Usamos cookies y tecnologías similares para mantener Wildlife Pulse seguro y en funcionamiento, y — con tu consentimiento — para recordar preferencias como el tema de visualización. Las cookies esenciales funcionan sin consentimiento. Más información en nuestra Política de cookies.
Configuración de cookies
Elige qué categorías de cookies y almacenamiento permites. Las cookies esenciales son necesarias para el servicio y no se pueden desactivar.
Esenciales
Siempre activo
Sesión de inicio de sesión, protección CSRF, seguridad e idioma de la interfaz recordado.
Preferencias
Recordar el tema de visualización (claro/oscuro) en tu navegador.
Analítica
Estadísticas de visitas y medición de uso (Google Analytics), solo con tu consentimiento.
Nadleśnictwo Hajnówka, Lasy Państwowe
51 min ·
Na powierzchni wody zbiera się żółty osad.
Nadszedł czas pylenia drzew. Pyłek osadza się również na samochodach, parapetach i meblach ogrodowych.
To zupełnie naturalne zjawisko.
Choć uciążliwe dla alergików #spokojnewody#pylki#drzewa#pylenie#wiosna#alergia#zoltypyl#wlesie#nawodzie
Fot. A.L.G
Nadleśnictwo Piwniczna, Lasy Państwowe
2 godz.
·
Jaszczurka zwinka z pasażerami na gapę, czyli kleszczami.
Niestety, nasze rodzimy płazy i gady, również są nosicielami i żywicielami tych pasożytów.
Fot. Mariusz Gargula #kleszcz,
Nadleśnictwo Hajnówka, Lasy Państwowe
1 godz.
·
Oleica krówka
Owady dorosłe mają skrócone pokrywy skrzydłowe i duży, pękaty odwłok. Samice są znacznie większe od samców. U samca czułki są „złamane”, dzięki czemu łatwo odróżnić płcie. Owady dorosłe można spotkać od kwietnia do czerwca. Samica oleicy składa kilka tysięcy jaj (nawet do 10 tys.).
Nazwa oleicy nawiązuje do jej mechanizmu obronnego. Podczas sytuacji stresowych owad wydziela oleistą żółtą ciecz, zawierającą silnie trującą związek chemiczny - kantarydynę (zaliczaną do grupy terpenów), jedną z najsilniejszych toksyn występujących w przyrodzie. #oleica#krówka#owady#entomologialesna#wlesie#owady#nadlesnictwohajnowka
Fot. K. Jonasz
Nadleśnictwo Lubartów, Lasy Państwowe
1 godz.
·
Uwaga, uwaga! Przypominamy o szacunku i ochronie dla młodych zwierząt w naszych lasach!
Wiosna to czas narodzin dla wielu maluchów, w tym saren i zajęcy. Jednak pamiętajmy, że te urocze stworzenia potrzebują naszej ostrożności i dystansu.
Dlaczego? Otóż, młode sarny i zające posiadają swoją unikalną strategię obrony. Często zostawiane same przez matki, ukrywają się w trawie lub na skraju lasu. Ich kamuflaż i bezruch mają na celu ochronę przed drapieżnikami, takimi jak lisy.
Dlatego, jeśli spotkasz takie młode zwierzęta, nie dotykaj ich ani nie zbliżaj się zbyt blisko. Pozostawmy je w spokoju, aby miały szansę na bezpieczny rozwój i dorastanie w naturalnym środowisku.
Dziękujemy za zrozumienie i troskę o nasze dzikie przyjaciółki. Wspólnie możemy tworzyć harmonijną przestrzeń dla wszystkich istot w naszych lasach!
#LekiZLeśnejApteki
Czas na #SyropZPędówSosny.
Syrop sosnowy powstaje z młodych pędów sosny – najlepiej jest je zbierać na przełomie kwietnia i maja.
Ważne jest, by:
były to jasnozielone przyrosty, które mają brązową i lepką od żywicy łupinką,
wybierać jedynie boczne przyrosty, które nie zaburzą wzrostu drzewa,
nie obrywać pędów z jednego drzewa.
️Uwaga️Do upraw i młodników do wysokości 4m jest zakaz wstępu️
Pamiętaj, aby przed zbiorami założyć rękawice, a pędy ścinać sekatorem.
Ewentualnie zamiast pędów - możesz wykorzystać młode, jeszcze zielone, szyszki sosnowe.
Jak zrobić syrop z pędów sosny
Przepis na syrop sosnowy jest bardzo prosty. Potrzebne są:
młode pędy sosny,
cukier kryształ,
odrobina wody.
Obierz pędy sosny z brązowych łusek,
a następnie porządnie rozbij drewnianym tłuczkiem.
Potnij na kawałki o długości cm i wrzuć do słoika.
Zasypuj pędy sosny cukrem – najlepiej warstwowo, w proporcjach 1:1 lub z lekką przewagą cukru nad pędami.
Słoik zakręć, ale nie do końca lub przykryj gazą i ustaw na nasłonecznionym parapecie.
Każdego dnia przemieszaj zawartość i upewnij się, że sok pokrywa w całości pędy.
Jeśli pędy zaczną wystawać, możesz dosypać trochę cukru.
Jeśli syrop jest przygotowywany dla osób dorosłych, możesz dodać ok. 3-4 łyżki spirytusu.
Odczekaj ok. 2-3 tygodnie. Po tym czasie syrop będzie gotowy.
Przelej go przez gęste sitko bądź gazę i zapasteryzuj.
Tak gotowy przetwór będzie odpowiedni do spożycia przez ok. 12 miesięcy.
Syrop sosnowy przechowuj z dala od słońca, w chłodnym i suchym miejscu.
Nieco inny przepis zaczerpnięto z #NaPoczątkuByłoDrzewo
Pączki poprzecinać na połowę i ułożyć warstwami w słoiku, przesypując obficie cukrem.
Pozostawić na 3 tygodnie w temperaturze pokojowej - aż puszczą sok.
Następnie wymieszać i odstawić na kolejne 2 tygodnie.
Zażywać kilka razy dziennie po łyżeczce po jedzeniu.
A jeśli masz ochotę na #NalewkaSosnowa, to wejdź w link https://www.lasy.gov.pl/.../dobre-z-lasu-czyli-natura-od... a tam będzie
do pobrania książka kucharska, w której na stronie 255 jest przepis na pyszną nalewkę #DobreZLasu#PoZdrowieDoLasu
Dobre z Lasu
Lasy Państwowe
Fot. Marcin Frąckowiak
Pierwsza uszatka w Ośrodek Rehabilitacji ptaków szponiastych Rogoziniec
Ośrodek Rehabilitacji ptaków szponiastych Rogoziniec
Przywitajcie naszego nowego podopiecznego.
Jest to uszatka o imieniu Alexy, trafił do nas z Animal Vet Services - ratownictwo weterynaryjne
Sowa zostanie pod naszą opieką do końca życia, ponieważ nie widzi i nie poradzi sobie w naturalnym środowisku...
Dołożymy wszelkich starań żeby było mu u nas dobrze.
Kwitnie jarzębina. Roślina miododajna, lecznicza, mająca zastosowanie w sztuce kulinarnej. Owoce są pokarmem dla ptaków (gil, drozd, jemiołuszka, jarząbek), dla zwierząt (sarna, borsuk)
Spacerując w maju leśnymi ścieżkami może zwróciliście uwagę na świeże wałki sosnowe leżące pomiędzy sadzonkami na najmłodszych uprawach To nie są zapomniane przez leśniczego czy porzucone wałki drewna, lecz pułapki na szeliniaki - bo #SzeliniakLubiWałki. #SzeliniakSosnowiec to „barczysty", krępy chrząszcz z rodziny ryjkowcowatych, matowo brązowy, z charakterystycznymi żółtymi plamami na pokrywach. Ma około centymetra długości, lata niechętnie.
Leśnicy muszą bardzo uważać na tego groźnego chrząszcza, gdyż należy do najważniejszych wrogów świeżo założonych upraw.
Żyje 2-3 lata i przez ten czas potrafi nieźle „nabroić" w leśnych uprawach. W dzień najczęściej zagrzebuje się w ściółkę tuż przy sadzonkach i trudno go dostrzec.
Szeliniak preferuje gatunki iglaste. Atakuje najczęściej młode sosny. Uszkadza drzewa w różnym wieku, ale gospodarcze znaczenie, istotne dla rozwoju lasu ma w najmłodszych uprawach. Chrząszcze ogryzają na młodych strzałkach i bocznych pędach korę płatami aż do bielu.
Fot. Jarosław Tomczak
#zimniogrodnicy i #zimnazośka
Według ludowych tradycji do połowy maja mogą wystąpić ostatnie wiosenne przymrozki. To chwilowe ochłodzenie jest określane jako „zimni ogrodnicy” (12-14.05) i „zimna Zośka” (15.05).
W przeszłości wiedza o tym zjawisku atmosferycznym miała szczególne znaczenie dla rolników – pozwalała dobrać odpowiednią porę do siewu roślin, aby uchronić je przed przymrozkami i uzyskać obfite zbiory. Niska temperatura to jeden z czynników stresowych, który może spowodować poważne uszkodzenia szczególnie u roślin wrażliwych na chłód (np. jęczmienia, rzepaku, soi, gryki, prosa). Warto zatem wstrzymać się z niektórymi pracami w ogrodzie czy polu do połowy maja – zwłaszcza z sadzeniem do gruntu ciepłolubnych warzyw i kwiatów.
Poniżej kilka wybranych naukowych faktów:
To powtarzające się co roku, kilkudniowe ochłodzenie – zwykle w pierwszej połowie maja - ma związek z układem wysokiego ciśnienia nad Skandynawią i napływającymi nad Polskę arktycznymi masami powietrza
Chłód w majowej porze zaburza metabolizm wielu roślin, czego jednym z widocznych objawów jest pojawienie się fioletowej barwy organów nadziemnych na skutek gromadzenia antocyjanów.
Spadek temperatur poniżej 6°C-10°C u roślin ciepłolubnych (np. pomidora) może skutkować uszkodzeniami i wyraźnym zahamowaniem wzrostu na wczesnych etapach rozwoju, powodując nawet 50% spadek wysokości plonu.
Paradoksalnie, ciepłolubna kukurydza całkiem dobrze radzi sobie nawet z przymrozkami – roślina może odbudować przemarznięte liście, gdyż za jej regenerację odpowiada stożek wzrostu znajdujący się w glebie aż do fazy 6 liścia.
Przymrozki uszkadzają błony komórkowe - w przypadku liści obserwujemy ich więdnięcie w następstwie utraty wody i spadku potencjału. W efekcie, obniżeniu ulega też zawartość kwasu salicylowego (hormonu zaangażowanego w reakcję na stres), enzymatycznych antyoksydantów i spada wydajność fotosyntezy
Ochłodzenie ma negatywny wpływ na pobieranie przez rośliny makro- i mikroelementów. Przykładem jest fosfor, którego dostępność dla roślin jest silnie związana z temperaturą gleby. Podobnie w niższych temperaturach zwalnia tempo pobierania boru, co - w przypadku upraw rzepaku i pszenicy ma miejsce przy temp. 8 – 12° C, w efekcie dochodzi do pękania blaszek liściowych, przez co bardziej narażone są na atak patogenów.
Kormoran – opis, występowanie i zdjęcia. Ptak kormoran ciekawostki
Miałem okazję ostatnio odbyć niezbyt przyjemną rozmowę na temat kormorana. Mój rozmówca na hasło „kormoran” zareagował dość alergicznie. „Ja do tych diabłów nie mam litości!” – usłyszałem i się przeraziłem. Bo jak tutaj karać tego ptaka za to, że jest kormoranem i ryby lubi zjadać. To tak, jakby mieć żal do ludzi za to, że są ludźmi i robią różne, często dla naszych braci mniejszych, niezrozumiałe rzeczy…
Szmaragdowe spojrzenie kormorana
Kormoran (Phalacrocorax carbo) jest dużym ptakiem i jedynym gniazdującym przedstawicielem swojego rodzaju Phalacrocorax sp. w naszym kraju. Dorasta bowiem nawet do 100 cm długości ciała, a jego masa może dochodzić do 4 kg. Rozpiętość skrzydeł wynosi około 1,6 m. Jego sylwetka w locie może niektórych przyprawiać o lekki uśmieszek. Ptaki są dłuższe niż szersze, do tego mają powyginane niekiedy szyje w zabawny sposób, zwłaszcza gdy podchodzą do lądowania. Wyciągają wówczas nogi, których palce scala błona pławna, rozkładają skrzydła manipulując nimi we właściwy sposób jakby chcąc wymierzyć lądowisko, a na dodatek kręcą szyją. Różnica między samcem a samicą jest trudno zauważalna, chyba że podczas sezonu rozrodczego, a i to dla wprawnego oka oraz w zależności od podgatunku. Tych jest całkiem dużo. Wyróżniamy Ph. c. carbo, Ph. c. sinensis, Ph. c. maroccanus, Ph. c. novaehollandiae czy Ph. c. lucidus. Wynika to z tego, że gatunek ten jest dość szeroko rozpowszechniony na całym świecie i kormorana można spotkać od Ameryki Północnej przez Europę aż po Australię. Proponuję jednak, abyśmy skupili się na dwóch występujących w Europie, czyli Ph. c. carbo oraz Ph. c. sinensis. Czy u nich jesteśmy w stanie rozróżnić samca od samicy?
Oczywiście najpierw wielkość ciała. Samce są większe od samic. Z którymkolwiek podgatunkiem byśmy nie mieli do czynienia, to u każdego można dostrzec tę różnicę. Kolejną jest masa ciała, z reguły większa u samców. W czasie lęgów niekiedy widać u samic tzw. „plamę lęgową”, czyli zlepek piór w części lędźwiowej ułożony w charakterystyczny sposób. I to byłoby na tyle. Bo nawet patrząc na młode ptaki, widać wyraźny brak różnicy pomiędzy samcem a samicą w upierzeniu. Dla niektórych nawet młode osobniki mogą być nie do odróżnienia w porównaniu z dojrzałymi przedstawicielami gatunku. Zatem w przypadku kormoranów próżno szukać czegoś, czego nie ma albo jest tylko wymaga doświadczenia oraz wiedzy. Są za to różnice w upierzeniu między poszczególnymi podgatunkami. I tak europejski kontynentalny Ph. c. sinensis w okresie godowym przybiera białych piór na głowie, które schodzą na szyję, a do tego zestawu godowych ozdób dołącza jeszcze urokliwy pęczek piór umieszczony na potylicy oraz biała plama na zewnętrznej stronie ud. Ptaki wyglądają w ten sposób od marca do sierpnia. Nominatywny Ph. c. carbo zamieszkujący przede wszystkich północne wybrzeże Atlantyku oraz wyspy brytyjskie jest jednolicie czarny z zielonkawofioletowym połyskiem bez względu na to, czy trwa sezon lęgowy, czy nie. Każdy kormoran ma przepiękne oczy. Wystarczy spojrzeć na jakiekolwiek zdjęcie tego ptaka, by dostrzec te cudownie ubarwione tęczówki. Te dla niektórych wstrętne, źle kojarzące się ptaki, każdego powinny przekupić swym spojrzeniem. Ten kto zna się choć trochę na różnego rodzaju kamieniach, dostrzeże w nich szmaragdy. Czy w tych szmaragdach można się zakochać? Można, ale można też je znienawidzić. Nie wiedzieć czemu, niektórzy pragnęliby, aby kormoranów nie było w ogóle.
Kormoran to wróg wędkarzy i rybaków
O ile w środowisku wędkarzy wrogość do kormorana słabnie, i coraz to nowsze pokolenia wędkarzy traktują tego ptaka raczej jako swojego konkurenta, ale także element środowiska, w którym po prostu przebywają od czasu do czasu ze swoją wędką, o tyle pośród rybaków czy myśliwych słychać głosy o zwalczaniu kormorana oraz o jego szkodliwym wpływie na ekosystem stawów rybnych. No i w tym momencie można by z nimi polemizować. Nie trzeba być wybitnym naukowcem, by podjąć się takiej rozmowy. Wystarczy włączyć myślenie. Po pierwsze musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, na jakie ofiary polują drapieżniki w ogóle? Na te, których w danym środowisku jest najwięcej oraz te najłatwiej dostępne. I w tym kontekście zadajmy sobie drugie pytanie. Czy to jest faktycznie szkodliwy wpływ na środowisko? Skoro danej ofiary, na którą poluje drapieżnik jest w jego środowisku życia bardzo dużo, i skoro drapieżnik pojawił się w danym ekosystemie znaczy to, że zaczęły działać mechanizmy natury mające doprowadzić do równowagi. Im więcej potencjalnych ofiar, tym więcej drapieżników, ale nigdy więcej niż możliwości łowiska na to pozwolą. Tak to działa! Drugim aspektem są właśnie wspomniane możliwości łowiska. Często słyszę od przeciwników kormoranów, że ptaków jest za dużo. I może mają rację, ale tylko z punktu widzenia człowieka oraz jego interesów. Hodowcy ryb nie chcieliby w ogóle widzieć kormorana, bo zjada im ryby z ich stawów. Mniej ryb, to mniejszy zysk. Zatem kormoran, z punktu widzenia interesów człowieka, to „tylko” niepotrzebny element na stawach hodowlanych. Jeśli spojrzymy na kormorana jak na część ekosystemu, to jego obecność okaże się wręcz niezbędna dla populacji ryb. Wcześniej napisałem, że drapieżnik poluje na te ofiary, których ma najwięcej w środowisku oraz te najłatwiej dostępne. Przez to rozumiem ofiary z najliczniej reprezentowanych gatunków oraz osobniki mniej ruchliwe, z różnych przyczyn, przez co trudniej im uciec przed niebezpieczeństwem. Jak to wygląda w przypadku kormorana?
Sięgnąłem po badania Frederica Santoula i jego współpracowników z Uniwersytetu Paula Sabatiera. Naukowcy analizowali dietę kormoranów zamieszkujących Malause nad Garonną w Południowo Zachodniej Francji. Zdobyczą tamtejszych ptaków były głównie leszcze. W każdym z analizowanych okresów ten gatunek ryby stanowił największą część diety kormoranów z różnicami w zależności od pory roku. Na przełomie zimy i wiosny ptaki zjadały 70% tych ryb spośród wszystkich upolowanych, a jesienią leszcze stanowiły nieco ponad 25% składu diety. O czym to świadczy? O kilku ważnych rzeczach oraz wnioskach, jakie można wysnuć na tej podstawie. Po pierwsze drapieżnik odpowiadał na zmiany zachodzące w środowisku. Jak leszczy było więcej, to niemal z automatu kormorany zjadały ich więcej. Jak było ich mniej, wówczas dieta ptaków była bardziej zróżnicowana. Drapieżnik zjadał te ofiary, których w danym momencie było najwięcej w środowisku, i które dały się najłatwiej upolować. Chodzi także o oszczędzanie energii. Dlaczego polować na szczupaka, który jest rybą silną, długą, ma ostre zęby i nie dość, że w Garonnie było go mniej, to jeszcze wysiłek jak trzeba byłoby włożyć w jego schwytanie, wiązałby się z ryzykiem zranienia, a tym samym utratą równowagi w organizmie. Potencjalna rana, to potencjalne wrota dla wielu drobnoustrojów mogących poczynić spustoszenie w organizmie. W związku z tym organizm musiałby skierować wszelkie mechanizmy metaboliczne na ewentualną odbudowę. Ale teraz wyjdźmy poza ciało kormorana i znowu spójrzmy na ekosystem oraz znaczenie kormorana. Skoro ptak poluje na ofiary, których najwięcej w danym momencie, w danym środowisku, to jest ważnym czynnikiem regulującym równowagę. Gdyby brakło kormorana, owszem pojawiłby się inny drapieżnik, ale weźmy na warsztat czysto hipotetyczną sytuację, gdy to tylko kormoran zjada leszcze. Nagle kormoranów zaczyna brakować, a populacja leszczy rośnie i osiąga ogromne rozmiary. Co się dzieje? Leszcza zaliczamy do tzw. „bentosożercow”, czyli organizmów żywiących się stworzeniami zamieszkującymi osady denne. Ryba zasysa muł, filtruje go, a następnie wypluwa już bez małych zwierzątek, które zjadła. Dużo leszczy to mniej innych gatunków ryb przydennych żywiących się bentosem, wyjałowione dno, pozbawione substancji mineralnych ważnych dla roślin wodnych. Z kolei brak roślin wodnych to istotne ograniczenie produkcji tlenu. W ten sposób przerost populacji jednego gatunku, doprowadziłby do zagłady innych, a nawet w dalszej perspektywie całego ekosystemu. To przykład uproszczony, ale pokazujący, że kormoran jest potrzebny.
Ekologia.pl poleca
Kormoran
Phalacrocorax carbo.....Wielki amator ryb i symbol Mazur.
Jak rozpoznać Kormorana?
Masywny, ciemny ptak wodny o owalnej głowie i wydłużonym, hakowato zakończonym, jasnym dziobie z żółtymi zajadami. Oczy mają kolor butelkowo zielony. Stosunkowo długa szyja jest wyprostowana w locie i w trakcie pływania, gdy ptak odpoczywa gdzieś na stałym podłożu, zwykle układa ją w kształt litery S i charakterystycznie prostuje całą sylwetkę . Upierzenie wydaje się czarne, ale z bliska i szczególnie w słońcu widać jak pióra na skrzydłach i plecach opalizują zielono i brązowo, układając się w atrakcyjny, łuskowaty wzór. Stosunkowo długi ogon jest w tym samym kolorze co reszta upierzenia. W szacie godowej lekko zaznaczony czubek z tyłu głowy przyprószony jest bielą, tak jak szyja i kark. Wyraziście białe są poliki oraz duże plamy powyżej nóg, po jednej z każdego boku. Nogi są czarne, a duża błona pławna spina wszystkie palce.
Gdzie i kiedy można zobaczyć Kormorana?
Kormorany są ściśle związane z wodą, zarówno słodką jak i słoną. Wybrzeża morskie, jeziora, zbiorniki retencyjne, rzeki, większe rozlewiska – jeśli tylko jest tam dużo ryb, są drzewa, skały albo nawet płaskie, ale bezpieczne wysepki odpowiednie dla założenia gniazd, kormorany prawdopodobnie pojawią się tam prędzej czy później. Ptaki te występują na terenie całego kraju, chociaż najbardziej są kojarzone z Mazurami.
Poznaj bliżej Kormorana.
Kormorany to bardzo społeczne ptaki, lęgnące się w koloniach zakładanych w bezpośrednim sąsiedztwie wody, często w towarzystwie Czapli Siwej. U nas najczęściej osiedlają się na drzewach, wyjątkowo na ziemi lub w trzcinowiskach – tak, jak na tzw. Wyspie Kamiennej na Jeziorze Gardno. Kormorany są monogamiczne. Zwykle z początkiem kwietnia para odnawia lub buduje gniazdo z patyków i wyściela je trawą. W lęgu jest 3-6 jaj, które wykluwają się po 28-31 dniach wspólnego wysiadywania. Początkowo ślepe i nagie pisklęta, przez pierwsze dwa tygodnie życia są pod ciągłą opieką jednego z rodziców, którzy dopiero po tym okresie zostawiają je same w gnieździe, podczas gdy sami lecą na połów. Młode zaczynają latać i opuszczać gniazdo po ok. 50 dniach, jednak powracają do niego przez następnych 40-50 dni i są tam karmione przez rodziców. Mimo że dorównują im wielkością, wciąż wkładają dzioby bezpośrednio do ich wola skąd wybierają nadtrawione ryby. Z czasem młodzież dołącza do rówieśników, tworząc coraz większe stada.
Kormorany żywią się rybami, za którymi mogą nurkować na głębokość nawet dziewięciu metrów. Ułatwiają to chłonące wodę pióra skrzydeł i ogona, które, w przeciwieństwie do tych które pokrywają np. kaczki, zwiększając ciężar ptaka utrzymują go w zanurzeniu. Oznacza to jednak, że Kormorany po każdej dłuższej wyprawie na ryby muszą suszyć pióra, stąd ich widok z charakterystycznie rozpostartymi skrzydłami.
Kormorany zapuszczają się na stawy rybne, które są dla nich źródłem łatwego pożywienia, gdzie, jak łatwo się domyśleć, są nieproszonymi gośćmi Dawniej można było do nich strzelać bez zezwolenia, wystarczyło, że właściciel uznał że czynią zbyt duże szkody. Na szczęście obecnie, przynajmniej z formalnego punktu widzenia, bezpodstawne zabijanie tych ptaków jest nielegalne. Kormoranom zarzuca się też nadmierną eksploatację ryb oraz eutrofizację naturalnych akwenów, a także niszczenie drzew w koloniach, które rzeczywiście obumierają tam, gdzie ptaków jest dużo – z powodu akumulacji azotu z ptasich odchodów. Warto jednak podkreślić, że problem ten może mieć wydźwięk najwyżej symboliczny, bo w skali kraju, każdego roku z powodu Kormoranów w najgorszym razie usychają pojedyncze drzewa, my zaś wycinamy je w dziesiątkach milionów. Równie bezpodstawne jest obarczanie Kormoranów odpowiedzialnością za zmniejszające się zarybienie. Jak wiadomo Kormorany od zawsze żywiły się rybami i mimo że występowały na naszych ziemiach w nieporównywalnie większej liczbie, nieporównanie więcej było też ryb w naszych wodach!
7 faktów o komarach, które mogą cię zaskoczyć
Wiosną i latem spędzanie czasu na łonie natury byłoby czystą przyjemnością, gdyby nie jedno – komary... Komary należą do najbardziej znienawidzonych owadów występujących w Polsce. Ich ukąszenia powodują dokuczliwe swędzenie skóry, podrażnienia i opuchliznę (a w niektórych regionach świata komary mogą również przenosić niebezpieczne wirusy i pasożyty). Ich natrętne bzyczenie w pokoju potrafi na wiele godzin zakłócić nasz sen i skutecznie zirytować. Warto jednak przyjrzeć się nieco bliżej tym niewielkim, acz niezwykle charakterystycznym owadom, gdyż wiele faktów dotyczących komarów może nas zaskoczyć. W końcu, jak mówi stara wojskowa maksyma “żeby zwyciężyć wroga trzeba go najpierw poznać”.
1. Są na Ziemi znaaacznie dłużej niż ludzie.
Pamiętacie film Jurassic Park? Do odtworzenia dinozaurów naukowcom posłużyła tam krew z zatopionego w bursztynie komara. Komary faktycznie występowały na Ziemi już w okresie jurajskim, czyli około 210 milionów lat temu. Dla porównania, pierwsze ślady człowieka rozumnego (homo sapiens) pochodzą sprzed 400 tysięcy lat.
2. Pierwsze dni spędzają w wodzie.
Mimo, że są owadami latającymi to pierwsze dni swojego życia komary spędzają w wodzie. Larwy rozwijają się w naturalnych zbiornikach wodnych, takich jak stawy, jeziora, rzeki czy też na podmokłych terenach (bagna i mokradła). Z tego właśnie powodu w pobliżu tych miejsc wiosną i latem komary wydają się szczególnie dokuczliwym problemem.
3. Jedynie samice komarów piją naszą krew.
To może zabrzmieć jak przejaw mizoginizmu, jednak całej naszej nienawiści do komarów winne są samice. Samce komarów potrafią zadowolić się nektarem kwiatowym, jednak komarzyce potrzebują protein zawartych w krwi aby móc złożyć jaja. Po okresie lęgowym również komarzyce tracą nami zainteresowanie i szukają raczej kwiatów niż świeżej krwi. Jednak w okresie gdy biologia każe im złożyć jaja potrafią skutecznie uprzykrzyć nam życie (na nieszczęście dla nas, okres lęgowy występuje u nich dość często - średnio co 4 dni). Co ciekawe, jednorazowo komarzyce potrafią wypić ponad 5 mg krwi, czyli dwukrotnie więcej niż same ważą!
4. Komary czują twój oddech i strach!
Tym, co sprawia, że komary wybierają nas na swoje ofiary jest przede wszystkim dwutlenek węgla z naszego oddechu, a także kwas mlekowy, którym “pachnie” nasz pot. Receptory komarów są szczególnie wyczulone na te bodźce i to właśnie dzięki nim jesteśmy przez nie lokalizowani. Ślady z dwutlenku węgla z naszego oddechu są niczym “autostrady” po których komary zmierzają do celu. Miejsce, w którym dokonują nakłucia wybierane jest na podstawie temperatury ciała oraz „walorów” zapachowych skóry.
5. Komarzyce lubią piwoszy i… blondynki!
Zapewne wiele osób zauważyło, że pijąc piwo “w plenerze” szybko stajemy się obiektem zainteresowania komarów. Tę dziwną zależność potwierdzili również naukowcy - komary (a mówiąc ściśle: komarzyce) znacznie chętniej wybierają na cel swoich ataków osoby, w których oddechu wyczuwany jest etanol (jedna z teorii mówi, że ma to związek z wyższą temperaturą ciała po wypiciu alkoholu).
Inną ciekawą zależnością jest szczególne zainteresowanie komarów… blondynkami. Kobiety o jasnych włosach są znacznie częściej wybierane na cel ataków niż brunetki. Na razie jednak nikomu nie udało się jednoznacznie wyjaśnić dlaczego tak się dzieje.
6. To najbardziej zabójcze “zwierzęta” na Ziemi.
Mimo, że komary mają bardzo małe rozmiary (osiągają maksymalnie 6 mm, zaś waga ich ciała to 2,6 mg) to zaliczane są do najbardziej "zabójczych" stworzeń na Ziemi. Powodem tego są przenoszone przez komary wirusy (np. wirus Zachodniego Nilu wywołujący groźną gorączkę) oraz pasożyty wywołujące malarię. Jest to ogromny problem zwłaszcza w Afryce i krajach tropikalnych, gdzie trudno jest powstrzymać rozwój tych chorób. Szacuje się, że rocznie na malarię umiera na świecie około miliona osób. Do ofiar komarów zaliczyć możemy chociażby Aleksandra Wielkiego, który zmarł na malarię w 323 roku przed naszą erą.
7. Krótkie jest życie komara.
Komary nie mają łatwego życia - na każdym kroku czyhają na nie zagrożenia i drapieżniki, które traktują je jako swój przysmak. Do największych wrogów komarów zaliczane są ryby oraz ważki, które żywią się ich larwami. W Polsce komarami żywią się też między innymi jaskółki, żaby, a także jerzyki (ten gatunek ptaków w ciągu doby potrafi upolować nawet do 20 000 komarów!).
Nawet jeśli nie dopadnie ich żaden drapieżnik to i tak komary nie pożyją zbyt długo. Średni czas długości życia samca wynosi około 10 dni, samice mogą przeżyć od 6 do 8 tygodni. Jedynie w stanie hibernacji komary potrafią „wydłużyć” swoje życie do około 6 miesięcy.
Lepiej zapobiegać niż leczyć - sposoby na radzenie sobie z komarami
Jednym z podstawowych metod na walkę z komarami jest ich odstraszanie. Od domowych sposobów polegających na posmarowaniu skóry olejkami eterycznymi (np. olejkiem waniliowym), przez zasadzenie w ogródku lub na balkonie naturalnych roślin odstraszających komary (kocimiętka, bazylia, mięta, rozmaryn, pomidory) po specjalne preparaty o właściwościach odstraszających (dostępne w płynie lub w spray’u). W sklepach znajdziemy też opaski i plastry z olejkami eterycznymi, które również skutecznie odstraszają komary.
Jeśli jednak zostaliśmy już pokąsani przez tych małych krwiopijców możemy zastosować doraźne środki łagodzące skutki ukłuć komarów - np. żele i kremy, które zmniejszają uczucie swędzenia i łagodzą opuchliznę. Tego rodzaju preparaty na komary dostępne są oczywiście w Nowej Farmacji. Jeśli nie mamy pod ręką żadnych środków doraźnie pomóc może również plasterek cytryny lub cebuli położony w miejscu ukąszenia.