Posłańcy radości

"Angora” to tygodnik, który jest przeglądem prasy krajowej i światowej. Przedrukowywane są najciekawsze, zdaniem redaktorów, artykuły z innych czasopism – dzienników, tygodników, magazynów. Każdy w wieku od 6 do 120 lat znajdzie coś dla siebie.😀
Gdy nie miałem jeszcze auta, domu i rodziny, czas spędzony w tramwaju pozwalał mi na przeczytanie całego tygodnika od deski do deski. Gdy doszło więcej obowiązków, samochód i wielowymiarowa „smycz” w postaci komórki, dramatycznie spadła ilość czasu dostępnego na lekturę w formie papierowej.😔
Dawno przestałem kupować „Angorę”, ale nie mogę sobie odmówić zajrzenia do środka „na sępa”, w sklepie, przy regale z prasą.🤭 Gdy mam kilka chwil, przelatuję wzrokiem przez ulubione rubryki, jak choćby "Fotoplastykon" czyli prasowe zdjęcia tygodnia lub "Dla tych, co nie lubią czytać", czyli tydzień okiem rysowników. Nie, żebym nie lubił czytać…😉
Gdy wpadam do sklepu jak po ogień, to do „Angory” zaglądam chociaż na stronę 3, gdzie znajduje się rubryka „Foto Kamionki”. Zawiera ona zdjęcie zwierząt, zwykle ptaków, wykonane przez Piotra Kamionkę i jego krótki autorski komentarz.
Ten zapalony fotoreporter z laurem „Grand Press Photo”, zawsze pisze ciekawie, dzięki czemu człowiek przyjemnie odlatuje na tą jedną minutkę.🥰
Jednak to, co znalazłem w poprzednim wydaniu tygodnika sprawiło, że przeszedł przeze mnie dreszcz od stóp do głów. Opis dotyczy ptaka, który wcale nie jest piękniejszy od pliszki górskiej, czy wilgi, a do żołny to chyba w ogóle nie ma startu. Ale w trakcie czytania ta żółta, niewielka ptaszyna, wydaje nam się najpiękniejsza na świecie.🤩
Poniżej zamieszczam zdjęcie… zdjęcia pliszki i cały wpis, jedno i drugie autorstwa Piotra Kamionki, który okazuje się być nie tylko dobrym fotografem i reporterem, ale także wysokiej klasy komplemenciarzem.😉 Nazwanie pliszek żółtych, posłańcami radości, to dla mnie wisienka na torcie tego tekstu.
Jak mógłbym nie podzielić się z Wami tą ciekawostką? No jak?😀
Nic więcej nie będę dodawał od siebie. Czasami najbardziej wyszukany komentarz, może wydać się nie na miejscu. Nawet pożegnam się wcześniej, aby zwykłymi pozdrowieniami nie burzyć przekazu, który wybrzmiewa w głowie, gdy dociera się do ostatniego słowa autora zdjęcia pliszki.🙂
Czytajcie zatem i delektujcie się.
Wszystkich gorąco pozdrawiam.🤗
Marek

Pliszka żółta ma wielką moc! Wystarczy jedno spojrzenie tego ptaszka na człowieka i… tracimy kontakt z rzeczywistością. Przez krótką chwilę nie wiemy jak się nazywamy. Ale też i tego, jak znaleźliśmy się TU i TERAZ; nie mamy świadomości problemów, jakie na nasz ciążą, bo też nie pamiętamy, że w ogóle je mieliśmy! Bezpośredni kontakt z pliszką żółtą sprawia, że nasze myślenie sprowadza się tylko do jednego – do koloru żółtego… Podobnie dzieje się, gdy dłuższy czas kierujemy wzrok na oślepiające, rozgrzewające słońce: przenika NAS wtedy radość. Polska to jedna z najważniejszych ostoi „żółtych”. Każdej wiosny powraca do naszego kraju z Afryki kilkaset tysięcy par posłańców radości!
Piotrek
Show more

"Angora” to tygodnik, który jest przeglądem prasy krajowej i światowej. Przedrukowywane są najciekawsze, zdaniem redaktorów, artykuły z innych czasopism – dzienników, tygodników, magazynów. Każdy w wieku od 6 do 120 lat znajdzie coś dla siebie.😀
Gdy nie miałem jeszcze auta, domu i rodziny, czas spędzony w tramwaju pozwalał mi na przeczytanie całego tygodnika od deski do deski. Gdy doszło więcej obowiązków, samochód i wielowymiarowa „smycz” w postaci komórki, dramatycznie spadła ilość czasu dostępnego na lekturę w formie papierowej.😔
Dawno przestałem kupować „Angorę”, ale nie mogę sobie odmówić zajrzenia do środka „na sępa”, w sklepie, przy regale z prasą.🤭 Gdy mam kilka chwil, przelatuję wzrokiem przez ulubione rubryki, jak choćby "Fotoplastykon" czyli prasowe zdjęcia tygodnia lub "Dla tych, co nie lubią czytać", czyli tydzień okiem rysowników. Nie, żebym nie lubił czytać…😉
Gdy wpadam do sklepu jak po ogień, to do „Angory” zaglądam chociaż na stronę 3, gdzie znajduje się rubryka „Foto Kamionki”. Zawiera ona zdjęcie zwierząt, zwykle ptaków, wykonane przez Piotra Kamionkę i jego krótki autorski komentarz.
Ten zapalony fotoreporter z laurem „Grand Press Photo”, zawsze pisze ciekawie, dzięki czemu człowiek przyjemnie odlatuje na tą jedną minutkę.🥰
Jednak to, co znalazłem w poprzednim wydaniu tygodnika sprawiło, że przeszedł przeze mnie dreszcz od stóp do głów. Opis dotyczy ptaka, który wcale nie jest piękniejszy od pliszki górskiej, czy wilgi, a do żołny to chyba w ogóle nie ma startu. Ale w trakcie czytania ta żółta, niewielka ptaszyna, wydaje nam się najpiękniejsza na świecie.🤩
Poniżej zamieszczam zdjęcie… zdjęcia pliszki i cały wpis, jedno i drugie autorstwa Piotra Kamionki, który okazuje się być nie tylko dobrym fotografem i reporterem, ale także wysokiej klasy komplemenciarzem.😉 Nazwanie pliszek żółtych, posłańcami radości, to dla mnie wisienka na torcie tego tekstu.
Jak mógłbym nie podzielić się z Wami tą ciekawostką? No jak?😀
Nic więcej nie będę dodawał od siebie. Czasami najbardziej wyszukany komentarz, może wydać się nie na miejscu. Nawet pożegnam się wcześniej, aby zwykłymi pozdrowieniami nie burzyć przekazu, który wybrzmiewa w głowie, gdy dociera się do ostatniego słowa autora zdjęcia pliszki.🙂
Czytajcie zatem i delektujcie się.
Wszystkich gorąco pozdrawiam.🤗
Marek

Pliszka żółta ma wielką moc! Wystarczy jedno spojrzenie tego ptaszka na człowieka i… tracimy kontakt z rzeczywistością. Przez krótką chwilę nie wiemy jak się nazywamy. Ale też i tego, jak znaleźliśmy się TU i TERAZ; nie mamy świadomości problemów, jakie na nasz ciążą, bo też nie pamiętamy, że w ogóle je mieliśmy! Bezpośredni kontakt z pliszką żółtą sprawia, że nasze myślenie sprowadza się tylko do jednego – do koloru żółtego… Podobnie dzieje się, gdy dłuższy czas kierujemy wzrok na oślepiające, rozgrzewające słońce: przenika NAS wtedy radość. Polska to jedna z najważniejszych ostoi „żółtych”. Każdej wiosny powraca do naszego kraju z Afryki kilkaset tysięcy par posłańców radości!
Piotrek