Nous utilisons des cookies et des technologies similaires pour assurer la sécurité et le bon fonctionnement de Wildlife Pulse, et — avec votre consentement — pour mémoriser des préférences telles que le thème d'affichage. Les cookies essentiels fonctionnent sans consentement. En savoir plus dans notre Politique de cookies.
Paramètres des cookies
Choisissez les catégories de cookies et de stockage que vous autorisez. Les cookies essentiels sont requis pour le service et ne peuvent pas être désactivés.
Essentiels
Toujours actif
Session de connexion, protection CSRF, sécurité et langue de l'interface mémorisée.
Préférences
Mémoriser le thème d'affichage (clair/sombre) dans votre navigateur.
Analytique
Statistiques de visites et mesure d'utilisation (Google Analytics), uniquement avec votre consentement.
Na skrajach lasów masowo kwitną teraz leszczyny. Ale co my tak naprawdę o nich wiemy?
Prócz tego, że są jednym z pierwszych zwiastunów wiosny i dają nam orzeszki laskowe, leszczyny zajęły również ważne miejsce w naszej kulturze, o czym niewielu już dzisiaj pamięta.
Dawniej, gdy na przednówku ludziom w oczy zaglądał głód, raczono się m.in. kłączami paprotki i właśnie kotkami (kwiatostanami leszczyny). Owoce - orzeszki laskowe - prócz tego, że same służyły za pożywienie, były także źródłem dobrego oleju, a z samego drewna leszczynowego krzewu robiono kije, wędki, cepy czy umieszczane na dachach domostw "piorunochrony".
Ta "właściwość" leszczyny wiązała się z pewną ludową legendą. Mówiono, że gdy Maryja z Panem Jezusem uciekała przed Herodem, początkowo schroniła się pod osiką, która jednak ze strachu przed ścięciem za pomoc uciekinierom poleciła Maryi poszukać innego schronienia. Podczas gdy podobno dlatego osika do dziś trzęsie się ze strachu na wietrze, schronienia udzieliła im właśnie leszczyna, którą w nagrodę od tej pory omijają pioruny
Co ciekawe, obok symboliki związanej z wiarą chrześcijańską, leszczyna podobno miała też stricte magiczne właściwości - z jej pędów wyrabiano różdżki, które pozwalały odnaleźć ukryte złoto i bogactwa.
A to dopiero początek niesamowitych, mniej lub bardziej praktycznych i użytecznych zastosowań leszczyny - więcej wkrótce!
Fot. D. Dziektarz #las#orzeszki#leszczyna
Na skrajach lasów masowo kwitną teraz leszczyny. Ale co my tak naprawdę o nich wiemy?
Prócz tego, że są jednym z pierwszych zwiastunów wiosny i dają nam orzeszki laskowe, leszczyny zajęły również ważne miejsce w naszej kulturze, o czym niewielu już dzisiaj pamięta.
Dawniej, gdy na przednówku ludziom w oczy zaglądał głód, raczono się m.in. kłączami paprotki i właśnie kotkami (kwiatostanami leszczyny). Owoce - orzeszki laskowe - prócz tego, że same służyły za pożywienie, były także źródłem dobrego oleju, a z samego drewna leszczynowego krzewu robiono kije, wędki, cepy czy umieszczane na dachach domostw "piorunochrony".
Ta "właściwość" leszczyny wiązała się z pewną ludową legendą. Mówiono, że gdy Maryja z Panem Jezusem uciekała przed Herodem, początkowo schroniła się pod osiką, która jednak ze strachu przed ścięciem za pomoc uciekinierom poleciła Maryi poszukać innego schronienia. Podczas gdy podobno dlatego osika do dziś trzęsie się ze strachu na wietrze, schronienia udzieliła im właśnie leszczyna, którą w nagrodę od tej pory omijają pioruny
Co ciekawe, obok symboliki związanej z wiarą chrześcijańską, leszczyna podobno miała też stricte magiczne właściwości - z jej pędów wyrabiano różdżki, które pozwalały odnaleźć ukryte złoto i bogactwa.
A to dopiero początek niesamowitych, mniej lub bardziej praktycznych i użytecznych zastosowań leszczyny - więcej wkrótce!
Fot. D. Dziektarz #las#orzeszki#leszczyna
Plamka Mazurka..........
Zimorodkowe dni.........
Dosłownie rzutem na taśmę, przed wysłaniem do drukarni, Justyna wychwyciła u mnie błąd. Po prostu źle zinterpretowałem porę zimorodkowych dni.
Jak zapewne pamiętacie Alkione musiała odbić szajba żeby porównać się do Hery. Córka Eola miała ten fart, że zanim sekutnica Olimpu wzięła sprawy w swoje ręce, ubiegli ją bogowie i zamienili ją w zimorodka. Alkione pod nową postacią nie była szczęśliwa gdyż nie mogła uwić gniazda niszczonego ustawicznie przez zimowe fale. Nad jej nieszczęściem ulitował się sam Zeus nakazując morzu ciszę na tydzień przed i tydzień po przesileniu zimowym.
Nie wiedzieć dlaczego odebrałem to jako zrównanie dnia z nocą (no bo jaki normalny ptak będzie wił gniazdo w grudniu?!) i nie wdałem się w wyjaśnienie co owe przesilenie zimowe znaczy. I to był błąd. Po pierwsze wystarczy tylko spojrzeć na zdjęcie żeby się przekonać, że zimorodek nie jest normalnym ptakiem. Po drugie gdybym wcześniej zainteresował się terminem tego przesilenia, to nie byłoby tej pomyłki, a zarazem i wpisu.
Żeby się upewnić w tym wszystkim mam rację napisałem mail do znajomego zimorodkologa, jakim jest doktor Roman Kucharski z prośbą o rozwiązanie sprawy. O to Jego odpowiedź:
„Pewnie chodzi o nazwę legendarnych dni w mitologii greckiej, wg której zimorodek budował gniazdo na morzu i w okresie wysiadywania swą nadprzyrodzoną siłą powodował, ze morskie wody nie były wzburzone i pozwalały w spokoju wysiadywać lęg.
Chodziło o miesiąc grudzień.
Mowiąc krotko jest to synonim „spokojnych dni”
Czego i Tobie życzę „
Czego i ja Wam życzę
By Marek Pióro.......
Lasy Państwowe
· #OchronaLasu
Rozwiązujemy kolejną zagadkę związaną ze śladami w lesie, tym razem owadów.
.
Widzieliście kiedyś na brzozie takie dziurki, jakby zrobione wiertarką, albo gwoździem? Zastanawialiście się co to jest? To efekt żerowania małego kilkumilimetrowego owada - ogłodka brzozowca (Scolytus ratzeburgii) z rodziny kornikowatych.
Żeby nie pomylić ogłodka z innym szkodnikiem trzeba mieć odpowiednią wiedzę na jego temat:
Ogłodka brzozowca spotkacie tylko na brzozie
Każdy gatunek owada ma swój nietypowy "wzór", który "rzeźbi" odpowiednio w korze, łyku czy drewnie i to na jego podstawie możemy określić sprawcę szkód.
Samica ogłodka po złożeniu jaj w chodniku macierzystym, wygryza w korze rząd tzw. otworów wentylacyjnych, tworząc widoczne na zdjęciu "podziurkowane" podłużne wzorki.
Już teraz będziecie wiedzieli, że nikt z wiertarką po lesie nie chodził
fot. A. Sawicka
Plamka Mazurka.........
"Titita titita titita.........
.
Na wczorajszym spacerze z Fredem usłyszeliśmy coraz śmielsze śpiewy bogatek. Nie ukrywam, że od wielu już lat są one dla mnie jednymi z pierwszych zwiastunów wiosny. O tym, że ta pospolita dość sikora jest gatunkiem niezwykle zdolnym poliglotycznie już wspominałem. Pomimo tego przypomnę, że w Wikipedii dowiemy się iż u bogatki zarejestrowanych zostało ponad 200 rodzajów głosów!
.
„Najczęściej słyszanymi, wabiącymi głosami bogatki są dźwięczne, metaliczne tink, podobne do głosu wabiącego zięby oraz miękkie, dość wysokie tiwuti. – Czytamy w „Z lornetką wśród ptaków” – Śpiew samca, który można usłyszeć nie tylko wiosną, lecz i w słoneczne dni zimowe, składa się z monotonnie powtarzanego, dość dźwięcznego, trójsylabowego motywu z wyraźnie obniżonym ostatnim tonem: titiwu titiwu titiwu tiwuti.*”
.
„Głos sikory bogatki jest bardzo urozmaicony, – dowiadujemy się w „Ptakach ziem polskich” Jana Sokołowskiego – a szczególnie ton wabiący zmienia się zależnie od okoliczności i zadziwia coraz to nowymi modyfikacjami. Najdalej rozlega się czyste, silne, metaliczne pink, łudząco podobne do wabienia zięby. W chwili podniecenia, np. gdy bogatka spostrzeże coś podejrzanego, wydaje szybkie teteteterrr, a gdy zobaczy smaczny kąsek – przeciągłe, ciche, lecz ostre siii. Śpiew samca jest krótki, lecz bardzo miły i dźwięczny jak dzwoneczek. Wyrazić go można dość dobrze, wymawiając cicibe cicibe cicibe. Czasami zmienia się na cibi cibi cibi albo na cecebi cecebi cecebi*. Śpiew rozlega się daleko, tym bardziej, że słyszymy go wczesną wiosną w marcu i kwietniu, kiedy inne ptaki jeszcze milczą. W ogóle sikora bogatka należy do najwcześniejszych śpiewaków i często w słoneczne dni odzywa się nawet w styczniu lub w lutym.” * ja jednak mam chyba pewną wadę słuchu i słyszę wyraźnie: titita titita titita. I stąd też pochodzi dzisiejszy tytuł.
* * *
Jak widzimy w obu cytatach śpiew pięknej i wszędobylskiej zarazem bogatki śmiało zalicza się do zwiastunów wiosny. A jako, że za oknami mamy ładną pogodę, więc zapraszam na spacer. Jeśli trafimy w miejsca gdzie będzie trochę krzewów i drzew to na pewno usłyszymy taki głos.
.
Źródła: Jan Sokołowski „Ptaki ziem polskich”, Warszawa 1972, Państwowe Wydawnictwo Naukowe
.
„Z lornetką wśród ptaków”, Warszawa 1979, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne
Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Mikołajówce
5 min ·
W ostatnich dniach trafiła do nas osłabiona sarna, niezwykła sarna, bo oswojona. Apelujemy, żeby nie przygarniać z lasu maluszków i nie oswajać, bo później takie zwierzęta trudniej radzą sobie w naturze. Pamiętajmy, że zazwyczaj, kiedy spotykamy samotne maleństwo w zaroślach, to jego mama jest blisko i nie potrzebuje naszej pomocy w wychowaniu. Nie pomagajmy bezmyślnie, bo tylko krzywdzimy. A kiedy dorośnie takie zwierze, to się okazuje,że już nie jest takie ładne i pozbywamy się go ... Nasza sarenka nabiera sił na szczęście, ale jeszcze długo będzie musiała z nami zostać...
Walentynki, święto zakochanych obchodzone 14 lutego, pochodzi od św. Walentego, który już w 1496 r. został ogłoszony patronem zakochanych przez papieża Aleksandra VI.
Pogańskie prapoczątki
Jednak początków dzisiejszych walentynek szukać trzeba nie w chrześcijaństwie, lecz w pogańskim Rzymie. O ich dacie zadecydowała sama przyroda. W połowie lutego bowiem ptaki gnieżdżące się w Wiecznym Mieście zaczynały miłosne zaloty i łączyły się w pary. Uważano to za symboliczne przebudzenie się natury, zwiastujące rychłe nadejście wiosny. Z tej racji Rzymianie na 15 lutego wyznaczyli datę świętowania luperkaliów – festynu ku czci boga płodności Faunusa Lupercusa. W przeddzień obchodów odbywała się miłosna loteria: imiona dziewcząt zapisywano na skrawkach papieru, po czym losowali je chłopcy. W ten sposób dziewczyny stawały się ich partnerkami podczas luperkaliów. Bywało, że odtąd chodzili ze sobą przez cały rok, a nawet zostawali parą na całe życie…
.
Gdy w IV w. chrześcijaństwo stało się religią panującą w cesarstwie rzymskim, pogańskie obchody stopniowo zastępowano przez święta chrześcijańskie. Luperkalia były na tyle popularne, że utrzymały się aż do końca V w. Zniósł je dopiero w 496 r. papież Gelazy I, zastępując je najbliższym w kalendarzu liturgicznym świętem męczennika Walentego. Okazuje się jednak, że miał on wiele wspólnego z zakochanymi.
.
Jeden czy dwóch Walentych?
Za panowania cesarza Klaudiusza Gockiego Rzym był uwikłany w krwawe i niepopularne wojny do tego stopnia, że mężczyźni nie chcieli wstępować do wojska. Cesarz uznał, że powodem takiego postępowania była ich niechęć do opuszczania swoich narzeczonych i żon. Dlatego odwołał wszystkie planowane zaręczyny i śluby. Kapłan Walenty pomagał parom, które pobierały się potajemnie. Został jednak przyłapany i skazany na śmierć. Bito go, aż skonał, po czym odcięto mu głowę. Było to 14 lutego 269 lub 270 r. – w dniu, w którym urządzano miłosne loterie.
Zanim to nastąpiło, w więzieniu Walenty zaprzyjaźnił się z córką strażnika, która go odwiedzała i podnosiła na duchu. Aby się odwdzięczyć, zostawił jej na pożegnanie liść w formie serca, na którym napisał: „Od twojego Walentego”. Nad grobem męczennika przy Via Flaminia zbudowano bazylikę, jednak papież Paschalis I (817-24) przeniósł szczątki męczennika do kościoła św. Praksedy. Z czasem postać kapłana Walentego zmieszała się z innym świętym męczennikiem noszącym to samo imię. Niektórzy badacze twierdzą nawet, że tak naprawdę chodzi o tę samą osobę. W 197 r. został on biskupem miasta Terni w Umbrii. Znany był z tego, że jako pierwszy pobłogosławił związek małżeński między poganinem i chrześcijanką. Wysyłał też do swych wiernych listy o miłości do Chrystusa. Zginął w Rzymie w 273 r., gdyż nie chciał zaprzestać nawracania pogan. Dziś to właśnie on jest bardziej znany i to do jego grobu w katedrze w Terni ściągają pielgrzymi. Na srebrnym relikwiarzu kryjącym jego szczątki znajduje się napis: „Święty Walenty, patron miłości”.
.
Modlitwa do św. Walentego
Święty Walenty, opiekunie tych, którzy się kochają, Ty, który z narażeniem życia urzeczywistniłeś i głosiłeś ewangeliczne przesłanie pokoju, Ty, który – dzięki męczeństwu przyjętemu z miłości -zwyciężyłeś wszystkie siły obojętności, nienawiści i śmierci, wysłuchaj naszą modlitwę: W obliczu rozdarć i podziałów w świecie daj nam zawsze kochać miłością pozbawioną egoizmu, abyśmy byli pośród ludzi wiernymi świadkami miłości Boga. Niech ożywiają nas miłość i zaufanie, które pozwolą nam przezwyciężać życiowe przeszkody. Prosimy Cię, wstawiaj się za nami do Boga, który jest źródłem wszelkiej miłości i wszelkiego piękna, i który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
(modlitwa pochodzi ze strony internetowej francuskiej miejscowości Saint-Valentin).
Nadleśnictwo Bielsk, Lasy Państwowe
. #walentynki#14luty
Wszystkim zakochanym życzymy dużo miłości
Lipa drobnolistna przypomina, by nie zapomnieć o kwiatach dla swojej drugiej połówki.
Bielskie lasy zapraszają zakochanych na romantyczny spacer
Fot. Bondaruk Roman
Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Pile, Lasy Państwowe
·
Pełne gracji, subtelne i eleganckie - Łabędzie
Łabędź niemy - długość ciała od 1,2 m do 1,6 m, rozpiętość skrzydeł może wynieść nawet 2,5 m. Masa ciała waha się w granicach od 6,0 do 15 kg. Samce są większe od samic. Upierzenie ptaka jest białe, młode osobniki są szarobrązowe natomiast zupełne wypierzenie do szaty dorosłego osobnika zajmuje od 4 do 5 lat.
Kilka ciekawostek:
monogamiści, ptaki pozostające w związku ze swoim partnerem do końca życia
silne, broniąc młodych są bardzo waleczne.
ulubione miejsca to jeziora, stawy i starorzecza, najbardziej lubi tereny z szuwarami i gąszczem trzcin, wśród których zakłada gniazda.
ptaki przywiązują się do swoich miejsc lęgowych i raczej nie tolerują żadnych sąsiadów
nie należą do ptaków płochliwych, co widać zwłaszcza w parkach.
fot. M. Bajsarowicz - Leśnictwo Koszyce. #LasyPaństwowe
Plamka mazurka
.
Od kilku miesięcy mam frajdę przedstawiania Wam sylwetek ptaków które swego czasu wybraliśmy na „Plamce mazurka” Ptakami Sezonu. Opisy ich pochodzą czasem z bardzo starych ksiąg, w związku z czym wizerunki poszczególnych gatunków zmieniły się diametralnie.
.
„189..... Soyka pospolita, (Pica vulgaris, w Części 1. Nro 72.) iest ptak co do wielkości poniekąd się sroce rownaiący. Na głowie, grzbiecie i piersiach ma kolor niby opłowiałey cegły: początek ogona z wierzchu i od spodu biały: ogon czarny: nadto na skrzydłach są w pośrzodku piękne błękitne piórka, czarnemi kreseczkami ożywione. Dziób iest czarny na swym od głowy początku, maiący dwa piórka czarne: nogi są czarne. Samica niczym się nie różni.
.
190..... Pożywieniem są młode ptaszki, robaki, żabki, orzeszki bukowe, żołędzie: mają zwyczai, że żołędzie i inne znaczne nasiona, w ziemię wtykają, ztąd staią się przyczyną rosnących na różnych mieyscach drzew, i leśnemi ogrodnikami nazwane bydź mogą. Zimą tak sztucznie na żołędzie pod śniegiem trafiać umieią, że rzako kiedy one chybią, uderzywszy w śnieg dziobem. Gnieżdżą się na drzewach dębowych, lub innych gęstych, i gniazda ścielą z rozeg jak Sroki, nie tak bardzo przecięż od ziemi wysoko. Wysiadają dwa razy na wiosnę po 5ro młodych. W iesieni po większey części nieznacznie od nas odlatuią, nie mało się ich przecięż zostaie.
.
191..... Mięso ich wzgardzone iest, prości go ludzie iednak iadaią. Żywo, osobliwie z gniazda chowane, łatwo się wypieścić daią, i różne głosy naśladuią, nawet śpiewających Kanarków i pieiących kogutów. W chowaniu żywić się może gotowanym mięsem, serem, otrąbami w mleku moczonemi, a czasem żołędziami. Ochędostwa potrzebuie, i czystei wody, w któreyby się mogła często kąpać. Łowić się mogą w Czerwcu na rózgi lepem namazane przy Sowie, a w iesieni częstokroć z innemi ptakami w siatki się dostają.”
* * *
Jak widzimy spore wyczucie miał ksiądz Kluk z tymi „leśnemi ogrodnikami”. Minie kilka wieków nim Adam Wajrak napisze, że: „Pracę sójek sadzących dęby da się wycenić. Zrobili to szwedzcy naukowcy. Okazuje się, że praca jaką wykonuje para sójek, biorąc pod uwagę koszty robocizny oraz techniki sadzenia dębów w Szwecji, warta była do 160 tysięcy koron szwedzkich, czyli do 80 tysięcy złotych. Gdyby to przeliczyć na powierzchnię, to sójki zarabiałyby nawet do 67 tysięcy koron, czyli 33 tysięcy złotych za hektar. Nasze ptaki są z pewnością tańsze, bo i ludzka praca na podstawie tych samych wyliczeń jest tańsza niż w Szwecji.”
* * *
.
Źródła: Adam Wajrak „To zwierzę mnie bierze”
.
Jan Krzysztof Kluk Zwierząt domowych i dzikich, osobliwie krajowych, historii naturalnej początki i gospodarstwo. Potrzebnych i pożytecznych domowych chowanie, rozmnożenie, chorób leczenie, dzikich łowienie, oswojenie, zażycie, szkodliwych zaś wygubienie: t. 2: O ptastwie, Warszawa 1779; wyd. następne: Warszawa 1797; Warszawa 1813