We use cookies and similar technologies to keep Wildlife Pulse secure and working properly, and — with your consent — to remember preferences such as display theme. Essential cookies run without consent. Learn more in our Cookie Policy.
Cookie settings
Choose which cookie and storage categories you allow. Essential cookies are required for the service and cannot be disabled.
Necessary
Always on
Login session, CSRF protection, security, and remembered interface language.
Preferences
Remember display theme (light/dark) in your browser.
Analytics
Visit statistics and usage measurement (Google Analytics), only with your consent.
Kwitnie jarzębina. Roślina miododajna, lecznicza, mająca zastosowanie w sztuce kulinarnej. Owoce są pokarmem dla ptaków (gil, drozd, jemiołuszka, jarząbek), dla zwierząt (sarna, borsuk)
Kwitnie jarzębina. Roślina miododajna, lecznicza, mająca zastosowanie w sztuce kulinarnej. Owoce są pokarmem dla ptaków (gil, drozd, jemiołuszka, jarząbek), dla zwierząt (sarna, borsuk)
Spacerując w maju leśnymi ścieżkami może zwróciliście uwagę na świeże wałki sosnowe leżące pomiędzy sadzonkami na najmłodszych uprawach To nie są zapomniane przez leśniczego czy porzucone wałki drewna, lecz pułapki na szeliniaki - bo #SzeliniakLubiWałki. #SzeliniakSosnowiec to „barczysty", krępy chrząszcz z rodziny ryjkowcowatych, matowo brązowy, z charakterystycznymi żółtymi plamami na pokrywach. Ma około centymetra długości, lata niechętnie.
Leśnicy muszą bardzo uważać na tego groźnego chrząszcza, gdyż należy do najważniejszych wrogów świeżo założonych upraw.
Żyje 2-3 lata i przez ten czas potrafi nieźle „nabroić" w leśnych uprawach. W dzień najczęściej zagrzebuje się w ściółkę tuż przy sadzonkach i trudno go dostrzec.
Szeliniak preferuje gatunki iglaste. Atakuje najczęściej młode sosny. Uszkadza drzewa w różnym wieku, ale gospodarcze znaczenie, istotne dla rozwoju lasu ma w najmłodszych uprawach. Chrząszcze ogryzają na młodych strzałkach i bocznych pędach korę płatami aż do bielu.
Fot. Jarosław Tomczak
10.05.2023 Dzisiaj dzień dalszego meblowania gniazda. Gospodyni Łotewka stawia na dekoracje, a Napiwek znosi okazałe gałęzie. Oby tylko nie przesadził z zasiekami Chcielibyśmy jednak zobaczyć małe Smoki #rybołów
Link do transmisji KOO: https://www.youtube.com/live/0EMbQd8054o?feature=share
#zimniogrodnicy i #zimnazośka
Według ludowych tradycji do połowy maja mogą wystąpić ostatnie wiosenne przymrozki. To chwilowe ochłodzenie jest określane jako „zimni ogrodnicy” (12-14.05) i „zimna Zośka” (15.05).
W przeszłości wiedza o tym zjawisku atmosferycznym miała szczególne znaczenie dla rolników – pozwalała dobrać odpowiednią porę do siewu roślin, aby uchronić je przed przymrozkami i uzyskać obfite zbiory. Niska temperatura to jeden z czynników stresowych, który może spowodować poważne uszkodzenia szczególnie u roślin wrażliwych na chłód (np. jęczmienia, rzepaku, soi, gryki, prosa). Warto zatem wstrzymać się z niektórymi pracami w ogrodzie czy polu do połowy maja – zwłaszcza z sadzeniem do gruntu ciepłolubnych warzyw i kwiatów.
Poniżej kilka wybranych naukowych faktów:
To powtarzające się co roku, kilkudniowe ochłodzenie – zwykle w pierwszej połowie maja - ma związek z układem wysokiego ciśnienia nad Skandynawią i napływającymi nad Polskę arktycznymi masami powietrza
Chłód w majowej porze zaburza metabolizm wielu roślin, czego jednym z widocznych objawów jest pojawienie się fioletowej barwy organów nadziemnych na skutek gromadzenia antocyjanów.
Spadek temperatur poniżej 6°C-10°C u roślin ciepłolubnych (np. pomidora) może skutkować uszkodzeniami i wyraźnym zahamowaniem wzrostu na wczesnych etapach rozwoju, powodując nawet 50% spadek wysokości plonu.
Paradoksalnie, ciepłolubna kukurydza całkiem dobrze radzi sobie nawet z przymrozkami – roślina może odbudować przemarznięte liście, gdyż za jej regenerację odpowiada stożek wzrostu znajdujący się w glebie aż do fazy 6 liścia.
Przymrozki uszkadzają błony komórkowe - w przypadku liści obserwujemy ich więdnięcie w następstwie utraty wody i spadku potencjału. W efekcie, obniżeniu ulega też zawartość kwasu salicylowego (hormonu zaangażowanego w reakcję na stres), enzymatycznych antyoksydantów i spada wydajność fotosyntezy
Ochłodzenie ma negatywny wpływ na pobieranie przez rośliny makro- i mikroelementów. Przykładem jest fosfor, którego dostępność dla roślin jest silnie związana z temperaturą gleby. Podobnie w niższych temperaturach zwalnia tempo pobierania boru, co - w przypadku upraw rzepaku i pszenicy ma miejsce przy temp. 8 – 12° C, w efekcie dochodzi do pękania blaszek liściowych, przez co bardziej narażone są na atak patogenów.
Kormoran – opis, występowanie i zdjęcia. Ptak kormoran ciekawostki
Miałem okazję ostatnio odbyć niezbyt przyjemną rozmowę na temat kormorana. Mój rozmówca na hasło „kormoran” zareagował dość alergicznie. „Ja do tych diabłów nie mam litości!” – usłyszałem i się przeraziłem. Bo jak tutaj karać tego ptaka za to, że jest kormoranem i ryby lubi zjadać. To tak, jakby mieć żal do ludzi za to, że są ludźmi i robią różne, często dla naszych braci mniejszych, niezrozumiałe rzeczy…
Szmaragdowe spojrzenie kormorana
Kormoran (Phalacrocorax carbo) jest dużym ptakiem i jedynym gniazdującym przedstawicielem swojego rodzaju Phalacrocorax sp. w naszym kraju. Dorasta bowiem nawet do 100 cm długości ciała, a jego masa może dochodzić do 4 kg. Rozpiętość skrzydeł wynosi około 1,6 m. Jego sylwetka w locie może niektórych przyprawiać o lekki uśmieszek. Ptaki są dłuższe niż szersze, do tego mają powyginane niekiedy szyje w zabawny sposób, zwłaszcza gdy podchodzą do lądowania. Wyciągają wówczas nogi, których palce scala błona pławna, rozkładają skrzydła manipulując nimi we właściwy sposób jakby chcąc wymierzyć lądowisko, a na dodatek kręcą szyją. Różnica między samcem a samicą jest trudno zauważalna, chyba że podczas sezonu rozrodczego, a i to dla wprawnego oka oraz w zależności od podgatunku. Tych jest całkiem dużo. Wyróżniamy Ph. c. carbo, Ph. c. sinensis, Ph. c. maroccanus, Ph. c. novaehollandiae czy Ph. c. lucidus. Wynika to z tego, że gatunek ten jest dość szeroko rozpowszechniony na całym świecie i kormorana można spotkać od Ameryki Północnej przez Europę aż po Australię. Proponuję jednak, abyśmy skupili się na dwóch występujących w Europie, czyli Ph. c. carbo oraz Ph. c. sinensis. Czy u nich jesteśmy w stanie rozróżnić samca od samicy?
Oczywiście najpierw wielkość ciała. Samce są większe od samic. Z którymkolwiek podgatunkiem byśmy nie mieli do czynienia, to u każdego można dostrzec tę różnicę. Kolejną jest masa ciała, z reguły większa u samców. W czasie lęgów niekiedy widać u samic tzw. „plamę lęgową”, czyli zlepek piór w części lędźwiowej ułożony w charakterystyczny sposób. I to byłoby na tyle. Bo nawet patrząc na młode ptaki, widać wyraźny brak różnicy pomiędzy samcem a samicą w upierzeniu. Dla niektórych nawet młode osobniki mogą być nie do odróżnienia w porównaniu z dojrzałymi przedstawicielami gatunku. Zatem w przypadku kormoranów próżno szukać czegoś, czego nie ma albo jest tylko wymaga doświadczenia oraz wiedzy. Są za to różnice w upierzeniu między poszczególnymi podgatunkami. I tak europejski kontynentalny Ph. c. sinensis w okresie godowym przybiera białych piór na głowie, które schodzą na szyję, a do tego zestawu godowych ozdób dołącza jeszcze urokliwy pęczek piór umieszczony na potylicy oraz biała plama na zewnętrznej stronie ud. Ptaki wyglądają w ten sposób od marca do sierpnia. Nominatywny Ph. c. carbo zamieszkujący przede wszystkich północne wybrzeże Atlantyku oraz wyspy brytyjskie jest jednolicie czarny z zielonkawofioletowym połyskiem bez względu na to, czy trwa sezon lęgowy, czy nie. Każdy kormoran ma przepiękne oczy. Wystarczy spojrzeć na jakiekolwiek zdjęcie tego ptaka, by dostrzec te cudownie ubarwione tęczówki. Te dla niektórych wstrętne, źle kojarzące się ptaki, każdego powinny przekupić swym spojrzeniem. Ten kto zna się choć trochę na różnego rodzaju kamieniach, dostrzeże w nich szmaragdy. Czy w tych szmaragdach można się zakochać? Można, ale można też je znienawidzić. Nie wiedzieć czemu, niektórzy pragnęliby, aby kormoranów nie było w ogóle.
Kormoran to wróg wędkarzy i rybaków
O ile w środowisku wędkarzy wrogość do kormorana słabnie, i coraz to nowsze pokolenia wędkarzy traktują tego ptaka raczej jako swojego konkurenta, ale także element środowiska, w którym po prostu przebywają od czasu do czasu ze swoją wędką, o tyle pośród rybaków czy myśliwych słychać głosy o zwalczaniu kormorana oraz o jego szkodliwym wpływie na ekosystem stawów rybnych. No i w tym momencie można by z nimi polemizować. Nie trzeba być wybitnym naukowcem, by podjąć się takiej rozmowy. Wystarczy włączyć myślenie. Po pierwsze musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, na jakie ofiary polują drapieżniki w ogóle? Na te, których w danym środowisku jest najwięcej oraz te najłatwiej dostępne. I w tym kontekście zadajmy sobie drugie pytanie. Czy to jest faktycznie szkodliwy wpływ na środowisko? Skoro danej ofiary, na którą poluje drapieżnik jest w jego środowisku życia bardzo dużo, i skoro drapieżnik pojawił się w danym ekosystemie znaczy to, że zaczęły działać mechanizmy natury mające doprowadzić do równowagi. Im więcej potencjalnych ofiar, tym więcej drapieżników, ale nigdy więcej niż możliwości łowiska na to pozwolą. Tak to działa! Drugim aspektem są właśnie wspomniane możliwości łowiska. Często słyszę od przeciwników kormoranów, że ptaków jest za dużo. I może mają rację, ale tylko z punktu widzenia człowieka oraz jego interesów. Hodowcy ryb nie chcieliby w ogóle widzieć kormorana, bo zjada im ryby z ich stawów. Mniej ryb, to mniejszy zysk. Zatem kormoran, z punktu widzenia interesów człowieka, to „tylko” niepotrzebny element na stawach hodowlanych. Jeśli spojrzymy na kormorana jak na część ekosystemu, to jego obecność okaże się wręcz niezbędna dla populacji ryb. Wcześniej napisałem, że drapieżnik poluje na te ofiary, których ma najwięcej w środowisku oraz te najłatwiej dostępne. Przez to rozumiem ofiary z najliczniej reprezentowanych gatunków oraz osobniki mniej ruchliwe, z różnych przyczyn, przez co trudniej im uciec przed niebezpieczeństwem. Jak to wygląda w przypadku kormorana?
Sięgnąłem po badania Frederica Santoula i jego współpracowników z Uniwersytetu Paula Sabatiera. Naukowcy analizowali dietę kormoranów zamieszkujących Malause nad Garonną w Południowo Zachodniej Francji. Zdobyczą tamtejszych ptaków były głównie leszcze. W każdym z analizowanych okresów ten gatunek ryby stanowił największą część diety kormoranów z różnicami w zależności od pory roku. Na przełomie zimy i wiosny ptaki zjadały 70% tych ryb spośród wszystkich upolowanych, a jesienią leszcze stanowiły nieco ponad 25% składu diety. O czym to świadczy? O kilku ważnych rzeczach oraz wnioskach, jakie można wysnuć na tej podstawie. Po pierwsze drapieżnik odpowiadał na zmiany zachodzące w środowisku. Jak leszczy było więcej, to niemal z automatu kormorany zjadały ich więcej. Jak było ich mniej, wówczas dieta ptaków była bardziej zróżnicowana. Drapieżnik zjadał te ofiary, których w danym momencie było najwięcej w środowisku, i które dały się najłatwiej upolować. Chodzi także o oszczędzanie energii. Dlaczego polować na szczupaka, który jest rybą silną, długą, ma ostre zęby i nie dość, że w Garonnie było go mniej, to jeszcze wysiłek jak trzeba byłoby włożyć w jego schwytanie, wiązałby się z ryzykiem zranienia, a tym samym utratą równowagi w organizmie. Potencjalna rana, to potencjalne wrota dla wielu drobnoustrojów mogących poczynić spustoszenie w organizmie. W związku z tym organizm musiałby skierować wszelkie mechanizmy metaboliczne na ewentualną odbudowę. Ale teraz wyjdźmy poza ciało kormorana i znowu spójrzmy na ekosystem oraz znaczenie kormorana. Skoro ptak poluje na ofiary, których najwięcej w danym momencie, w danym środowisku, to jest ważnym czynnikiem regulującym równowagę. Gdyby brakło kormorana, owszem pojawiłby się inny drapieżnik, ale weźmy na warsztat czysto hipotetyczną sytuację, gdy to tylko kormoran zjada leszcze. Nagle kormoranów zaczyna brakować, a populacja leszczy rośnie i osiąga ogromne rozmiary. Co się dzieje? Leszcza zaliczamy do tzw. „bentosożercow”, czyli organizmów żywiących się stworzeniami zamieszkującymi osady denne. Ryba zasysa muł, filtruje go, a następnie wypluwa już bez małych zwierzątek, które zjadła. Dużo leszczy to mniej innych gatunków ryb przydennych żywiących się bentosem, wyjałowione dno, pozbawione substancji mineralnych ważnych dla roślin wodnych. Z kolei brak roślin wodnych to istotne ograniczenie produkcji tlenu. W ten sposób przerost populacji jednego gatunku, doprowadziłby do zagłady innych, a nawet w dalszej perspektywie całego ekosystemu. To przykład uproszczony, ale pokazujący, że kormoran jest potrzebny.
Ekologia.pl poleca