Zagadka, gdzie jest Zygmunt ;)
Latest wildlife posts
Przygodzice – wieś w Polsce położona w województwie wielkopolskim, w powiecie ostrowskim, w gminie Przygodzice. Leży nad rzeką Barycz przy ujściu do niej cieku Roguszna, niedaleko południowej granicy Ostrowa Wielkopolskiego.
Bocian pod kamerą www.bociany.przygodzice.pl jeszcze dobrze nie wypoczął po podróży, a już remontuje gniazdo. Mogliśmy dziś obserwować, jak przekładał patyki w koronie i układał przyniesioną przez siebie wyściółkę. To już prawdziwy gospodarz siedliska, pewnie Dziedzic.
Show more
Bocian pod kamerą www.bociany.przygodzice.pl jeszcze dobrze nie wypoczął po podróży, a już remontuje gniazdo. Mogliśmy dziś obserwować, jak przekładał patyki w koronie i układał przyniesioną przez siebie wyściółkę. To już prawdziwy gospodarz siedliska, pewnie Dziedzic.
49 lat temu (3 kwietnia 1973) przedsiębiorstwo Motorola zaprezentowała na Manhattanie w Nowym Jorku pierwszy przenośny telefon DynaTAC, będący prototypem współczesnego telefonu komórkowego.
Kropla rosy

kropla rosy
-
być
kroplą
rosy
Twoją
o poranku
czystą
rozbłysnąć
na chwilę
w pocałunku
słońca
i
zniknąć
-
Zdjęcie pobrane https://pixabay.com
Show more

kropla rosy
-
być
kroplą
rosy
Twoją
o poranku
czystą
rozbłysnąć
na chwilę
w pocałunku
słońca
i
zniknąć
-
Zdjęcie pobrane https://pixabay.com
Zygi i Zuza – historia sopockich puszczyków
3 kwietnia 2016
Nie ukrywam, że bardzo lubię takie historie.
–
Mija m-c odkąd historia podlotów puszczyków toczy się na naszych oczach, bo wymagała interwencji. Tych dwoje pierzastych maluchów straciło dziuplę, w której się wykluły. 29 lutego br. w centrum Sopotu ścięty został bowiem dziuplasty buk. Dzięki zaangażowaniu ZDiZ w Sopocie, zwłaszcza p. Marii Fengler ptaki dostały szansę na przeżycie. Odszukała kontakt do nas – do Eweliny Kurach i poprosiła o pomoc. Cały czas wspierała również nasze działania.
W lęgu były dwa ptaki. Nazwaliśmy je: Zuza vel Ulula i młodszego Ziemowit vel Zygi. Ich historia (zwłaszcza Zuzy) zakrawa na miano sopockich celebrytów… Po ścięciu drzewa, ptaki trafiły na dobę pod skrzydła SOSu. W międzyczasie zbudowana została budka lęgowa, którą powiesiliśmy na drzewie obok wcześniej ściętego. Ptaki nakarmione i zaobrączkowane trafiły do budki. A my obserwowaliśmy czy dorosłe wrócą do młodych. Wróciły, uff! Ale to jednak nie koniec historii… Co z tego, skoro rano starszy podlot wyszedł z budki i spadł na ziemię. Mieszkanka osiedla nie wiedząc jak postępować z młodymi sowami, przetransportowała Zuzę do schroniska dla zwierząt. Stamtąd puszczyk trafił do gabinetu wet. i ostatecznie do „Ostoi” – Pomorskiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Pomieczynie. Dzięki obrączce udało się ustalić skąd ptak pochodzi. Mogliśmy więc znowu połączyć puszczykową rodzinkę. Fanfary – pełen sukces! Ptaki odnalazły się i odtąd są już nierozłączne. Sytuację stale monitorujemy. I w tym miejscu wielkie, wielkie podziękowania dla całej masy ludzi, która włączyła się w akcję ratowania Zuzy i Zygiego, doglądania sytuacji przez ten m-c. Wolontariusze SOSu, ekipa z Ostoi, pracownicy ZDiZ, okoliczni wyedukowani mieszkańcy, nasze rodziny a nawet Sopocki Klub Taternictwa Jaskiniowego – oklaski za świetną organizację! Młode puszczyki rosną jak na drożdżach, świetnie już latają. A my po sezonie lęgowym zmienimy lokalizację budki. Zawiśnie z dala od ulicy i ruchliwego miejsca spacerowego. Wszystko po to, by w przyszłości kolejne podloty (bo liczymy na długie lata sukcesów lęgowych) nie wpadały w ręce nieświadomych ludzi. Pamiętajcie, że zabierając zdrowe angażujecie czasami rzeszę ludzi do podejmowania zbędnych działań. A być może Ci ludzie, a zwłaszcza środki finansowe przydałyby się na inny cel.
Co zatem robić jeśli znajdziecie młodą sowę? Pamiętajcie, że należy sprawdzić czy ptak jest zdrowy czy wymaga interwencji (np. jest pokaleczony, połamany, osłabiony). Jeśli jest zdrowy, posadźcie go na gałęzi lub w innym miejscu, które zapewni im bezpieczeństwo (ograniczy dostęp drapieżników kotów, kun, ciekawskich ludzi…). To najlepsza pomoc! A to normalne, że podloty sów szybko opuszczają miejsce lęgu i rozchodzą się po konarach drzew – taka ich strategia ochronna przeciw drapieżnikom.. Czasami spadają. Zwykle radzą sobie same, wdrapując się po pniu za pomocą szponów i dzioba. Są też pod opieką rodziców, o czym można się przekonać. Próbują bowiem odstraszyć intruzów, sygnalizują ostrzegawczym głosem, podlatują w pobliże.
Pomocy szukajmy tylko w przypadku znalezienia chorych ptaków. Najlepiej w ośrodkach rehabilitacji dla dzikich zwierząt lub gabinetach weterynaryjnych, które z nimi współpracują. Zawsze też możecie skontaktować się z nami i doradzimy co robić.
Tekst: Ewelina Kurach
Zygi i Zuza miały wielkie szczęście w swoim nieszczęściu. Z pomocą ruszyły im osoby kompetentne. Bo pomagać też trzeba umieć. Przypominam: nie zabieramy młodych sów! Bo to, że pisklę sowy (czy innego ptaka) wygląda jak ostatnia sierota, nie oznacza iż tą sierotą jest. Szybciej człowiek zostawi swoje dzieci, niż jakakolwiek sowa. Zabieramy jedynie pisklęta ranne, bądź kontuzjowane. Zdrowe ustawiamy poza zasięg kocich pazurów i odchodzimy. Nie denerwujemy dorosłych sów.
Ps. Puszczyki zdążyły zrobić medialną karierę. Historia ich, dość burzliwego, dzieciństwa prezentowana była w Magazynie ekologicznym Radio Gdańsk czy w Magazynie Kaszuby (nie tylko dla Kaszubów). Warto z nimi się zapoznać, bo po prostu są piękne i pouczające.
Show more
3 kwietnia 2016
Nie ukrywam, że bardzo lubię takie historie.
–
Mija m-c odkąd historia podlotów puszczyków toczy się na naszych oczach, bo wymagała interwencji. Tych dwoje pierzastych maluchów straciło dziuplę, w której się wykluły. 29 lutego br. w centrum Sopotu ścięty został bowiem dziuplasty buk. Dzięki zaangażowaniu ZDiZ w Sopocie, zwłaszcza p. Marii Fengler ptaki dostały szansę na przeżycie. Odszukała kontakt do nas – do Eweliny Kurach i poprosiła o pomoc. Cały czas wspierała również nasze działania.
W lęgu były dwa ptaki. Nazwaliśmy je: Zuza vel Ulula i młodszego Ziemowit vel Zygi. Ich historia (zwłaszcza Zuzy) zakrawa na miano sopockich celebrytów… Po ścięciu drzewa, ptaki trafiły na dobę pod skrzydła SOSu. W międzyczasie zbudowana została budka lęgowa, którą powiesiliśmy na drzewie obok wcześniej ściętego. Ptaki nakarmione i zaobrączkowane trafiły do budki. A my obserwowaliśmy czy dorosłe wrócą do młodych. Wróciły, uff! Ale to jednak nie koniec historii… Co z tego, skoro rano starszy podlot wyszedł z budki i spadł na ziemię. Mieszkanka osiedla nie wiedząc jak postępować z młodymi sowami, przetransportowała Zuzę do schroniska dla zwierząt. Stamtąd puszczyk trafił do gabinetu wet. i ostatecznie do „Ostoi” – Pomorskiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Pomieczynie. Dzięki obrączce udało się ustalić skąd ptak pochodzi. Mogliśmy więc znowu połączyć puszczykową rodzinkę. Fanfary – pełen sukces! Ptaki odnalazły się i odtąd są już nierozłączne. Sytuację stale monitorujemy. I w tym miejscu wielkie, wielkie podziękowania dla całej masy ludzi, która włączyła się w akcję ratowania Zuzy i Zygiego, doglądania sytuacji przez ten m-c. Wolontariusze SOSu, ekipa z Ostoi, pracownicy ZDiZ, okoliczni wyedukowani mieszkańcy, nasze rodziny a nawet Sopocki Klub Taternictwa Jaskiniowego – oklaski za świetną organizację! Młode puszczyki rosną jak na drożdżach, świetnie już latają. A my po sezonie lęgowym zmienimy lokalizację budki. Zawiśnie z dala od ulicy i ruchliwego miejsca spacerowego. Wszystko po to, by w przyszłości kolejne podloty (bo liczymy na długie lata sukcesów lęgowych) nie wpadały w ręce nieświadomych ludzi. Pamiętajcie, że zabierając zdrowe angażujecie czasami rzeszę ludzi do podejmowania zbędnych działań. A być może Ci ludzie, a zwłaszcza środki finansowe przydałyby się na inny cel.
Co zatem robić jeśli znajdziecie młodą sowę? Pamiętajcie, że należy sprawdzić czy ptak jest zdrowy czy wymaga interwencji (np. jest pokaleczony, połamany, osłabiony). Jeśli jest zdrowy, posadźcie go na gałęzi lub w innym miejscu, które zapewni im bezpieczeństwo (ograniczy dostęp drapieżników kotów, kun, ciekawskich ludzi…). To najlepsza pomoc! A to normalne, że podloty sów szybko opuszczają miejsce lęgu i rozchodzą się po konarach drzew – taka ich strategia ochronna przeciw drapieżnikom.. Czasami spadają. Zwykle radzą sobie same, wdrapując się po pniu za pomocą szponów i dzioba. Są też pod opieką rodziców, o czym można się przekonać. Próbują bowiem odstraszyć intruzów, sygnalizują ostrzegawczym głosem, podlatują w pobliże.
Pomocy szukajmy tylko w przypadku znalezienia chorych ptaków. Najlepiej w ośrodkach rehabilitacji dla dzikich zwierząt lub gabinetach weterynaryjnych, które z nimi współpracują. Zawsze też możecie skontaktować się z nami i doradzimy co robić.
Tekst: Ewelina Kurach
Zygi i Zuza miały wielkie szczęście w swoim nieszczęściu. Z pomocą ruszyły im osoby kompetentne. Bo pomagać też trzeba umieć. Przypominam: nie zabieramy młodych sów! Bo to, że pisklę sowy (czy innego ptaka) wygląda jak ostatnia sierota, nie oznacza iż tą sierotą jest. Szybciej człowiek zostawi swoje dzieci, niż jakakolwiek sowa. Zabieramy jedynie pisklęta ranne, bądź kontuzjowane. Zdrowe ustawiamy poza zasięg kocich pazurów i odchodzimy. Nie denerwujemy dorosłych sów.
Ps. Puszczyki zdążyły zrobić medialną karierę. Historia ich, dość burzliwego, dzieciństwa prezentowana była w Magazynie ekologicznym Radio Gdańsk czy w Magazynie Kaszuby (nie tylko dla Kaszubów). Warto z nimi się zapoznać, bo po prostu są piękne i pouczające.
Zygi i Zuza – historia sopockich puszczyków
3 kwietnia 2016
Nie ukrywam, że bardzo lubię takie historie.
–
Mija m-c odkąd historia podlotów puszczyków toczy się na naszych oczach, bo wymagała interwencji. Tych dwoje pierzastych maluchów straciło dziuplę, w której się wykluły. 29 lutego br. w centrum Sopotu ścięty został bowiem dziuplasty buk. Dzięki zaangażowaniu ZDiZ w Sopocie, zwłaszcza p. Marii Fengler ptaki dostały szansę na przeżycie. Odszukała kontakt do nas – do Eweliny Kurach i poprosiła o pomoc. Cały czas wspierała również nasze działania.
W lęgu były dwa ptaki. Nazwaliśmy je: Zuza vel Ulula i młodszego Ziemowit vel Zygi. Ich historia (zwłaszcza Zuzy) zakrawa na miano sopockich celebrytów… Po ścięciu drzewa, ptaki trafiły na dobę pod skrzydła SOSu. W międzyczasie zbudowana została budka lęgowa, którą powiesiliśmy na drzewie obok wcześniej ściętego. Ptaki nakarmione i zaobrączkowane trafiły do budki. A my obserwowaliśmy czy dorosłe wrócą do młodych. Wróciły, uff! Ale to jednak nie koniec historii… Co z tego, skoro rano starszy podlot wyszedł z budki i spadł na ziemię. Mieszkanka osiedla nie wiedząc jak postępować z młodymi sowami, przetransportowała Zuzę do schroniska dla zwierząt. Stamtąd puszczyk trafił do gabinetu wet. i ostatecznie do „Ostoi” – Pomorskiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Pomieczynie. Dzięki obrączce udało się ustalić skąd ptak pochodzi. Mogliśmy więc znowu połączyć puszczykową rodzinkę. Fanfary – pełen sukces! Ptaki odnalazły się i odtąd są już nierozłączne. Sytuację stale monitorujemy. I w tym miejscu wielkie, wielkie podziękowania dla całej masy ludzi, która włączyła się w akcję ratowania Zuzy i Zygiego, doglądania sytuacji przez ten m-c. Wolontariusze SOSu, ekipa z Ostoi, pracownicy ZDiZ, okoliczni wyedukowani mieszkańcy, nasze rodziny a nawet Sopocki Klub Taternictwa Jaskiniowego – oklaski za świetną organizację! Młode puszczyki rosną jak na drożdżach, świetnie już latają. A my po sezonie lęgowym zmienimy lokalizację budki. Zawiśnie z dala od ulicy i ruchliwego miejsca spacerowego. Wszystko po to, by w przyszłości kolejne podloty (bo liczymy na długie lata sukcesów lęgowych) nie wpadały w ręce nieświadomych ludzi. Pamiętajcie, że zabierając zdrowe angażujecie czasami rzeszę ludzi do podejmowania zbędnych działań. A być może Ci ludzie, a zwłaszcza środki finansowe przydałyby się na inny cel.
Co zatem robić jeśli znajdziecie młodą sowę? Pamiętajcie, że należy sprawdzić czy ptak jest zdrowy czy wymaga interwencji (np. jest pokaleczony, połamany, osłabiony). Jeśli jest zdrowy, posadźcie go na gałęzi lub w innym miejscu, które zapewni im bezpieczeństwo (ograniczy dostęp drapieżników kotów, kun, ciekawskich ludzi…). To najlepsza pomoc! A to normalne, że podloty sów szybko opuszczają miejsce lęgu i rozchodzą się po konarach drzew – taka ich strategia ochronna przeciw drapieżnikom.. Czasami spadają. Zwykle radzą sobie same, wdrapując się po pniu za pomocą szponów i dzioba. Są też pod opieką rodziców, o czym można się przekonać. Próbują bowiem odstraszyć intruzów, sygnalizują ostrzegawczym głosem, podlatują w pobliże.
Pomocy szukajmy tylko w przypadku znalezienia chorych ptaków. Najlepiej w ośrodkach rehabilitacji dla dzikich zwierząt lub gabinetach weterynaryjnych, które z nimi współpracują. Zawsze też możecie skontaktować się z nami i doradzimy co robić.
Tekst: Ewelina Kurach
Zygi i Zuza miały wielkie szczęście w swoim nieszczęściu. Z pomocą ruszyły im osoby kompetentne. Bo pomagać też trzeba umieć. Przypominam: nie zabieramy młodych sów! Bo to, że pisklę sowy (czy innego ptaka) wygląda jak ostatnia sierota, nie oznacza iż tą sierotą jest. Szybciej człowiek zostawi swoje dzieci, niż jakakolwiek sowa. Zabieramy jedynie pisklęta ranne, bądź kontuzjowane. Zdrowe ustawiamy poza zasięg kocich pazurów i odchodzimy. Nie denerwujemy dorosłych sów.
Ps. Puszczyki zdążyły zrobić medialną karierę. Historia ich, dość burzliwego, dzieciństwa prezentowana była w Magazynie ekologicznym Radio Gdańsk czy w Magazynie Kaszuby (nie tylko dla Kaszubów). Warto z nimi się zapoznać, bo po prostu są piękne i pouczające.
Show more
3 kwietnia 2016
Nie ukrywam, że bardzo lubię takie historie.
–
Mija m-c odkąd historia podlotów puszczyków toczy się na naszych oczach, bo wymagała interwencji. Tych dwoje pierzastych maluchów straciło dziuplę, w której się wykluły. 29 lutego br. w centrum Sopotu ścięty został bowiem dziuplasty buk. Dzięki zaangażowaniu ZDiZ w Sopocie, zwłaszcza p. Marii Fengler ptaki dostały szansę na przeżycie. Odszukała kontakt do nas – do Eweliny Kurach i poprosiła o pomoc. Cały czas wspierała również nasze działania.
W lęgu były dwa ptaki. Nazwaliśmy je: Zuza vel Ulula i młodszego Ziemowit vel Zygi. Ich historia (zwłaszcza Zuzy) zakrawa na miano sopockich celebrytów… Po ścięciu drzewa, ptaki trafiły na dobę pod skrzydła SOSu. W międzyczasie zbudowana została budka lęgowa, którą powiesiliśmy na drzewie obok wcześniej ściętego. Ptaki nakarmione i zaobrączkowane trafiły do budki. A my obserwowaliśmy czy dorosłe wrócą do młodych. Wróciły, uff! Ale to jednak nie koniec historii… Co z tego, skoro rano starszy podlot wyszedł z budki i spadł na ziemię. Mieszkanka osiedla nie wiedząc jak postępować z młodymi sowami, przetransportowała Zuzę do schroniska dla zwierząt. Stamtąd puszczyk trafił do gabinetu wet. i ostatecznie do „Ostoi” – Pomorskiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Pomieczynie. Dzięki obrączce udało się ustalić skąd ptak pochodzi. Mogliśmy więc znowu połączyć puszczykową rodzinkę. Fanfary – pełen sukces! Ptaki odnalazły się i odtąd są już nierozłączne. Sytuację stale monitorujemy. I w tym miejscu wielkie, wielkie podziękowania dla całej masy ludzi, która włączyła się w akcję ratowania Zuzy i Zygiego, doglądania sytuacji przez ten m-c. Wolontariusze SOSu, ekipa z Ostoi, pracownicy ZDiZ, okoliczni wyedukowani mieszkańcy, nasze rodziny a nawet Sopocki Klub Taternictwa Jaskiniowego – oklaski za świetną organizację! Młode puszczyki rosną jak na drożdżach, świetnie już latają. A my po sezonie lęgowym zmienimy lokalizację budki. Zawiśnie z dala od ulicy i ruchliwego miejsca spacerowego. Wszystko po to, by w przyszłości kolejne podloty (bo liczymy na długie lata sukcesów lęgowych) nie wpadały w ręce nieświadomych ludzi. Pamiętajcie, że zabierając zdrowe angażujecie czasami rzeszę ludzi do podejmowania zbędnych działań. A być może Ci ludzie, a zwłaszcza środki finansowe przydałyby się na inny cel.
Co zatem robić jeśli znajdziecie młodą sowę? Pamiętajcie, że należy sprawdzić czy ptak jest zdrowy czy wymaga interwencji (np. jest pokaleczony, połamany, osłabiony). Jeśli jest zdrowy, posadźcie go na gałęzi lub w innym miejscu, które zapewni im bezpieczeństwo (ograniczy dostęp drapieżników kotów, kun, ciekawskich ludzi…). To najlepsza pomoc! A to normalne, że podloty sów szybko opuszczają miejsce lęgu i rozchodzą się po konarach drzew – taka ich strategia ochronna przeciw drapieżnikom.. Czasami spadają. Zwykle radzą sobie same, wdrapując się po pniu za pomocą szponów i dzioba. Są też pod opieką rodziców, o czym można się przekonać. Próbują bowiem odstraszyć intruzów, sygnalizują ostrzegawczym głosem, podlatują w pobliże.
Pomocy szukajmy tylko w przypadku znalezienia chorych ptaków. Najlepiej w ośrodkach rehabilitacji dla dzikich zwierząt lub gabinetach weterynaryjnych, które z nimi współpracują. Zawsze też możecie skontaktować się z nami i doradzimy co robić.
Tekst: Ewelina Kurach
Zygi i Zuza miały wielkie szczęście w swoim nieszczęściu. Z pomocą ruszyły im osoby kompetentne. Bo pomagać też trzeba umieć. Przypominam: nie zabieramy młodych sów! Bo to, że pisklę sowy (czy innego ptaka) wygląda jak ostatnia sierota, nie oznacza iż tą sierotą jest. Szybciej człowiek zostawi swoje dzieci, niż jakakolwiek sowa. Zabieramy jedynie pisklęta ranne, bądź kontuzjowane. Zdrowe ustawiamy poza zasięg kocich pazurów i odchodzimy. Nie denerwujemy dorosłych sów.
Ps. Puszczyki zdążyły zrobić medialną karierę. Historia ich, dość burzliwego, dzieciństwa prezentowana była w Magazynie ekologicznym Radio Gdańsk czy w Magazynie Kaszuby (nie tylko dla Kaszubów). Warto z nimi się zapoznać, bo po prostu są piękne i pouczające.
Przygodzice – wieś w Polsce położona w województwie wielkopolskim, w powiecie ostrowskim, w gminie Przygodzice. Leży nad rzeką Barycz przy ujściu do niej cieku Roguszna, niedaleko południowej granicy Ostrowa Wielkopolskiego.
3 kwietnia to 93. dzień roku. Do końca pozostało 272 dni. Wschód słońca: 6:06 Zachód słońca: 19:11
Dzień trwa 13 godz. 5 min i jest dłuższy
od najkrótszego o 5 godz. i 23 min.
Przysłowia na dziś:
"Jeżeli w kwietniu posuszy, nic się w polu nie ruszy”
"Kiedy w kwietniu grzmoty, szron już nie ma roboty”
"Jaskółka i pszczółka lata, znakiem wiosny to dla świata”
Do końca astronomicznej wiosny pozostały 78 dni !
Nietypowe święta :
* Dzień Tęczy
https://www.kalendarzswiat.pl/
https://www.kalendarzswiat.pl/
Show more
Dzień trwa 13 godz. 5 min i jest dłuższy
od najkrótszego o 5 godz. i 23 min.
Przysłowia na dziś:
"Jeżeli w kwietniu posuszy, nic się w polu nie ruszy”
"Kiedy w kwietniu grzmoty, szron już nie ma roboty”
"Jaskółka i pszczółka lata, znakiem wiosny to dla świata”
Do końca astronomicznej wiosny pozostały 78 dni !
Nietypowe święta :
* Dzień Tęczy
https://www.kalendarzswiat.pl/
https://www.kalendarzswiat.pl/
Astrolog Merkurja zapowiada dzisiaj taki horoskop.
Horoskop dzienny 03.04.2022 r.
https://dziendobry.tvn.pl/horoskop/horoskop-dzienny-na-niedziele-3-kwietnia-2022-r-dla-wszystkich-znakow-zodiaku-5660394
https://dziendobry.tvn.pl/horoskop/horoskop-dzienny-na-niedziele-3-kwietnia-2022-r-dla-wszystkich-znakow-zodiaku-5660394
Show more
Horoskop dzienny 03.04.2022 r.
https://dziendobry.tvn.pl/horoskop/horoskop-dzienny-na-niedziele-3-kwietnia-2022-r-dla-wszystkich-znakow-zodiaku-5660394
https://dziendobry.tvn.pl/horoskop/horoskop-dzienny-na-niedziele-3-kwietnia-2022-r-dla-wszystkich-znakow-zodiaku-5660394
Dzień dobry bardzo :face-blowing-a-kiss: Miłej ,słonecznej niedzieli życzę Wszystkim :)