Drugi misio złapany i przesiedlony 💕
mrs reptile
@mrs-reptile
Posts
Wpis pod tytułem: "Po czym poznać, że zwierzę jest na nas złe?" 🙈 🤣
Biedak był mocno zestresowany, ale podczas wycieczki do lasu czyścił sobie futerko, więc chyba był pogodzony z własnym losem. Oczywiście "drań" został wypuszczony na wolność - jak wszystko, co żywe 🌺 Został mi jeszcze jeden szczur do odłowienia 😆
Najlepsze było jednak to, że nie mogłam znaleźć wolnego miejsca w lesie, bo wszędzie było pełno grzybiarzy. W końcu udało się gdzieś zaparkować. Wystawiłam klatkę i postawiłam wylotem w stronę ścieżki, aby szczur miał swobodę podczas jej opuszczania. Nie zauważyłam jednak, że po drugiej stronie obserwował mnie pan siedzący w samochodzie i miał otwarte drzwi 🙈 Także możecie sobie wyobrazić, co on sobie pomyślał słysząc tego wrzeszczącego, małego potwora. Na jego miejscu pomyślałabym sobie, że ktoś wywiózł zwierzę do lasu i się nad nim znęca. Być może nawet spisał numer rejestracyjny mojego samochodu. Niemniej jednak nie podszedł do mnie, o nic nie pytał, a ja nie chciałam na siłę się przed nim tłumaczyć, więc po uwolnieniu szczura, po prostu odjechałam. Na szczęście mam dowody w formie video, co dzisiaj rano robiłam w tym lesie 🤣 Teraz nic tylko czekać na przyjazd służb pod mój dom 🙈 Trzymajcie kciuki!
Meer tonen
Biedak był mocno zestresowany, ale podczas wycieczki do lasu czyścił sobie futerko, więc chyba był pogodzony z własnym losem. Oczywiście "drań" został wypuszczony na wolność - jak wszystko, co żywe 🌺 Został mi jeszcze jeden szczur do odłowienia 😆
Najlepsze było jednak to, że nie mogłam znaleźć wolnego miejsca w lesie, bo wszędzie było pełno grzybiarzy. W końcu udało się gdzieś zaparkować. Wystawiłam klatkę i postawiłam wylotem w stronę ścieżki, aby szczur miał swobodę podczas jej opuszczania. Nie zauważyłam jednak, że po drugiej stronie obserwował mnie pan siedzący w samochodzie i miał otwarte drzwi 🙈 Także możecie sobie wyobrazić, co on sobie pomyślał słysząc tego wrzeszczącego, małego potwora. Na jego miejscu pomyślałabym sobie, że ktoś wywiózł zwierzę do lasu i się nad nim znęca. Być może nawet spisał numer rejestracyjny mojego samochodu. Niemniej jednak nie podszedł do mnie, o nic nie pytał, a ja nie chciałam na siłę się przed nim tłumaczyć, więc po uwolnieniu szczura, po prostu odjechałam. Na szczęście mam dowody w formie video, co dzisiaj rano robiłam w tym lesie 🤣 Teraz nic tylko czekać na przyjazd służb pod mój dom 🙈 Trzymajcie kciuki!
Filmik pod tytułem: "Jak sprawić, aby szczur już nigdy nie dał się złapać do żywołapki?" 🙈 😆
Dobry wieczór, Wszystkim! Mam dla Was historię mrożącą krew w żyłach... A tak na serio, to cała moja rodzina już się zdążyła ze mnie pośmiać, więc pora na Was - może komuś zrobi to dzień 🙈
Otóż jakiś czas temu idę sobie na pole obok. Pozostały 2-3 dni do żniw, zatem kłos jeszcze był wysoki. Podchodzę bliżej, myślę sobie: "Nieee, to niemożliwe. Tutaj chyba leży mina! Znalazłam niewybuch! Muszę jakoś zadziałać!"
Mój ojciec był wtedy w domu. Był w wojsku saperem, więc co córka sapera robi w takiej chwili? Dzwoni po ojca.
Mówię mu, że ma szybko przyjść i sprawdzić, co to, bo to chyba jakaś mina.
Przyszedł, przyjrzał się temu z bliska i mówi:
"TYŚ CHYBA ZA DUŻO PANCERNYCH SIĘ NAOGLĄDAŁA, BO TO NIE JEST ŻADNA MINA, TYLKO JAKIŚ STARY, ZARDZEWIAŁY GRILL, KTÓRY LEŻY DO GÓRY DUPĄ"
😂😂😂
No pozazdrościć wyobraźni 😅
I faktycznie - skojarzenie mogłam mieć dobre, bo w serialu była pokazana taka mina, ino to była mina pływająca na wodzie bodajże.
Opowiadałam to nawet w pracy i zasugerowałam szefowi, aby następnym razem się zastanowił, komu przydziela premie, bo za bystry umysł i logiczny pomyślunek to z pewnością w kolejce nie ośmieliłabym się stanąć 😝
Mieliście podobne akcje, z których do dziś się śmiejecie? 😄
Miłego wieczoru 🌱
Meer tonen
Otóż jakiś czas temu idę sobie na pole obok. Pozostały 2-3 dni do żniw, zatem kłos jeszcze był wysoki. Podchodzę bliżej, myślę sobie: "Nieee, to niemożliwe. Tutaj chyba leży mina! Znalazłam niewybuch! Muszę jakoś zadziałać!"
Mój ojciec był wtedy w domu. Był w wojsku saperem, więc co córka sapera robi w takiej chwili? Dzwoni po ojca.
Mówię mu, że ma szybko przyjść i sprawdzić, co to, bo to chyba jakaś mina.
Przyszedł, przyjrzał się temu z bliska i mówi:
"TYŚ CHYBA ZA DUŻO PANCERNYCH SIĘ NAOGLĄDAŁA, BO TO NIE JEST ŻADNA MINA, TYLKO JAKIŚ STARY, ZARDZEWIAŁY GRILL, KTÓRY LEŻY DO GÓRY DUPĄ"
😂😂😂
No pozazdrościć wyobraźni 😅
I faktycznie - skojarzenie mogłam mieć dobre, bo w serialu była pokazana taka mina, ino to była mina pływająca na wodzie bodajże.
Opowiadałam to nawet w pracy i zasugerowałam szefowi, aby następnym razem się zastanowił, komu przydziela premie, bo za bystry umysł i logiczny pomyślunek to z pewnością w kolejce nie ośmieliłabym się stanąć 😝
Mieliście podobne akcje, z których do dziś się śmiejecie? 😄
Miłego wieczoru 🌱
Zaroślówka z owocami czarnego bzu w dzióbku 😍
z serii "Ptaszęta przy szwedzkim stole" 😆💙
z serii "Ptaszęta przy szwedzkim stole" 😆💙
MOTYLA NOGA! 🦋
Jakimś cudem, to piękne stworzenie wleciało do domu moich rodziców, ale mama twierdziła, że już wyleciał, bo zostawiła mu otwarte drzwi. No dobra, uwierzyłam, bo czemu nie?
Rano wychodzę przed dom i widzę motyla leżącego plackiem na stole. Ojciec twierdził, że jednak nie wyleciał i znalazł go pod pustą butelką od piwa - leżał i się nie ruszał, więc zostawił go na stole. No dobra.
Zaczęłam szturchać delikatnie tego motyla ogryzką od jabłka i skubany odżył 😶 Na początku nie wiedziałam co mu jest, bo chwycił sobie końcówkę skrzydła i tak leżał na plecach (zdj.) - wyglądał trochę jak ja, gdy uderzę się w mały palec u nogi i wyję z bólu 😅 Ewidentnie próbował machać skrzydłami i odlecieć, choć na jabłko chętnie "wsiadał" od razu, gdy mu je podkładałam.
Dopiero gdy po raz drugi spadł ze stołu idąc przed siebie, jakby na oślep, powiązałam fakty i teraz już wiem - MOTYL PO PROSTU SIĘ UPIŁ 😆 Znalazłam mu bezpieczną kryjówkę, siedział tam sobie do wieczora, tylko zmieniał pozycje. Następnego dnia wczesnym rankiem już wisiał sobie głową w dół na źdźble trawy, a popołudniu, gdy wróciłam z pracy, już go tam nie było. PEWNIE DOCHODZIŁ DO SIEBIE 😆
Mam po prostu nadzieję, że ma się już dobrze i żyje sobie gdzieś tam. TO BYŁ BARDZO SYMPATYCZNY MOTYLEK, teraz nawet trochę za nim tęsknię 🙃💕
Meer tonen
Jakimś cudem, to piękne stworzenie wleciało do domu moich rodziców, ale mama twierdziła, że już wyleciał, bo zostawiła mu otwarte drzwi. No dobra, uwierzyłam, bo czemu nie?
Rano wychodzę przed dom i widzę motyla leżącego plackiem na stole. Ojciec twierdził, że jednak nie wyleciał i znalazł go pod pustą butelką od piwa - leżał i się nie ruszał, więc zostawił go na stole. No dobra.
Zaczęłam szturchać delikatnie tego motyla ogryzką od jabłka i skubany odżył 😶 Na początku nie wiedziałam co mu jest, bo chwycił sobie końcówkę skrzydła i tak leżał na plecach (zdj.) - wyglądał trochę jak ja, gdy uderzę się w mały palec u nogi i wyję z bólu 😅 Ewidentnie próbował machać skrzydłami i odlecieć, choć na jabłko chętnie "wsiadał" od razu, gdy mu je podkładałam.
Dopiero gdy po raz drugi spadł ze stołu idąc przed siebie, jakby na oślep, powiązałam fakty i teraz już wiem - MOTYL PO PROSTU SIĘ UPIŁ 😆 Znalazłam mu bezpieczną kryjówkę, siedział tam sobie do wieczora, tylko zmieniał pozycje. Następnego dnia wczesnym rankiem już wisiał sobie głową w dół na źdźble trawy, a popołudniu, gdy wróciłam z pracy, już go tam nie było. PEWNIE DOCHODZIŁ DO SIEBIE 😆
Mam po prostu nadzieję, że ma się już dobrze i żyje sobie gdzieś tam. TO BYŁ BARDZO SYMPATYCZNY MOTYLEK, teraz nawet trochę za nim tęsknię 🙃💕