Cześć! Zwracam się do Was z prośbą o pomoc/radę. Otóż sytuacja wygląda tak: w bliskiej okolicy mam nieznacznej wielkości teren zielony. Rośnie tam kilkanaście drzew, drzewek, krzaków, krzaczków. Jest plac zabaw, jest siłownia na powietrzu. Nie ma pociągniętego chodnika, toteż ludzie chodzą po trawie (czy liściach, jak to ma miejsce teraz). Z sąsiadami zgarnaimy liście z ulicy na trawę. Ale. Od paru lat przysyłają ludzi do "czyszczenia" tego terenu z tychże liści. A dokładniej zgarniania dmuchawami do liści w stosy, by je później zapakować do worów i wywieźć. Gdyby tego było mało, od 3 lat robią to, jak już spadnie pierwszy śnieg albo i później. Rok temu panowie przyjechali w jednym z ostatnich dni listopada. Liście powygarniali nawet spod krzaków. Nie chcę nawet myśleć, że mógł się tam zakopać jakiś jeż...
Na dzień dzisiejszy (1 listopada) liście wciąż leżą, już pojawiły się pierwsze przymrozki. Przechodząc do sedna sprawy: boję się, że sytuacja sprzed roku się powtórzy, toteż mam do Was pytanie - czy moje obawy są uzasadnione? A jeśli tak: macie pomysł jak temu zapobiec?
Einloggen, um zu kommentieren.