Kocham dzikie życie
Janusz Lewicki
@janusz-lewicki
Posts
Nadleśnictwo Baligród, Lasy Państwowe
Drzewa mają oczy...
Niedźwiedź (Ursus arctos) fot. Kajetan Duell
#Bieszczady #wiosna #las #niedźwiedź
Drzewa mają oczy...
Niedźwiedź (Ursus arctos) fot. Kajetan Duell
#Bieszczady #wiosna #las #niedźwiedź
Lasy Państwowe
Listera jajowata (Listera ovata)
Listera jajowata jest rośliną należącą do rodziny storczykowatych.
Jej kwiatostan ma formę luźnego kłosu, na którym znajdują się drobne, żółtawozielone kwiaty. Rosną one na krótkich szypułkach, a na kłosie możemy ich być nawet 100 sztuk !
Kwiaty listerii jajowatej nie posiadają ostrogi, a nektar wydzielają w podłużnej rynience na warżce.
Nie wiem co Wy sądzicie o tym storczyku, ale dla mnie w jego skromności jest największy urok.
Fot. Malwina Sokołowska
#storczyki #Listerajajowata #rokbotaniki
Show more
Listera jajowata (Listera ovata)
Listera jajowata jest rośliną należącą do rodziny storczykowatych.
Jej kwiatostan ma formę luźnego kłosu, na którym znajdują się drobne, żółtawozielone kwiaty. Rosną one na krótkich szypułkach, a na kłosie możemy ich być nawet 100 sztuk !
Kwiaty listerii jajowatej nie posiadają ostrogi, a nektar wydzielają w podłużnej rynience na warżce.
Nie wiem co Wy sądzicie o tym storczyku, ale dla mnie w jego skromności jest największy urok.
Fot. Malwina Sokołowska
#storczyki #Listerajajowata #rokbotaniki
Krystyna Małkowska
·
WILCZE SPOTKANIA.
W moich codziennych spotkaniach z dzika przyrodą , wilk jest jednym z ulubionych zwierząt z którymi krzyżują się nasze ścieżki . I choć wydawać by się mogło , że zetknięcia z tym pięknym drapieżnikiem zdarzają się mi często i przyzwyczaiłem się do jego obecności na terenach po których wspólnie wędrujemy , to muszę przyznać, że patrzenie mu w oczy za każdym razem daje tą samą radość z możliwości obserwacji tego ssaka.
Najczęściej spotkania z wilkiem są bardzo krótkie - jak mgnienie oka - przemknie jak duch lasu pomiędzy drzewami lub zanurzy się w dzikich trawach, trzcinach lub zaroślach… Jednak czasami jest i tak ,że pozwoli popatrzeć na siebie dłużej. Tą właśnie chwilę nazywam zawsze nagrodą od Matki Natury.
Budzący się do życia dzień, odgłosy żurawi i bekasów . Niezwykle przestrzenie dzikich bagien, pierwsze promienie słońca i te mgły ścielące się nad moczarami...To wszystko już samo w sobie jest magią ... A kiedy pomiędzy tymi cudami przyrody pojawi się na arenie on - Brat Wilk , piękno tej urokliwej scenerii nabiera jeszcze większego wymiaru – wygląda to tak jakby nie było to jawą, a snem lub opowieścią z krainy baśni...
Fot. Darek Szary Wilk Darek Karp Wildlife Photography
Show more
·
WILCZE SPOTKANIA.
W moich codziennych spotkaniach z dzika przyrodą , wilk jest jednym z ulubionych zwierząt z którymi krzyżują się nasze ścieżki . I choć wydawać by się mogło , że zetknięcia z tym pięknym drapieżnikiem zdarzają się mi często i przyzwyczaiłem się do jego obecności na terenach po których wspólnie wędrujemy , to muszę przyznać, że patrzenie mu w oczy za każdym razem daje tą samą radość z możliwości obserwacji tego ssaka.
Najczęściej spotkania z wilkiem są bardzo krótkie - jak mgnienie oka - przemknie jak duch lasu pomiędzy drzewami lub zanurzy się w dzikich trawach, trzcinach lub zaroślach… Jednak czasami jest i tak ,że pozwoli popatrzeć na siebie dłużej. Tą właśnie chwilę nazywam zawsze nagrodą od Matki Natury.
Budzący się do życia dzień, odgłosy żurawi i bekasów . Niezwykle przestrzenie dzikich bagien, pierwsze promienie słońca i te mgły ścielące się nad moczarami...To wszystko już samo w sobie jest magią ... A kiedy pomiędzy tymi cudami przyrody pojawi się na arenie on - Brat Wilk , piękno tej urokliwej scenerii nabiera jeszcze większego wymiaru – wygląda to tak jakby nie było to jawą, a snem lub opowieścią z krainy baśni...
Fot. Darek Szary Wilk Darek Karp Wildlife Photography
Salamandra plamista
Salamandra plamista (Salamandra salamandra) to charakterystycznie ubarwiony płaz europejski, występujący także w Polsce, z jaskrawożółtymi, rzadziej pomarańczowymi, brązowymi lub białawymi plamami na całym ciele. Każdy osobnik ma inne ubarwienie (kształt plam). Skóra zawiera liczne, silne gruczoły jadowe. Salamandra jest największym płazem ogoniastym w Polsce.
Salamandra plamista ma masywne ciało, dużą głowę, dobrze wykształcone odnóża. Ciało jest lekko spłaszczone grzbietowo-brzusznie. Ogon jest krótszy od tułowia, walcowaty, węższy na końcu niż u nasady. Wzdłuż kręgosłupa znajdują się liczne ujścia gruczołów jadowych rozmieszczone w dwóch rzędach. Pojedyncze rzędy gruczołów jadowych biegną także po bokach ciała. Po bokach głowy występują duże, nerkowate parotydy, zwykle w kolorze żółtawym. Samice są zwykle bardziej masywne.
Całkiem (nie)rozmowna ta salamandra plamista
Nie ma się co dziwić salamandrze plamistej, że nie chce z nikim rozmawiać. Po pierwsze i chyba najważniejsze, dlatego że nie posiada żadnych struktur umożliwiających jej wydawanie jakichkolwiek dźwięków. W końcu jest zaliczana do płazów ogoniastych, zatem jak większość zwierząt z tej grupy, nie szczyci się wydawanymi dźwiękami. Jak zatem zwraca na siebie uwagę? To pytanie jest zasadne zwłaszcza w czasie okresu godowego, kiedy to samce w jakiś sposób muszą zachęcić samice do siebie. Na pewno nie dźwiękiem, tylko ruchem. Otóż salamandry mają, jak na płazy, całkiem rozbudowany repertuar „taneczny”. W zależności od tego jaką mamy pogodę, ten czas może trwać od kwietnia aż do jesieni. Byle było odpowiednio wilgotno, zatem i temperatura powinna być taka jak należy oraz oczywiście właściwe stosunki wodne. Samiec używając swojego węchu oraz wzroku będąc wyraźnie pobudzony chodzi po okolicy szukając swojej przyszłej wybranki. Jeśli spotka innego samca wówczas dochodzi między nimi do spięć. Walczą ze sobą używając do tego zarówno swoich pyszczków jak również kończyn. Wygląda to tak, że samce stoją na obu kończynach tylnych i przednimi boksują się, a czasami po prostu jeden chwyta drugiego za kark swoim pyskiem. W takiej sytuacji sprawa jest w zasadzie rozwiązana, bowiem w przypadku każdego zwierzęcia złapanie drugiego osobnika za kark oznacza dominację. To dość wymowny, niewerbalny sygnał mówiący: „ja tutaj rządzę!”. Po tych różnych cichych podwojach, jak samiec znajdzie już samicę, oba osobniki przystępują do zapłodnienia. W przeciwieństwie do płazów bezogonowych, płazy ogoniaste zaciskają więzy między sobą poprzez ampleksus brzuszny. Samiec mocno ściska samicę za brzuch, wręcz zakleszcza się na niej, by tylko mieć pewność, że to właśnie on będzie ojcem przyszłych, małych salamander. Samiec mocno wciska samicę pod siebie i wtedy właśnie wydziela nasienie. Ale w jaki sposób? Robi to za pomocą spermatoforów, czyli takich specjalnych worków, w których znajdują się plemniki. Te worki następnie swoimi wargami kloakalnymi obejmuje samica, po czym do zapłodnienia komórek jajowych dochodzi w górnej części jajowodów. Ta sytuacja czegoś Wam nie przypomina? Ależ oczywiście, że tak. Podobnie czynią przecież owady z rodziny szarańczaków (inaczej: prostoskrzydłe), tutaj sprawa jednak różni się tym, że samiec zostawia nasienie na listku trawy, które za moment samica zbiera.
Wróćmy jednak do salamander. Doszło już do zapłodnienia. Teraz trzeba czekać aż 5 miesięcy, a niektórzy twierdzą, że nawet pół roku. Po tym czasie dochodzi do „porodu” larw w potokach o niezbyt szybkim nurcie, kałużach, płytkich stawach, śródleśnych rozlewiskach, ogólnie wszędzie tam gdzie woda jest i czysta, i niezbyt szybko płynąca. Z brzucha matki może wyjść na świat nawet 80 mierzących około 25 mm młodych salamander, które następnie po kolejnych trzech miesiącach ulegają w przeobrażeniu w postać dorosłą. Larwy już od pierwszy dni po „porodzie” polują na drobne skorupiaki, skąposzczety oraz larwy owadów. Ich cechą charakterystyczną są znajdujące się z tyłu głowy skrzela zewnętrzne, co upodabnia je nieco do innego znanego z obecności takiego narządu oddechowego a nie występującego w Polsce zwierzęcia – aksolotla. W końcu przez te trzy miesiące salamandry są zwierzętami bezwzględnie wodnymi, natomiast po osiągnięciu dorosłości nabierają coraz większego wstrętu do wody i zbliżają się do niej głównie wtedy, gdy muszą wydać na świat potomstwo.
Żółte plamy, straszne plamy!
Salamandra plamista dorasta nawet do 24 cm co czyni ją największym płazem ogoniastym Europy. Te wymiary nie są zbyt imponujące, zwłaszcza wtedy, gdy pomyśli się o żyjącej w Azji salamandrze olbrzymiej, która dorasta do nawet 1,5 m jest szara i jej wygląd nie należy do zbyt zachęcających. Ogólnie rzecz biorąc chyba lepiej, że w naszym kraju żyje „skromna” salamandra plamista nikomu nie narzucająca się swoim wyglądem a także stylem bycia. Jej czarne ciało, lśniące w promieniach słońca, jest pokryte żółtymi plamami o naprawdę różnej wielkości oraz różnej ilości. Wcale ta różna wielkość czy różna ilość nie jest podyktowana przynależnością do konkretnego podgatunku, w obrębie Salamandra salamandra salamandra można obserwować takie zmiany. Sytuacja trochę przypomina mozaikę barw jaką zabawiają, głównie początkujących obserwatorów, myszołowy. Te również mają w swoim dobytku całą gamę mieszanek brązu, czerni, bieli i jeszcze innych wielu odcieni, i chociaż należą do jednego gatunku, to poszczególne osobniki mogą wyglądać naprawdę różnie. No ale właśnie żółte plamy na czarnym tle nie są bez znaczenia, tym bardziej że w środowisku życia salamander plamistych te barwy raczej nie dają ochrony przed drapieżnikami.
Tak może się wydawać na pierwszy rzut oka, bo całe sedno jest ukryte w tym, by być bardzo widocznym. Salamandry dzięki temu, że są widoczne, są również nietykalne. Jaskrawe barwy odstraszają zwierzęta potencjalnie zainteresowane konsumpcją tego ogoniastego płaza. Plamy to swoisty sygnał: „Uważaj bo mogę cię otruć!” i drapieżnik mający doświadczenie z „jaskrawymi” zwierzętami pokornie odpuszcza. No chyba, że to młody zwierzak, dopiero co smakujący życia, wtedy może nabawić się niezłej przygody, zakrawającej nawet o ogromny uszczerbek na zdrowiu. Płazy te bowiem wytwarzają w parotydach, czyli gruczołach przyusznych, substancję nazywaną salamandryną. Ta lepka, parząca, barwy kremowej maź wydzielana jest zaraz po dotknięciu gruczołów. Efektem działania salamandryny są podrażnienia błon śluzowych, a na dodatek gorzki, nieprzyjemny smak, co zostaje w pamięci młodego psa lub kota uskuteczniającego zabawy ze spotkaną salamandrą na długie lata, jak nie na całe życie. Żeby jednak nie było aż tak okrutnie, wydzielina gruczołów salamandry plamistej ma – UWAGA – waniliowy zapach, tak przynajmniej twierdzą ci, którzy mieli z tym do czynienia. Taki system obronny ma oczywiście swoje uzasadnienie, gdy zagłębimy się w środowisko życia tych zwierząt. Świetliste lasy liściaste z dużą ilością mchu na dnie oraz oczywiście z licznymi strumieniami przecinającymi leśną ściółkę. Niezbyt wielu ludzi zapuszcza się w taki teren na swoje wyprawy, no chyba że ktoś chce spotkać salamandrę. Dlatego dużo dzikich zwierząt tam przebywa, a zwłaszcza drapieżników stroniących od obecności ludzi, począwszy od krogulców czy łasic a skończywszy na jenotach bądź borsukach, które wezmą w pysk wszystko, co im się nawinie.
Ekologia.pl poleca
Show more
Salamandra plamista (Salamandra salamandra) to charakterystycznie ubarwiony płaz europejski, występujący także w Polsce, z jaskrawożółtymi, rzadziej pomarańczowymi, brązowymi lub białawymi plamami na całym ciele. Każdy osobnik ma inne ubarwienie (kształt plam). Skóra zawiera liczne, silne gruczoły jadowe. Salamandra jest największym płazem ogoniastym w Polsce.
Salamandra plamista ma masywne ciało, dużą głowę, dobrze wykształcone odnóża. Ciało jest lekko spłaszczone grzbietowo-brzusznie. Ogon jest krótszy od tułowia, walcowaty, węższy na końcu niż u nasady. Wzdłuż kręgosłupa znajdują się liczne ujścia gruczołów jadowych rozmieszczone w dwóch rzędach. Pojedyncze rzędy gruczołów jadowych biegną także po bokach ciała. Po bokach głowy występują duże, nerkowate parotydy, zwykle w kolorze żółtawym. Samice są zwykle bardziej masywne.
Całkiem (nie)rozmowna ta salamandra plamista
Nie ma się co dziwić salamandrze plamistej, że nie chce z nikim rozmawiać. Po pierwsze i chyba najważniejsze, dlatego że nie posiada żadnych struktur umożliwiających jej wydawanie jakichkolwiek dźwięków. W końcu jest zaliczana do płazów ogoniastych, zatem jak większość zwierząt z tej grupy, nie szczyci się wydawanymi dźwiękami. Jak zatem zwraca na siebie uwagę? To pytanie jest zasadne zwłaszcza w czasie okresu godowego, kiedy to samce w jakiś sposób muszą zachęcić samice do siebie. Na pewno nie dźwiękiem, tylko ruchem. Otóż salamandry mają, jak na płazy, całkiem rozbudowany repertuar „taneczny”. W zależności od tego jaką mamy pogodę, ten czas może trwać od kwietnia aż do jesieni. Byle było odpowiednio wilgotno, zatem i temperatura powinna być taka jak należy oraz oczywiście właściwe stosunki wodne. Samiec używając swojego węchu oraz wzroku będąc wyraźnie pobudzony chodzi po okolicy szukając swojej przyszłej wybranki. Jeśli spotka innego samca wówczas dochodzi między nimi do spięć. Walczą ze sobą używając do tego zarówno swoich pyszczków jak również kończyn. Wygląda to tak, że samce stoją na obu kończynach tylnych i przednimi boksują się, a czasami po prostu jeden chwyta drugiego za kark swoim pyskiem. W takiej sytuacji sprawa jest w zasadzie rozwiązana, bowiem w przypadku każdego zwierzęcia złapanie drugiego osobnika za kark oznacza dominację. To dość wymowny, niewerbalny sygnał mówiący: „ja tutaj rządzę!”. Po tych różnych cichych podwojach, jak samiec znajdzie już samicę, oba osobniki przystępują do zapłodnienia. W przeciwieństwie do płazów bezogonowych, płazy ogoniaste zaciskają więzy między sobą poprzez ampleksus brzuszny. Samiec mocno ściska samicę za brzuch, wręcz zakleszcza się na niej, by tylko mieć pewność, że to właśnie on będzie ojcem przyszłych, małych salamander. Samiec mocno wciska samicę pod siebie i wtedy właśnie wydziela nasienie. Ale w jaki sposób? Robi to za pomocą spermatoforów, czyli takich specjalnych worków, w których znajdują się plemniki. Te worki następnie swoimi wargami kloakalnymi obejmuje samica, po czym do zapłodnienia komórek jajowych dochodzi w górnej części jajowodów. Ta sytuacja czegoś Wam nie przypomina? Ależ oczywiście, że tak. Podobnie czynią przecież owady z rodziny szarańczaków (inaczej: prostoskrzydłe), tutaj sprawa jednak różni się tym, że samiec zostawia nasienie na listku trawy, które za moment samica zbiera.
Wróćmy jednak do salamander. Doszło już do zapłodnienia. Teraz trzeba czekać aż 5 miesięcy, a niektórzy twierdzą, że nawet pół roku. Po tym czasie dochodzi do „porodu” larw w potokach o niezbyt szybkim nurcie, kałużach, płytkich stawach, śródleśnych rozlewiskach, ogólnie wszędzie tam gdzie woda jest i czysta, i niezbyt szybko płynąca. Z brzucha matki może wyjść na świat nawet 80 mierzących około 25 mm młodych salamander, które następnie po kolejnych trzech miesiącach ulegają w przeobrażeniu w postać dorosłą. Larwy już od pierwszy dni po „porodzie” polują na drobne skorupiaki, skąposzczety oraz larwy owadów. Ich cechą charakterystyczną są znajdujące się z tyłu głowy skrzela zewnętrzne, co upodabnia je nieco do innego znanego z obecności takiego narządu oddechowego a nie występującego w Polsce zwierzęcia – aksolotla. W końcu przez te trzy miesiące salamandry są zwierzętami bezwzględnie wodnymi, natomiast po osiągnięciu dorosłości nabierają coraz większego wstrętu do wody i zbliżają się do niej głównie wtedy, gdy muszą wydać na świat potomstwo.
Żółte plamy, straszne plamy!
Salamandra plamista dorasta nawet do 24 cm co czyni ją największym płazem ogoniastym Europy. Te wymiary nie są zbyt imponujące, zwłaszcza wtedy, gdy pomyśli się o żyjącej w Azji salamandrze olbrzymiej, która dorasta do nawet 1,5 m jest szara i jej wygląd nie należy do zbyt zachęcających. Ogólnie rzecz biorąc chyba lepiej, że w naszym kraju żyje „skromna” salamandra plamista nikomu nie narzucająca się swoim wyglądem a także stylem bycia. Jej czarne ciało, lśniące w promieniach słońca, jest pokryte żółtymi plamami o naprawdę różnej wielkości oraz różnej ilości. Wcale ta różna wielkość czy różna ilość nie jest podyktowana przynależnością do konkretnego podgatunku, w obrębie Salamandra salamandra salamandra można obserwować takie zmiany. Sytuacja trochę przypomina mozaikę barw jaką zabawiają, głównie początkujących obserwatorów, myszołowy. Te również mają w swoim dobytku całą gamę mieszanek brązu, czerni, bieli i jeszcze innych wielu odcieni, i chociaż należą do jednego gatunku, to poszczególne osobniki mogą wyglądać naprawdę różnie. No ale właśnie żółte plamy na czarnym tle nie są bez znaczenia, tym bardziej że w środowisku życia salamander plamistych te barwy raczej nie dają ochrony przed drapieżnikami.
Tak może się wydawać na pierwszy rzut oka, bo całe sedno jest ukryte w tym, by być bardzo widocznym. Salamandry dzięki temu, że są widoczne, są również nietykalne. Jaskrawe barwy odstraszają zwierzęta potencjalnie zainteresowane konsumpcją tego ogoniastego płaza. Plamy to swoisty sygnał: „Uważaj bo mogę cię otruć!” i drapieżnik mający doświadczenie z „jaskrawymi” zwierzętami pokornie odpuszcza. No chyba, że to młody zwierzak, dopiero co smakujący życia, wtedy może nabawić się niezłej przygody, zakrawającej nawet o ogromny uszczerbek na zdrowiu. Płazy te bowiem wytwarzają w parotydach, czyli gruczołach przyusznych, substancję nazywaną salamandryną. Ta lepka, parząca, barwy kremowej maź wydzielana jest zaraz po dotknięciu gruczołów. Efektem działania salamandryny są podrażnienia błon śluzowych, a na dodatek gorzki, nieprzyjemny smak, co zostaje w pamięci młodego psa lub kota uskuteczniającego zabawy ze spotkaną salamandrą na długie lata, jak nie na całe życie. Żeby jednak nie było aż tak okrutnie, wydzielina gruczołów salamandry plamistej ma – UWAGA – waniliowy zapach, tak przynajmniej twierdzą ci, którzy mieli z tym do czynienia. Taki system obronny ma oczywiście swoje uzasadnienie, gdy zagłębimy się w środowisko życia tych zwierząt. Świetliste lasy liściaste z dużą ilością mchu na dnie oraz oczywiście z licznymi strumieniami przecinającymi leśną ściółkę. Niezbyt wielu ludzi zapuszcza się w taki teren na swoje wyprawy, no chyba że ktoś chce spotkać salamandrę. Dlatego dużo dzikich zwierząt tam przebywa, a zwłaszcza drapieżników stroniących od obecności ludzi, począwszy od krogulców czy łasic a skończywszy na jenotach bądź borsukach, które wezmą w pysk wszystko, co im się nawinie.
Ekologia.pl poleca
1. W Polsce żyją salamandry plamiste.
2. Salamandry prowadzą samotny, drapieżny tryb życia.
4. Wierzono, że salamandry to piekielne istoty, które rodzą się i żyją w ogniu.
5. Salamandrę plamistą nazywano jaszczurką ognia.
6. Toksyny z gruczołów salamandry pomagają wejść w trans i uzyskać halucynacje.
7. Wierzono, że zobaczenie salamandry oznacza nadchodzący deszcz.
8. Rozwój młodych salamandry jest różny w zależności od gatunku. U salamandry czarnej przebiega w ciele samicy. Na świat wychodzą już ukształtowane młode po około 3 latach.
9. Salamandra plamista jest największym płazem w Polsce.
Czytaj miej
Show more
2. Salamandry prowadzą samotny, drapieżny tryb życia.
4. Wierzono, że salamandry to piekielne istoty, które rodzą się i żyją w ogniu.
5. Salamandrę plamistą nazywano jaszczurką ognia.
6. Toksyny z gruczołów salamandry pomagają wejść w trans i uzyskać halucynacje.
7. Wierzono, że zobaczenie salamandry oznacza nadchodzący deszcz.
8. Rozwój młodych salamandry jest różny w zależności od gatunku. U salamandry czarnej przebiega w ciele samicy. Na świat wychodzą już ukształtowane młode po około 3 latach.
9. Salamandra plamista jest największym płazem w Polsce.
Czytaj miej
Nadleśnictwo Baligród, Lasy Państwowe
I po pierwszej wiosennej burzy nad samotną leśniczówką. Zagrzmiało z pięć razy, szurnęło deszczem, po czym w mgłach kryją się góry i nastaje noc...
Fot. Marcin Scelina
#las #Bieszczady #burza #leśniczówka
....Tu właśnie mieszkaja autorzy tych pięknych fotek z terenów Nadleśnictwa Baligród; Leśniczowie K. Nóżka i M. Scelina....
Show more
I po pierwszej wiosennej burzy nad samotną leśniczówką. Zagrzmiało z pięć razy, szurnęło deszczem, po czym w mgłach kryją się góry i nastaje noc...
Fot. Marcin Scelina
#las #Bieszczady #burza #leśniczówka
....Tu właśnie mieszkaja autorzy tych pięknych fotek z terenów Nadleśnictwa Baligród; Leśniczowie K. Nóżka i M. Scelina....
Lasy Państwowe
#zżycialasu
Wiosenne spacery po lesie mogą być naprawdę ciekawą przygodą. Nigdy nie wiadomo kogo lub co spotkamy, dlatego warto mieć oczy szeroko otwarte.
Wybierając się do sosnowego drzewostanu na pewno napotkacie tego osobnika - tycz cieśla (Acanthocinus aedilis). To chrząszcz z rodziny kózkowatych. Ma długie, naprawdę dłuuuuuugie czułka. Samiec ma znacznie dłuższe od samicy - w ten sposób rozpoznacie płeć. A czemu spotkacie go w lesie sosnowym? Bo kora sosnowa jest głównym daniem w menu tycza. Najbardziej lubią wygrzewać się na nasłonecznionych zrębach sosnowych. Samica składa jaja w osłabionych lub martwych sosnach, potem w nich żerują i rozwijają się młode larwy.
Ma ciekawe sposoby obrony przed drapieżnikami czyhającymi na niego. Po pierwsze dzięki swojemu ubarwieniu (szaro-buremu) łatwo wtapia się w otoczenie. Po drugie wydaje charakterystyczny odstraszający odgłos. Zaniepokojony tycz cieśla pociera tylną krawędzią przedplecza o tarczę. Dźwięk przypomina piłowanie drewna i jest naprawdę głośny. I stąd też jego nazwa, drugi człon: cieśla.
Kwiecień i maj to czas rójki u tych owadów. A wiecie, że gdy samce walczą o względy jednej samicy, zdarza się, że zwycięzca bójki odgryza rywalowi czułki.
fot. D. Szmit
Show more
#zżycialasu
Wiosenne spacery po lesie mogą być naprawdę ciekawą przygodą. Nigdy nie wiadomo kogo lub co spotkamy, dlatego warto mieć oczy szeroko otwarte.
Wybierając się do sosnowego drzewostanu na pewno napotkacie tego osobnika - tycz cieśla (Acanthocinus aedilis). To chrząszcz z rodziny kózkowatych. Ma długie, naprawdę dłuuuuuugie czułka. Samiec ma znacznie dłuższe od samicy - w ten sposób rozpoznacie płeć. A czemu spotkacie go w lesie sosnowym? Bo kora sosnowa jest głównym daniem w menu tycza. Najbardziej lubią wygrzewać się na nasłonecznionych zrębach sosnowych. Samica składa jaja w osłabionych lub martwych sosnach, potem w nich żerują i rozwijają się młode larwy.
Ma ciekawe sposoby obrony przed drapieżnikami czyhającymi na niego. Po pierwsze dzięki swojemu ubarwieniu (szaro-buremu) łatwo wtapia się w otoczenie. Po drugie wydaje charakterystyczny odstraszający odgłos. Zaniepokojony tycz cieśla pociera tylną krawędzią przedplecza o tarczę. Dźwięk przypomina piłowanie drewna i jest naprawdę głośny. I stąd też jego nazwa, drugi człon: cieśla.
Kwiecień i maj to czas rójki u tych owadów. A wiecie, że gdy samce walczą o względy jednej samicy, zdarza się, że zwycięzca bójki odgryza rywalowi czułki.
fot. D. Szmit
Nadleśnictwo Baligród, Lasy Państwowe
·
Uroczy zygzak a tak na serio warto mieć szeroko otwarte i oczywiście konkretne pantofelki na nogach.
Fot. Ewa Wydrzyńska-Scelina
·
Uroczy zygzak a tak na serio warto mieć szeroko otwarte i oczywiście konkretne pantofelki na nogach.
Fot. Ewa Wydrzyńska-Scelina
Nadleśnictwo Piwniczna, Lasy Państwowe
Solidnie zelektryfikowane bocianie gniazdo...
Fot. Mariusz Gargula
Solidnie zelektryfikowane bocianie gniazdo...
Fot. Mariusz Gargula