Plamka mazurka
"Połowa grudnia niebawem, jakby nie patrzeć, koniec roku za pasem, pora więc też na pewne kalendarzowe podsumowania. Nie dało się na przykład nie zauważyć, po liczbie odwołań i cytatów, że jedną z moich ulubionych książek są Ptaki krajowe Władysława Taczanowskiego. Winien więc wszystkim jestem krótkie uzasadnienie, dlaczego… Po pierwsze, dzięki tej książce posiadłem podstawową wiedzę na temat gatunków ptaków u nas bytujących w drugiej połowie XIX wieku.Po drugie, zafascynowały mnie, wymieniane w niej obszernie, ówczesne nazwy ptaków, które już dawno odleciały w mrok historii. Zapewne po ojcu mam taką żyłkę tropiciela historii… Jestem ciekaw, czy ktoś odgadnie co to za ptaki: bargiel, burka, dziupnik, gżegżółka, kaniuk, czy też przyziemek. By nie trzymać wszystkich w niepewności, na wszelki wypadek podpowiem, że są to, w wyżej wymienionej kolejności: kowalik, krzyżówka, siniak, kukułka, myszołów i świstunka leśna.
Bardzo mi się podoba także stara, stosowana przez Taczanowskiego, pisownia. Czyż taki na przykład puchacz nie zyskuje na atrakcyjności, gdy jest pisany jako „puhacz”? A czy żuraw nie jest jakby bardziej w istocie swej pełny, gdy domyka go zamknięte „ó” w pisowni „żóraw”?
A jaka opowieść kryje się za tym, że na mazurka wołano dawniej „żydek”? Nosił on wówczas w różnych regionach ziem polskich inne nazwy. Bywał nazywany „łuszczakiem mazurkiem”, „wróblem mazurkiem”, „łuszczakiem wróblem polnym”, „marcinkiem” i właśnie „żydkiem”. O mazurku Władysław Taczanowski tak pisał: „Obyczaje mazurka podobne są w ogóle do wróblich, lecz właśnie ścisłe to stowarzyszanie się i oddalanie na lato w lasy opodal od zabudowań odróżnia je charakterystycznie obyczajowo. Żywią się w ogóle tak samo jak tamte, owadami w lecie, a ziarnem w zimie, w tym ostatnim razie więcej szukają pożywienia na dzikich polnych ziołach niż w ziarnach zbożowych. Głos wydają cieńszy, dźwiękliwszy i nie tak nieprzyjemny, jak wróbli, chociaż dosyć podobny”.
Mazurki były też w osobliwy sposób doceniane: „Mięso ich jest delikatniejsze, niż wróbli; łatwiej się dają łapać na siatki, ale na sidła włóśniane równie są ostrożne”.
Fragment książki Marka Pióro pt. "Kalendarz ptaków. Opowieści o ptasim życiu i zwyczajach na cały rok"
Fot. Robert Bałdyga; mazurek
Show more
"Połowa grudnia niebawem, jakby nie patrzeć, koniec roku za pasem, pora więc też na pewne kalendarzowe podsumowania. Nie dało się na przykład nie zauważyć, po liczbie odwołań i cytatów, że jedną z moich ulubionych książek są Ptaki krajowe Władysława Taczanowskiego. Winien więc wszystkim jestem krótkie uzasadnienie, dlaczego… Po pierwsze, dzięki tej książce posiadłem podstawową wiedzę na temat gatunków ptaków u nas bytujących w drugiej połowie XIX wieku.Po drugie, zafascynowały mnie, wymieniane w niej obszernie, ówczesne nazwy ptaków, które już dawno odleciały w mrok historii. Zapewne po ojcu mam taką żyłkę tropiciela historii… Jestem ciekaw, czy ktoś odgadnie co to za ptaki: bargiel, burka, dziupnik, gżegżółka, kaniuk, czy też przyziemek. By nie trzymać wszystkich w niepewności, na wszelki wypadek podpowiem, że są to, w wyżej wymienionej kolejności: kowalik, krzyżówka, siniak, kukułka, myszołów i świstunka leśna.
Bardzo mi się podoba także stara, stosowana przez Taczanowskiego, pisownia. Czyż taki na przykład puchacz nie zyskuje na atrakcyjności, gdy jest pisany jako „puhacz”? A czy żuraw nie jest jakby bardziej w istocie swej pełny, gdy domyka go zamknięte „ó” w pisowni „żóraw”?
A jaka opowieść kryje się za tym, że na mazurka wołano dawniej „żydek”? Nosił on wówczas w różnych regionach ziem polskich inne nazwy. Bywał nazywany „łuszczakiem mazurkiem”, „wróblem mazurkiem”, „łuszczakiem wróblem polnym”, „marcinkiem” i właśnie „żydkiem”. O mazurku Władysław Taczanowski tak pisał: „Obyczaje mazurka podobne są w ogóle do wróblich, lecz właśnie ścisłe to stowarzyszanie się i oddalanie na lato w lasy opodal od zabudowań odróżnia je charakterystycznie obyczajowo. Żywią się w ogóle tak samo jak tamte, owadami w lecie, a ziarnem w zimie, w tym ostatnim razie więcej szukają pożywienia na dzikich polnych ziołach niż w ziarnach zbożowych. Głos wydają cieńszy, dźwiękliwszy i nie tak nieprzyjemny, jak wróbli, chociaż dosyć podobny”.
Mazurki były też w osobliwy sposób doceniane: „Mięso ich jest delikatniejsze, niż wróbli; łatwiej się dają łapać na siatki, ale na sidła włóśniane równie są ostrożne”.
Fragment książki Marka Pióro pt. "Kalendarz ptaków. Opowieści o ptasim życiu i zwyczajach na cały rok"
Fot. Robert Bałdyga; mazurek