#dymówki
Posts tagged with #dymówki.
#ptaki #dymówki
Piękną obserwację miałam 16 lipca, stałam półtorej godziny i obserwowałam w polach karmienia młodych dymówek. I w sumie gdyby nie latające nisko dorosłe pewnie nie zwróciłabym uwagi na to, ale zainteresowały mnie dlaczego tak ciągle latają. Nie wiem, skąd sie tam wzięły, bo do najbliższych zabudowań było około 350 metrów, a one siedziały na tej wielkiej brzozie i czekały na karmienie, jednocześnie cały czas robiły sobie toaletę piórek. Po jakimś czasie przeniosły się na drugą stronę brzozy i tam wypatrzyłam już pięć młodziaków. Zastanawiałam się, czy może w tej drewnianej budce ulepiły sobie gniazdko, kiedyś była otwarta, a tera od każdej strony zamknieta, tylko pod dachem są otwory. Bo nie mam pojęcia jaki dystans takie młode mogą przelecieć po opuszczeniu gniazdka. Nawet byłam już w drodze do domu, ale cos kazało mi wrócić ponownie na tę ścieżkę, gdzie najpierw widziałam karmienie młodych gąsiorków, wielkie śniadanko wróbelka, które kiedyś już tu pokazałam i potem te dymóweczki. Opłacało się zawrócić. Często tak mam, ze jak mnie nogi gdzieś poniosą to dzieje się coś ciekawego. Spróbuję jakoś po kolei Wam to pokazać, bo wszystko wydaje mi się ciekawe i trudno wybrać tylko kilka.
Na początek okolica i pierwsza dwójka bujająca się na wietrze
Show more
Piękną obserwację miałam 16 lipca, stałam półtorej godziny i obserwowałam w polach karmienia młodych dymówek. I w sumie gdyby nie latające nisko dorosłe pewnie nie zwróciłabym uwagi na to, ale zainteresowały mnie dlaczego tak ciągle latają. Nie wiem, skąd sie tam wzięły, bo do najbliższych zabudowań było około 350 metrów, a one siedziały na tej wielkiej brzozie i czekały na karmienie, jednocześnie cały czas robiły sobie toaletę piórek. Po jakimś czasie przeniosły się na drugą stronę brzozy i tam wypatrzyłam już pięć młodziaków. Zastanawiałam się, czy może w tej drewnianej budce ulepiły sobie gniazdko, kiedyś była otwarta, a tera od każdej strony zamknieta, tylko pod dachem są otwory. Bo nie mam pojęcia jaki dystans takie młode mogą przelecieć po opuszczeniu gniazdka. Nawet byłam już w drodze do domu, ale cos kazało mi wrócić ponownie na tę ścieżkę, gdzie najpierw widziałam karmienie młodych gąsiorków, wielkie śniadanko wróbelka, które kiedyś już tu pokazałam i potem te dymóweczki. Opłacało się zawrócić. Często tak mam, ze jak mnie nogi gdzieś poniosą to dzieje się coś ciekawego. Spróbuję jakoś po kolei Wam to pokazać, bo wszystko wydaje mi się ciekawe i trudno wybrać tylko kilka.
Na początek okolica i pierwsza dwójka bujająca się na wietrze