy latami nie wiedzieli, że w ich budynkach mieszkają sowy - mówi Marcin Łaguna. - Płomykówka cały dzień spędza w skrzynce albo innym ukryciu, a wylatuje na łowy nawet nie o zmierzchu, ale ciemną nocą. Jeśli je słychać to głównie w trakcie karmienia młodych. Pisklęta wydają wtedy cichy syczący dźwięk. Zdarzały się osoby, które myliły go z odgłosem węża i szukały zaskrońców na strychu - śmieje się przyrodnik.
Izrael daje przykład.
To, co młodzi ornitolodzy robią na wielkopolskiej wsi, przetestowali już ich koledzy z Bliskiego Wschodu. Na początku lat 90. izraelskie kibuce nawiedziła plaga gryzoni. Nornice i myszy zjadały znaczną część plonów w tym pustynnym kraju, więc wypowiedziano im chemiczną wojnę. Trucizny zużywano tak dużo, że wkrótce rodentycydy skaziły ujęcia wody i żywność, a ludzie zaczęli chorować. Wówczas z odsieczą przyszli izraelscy ornitolodzy i zaproponowali rozwiązanie zgodne z naturą.
- Zaczęto na masową skalę stawiać budki lęgowe i czatownie dla płomykówek. W relatywnie małym kraju było to dość łatwe i populacja sów szybko rosła - wyjaśnia Patryk Kokociński. - Dziś w Izraelu zużywa się o 80 proc. mniej rodentycydów, bo szkodniki załatwiają płomykówki. Izraelscy ornitolodzy dzielą się swoimi doświadczeniami także z Palestyńczykami i Libańczykami, więc program ma też swój pozytywny wymiar polityczny - dodaje rolnik. Cóż, jak widać sowa też może być gołąbkiem pokoju. W Izraelu reintrodukcja płomykówki stała się rządowym programem i obecnie żyje tam około pięciu tysięcy par lęgowych tych ptaków
Czekanie na kwaterunek
Budki dla płomykówek wyposażone są w dziwnie wyglądające rury z PCV, które mają za zadanie utrudnić wejście do środka kunie domowej, wielkiej amatorce ptasich jaj. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to skrzynki zostaną zasiedlone jeszcze w tym sezonie.
- Będziemy je kontrolować w maju i jeśli będą młode, to założymy im obrączki - mówi Marcin Łaguna. - To jednak scenariusz optymistyczny, bo życie nauczyło nas, że trzeba trochę poczekać. Ptaki muszą po prostu same odkryć konkretny strych i nasze skrzynki. To może zająć dwa, trzy sezony - konkluduje ornitolog.
Jednak kiedy się już zadomowią, to na dobre. Płomykówki są terytorialne i osiadłe. Para ptaków potrafi żyć nawet kilkanaście lat i przez ten czas pracować dla dobra rolnika. Czy potrzebuje czegoś w zamian? Oprócz względnego spokoju będzie to urozmaicony krajobraz rolniczy.
- Na pewno nie służą im monokultury i ciągnące się po horyzont uprawy kukurydzy albo rzepaku, bo trudniej w nich polować - mówi Łaguna. - Dobrze jeśli z polami sąsiadują łąki, a miedze są porośnięte drzewami, które mogą służyć jako czatownie - wylicza ornitolog.
Tak się składa, że tych atrakcji nie zabraknie im w Snowidowie
Autor:Aleksander Przybylski
Nadleśnictwo Białowieża, Lasy Państwowe
6 dni
·
DZIEŃ PŁAZÓW W NADLEŚNICTWIE BIAŁOWIEŻA
Serdecznie zapraszamy na wydarzenie edukacyjne poświęcone płazom.
Czym właściwie są Dlaczego warto je chronić Jakie gatunki płazów występują w naszym kraju i gdzie możemy je spotkać Na te pytania i wiele innych odpowie nam podczas swego wykładu specjalista w tej dziedzinie Pani dr Renata Krzyściak - Kosińśka.
Kolejna atrakcja to pokaz egzotycznych płazów Pani Doroty Otrębowskiej - Jaszczuk wraz z prelekcją na temat ich hodowli, diety oraz zwyczajów. Będzie okazja z bliska obserwować kumaki dalekowschodnie, afrykańskie żaby byk oraz żaby rogate.
Następnie jeśli warunki pogodowe pozwolą i będą sprzyjać płazom to wybierzemy się na spacer w okolicy zbiorników wodnych, by obserwować je w naturalnym środowisku.
Na koniec ogrzejemy się przy wspólnym ognisku.
Uczestnikiem Dnia Płazów może zostać każdy, niezależnie od wieku, zainteresowań i poziomu wiedzy na temat płazów czy przyrody. Osoby niepełnoletnie chcące do nas dołączyć muszą przedstawić zgodę rodziców na piśmie. Dzieci do 15 roku życia uczestniczyć mogą tylko z dorosłym opiekunem.
Więcej szczegółów oraz program spotkania na stronie www nadleśnictwa : https://bialowieza.bialystok.lasy.gov.pl/.../dzien-plazow... #Frogs#Amphibia#BiałowieżaForest
Bieszczadzki Park Narodowy zaktualizował(a) swoje zdjęcie w tle.
Jak każdego roku, 21 marca rozpoczęła się wiosna kalendarzowa. W 2023 wiosna kalendarzowa rozpoczęła się dzień po astronomicznej. Początek wiosny to okres, w którym zwierzęta wybudzają się z zimowej hibernacji, przyroda rozpoczyna nowy cykl życia, a temperatura powietrza wzrasta.
Fot. Ewa Bujalska.
Wróbel domowy jest to ptak o krępej sylwetce, z dużą głową i silnym dziobem. Występuje wyraźny dymorfizm płciowy: samiczki są całe szarobrązowe z jasną brwią, samce podgatunku najczęściej spotykanego mają głowę z wierzchu szarą, z tyłu kasztanową, wierzch ciała niejednolity - kasztanowaty i szaro czerniawy, brzuch popielaty. Na skrzydle znajduje się wyraźny, jasny prążek, a na podgardle czarny „krawat”, który częściowo zanika zimą. Młode podobne są do samicy i dopiero na jesieni upierzenie samczyków zaczyna przypominać upierzenie ojca.
Czy wiesz, że...
Wróble domowy często powiadamiają się wzajemnie głośnym ćwierkaniem o miejscu dobrego żerowania, a przystępują do uczty dopiero kiedy zbierze się ich cała gromadka (mają na względzie własne bezpieczeństwo);
w starożytnej Grecji były ptakami bardzo poważanymi, a te, które mieszkały w świątyni uznawano za święte.
Biotop
Wróbel domowy zamieszkuje najbliższe sąsiedztwo zabudowań ludzkich, unika lasów.
Występowanie
Wróbel domowy pierwotnie zasiedlał Europę, Azję bez północy i południowego wschodu oraz północną Afrykę. Obecnie wraz z człowiekiem trafił do Australii, Nowej Zelandii, północnej i częściowo południowej Ameryki. Jest gatunkiem osiadłym. W Polsce to bardzo liczny ptak lęgowy całego kraju.
Lęgi
Samce wróbla domowego odprawiają gody przez cały sezon lęgowy (podskakują z głośnym ćwierkaniem, napuszonymi piórami, opuszczonymi skrzydłami i zadartym ogonem). W roku mają miejsce 2-4 lęgi, w okresie od kwietnia do sierpnia. Gniazdo zbudowane z traw, słomy, pierza, szmat, papieru itp. umiejscowione jest w szczelinach budynków, pod dachami, w pnączach dzikiego wina na ścianach budynków, w dziuplach i budkach lęgowych, niekiedy na drzewach. Jaj jest zwykle 5, ich kolor jest bardzo zmiennym kolorze. Wysiaduje samica przez ok. 2 tyg. Młode pozostają w gnieździe przez ok. 20 dni.
Pokarm
Wróbel domowy jest typowym ziarnojadem, o czym świadczy budowa jego dzioba, ale wiosną poluje również na owady i karmi nimi swoje młode. Nie gardzi również odpadkami, które znajduje przy ludzkich osiedlach.
a inny kanał mówi o nim ,że:.......
Wróble – systematyka gatunku
Wróbel zwyczajny, określany również jako wróbel domowy, Passer domesticus, to mały ptak z rzędu wróblowatych z rodziny wróbli.
Gatunek został opisany przez Karola Lineusza w 1758 roku na podstawie okazu ze Szwecji.
Obecnie Międzynarodowy Komitet Ornitologiczny wyróżnia 12 podgatunków wróbli.
Jak wygląda wróbel
Wróbel to ptak o krępej budowie ciała i dużej głowie. Długość ciała wróbla wynosi od 16 do 18 cm; rozpiętość skrzydeł to ok. 21 cm. Masa ciała dorosłego wróbla wynosi od 20 do 39 gramów.
Samiec wróbla ma charakterystyczne czarne gardło, kasztanowy kark i szarą czapkę na głowie. Na skrzydłach widoczny jest biały pasek. Ciało samca jest szare od spodu, a wierzch i ogon są brązowe.
Samica wróbla ma szarobrunatny wierzch ciała i szary spód.
Wróble – występowanie
Wróble to małe ptaki, które zadomowiły się w wielu częściach świata. Wróbel występuję zarówno w Europie, Azji, a nawet w północnej Afryce. Wróbel został introdukowany na terenie Australii, Nowej Zelandii oraz w Ameryce Północnej i Południowej.
Wróble pochodzą najprawdopodobniej z Półwyspu Arabskiego i Azji Mniejszej, gdzie żyły najprawdopodobniej już 15-25 tys. lat temu.
Wróbel – tryb życia
Wróble to ptaki, które dostosowały się do życia w sąsiedztwie ludzi. Wróble miejskie mogą nie mieć kontaktu z naturalnym środowiskiem przez całe swoje życie. Takie osobniki poszukują pokarmu na terenie ludzkich osiedli. W naturze wróble żyją od poziomy morza do 4500 m n.p.m.
Są to ptaki, które prowadzą dzienny tryb życia. Żyją w luźnych koloniach.
Co jedzą wróble
Wróble żywią się przede wszystkim nasionami – preferują owies i pszenicę, chociaż jedzą również proso, ryż i sorgo, a także nasiona ziół i traw. W przestrzeni miejskiej wróble żywią się resztkami jedzenia z gospodarstw domowych. W okresie wiosny pokarmem wróbli są także kiełkujące liście i pąki roślin. Wróble są wszystkożerne i jedzą także owady i ich larwy – mszyce, gąsienice, ryjkowce.
Ile żyje wróbel?
Wróble na wolności żyją nawet 20 lat. Najdłużej żyjący wróbel w niewoli miał 23 lata.
Wróble – rozmnażanie
Wróble łączą się w pary na całe życie. To niezwykle płodne ptaki, które od kwietnia do sierpnia wyprowadzają do 5 lęgów.
Wróble gniazdują w szczelinach budynków, za rynnami, pod dachówkami, a także w gniazdach większych ptaków oraz w budkach lęgowych.
Gniazdo wróbla ma kształt kuli, do którego prowadzi boczne wejście. Gniazdo wróble tworzą ze słomy, traw, fragmentów papieru, sznurków, a wyściółkę robią z piór.
W czasie lęgu samica wróbla składa od 4 do 6 jaj. Jaja wróbla są w zabarwieniu od białego po brunatne, z widocznymi plamkami. Samica wysiaduje jaja przez ok. 2 tygodnie. Pisklęta wróbla są zdolne do opuszczenia gniazda już po ok. 17-20 dniach.
Wróble - ciekawostki
Wróble wykorzystywane były do polowania na motyle przez perskich królów.
Wróbel był również podstawą na rosół wśród biedoty.
Wróble padły ofiarą Mao Zedonga, który obwinił ptaki za kryzys żywnościowy i kazał je wybić.
Ochrona gatunkowa wróbli
W skali światowej wróble to gatunek najmniejszej troski, których populacja wynosić może ponad 1,3 mld dorosłych osobników.
W Polsce wróble podlegają ścisłej ochronie gatunkowej. Cząstkowe badania Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków wykazały, że w latach 2000-2006 liczebność gatunku mogła spaść nawet o 14%.
Jednym z czynników spadku populacji wróbli może być ograniczenie miejsc lęgowych w przestrzeni miejskiej.
Nadleśnictwo Piwniczna, Lasy Państwowe
4 godz.
·
W okolicach zbiorników wodnych niesie się głośne "mruczenie" samców żaby trawnej...
Fot. Krzysztof Tomasiak #czasgodów, #żabatrawna,
Nadleśnictwo Przedborów, Lasy Państwowe
3 godz.
· #PrzysłowiaMądrościąNarodów
Co nam dzisiaj przysłowia podpowiedzą?
"Jak na świętego Józefa chmurki, to sadź ziemniaki gdzie górki, a jak pogoda, to sadź gdzie woda."
"Gdy na święty Józef bociek przybędzie, to już śniegu nie będzie."
"Na świętego Józefa pięknie, zima prędko pęknie."
"Na święty Józek czasem śniegu, a czasem trawy wózek."
"Przyjdzie święty Józef z pomocą, porówna dzień z nocą."
"Święty Józef kiwnie brodą, idzie zima na dół z wodą."
"Święty Józef pogodny, będzie roczek wodny."
"W Józefa z zimy się śmiej i na grządce kapustę siej."