We use cookies and similar technologies to keep Wildlife Pulse secure and working properly, and — with your consent — to remember preferences such as display theme. Essential cookies run without consent. Learn more in our Cookie Policy.
Cookie settings
Choose which cookie and storage categories you allow. Essential cookies are required for the service and cannot be disabled.
Necessary
Always on
Login session, CSRF protection, security, and remembered interface language.
Preferences
Remember display theme (light/dark) in your browser.
Analytics
Visit statistics and usage measurement (Google Analytics), only with your consent.
Plamka Mazurka
Rzecz o sprawach ptasich piórem Marka Pióry podawana
U stóp Trzech Krzyży
Nie wiem jak Wam, ale mi będzie żal kiedy dojdę do ostatniej strony „Dwunastu srok za ogon”. Kiedy obejrzę ostatni obraz o którym opowiedział w swojej wyjątkowej książce Stanisław Łubieński. Dziś skupimy się na niewielkim fragmencie obrazu Ukrzyżowanie sycylijskiego malarza, Antonella da Messiny, o którym czytamy we wspomnianej książce:
„Syczek z pierzastymi uszami na antwerpskiej wersji Ukrzyżowania Antonella da Messiny, to właśnie zwiastun zbliżającej się śmierci. Siedzi u stóp cierpiącego Chrystusa i wykręconych w agonii łotrów i patrzy nieruchomo na widza.”
Dwa zdania Staszka zaintrygowały mnie obrazem jak i samym syczkiem. Nie ukrywam, że nieco zaskoczył mnie wizerunek, „zwiastuna zbliżającej się śmierci”. Do tej pory sądziłem, że w rejonie Morza Śródziemnego była to lubiana sowa.
Niezłą jazdę w opisie obecności na obrazie tej sowy, nazywanej tu nie wiedzieć dlaczego puszczykiem, zaserwowała nam Wikipedia. Syczek jest tu symbolem żałoby i śmierci. Jest też nawiązaniem do wszystkich Żydów, którzy nie rozpoznali w Jezusie Mesjasza.
Sowa była wówczas też symbolem mądrości i poznania, choć trzeba pamiętać o jej znaczeniu negatywnym. Pojawienie się puszczyka w dzień odbierano jako zapowiedź nieszczęścia, co zresztą tu i ówdzie nawet w Polsce pokutuje do obecnych czasów. Sowa, jako ptak drapieżny, zaliczona została w Piśmie Świętym do zwierząt nieczystych, czyli jakby bardziej po ludzku ująć niejadalnych.
W Księdze Izajasza, wraz z innymi dzikimi zwierzętami, zwiastuje gniew Pański spadający na Babilon:
Dziki zwierz tam mieć będzie swe leże,
sowy napełnią ich domy,
strusie się tam zagnieżdżą
i kozły będą harcować.
Jak widać sowa, a mam cały czas na myśli syczka, miała podwójne znacznie. Była symbolem mądrości – Rady – i nieszczęścia – Przesądu.
Nie wiem jak Wam, ale mi naprawdę będzie szkoda, kiedy dojedziemy do stacji „Koniec” w „Dwunastu srokach za ogon”…
***
Źródła: Łubieński Stanisław., 2016 „Dwanaście srok za ogon” Czarne, Warszawa