Nous utilisons des cookies et des technologies similaires pour assurer la sécurité et le bon fonctionnement de Wildlife Pulse, et — avec votre consentement — pour mémoriser des préférences telles que le thème d'affichage. Les cookies essentiels fonctionnent sans consentement. En savoir plus dans notre Politique de cookies.
Paramètres des cookies
Choisissez les catégories de cookies et de stockage que vous autorisez. Les cookies essentiels sont requis pour le service et ne peuvent pas être désactivés.
Essentiels
Toujours actif
Session de connexion, protection CSRF, sécurité et langue de l'interface mémorisée.
Préférences
Mémoriser le thème d'affichage (clair/sombre) dans votre navigateur.
Analytique
Statistiques de visites et mesure d'utilisation (Google Analytics), uniquement avec votre consentement.
Śpiewak albo inaczej drozd śpiewak (Turdus philomelos) to ptak zaliczany do rzędu wróblowych i rodziny drozdowatych. Dorasta do koło 20 – 22 cm długości ciała, jest krępym w swej posturze ptakiem o białobrązowym upierzeniu. Grzbiet ma brązową barwę, natomiast podgardle, pierś oraz brzuch są białe z ciemnobrązowymi plamkami. Na bokach piersi, od podgardla do kupra pióra lekko zabarwione na żółto. Pokrywy podskrzydłowe, bardzo dobrze widoczne w locie, pozwalają odróżnić go od droździka, bowiem u tego drugiego te są rdzawoczerwone, natomiast u śpiewaka żółtawe. Poza tym droździk ma białą brew nad okiem, a u śpiewaka próżno jej szukać. Ogon stosunkowo krótki jak na drozda. Bardzo często można go spotkać na trawniku podczas pieszych wędrówek. Poszukuje w ten sposób pokarmu tak samo jak inni przedstawiciele tej rodziny. Jednym z głównych elementów jego diety są ślimaki. Jednak aby móc je zjeść, musi się nieco wysilić. Zwłaszcza, że jego dziób nie jest dostosowany do rozłupywania twardych, wapniowych skorup tych zwierząt. Wymagało to „opracowania” metody pozyskiwania pysznego dla śpiewaków ciała ślimaków. Co zrobiły ptaki? Otóż, aby wydobyć dla siebie to, co najlepsze, drozdy śpiewaki zrzucają kamienie na skorupkę i czynią tak aż do skutku, czyli do momentu całkowitego zniszczenia skorupy. Inną metodą jest chwytanie ślimaka w dziób, a następnie zrzucanie go zamaszystym ruchem głowy na twardą powierzchnię. Zazwyczaj będzie to oczywiście jakiś kamień, który, jeżeli będzie umieszczony w bezpiecznym miejscu, zostanie wykorzystany przez drozdy śpiewaki wielokrotnie. Później poszukiwacze przyrodniczych skarbów, jeśli wytężą swoje zmysły, będą mogli w stosunkowo łatwy sposób ustalić miejsce przebywania drozda śpiewaka, a następnie zasadzić się nań z aparatem i „upolować” dobre ujęcia. Późnym latem i jesienią dieta ulega urozmaiceniu, bowiem wraz z pojawieniem się owoców, te niemal od razu znajdują się w żołądkach ptaków. W menu drozda można znaleźć jagody, jarzębiny, jeżyny oraz wiele, wiele innych owoców.
Dlaczego drozd śpiewak?
Drozd śpiewak jako jedyny przedstawiciel swojej rodziny otrzymał nazwę związaną ze śpiewem, chociaż ogólnie drozdy należą do jednych z najpiękniej śpiewających ptaków. Nie tylko w naszym języku słychać to odniesienie, można również je dostrzec w angielskiej nazwie „song trush”, niemieckiej „singdrossel” czy francuskiej „grive musicienne”. Czyżby był to naprawdę wybitny śpiewak? O gustach się nie dyskutuje. Moim zdaniem na pewno jest w czołówce najpiękniej śpiewających ptaków na świecie. Przy okazji śpiewu tego drozda, warto jeszcze wspomnieć o kilku ciekawostkach, o których piszą Graszka-Petrykowski oraz Sokołowski. Otóż obaj autorzy w swoich książkach wspominają o tym, że niegdyś w ludowych podaniach, tłumaczono wydawane przez śpiewaka dźwięki na różne sposoby. „Kita lis, kita lis, kurę zjadł, kurę zjadł, kurę zjadł, mam pieska burego, poszczuję go, huź go, huź go, huź go…” – pisze Graszka – Petrykowski. Z kolei Sokołowski pieśń tego ptaka wspomina inaczej: „Dawid, Dawid, Filip, Filip, traci, traci”.
Szczygieł – opis, występowanie i zdjęcia. Ptak szczygieł ciekawostki
Przyjazny dla ucha śpiew szczygła można usłyszeć podczas wiosennych spacerów po polanach w pobliżu sadów i pól uprawnych. To właśnie ta cecha, obok oryginalnej aparycji i towarzyskiego usposobienia, sprawiła że szczygieł wzbudza zainteresowanie hodowców już od starożytności. Poskutkowało to powstaniem mnóstwa wywołujących ogromne wrażenie odmian barwnych tego niewielkiego ptaka, co nie zmienia faktu, że największą satysfakcję wciąż przynosi dostrzeżenie jego charakterystycznej czerwonej „maski” w środowisku naturalnym.
Szczygieł (Carduelis carduelis) to mały ptak z rodziny łuszczakowatych, zamieszkujący terytorium obejmujące całą Europę, większość Azji oraz Afrykę Północną. Chociaż trudno wyobrazić sobie, że może być gdzieś nieproszonym gościem, należy pamiętać, że w wyniku ludzkiej działalności został introdukowany w Australii, Nowej Zelandii oraz Ameryce Południowej i we wszystkich tych miejscach stanowi gatunek inwazyjny.
Szczygła trudno pomylić z jakimkolwiek innym ptakiem. To co rzuca się w oczy, to jego piękne, nietypowe ubarwienie. „Twarz” dorosłego osobnika będzie wyglądać jakby szczygieł zanurzył ją w czerwonej farbie, tworząc swojego rodzaju okrągłą maskę, sięgającą aż do oczu. Stanowi ona wyraźny kontrast w porównaniu do czarnego wierzchu głowy, skrzydeł i ogona oraz białych policzków i piersi. Reszta ciała jest ubarwiona na kremowy kolor kawy z mlekiem, za wyjątkiem dwóch symetrycznych jaskrawożółtych pasów piór pokrywowych drugiego rzędu na skrzydłach. Obserwując tego ptaka w terenie trudno ocenić czy patrzymy na panią czy pana szczygła. Osobniki obu płci są podobnej wielkości i brak, tak częstego u ptaków, dymorfizmu płciowego z przewagą jaskrawych barw u samca. Gdy jednak przypatrzymy mu się bliżej, możemy zauważyć, że u samca czerwona maska sięga aż za oko i jest intensywnie czerwona, z kolei u samicy kończy się ona tuż przed okiem i przypomina bardziej kolor jaskrawej pomarańczy. Jak na drobną budowę (długość jego ciała sięga zaledwie 14 cm, a masa wynosi około 20g), wyróżnia go dosyć masywny dziób. Jest to cecha, którą ewolucyjnie wykształcił ze względu na swoje zamiłowanie wobec nasion kolczastych chwastów, a szczególnie ostu i łopianu. Skojarzenie to utrwaliło się do tego stopnia, że jego łacińska nazwa wywodzi się od słowa carduus, czyli oset, a sam szczygieł w większości atlasów i przewodników przedstawiany jest w towarzystwie tej rośliny. Mimo tych oczywistych preferencji zdecydowanie nie można jednak nazwać go wybrednym - zaobserwowano, że żywi się nasionami co najmniej 152 gatunków roślin, a w okresach wysokiego zapotrzebowania energetycznego zdarza mu się zapolować na drobne owady - mszyce, chrząszcze, a także gąsienice. Jego technika żerowania jest także interesująca sama w sobie. Szczygły są koneserami świeżych produktów i gdy tylko mogą wyjadają nasiona prosto z roślin. Obserwując go, można zauważyć, że zwisa z nich w akrobatycznych pozach, próbując wydobyć je z kolczastych osłonek. Dodatkowo, natura zadbała o to, by brzuchy pani i pana szczygła były wypełnione w równym stopniu bez potrzeby walki o zasoby - dzięki nieco dłuższemu dziobowi, samiec zwykle wybiera nasiona położone głębiej w koszyczkach ostu, a samica zadowala się tymi na powierzchni. Ta anatomiczna cecha przystosowawcza pozwala ominąć konkurencję zarówno partnerom, jak i niezwiązanym osobnikom tego gatunku, zapewniając szansę na zwiększenie liczebności populacji. Jego dieta w dużym stopniu wpływa na zamieszkiwany przez niego biotop - zdecydowanie trudniej o spotkanie go będzie w lesie w porównaniu do sadów i pól, tylko od czasu do czasu przeplatanych małymi skupiskami drzew. Poza sezonem lęgowym, czyli w okresie jesiennym i zimowym można zaobserwować je żerujące w dużych stadach, razem z ziębami, jerami, czy trznadlami lub czeczotkami liczącymi niekiedy kilkaset lub kilka tysięcy osobników.
Miłość w świecie szczygłów
Wraz z początkiem marca rozpoczyna się okres lęgowy. Wtedy to można usłyszeć pierwsze melodyjne śpiewy samców. Wraz z upływem czasu stada dokonują podziału na monogamiczne pary, a samica zabiera się do budowy umiejscowionego wysoko nad ziemią i skrzętnie ukrytego gniazda.
Samiec, mimo, że nie opuszcza jej boku w czasie całego procesu, zwykle nie służy pomocą aż do momentu złożenia i wysiadywania przez samicę jaj, kiedy przejmuje rolę jej osobistego kelnera. Karmienie partnerki jest ważnym elementem zalotów i wzmacnia więzi między ptakami. Po około dwóch tygodniach z niebieskawych, brązowo nakrapianych jaj wykluwa się zwykle 4-5 piskląt, nad którymi pieczę będą sprawować oboje rodziców. W ciągu pierwszych dni życia młode będą karmione głównie owadami, ale z czasem zastąpią je wyłącznie nasiona. Miną kolejne dwa tygodnie zanim podloty opuszczą gniazdo, a kilka miesięcy zanim upodobnią się do swoich rodziców – do tego czasu ich upierzenie będzie w większości brązowo szare z ciemniejszymi, nieregularnymi podłużnymi pasami. Para szczygłów ma szansę wyprowadzić od dwóch do nawet trzech lęgów rocznie, co jednak kompensuje krótką, średnią życia. Ustalono, że na wolności ta wynosi zaledwie 2 lata.
Ewolucyjna zagadka szczygła
Silny dymorfizm płciowy jest cechą bardzo charakterystyczną dla ptaków. Samce kojarzymy z jaskrawymi, imponującymi szatami i pięknym śpiewem mającym na celu zaimponowanie samicy, której aparycja wypada zwykle blado w porównaniu do jej partnera. Jak się jednak okazuje, nie jest to podział uniwersalny i zaprzecza mu chociażby sam szczygieł, a mono lub dichromasia między samcami a samicami zależy od wielu różnych czynników i ulega stałej ewolucji. Wśród jednobarwnych gatunków występują takie o intensywnych (jak na przykład szczygły) oraz bardziej matowych barwach – zaobserwowano, że jaskrawość koloru piór silnie zależy od trybu życia (migracyjnego lub nie), poli- lub monogamiczności oraz udziału samca w opiece nad pisklętami danych gatunków. I w ten sposób szczygieł, który jest gatunkiem umiarkowanie migrującym, co wywołuje na pojedynczych osobnikach dużą presję konkurencji o partnera, wykształcił jaskrawe barwy, prawie nieodróżnialne u samic i samców, za to różniące się atrakcyjnością w zależności od osobnika. Kolejnym czynnikiem wpływającym na zanik wyraźnych różnic między partnerami jest fakt, że oboje rodziców, w równym stopniu, sprawują opiekę nad potomstwem. Nie ma więc potrzeby, by jedno z nich (zwykle samica) miała lepszą zdolność maskowania na tle otoczenia, żeby nie przyciągać uwagi drapieżników. I chociaż zdarza się, że szczygły padają ofiarą puszczyków czy uszatek, są to raczej sporadyczne przypadki, a czujność obojga rodziców pozwala na szybkie wykrycie zagrożenia, a co za tym idzie, podniesienie odpowiednio wczesnego alarmu.
Lasy Państwowe
11 min · #ptakizimy
To, że mamy zimę za oknem to nikogo już nie dziwi, ale w kalendarzu jeszcze jesień. Jak zapewne wiecie z lekcji o przyrodzie część ptaków pozostaje zimą w Polsce.
Jednym z nich jest szczygieł (łac. Carduelis carduelis). Ten barwny ptak jest niesamowicie zwinny. Podobno potrafi na 7 różnych sposobów zbierać nasiona ze 152 gatunków roślin!
Jedyne co może go zmusić do przelotów w cieplejsze miejsce to, to gdy śnieg pokryje łąki i miedze grubą warstwą🌨. Wtedy nie mają dostępu do pożywienia i może to być dla nich zabójcze.
Szczygieł raczej do karmników nie zajrzy, bo nie znajdzie tam niczego dla siebie. Nie przepada za nasionami słonecznika. Ale za to chętnie poskubie różne chwasty np. koszyczki ostów, baldachy dzikiej marchwi czy badyle wiązówki błotnej.
Waleczny samiec często decyduje się na wyjadanie pokarmu z trudno dostępnych miejsc, zostawia samicy ten, który łatwiej zdobyć.
fot. K. Zalewski
Jedną kanapkę jedliśmy,
z jednego kubka piliśmy,
lody na lizy, a jabłka na gryzy były.
Latem kurz w rzece zmyliśmy,
zimą przemarznięci z gilem do brody, z górek zjeżdżaliśmy,
całe dnie po dworze lataliśmy.
Nie było probiotyków w kapsułkach,
była butelka kefiru i kiszona kapusta,
nie było mleka zdrowszego niż to ciepłe, spracowanymi rękami dojone.
Kąpiel w rzece bezpieczna była,
woda pita prosto ze źródła nikomu nie szkodziła.
Warzywa z ogródków kradliśmy,
owoce z sadów w bluzki kryliśmy, wszystko niemyte zjadaliśmy.
Poziomki, jagody, maliny - wtedy też osikane przez lisy były, ale nikogo nie brzydziły, nikogo nie otruły.
Dziś dzieci rączki muszą mieć myte chusteczką - hydroksybenzoczymś nasączoną.
Teraz sterylność modna, ważniejsza jest od zdrowia.
Dziś tylko wariaci życia się nie boją, i do dawnych czasów tęsknią..
~ Słowiański włóczykij
Lasy Państwowe
37 min ·
Wieczna zmarzlina? Nie no, ta jest chyba nieco większa
Tajemnicze przejście do świata Narni? Tamto prowadziło przez szafę …
A tymczasem to tylko norka jakiegoś gryzonia, który zapadł w zimowy sen. 🐿
Śpiąc zwierzęta wydychają ciepłe powietrze. Przy wylocie wilgoć się skrapla, kropelki wody zamarzają i powstają takie lodowe wejścia.
W śnieżne zimy są one mniej widoczne, ale przy braku pokrywy śnieżnej częściej takie możemy zaobserwować.
Dla mnie z daleka taka norka wygląda jak przepołowiony agat.
A Wam co przypomina ?
Fot. Maciej Chromy Nadleśnictwo Wichrowo - Lasy Państwowe #senzimowy#gryzonie#śpioch
Jeden z największych przedstawicieli jeleniowatych – ŁOŚ.
Potężny, majestatyczny i… całkiem zuchwały. Przeszkody na jego drodze to nie problem. 🫧 Mokradła czy bagna pokonuje bez problemu, w końcu to jego środowisko życia. Dzięki szerokim racicom nie zapada się w grząskim mule a sztukę pływania ma opanowaną do perfekcji. Potrafi również nurkować, wiedzieliście ?
Samiec zwany bykiem potrafi ważyć nawet do 700 kg, samica czyli klępa jest znacznie mniejsza i jej waga dochodzi maksymalnie do 400kg. Mogłoby się wydawać, że przy takiej masie łoś porusza się dosyć wolno. Nic bardziej mylnego. Biegnąc galopem osiąga prędkość do km/h. Robi wrażenie.
Są to zwierzęta roślinożerne, a ich przysmakiem są liście zawierające dużo cukru, np. liście klonu, brzozy czy osiki.
Jak to szło ? „Jedz zielone będziesz wielki” czy jakoś tak. #łośsuperktoś#łośbyk#łośnahoryzoncie#lasypaństwowe
Martyniuk Aleksandra
Krogulec - opis, występowanie i zdjęcia. Ptak krogulec ciekawostki
„Panie tutaj tyle jastrzębiów lata, że gołębi nie ma co trzymać. Tam jeden ma, to boi się puszczać, a zimą to już w ogóle. Pułapki zastawia i łapie, i wie Pan…”. Takich historii nasłuchałem się wiele razy, zwłaszcza podczas rozmów z rolnikami, gdy robię MPPL lub kiedy sprawdzam bocianie gniazda. Ludzie nie lubią jastrzębi. W sumie nie ma się co dziwić. Jego temperament jest naprawdę nieokrzesany. Jednak takie rozmowy, choć dla każdego miłośnika ptaków przyjmowane z wielkim bólem serca, mogą prowadzić do bardzo ciekawych wniosków. Wszystko co ma szerokie skrzydła i szpony dla osób nie znających się na ptakach jest jastrzębiem, jednak gdy pociągniemy owego rolnika za język, wówczas okazuje się, że jastrząb jastrzębiem nie był. A kim? Bardzo często krogulcem!
Krogulec - mniejszy jastrząb
Inna nazwa krogulca, używana na wsiach – przynajmniej ja posiadam takie doświadczenie, jeśli jestem w błędzie, proszę o wyprowadzenie mnie z niego – brzmi wróblarz. I coś w tym jest, bo wróblem krogulec nie pogardzi. To takie bardzo pokrewne z jastrzębiem, który dla odmiany przez hodowców gołębi bywa określany gołębiarzem. Dlaczego mniejszy jastrząb? Wystarczy spojrzeć na sylwetkę krogulca w locie i porównać ją z sylwetką jastrzębia. „Kopiuj i wklej” a na dodatek jeszcze pomniejsz. Jak nic wychodzi krogulec. No może poza małą różnicą, czyli ogonem. Ten u jastrzębia ma półokrągłe zakończenie, a u krogulca z kolei kończy się ostrym ścięciem, coś na kształt kwadratu, może prostokąta. Poza tą subtelną różnicą postura obu ptaków jest niemal identyczna. „Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia” i w tym przypadku to powiedzenie również ma uzasadnione zastosowanie. Obserwując krogulca siedzącego na gałęzi widzimy już zdecydowanie więcej cech tego gatunku. Najpierw skupmy się na dorosłym samcu ze względu na jego charakterystyczne upierzenie. Grzbiet określiłbym jako granatowy, spód ciała z kolei biały z ciemnopomarańczowym wręcz rudym kreskowaniem oraz pomarańczowymi piórami po bokach ciała pod skrzydłami. Jak one pięknie opalizują w promieniach słońca, a do tego jeszcze należy dołożyć pomarańczowe tęczówki oczu, które zdecydowanie pogłębiają efekt.
(3 fotka KROGULEC SAMIEC ) ....Trzeba przyznać, że dorosłe samce krogulca są naprawdę bardzo pięknymi zwierzętami. Do tej niebywałej urody dodajmy jeszcze zadziorny charakter gatunku oraz niezwykłą zwinność. Ptak potrafi niesamowicie wręcz unikać przeszkód postawionych przed nim na trasie jego lotu, lecąc z naprawdę ogromnymi prędkościami. Dla tego ptaka osiągnąć 100 km/h nie jest niczym nadzwyczajnym. A do tego jeszcze umiejętność manewrowania pomiędzy konarami drzew czy gałęziami krzewów przy tej prędkości powinno wzbudzać w nas szacunek dla tego gatunku. Co krogulcowi umożliwia taką zwinność? Budowa skrzydeł, które chociaż szerokie to krótkie, dlatego ptakowi łatwiej jest je składać i nie zawadza nimi o gałązki w newralgicznych punktach swojego lotu. Ta umiejętność jest niezwykle ważna ze względu na polowania, a te przeważnie odbywają się w sadach lub naszych ogrodach, gdzie mnóstwo małych ptaków stanowiących przysmak krogulca. Niemal identycznie postępuje jastrząb, ale z nieco większymi ofiarami, takimi jak bażanty, zające, kuropatwy czy gołębie. Nie mogłem zapomnieć o nogach krogulca, które przypominają długie tyczki zakończone szponami – w tym przypadku samiec i samica niczym się nie różnią, no może u samicy te „tyczki” są dłuższe, ale to ze względu na to, że samice u ptaków szponiastych ogólnie są większe. Jastrząb z kolei ma owszem i długie nogi, ale bardzo masywne zakończone długimi, ostrymi, silnymi szponami. Samica krogulca należy do tych bardziej stonowanych w upierzeniu. Jej wierzch ciała jest bardzo ciemno szary, spód biały z szarym kreskowaniem. Oko ma żółtą tęczówkę, no i oczywiście samica jest większa od samca, o czym już wspominałem. Ogon u tego ptaka jest stosunkowo długi, ale musi taki być, ze względu na środowisko w jakim krogulec żyje i oczywiście zwrotność, której podczas polowania ptak ten potrzebuje.
Uparty łowca
Tego nie można odmówić wszystkim łowcom z rodzaju Accipiter. Nie dość, że szybkie, to jeszcze bardzo uparte i nie odpuszczają jak sokoły czy myszołowy, tylko walczą do końca. Krogulec wcale nie wyłamuje się z tego wzorca. Jak upatrzy sobie jakąś ofiarę, tak długo ją goni, dopóki jej nie dopadnie. A trzeba przyznać, że potrafi wykrzesać z siebie naprawdę bardzo dużo siły. Zawsze gdy krogulca trzymałem w rękach, podziwiałem jego ogromne mięśnie piersiowe i niezwykle sprawne nogi. Wystarczył moment nieuwagi, niewielki błąd w chwycie ptaka, by ten wykorzystał okazję i zacisnął swoje niezbyt duże, ale niezwykle silne szpony. Jaki to jest ból, gdy taki delikwent przedziurawi palec lub inną część dłoni, a jak później ciężko wyciągnąć te szpony. Lekko nie jest, no ale cóż, czasami lek trzeba takiemu podać i wyjścia nie ma, ptaka chwycić trzeba. Gdyby komuś z was zdarzy się dostarczyć poszkodowanego krogulca do lekarza, to zaoferujcie mu pomoc w przytrzymaniu ptaka, z pewnością będzie to po pierwsze bardziej wygodne dla lekarza, a po drugie w ten sposób będzie można skutecznie zaimplementować osobnikowi lek. Właśnie upartość zapewnia krogulcowi przetrwanie, podejrzewam że gdyby nie ta cecha, to kto wie, krogulca mogłoby już nie być na ziemi???
Może przesadzam, jednak wystarczy spojrzeć na to, jakie zwierzęta padają ofiarami tych ptaków. Głównie są to dość zwinne drobne ptaki, które potrafią schować się w różnego rodzaju zakamarkach, czasami bardzo niedostępnych dla innych zwierząt. Krogulec musi wykazać się niezwykłą zwinnością, a przy tym potrafić latać z ogromnymi prędkościami, żeby zdążyć chwycić swoją ofiarę. To wymaga od niego cierpliwości. Gdy obserwuję łowy innych drapieżników, takich jak na przykład pustułka, widzę w tym ptaku takiego swoistego lenia. Niby lata gdzieś tam wysoko, zawisa w powietrzu wypatrując swoich potencjalnych ofiar. Może zaatakuje raz, potem spróbuje raz jeszcze, i trzeci raz, i gdy nie ma jednak nic, to odpuszcza. Poczeka chwilę (czyt. co najmniej 2h). Po odczekaniu spróbuje ponownie. A w miastach no niby rzuca się pustułka w pogoń za gołębiem, no niby tu przyspieszy, tam gwałtownie skręci i po którymś razie jej wyjdzie, ale ile razy przy tym odpoczywa…Krogulec postępuje zupełnie inaczej. W jego mniemaniu nie ma czasu na odpoczynek, trzeba walczyć dopóki sił wystarcza.
Ekologia.pl poleca
Nadleśnictwo Lipusz, Lasy Państwowe
9 min ·
Jak w naszych lasach zwierzyna radzi sobie podczas śniegu i mrozu
Pokrywa śnieżna❄ i siarczysty mróz nie ułatwiają szukanie pokarmu w lesie🍽
Zwierzyna, aby nie tracić zbędnej energii nie udaje się w długie wędrówki
Można ją spotkać w stałych miejscach
Mieliśmy rok obfity w żołędzie i buczynę, więc bazę pokarmową ma zapewnioną.
Do tego wystawiana sól w lizawkach i siano oraz ziarno w paśnikach ułatwi jej przetrwanie w chłodne dni.
FM
Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Lublinie
36 min · #spokojnietotylkoponiedziałek
Kto dziś przyszedł do pracy i rozpoczął dzień od rozmowy na temat ŚNIEGU? Ale napadało!
Zapowiada się piękny, zimowy grudzień. ️
W lesie to czas odpoczynku dla roślin, jednak dla zwierząt taka zima to nie lada wyzwanie, czas intensywnego poszukiwania pokarmu i walka o przetrwanie.
Śnieg umożliwia nam zabawę w detektywów, możemy śledzić zwierzęta, badając pozostawiane przez nie charakterystyczne ślady i tropy.
Ślady to wszelkie znaki pozostawiane na śniegu, ziemi, drzewach, to oznaki żerowania, znakowania terenu i wiele innych. Natomiast tropy to odciski odnóży.
Aby śledztwo zakończyć sukcesem warto zabrać ze sobą klucz do rozpoznawania tropów zwierząt "Czyj to trop?", który możecie pobrać wchodząc w poniższy link. https://www.lasy.gov.pl/.../dla-dzieci-i.../czyj-to-trop
Fot. Agnieszka Śliwińska
Nadleśnictwo Niepołomice, Lasy Państwowe
33 min · #PoniedziałekULeśnika
Wczoraj sypał śnieg i dziś również sypie.
Niby nic nadzwyczajnego w grudniu, jednak tym razem trzeba bardziej się mieć na baczności.
Już wczoraj Wam mówiliśmy, że w lesie może być niebezpiecznie ze względu na łamiące się pod naporem śniegu konary i drzewa.
Dziś czeka nas mozolne szacowanie szkód i usuwanie utrudnień.
Dlatego lepiej spacer do lasu przełożyć.
Bezpiecznego poniedziałku
Fot. M. Wieciech
"Połowa grudnia niebawem, jakby nie patrzeć, koniec roku za pasem, pora więc też na pewne kalendarzowe podsumowania. Nie dało się na przykład nie zauważyć, po liczbie odwołań i cytatów, że jedną z moich ulubionych książek są Ptaki krajowe Władysława Taczanowskiego. Winien więc wszystkim jestem krótkie uzasadnienie, dlaczego… Po pierwsze, dzięki tej książce posiadłem podstawową wiedzę na temat gatunków ptaków u nas bytujących w drugiej połowie XIX wieku.Po drugie, zafascynowały mnie, wymieniane w niej obszernie, ówczesne nazwy ptaków, które już dawno odleciały w mrok historii. Zapewne po ojcu mam taką żyłkę tropiciela historii… Jestem ciekaw, czy ktoś odgadnie co to za ptaki: bargiel, burka, dziupnik, gżegżółka, kaniuk, czy też przyziemek. By nie trzymać wszystkich w niepewności, na wszelki wypadek podpowiem, że są to, w wyżej wymienionej kolejności: kowalik, krzyżówka, siniak, kukułka, myszołów i świstunka leśna.
Bardzo mi się podoba także stara, stosowana przez Taczanowskiego, pisownia. Czyż taki na przykład puchacz nie zyskuje na atrakcyjności, gdy jest pisany jako „puhacz”? A czy żuraw nie jest jakby bardziej w istocie swej pełny, gdy domyka go zamknięte „ó” w pisowni „żóraw”?
A jaka opowieść kryje się za tym, że na mazurka wołano dawniej „żydek”? Nosił on wówczas w różnych regionach ziem polskich inne nazwy. Bywał nazywany „łuszczakiem mazurkiem”, „wróblem mazurkiem”, „łuszczakiem wróblem polnym”, „marcinkiem” i właśnie „żydkiem”. O mazurku Władysław Taczanowski tak pisał: „Obyczaje mazurka podobne są w ogóle do wróblich, lecz właśnie ścisłe to stowarzyszanie się i oddalanie na lato w lasy opodal od zabudowań odróżnia je charakterystycznie obyczajowo. Żywią się w ogóle tak samo jak tamte, owadami w lecie, a ziarnem w zimie, w tym ostatnim razie więcej szukają pożywienia na dzikich polnych ziołach niż w ziarnach zbożowych. Głos wydają cieńszy, dźwiękliwszy i nie tak nieprzyjemny, jak wróbli, chociaż dosyć podobny”.
Mazurki były też w osobliwy sposób doceniane: „Mięso ich jest delikatniejsze, niż wróbli; łatwiej się dają łapać na siatki, ale na sidła włóśniane równie są ostrożne”.
Fragment książki Marka Pióro pt. "Kalendarz ptaków. Opowieści o ptasim życiu i zwyczajach na cały rok"
Fot. Robert Bałdyga; mazurek