#ptaki
Posts tagged with #ptaki.
Nie jestem pewna do końca, albo wcale pewnoiści nie mam, ale chyba spotkałam latem łozówkę 🤔, niektóre zdjęcia nieudane, ale zostawiłam, żeby można było ewentualnie więcej szczegółów dojrzeć. Miejsce pasuje, śpiewała pięknie 🤗. Może ktoś wie, potwierdzi lub zaprzeczy, kto to może być? 🤔. W następnym poście będzie nagranie śpiewu, który nie do końca pasuje mi do jej głosu 🤔
#ptaki #łozówka
Show more
#ptaki #łozówka
Trzciniak, trzciniak drozdówka
(Acrocephalus arundinaceus)
lato 2024 (Jezioro Raduń w Wałczu)
#trzciniak #wałcz #lato #wakacje #ptaki
Gatunek niewielkiego ptaka wędrownego z rodziny trzciniaków (Acrocephalidae), wcześniej zaliczany do pokrzewkowatych (Sylviidae).
(Acrocephalus arundinaceus)
lato 2024 (Jezioro Raduń w Wałczu)
#trzciniak #wałcz #lato #wakacje #ptaki
Gatunek niewielkiego ptaka wędrownego z rodziny trzciniaków (Acrocephalidae), wcześniej zaliczany do pokrzewkowatych (Sylviidae).
#ptaki #gołąb
Już drugi raz w życiu mam przygodę z gołębiem rasowym (żółta obrączka). Kiedyś opisywałam Wam na stronce, jak znalazłam go pod domem, jak wróciłam po pracy, bardzo wyczerpanego. Podjadł, popił, pospał, czasem u sąsiada pod belkami dachu (ale go ciągle wyganiał), w końcu udało mi sie odczytać z obrączki jego numer i po kilku dniach, po znalecieniu właściciela odsyłałam go pocztą aż do Ostrołęki.
Na początku września na spacerze, było mglisto, znów spotkałam takiego,szedł napzreciwko mnie i coś sobie wyjadał na ścieżce. Żałowałam, że nie mam jakichś ziarenek, teraz już noszę w plecaku 😉.
Tym razem na zdjęciach odczytałam numer telefonu i imię właściciela, ale ten w końcu spokojnie sobie odleciał i dobrze, bo mógłby paść ofiarą jakiegoś drapieżnika.
Show more
Już drugi raz w życiu mam przygodę z gołębiem rasowym (żółta obrączka). Kiedyś opisywałam Wam na stronce, jak znalazłam go pod domem, jak wróciłam po pracy, bardzo wyczerpanego. Podjadł, popił, pospał, czasem u sąsiada pod belkami dachu (ale go ciągle wyganiał), w końcu udało mi sie odczytać z obrączki jego numer i po kilku dniach, po znalecieniu właściciela odsyłałam go pocztą aż do Ostrołęki.
Na początku września na spacerze, było mglisto, znów spotkałam takiego,szedł napzreciwko mnie i coś sobie wyjadał na ścieżce. Żałowałam, że nie mam jakichś ziarenek, teraz już noszę w plecaku 😉.
Tym razem na zdjęciach odczytałam numer telefonu i imię właściciela, ale ten w końcu spokojnie sobie odleciał i dobrze, bo mógłby paść ofiarą jakiegoś drapieżnika.