Justyna
@justyna
8 following
8 followers
7
posts
15 marraskuu 2023
Witajcie człowieki. Nie sądziłem że moja opowieść tak bardzo Wam się spodoba, dlatego postanowiłem opisać dalsze losy naszej rodziny Florków. Po ostatnich wydarzeniach jakie miały miejsce w naszym gnieździe nastał spokój. Rodzice się mną opiekowali, karmili i żyło nam się dobrze. Pewnego dnia gdy siedziałem z tatą w gnieździe opowiadał mi o swojej pierwszej podróży do ciepłych krajów. Była to bardzo długa i cenna dla mnie historia. Dowiedziałem się że podczas swojej pierwszej wędrówki w świat bardzo dużo naszych bocianich braci i sióstr umiera, ponieważ padają z wycieńczenia, wpadają na przewody wysokiego napięcia, lub po prostu dopada je jakieś zwierzę podczas odpoczynku. Jakiś czas później zostałem pierwszy raz sam w nocy na gnieździe, byłem bardzo przejęty. Noc była ciemna ale spokojna , nie odwiedził mnie żaden nieproszony gość. Noc minęła mi szybko rano przyleciała mama z dużą porcją rybek . Tego dnia mojemu tacie zebrało się na czułości, jakbym był w dalszym ciągu małym słodkim kiwaczkiem. Wyobraźcie sobie że pomimo tego że byłem już dość sporych rozmiarów, tata postanowił mnie zakryć swoim ciałem, tak jak robił to gdy byliśmy jeszcze małymi pisklaczkami. Ci z Was którzy tego dnia nas obserwowali musieli mieć niezły ubaw z wyżej opisanej sytuacji. 😂 Oczywiście tata nie widział w tym nic dziwnego i powiedział mi że dla niego zawsze będę małym kiwaczkiem. Gdy mama wróciła do gniazda opowiedziałem jej jak miło spędziliśmy dzień i o tym jak tata bardzo mnie kocha. Była bardzo szczęśliwa że ma tak kochanego partnera. Kolejne dni mijały nam spokojnie rodzice wylatywali po pożywienie, wracali jadaliśmy razem. Kiedy byłem sam dużo ćwiczyłem wymachiwanie skrzydłami i podskoki.
Po kilku dniach pojawił się ten wstrętny jastrząb. Całe szczęście że mama ze mną była, więc byłem bezpieczny. Gdy tylko go zauważyła powiedziała “ znowu tu przyleciał, nie pozwolę Ci zabrać mojego ostatniego malca”. Mama stała w bezruchu przez krótką chwilę i wpatrywała się w miejsce gdzie go widziała. Po dłuższej chwili jastrząb zdał sobie sprawę że nie ma szans bo ona go obserwuje i w końcu odleciał. Kolejnego dnia przyszła do nas pocztówka z wakacji od mojego starszego rodzeństwa Figo i Fago , Figo pisał że jest w delcje Dunaju i ma się dobrze . Natomiast Fago napisała że jest w obecnej chwili nad Cisą koło Szegedu na Węgrzech i również jak jej brat ma się dobrze . Mama i Tata byli bardzo szczęśliwi z otrzymania pocztówki od swoich dzieci. Ja również się cieszyłem że wszystko u nich dobrze. Pewnego dnia kiedy leżałem sobie w gnieździe i czekałem na rodziców, odwiedził mnie obcy bocian. Z początku myślałem że to któreś z rodziców, ale nie, gość siedział daleko, nie podchodził do gniazda, po prostu siedział na pobliskiej i mnie obserwował. Bałem się bardzo nic nie mówił po prostu siedział, patrzył i nic po za tym. Po dłuższej chwili gość odleciał bez słowa, a ja znowu byłem sam, czekałem na rodziców żeby im opowiedzieć jakiego miałem dziwnego a zarazem tajemniczego gościa. I w tym momencie zbliżamy się do historii, w której poznacie moje imie 🙂. Tak jak rodzice mi opwiadali nadszedł dzień, w którym przyjechali do gniazda wujkowie i ciocia żeby dać mi ładną biżuterię, dzięki której będę mógł wysyłać im pocztówki z wakacji.
Tak jak wspominałem Wam wcześniej, imiona dla nas wybieracie Wy nasi stali obserwatorzy. Mama i tata mieli rację że dostanę piękne imię . Nie będę Wam opowiadał jak wyglądała historia z imieniem bo za pewne dobrze ją pamiętacie. Mogę napisać tylko że bardzo dziękuje cioci Basi za piękne imię jakie dla mnie wymyśliła . No to teraz ładnie Wam się przedstawię mam na imię Fernando.
Siedzę sobie spokojnie na gnieździe i nagle słyszę jakieś kroki i głosy zupełnie nie bocianie. Wstałem spojrzałem w dół. Ujrzałem tam trzech człowieków. Stanęli pod moim gniazdem i patrzyli w górę. Zastanawiałem się kim oni są i czego ode mnie chcą. W tej chwili przypomniałem sobie słowa rodziców, że pewnego dnia przyjadą do mnie wujkowie i ciocia i dadzą mi biżuterię, dzięki której będę mógł się z nimi komunikować, jak już odlecę w świat. Gdy zauważyłem że jeden z nich wspina się na gniazdo, jak na bociana który strzeże swojego domu, zacząłem wydawać odstraszające dźwięki, żeby go przegonić. Nagle nastała ciemność nic nie widziałem ale się uspokoiłem . Włożyli mnie do torby i zabrali na dół. Próbowałem się z niej wydostać, wystawiłem głowę , a potem chciałem im dać z dzioba. Bo co to za zwyczaje żeby włazić komuś do domu i go z niego zabierać. Znowu zarzucili mi na głowę coś żebym się uspokoił. Pomogło, byłem spokojny a oni rozmawiali. Zważyli mnie, pomierzyli, zbadali czy jestem zdrowy i na obie nóżki założyli biżuterię. Byłem już spokojny i grzeczny 🙂
Po wszystkim odstawili mnie na gniazdo. Liczyłem na jakieś rybki w nagrodę ale niestety nic mi nie dali ... no trudno. Czekałem na rodziców, żeby im wszystko opowiedzieć. W między czasie przyszła kolejna pocztówka od Figo i Fago . Figo juz drugi tydzień siedzi między Dunajem a odnogą Dunaju - Suliną , a Fago w dalszym ciągu na Węgrzech. Ciąg dalszy nastąpi...
Zdjęcie użytkownika Renata Przeździecka
10 likes
↻ 0