We use cookies and similar technologies to keep Wildlife Pulse secure and working properly, and — with your consent — to remember preferences such as display theme. Essential cookies run without consent. Learn more in our Cookie Policy.
Cookie settings
Choose which cookie and storage categories you allow. Essential cookies are required for the service and cannot be disabled.
Necessary
Always on
Login session, CSRF protection, security, and remembered interface language.
Preferences
Remember display theme (light/dark) in your browser.
Analytics
Visit statistics and usage measurement (Google Analytics), only with your consent.
Docenić i polubić srokę...
Sroka (Pica pica) jest pięknym biało-czarnym ptakiem, o długości 40 do 50 cm, w tym jej ogon mierzy aż ok. 30 cm. Ogon mieni się w słońcu zielenią, granatem, błękitem, filetami…
Sroki zasiedlają prawie całą Europę, z wyjątkiem Islandii oraz górskich regionów północnej Skandynawii. Jak pisze Andrzej G. Kruszewicz w II tomie „Ptaków Polski” (MULTICO Oficyna Wydawnicza, Warszawa 2006) w Polsce, na terenach rolniczych sroka to ptak pospolity, ale średnio liczny. W latach 70. XX wieku, sroki zaczęły coraz liczniej gniazdować w polskich miastach. Na dodatek, preferują sąsiedztwo osad ludzkich i coraz wyraźniej unikają terenów niezasiedlonych przez ludzi. Dzięki temu, wiosną można obserwować nie tylko krzątaninę srok przy gniazdach, ale także podglądać tajemnice ich życia rodzinnego.
Zauważyłam, że srok - nie wiedzieć czemu - nie lubią gospodarze domów w osiedlu, w którym mieszkam. Jak tylko któryś dostrzeże, że robię zdjęcia sroce, od razu wyraża swoje najgorsze opinie o tym ptaku: a to, że złodziejka błyszczących przedmiotów, na dodatek krzykliwa, a to, że wyjada z gniazd jajka innych ptaszków i plądruje gniazda, wreszcie – że poluje na pisklęta i przyczynia się do wytrzebienia wróbli i sikor. Na pewno jest w tym jądro prawdy, przyznają to sami ornitolodzy, ale – nasze osiedle, mimo dużej liczby srok, rozbrzmiewa świergotem wróbli i mazurków, a sikory bogatki i modraszki śpiewają od rana do wieczora i śmigają wzdłuż i wszerz…
Ja sroki bardzo lubię, a dzisiaj miałam okazję zorientować się jak bardzo bywają pożyteczne… Powinni też lubić je kierowcy samochodów, a dlaczego? Poniżej postaram się, przy wydatnej pomocy sroki, uzasadnić tę opinię.
Sroka, na którą zwróciłam uwagę, nie latała „bezmyślnie”, jak jej towarzyszki. Jej celem była autoprezentacja i reklamowanie swoich nadzwyczajnych umiejętności, tzn. mycia i dokonywania przeglądu technicznego samochodów.
Wybrała najlepsze miejsce do wykrzyczenia takiej oferty – nieduży, ale łatwo wpadający w oko, żółty samochód, stojący na poboczu wewnętrznej uliczki osiedlowej na warszawskim Ursynowie. Żeby nie było żadnych wątpliwości, że oferta jest poważna – sroka wykonała pokazowe mycie dachu wybranego samochodu. Oto kolejne czynności:
-- uważna i dokładna ocena stanu powierzchni przeznaczonej do umycia,
-- następnie - pobranie odpowiedniej ilości wody,
-- przeniesienie jej na dach samochodu i namoczenie jego powierzchni,
-- rozpoczęcie mycia - starannie, centymetr po centymetrze
-- mycie i skrobanie szczególnie uporczywych zabrudzeń, np. kupek ptasich zrobionych ze szczytu drzewa (za grosz szacunku te ptaki nie mają dla cudzego majątku i sroczej pracy!),
-- pucowanie powierzchni wykonywane dużym nakładem środków własnych i energii … Sroka mocno się w to zadanie zaangażowała, na dłuższą chwilę zapominając o całym świecie i realiach ...
-- na koniec - wycieranie i polerowanie umytej powierzchni.
-- Ocena wykonanej roboty. No proszę, jest czysto i wszystko tak lśni, że można się przejrzeć jak w lustrze! Właściciel pojazdu powinien być zadowolony. Tak dobrze umytego auta dawno już nie miał!
Sroka rozgląda się wokół … Czy są już chętni do skorzystania z jej usługi? Na razie nikt się nie zgłosił … Nie szkodzi, ma tyle spraw na głowie, że nie ma czasu zastanawiać się nad takimi drobiazgami.
Muszę dodać do tej historii puentę. Z klatki schodowej wyszła kobieta i jak się okazało – kierowca tego właśnie żółtego samochodu. Kiedy pokazałam jej na zdjęciach w aparacie jak sroka myła jej samochód, nie mogła wyjść ze zdumienia. Wreszcie dodała: „To chyba dobry znak, że wybrała właśnie moje auto, co?”. Też tak myślę – powiedziałam i pomyślałam sobie, że srocze środowisko zyskało kolejnego sympatyka.
Na tym jednak nie koniec. Nasza sroka (może już nie ta, ale to przecież nie jest istotne dla tej historyjki) – jak obiecała – postanowiła pokazać, że potrafi też wykonywać inne prace ważne dla samochodziarzy.
Sroka w kąpieli, w ulubione pozycji – zanurzonym brzuszkiem i szeroko rozłożonym pięknym ogonem, zroszonym kropelkami wody. Kąpiel w tych luksusowych warunkach tak jej się podobała, że dwa razy wchodziła do wody i powtarzała całą procedurę zanurzania po kolei łapek, łebka, brzuszka, kuperka, ogonka, pluskania się i rozpryskiwania, aż do swojego ulubionego rozłożenia się płasko na wodzie. Ale to już inna historyjka …
Jak Państwo widzicie i możecie się dowiedzieć z tej prawdziwej historyjki, sroka to ptak pożyteczny. I samochód porządnie umyje, i we właściwym momencie zauważy braki i wady techniczne Waszego pojazdu. Trzeba tylko ustawić się w odpowiednim miejscu, najlepiej przy dużej kałuży z wodą a potem – cierpliwie poczekać. Auto powinno mieć kolor lubiany przez sroki i lśniącą karoserię. Mycie – gwarantowane!
Myślę, że kierowcy na Ursynowie w Warszawie z chęcią i przekonaniem przyłączą się do grona wielbicieli srok. Bo to ptaki nie tylko pożyteczne, ale też inteligentne i piękne, zwłaszcza po kąpieli.
bajka europejska z Wielkiej Brytanii o gnieździe sroki
Gniazdko sroki
bajka angielska
Wówczas, gdy kury w ostrogach chodziły,
A małpy żuły tytoń, skacząc wśród listowia,
A świnie wierszem do siebie mówiły,
A kaczki zażywały tabakę dla zdrowia,
wszystkie ptaki zleciały się do sroki, żeby je nauczyła, jak się wije gniazdo.
Sroka bowiem, jeśli chodzi o budowę gniazd, jest najmądrzejszym z ptaków. Zebrała więc wszystkie ptaki wokół siebie i zaczęła pokazywać, jak się to robi. Najpierw wzięła trochę błota i zrobiła z niego rodzaj okrągłego ciastka.
- Ach, więc to tak się robi - rzekła jemiołuszka i odleciała.
Dlatego to jemiołuszki do dziś budują takie gniazdka. Sroka wzięła parę gałązek i powtykała je naokoło w błoto.
- Teraz już wszystko wiem - rzekł kos i odleciał.
Dlatego kosy po dziś dzień w ten właśnie sposób budują gniazdka. Tymczasem sroka położyła jeszcze jedną warstwę błota na gałązki.
- To całkiem proste - rzekła mądra sowa i odleciała.
Dlatego sowy nigdy nie budowały lepszych gniazd. A sroka wzięła znów parę gałązek i oplotła nimi gniazdko. - Więc o to chodzi! - rzekł wróbel i odleciał.