We use cookies and similar technologies to keep Wildlife Pulse secure and working properly, and — with your consent — to remember preferences such as display theme. Essential cookies run without consent. Learn more in our Cookie Policy.
Cookie settings
Choose which cookie and storage categories you allow. Essential cookies are required for the service and cannot be disabled.
Necessary
Always on
Login session, CSRF protection, security, and remembered interface language.
Preferences
Remember display theme (light/dark) in your browser.
Analytics
Visit statistics and usage measurement (Google Analytics), only with your consent.
Witajcie. Potrzebuje kilku porad. Wczoraj rano zauważyłam pod drzewem gołębia,myślami że normalnie chodzi sobie pod karmnikami i podjada. Po powrocie z długiego spaceru zauważyłam że siedzi biedny w kącie i udaje że go nie ma. Złapałam go i przyniosłam do domu, przysposobilam mu dosyć spore pudło. Zostawiłam go w tym pudle na parę godzin, jak ochłonął obejrzałam go i zauważyłem że ma cały brzuch w zaschniętej krwi. Chyba udało mu się przeżyć walkę z kotem albo większym ptakiem. Wyczyscilam mu brzuch z krwi wacikami z ciepłą wodą i doszłam do tej rany. Przeczyscilam mu te ranę woda i posmarowałem maścią antyseptyczną. Wsadziłam go spowrotem do pudełka i zaniosłam do przedpokoju gdzie miał ciszę i spokój. Wieczorem zauważyłam że zaczął jeść i pić wodę. Tak więc przeżył noc, sprawdziliśmy mu z Małżowinem te ranę i wszystko jest zaschnięte. Pidżyn siedzi pod oknem,co chwilę podjada, słucha jak śpiewają inne ptaszki. Co mam robić i na co zwracać uwagę. Każda rada cenna. Nie będę go już trzymać w pudle bo on i tak jest za słaby żeby cokolwiek nabroić.