Zdzisław
Posts
3 stycznia 2022 r. mój Las Bródnowski przywitał mnie wielką niespodzianką. W miejscu gdzie zwykle robię przystanek w swoim spacerze najpierw usłyszałem, a później zobaczyłem śliczne kuleczki z ogonkami. Stadko przynajmniej dziesięciu raniuszków, zachowując się bardzo głośno jak na nie, dało koncert swojej obecności na pobliskich drzewach. Przeskakiwały na gałęzie odległe ode mnie nie więcej niż 2-3 metry. Mogłem się im naprawdę dokładnie przyjrzeć. Zachowywały się dużo odważniej, niż obecne w pobliżu sikorki bogatki, modraszki i czarnogłówki. Wystarczyło przez dziesięć minut posiedzieć nieruchomo i zadziało się.
Autorem załączonego zdjęcia jest Jan Adamski. Mnie nie udało się jeszcze sfotografować takiej ślicznej kuleczki z ogonkiem. To jeszcze przede mną.

Trzy tygodnie temu, bez specjalnej nadziei na sukces, umieściłem na moim balkoniku (80x80 cm), znajdującym się na VIII piętrze bloku w którym mieszkam, niewielki karmnik. Mimo moich obaw, że niewielkie są szanse że się uda, po tygodniu zaczęło się dziać. Pierwsze pokazały się sikorki bogatki, później wróble całą grupą, wreszcie piękna sikorka modraszka. Wszystko widziane z odległości metra przez szybę drzwi balkonowych (musiałem ją umyć żeby lepiej widzieć ?). Przedwczoraj kolejna niespodzianka. Bardzo wcześnie rano patrzę, a na barierce karmnika siedzi wróbelek i, trudno uwierzyć, śpi. Po kilku minutach obserwacji dałem mu spokój i odszedłem od szyby. Czyli nie tylko karmniczek, ale również miejsce odpoczynku (stąd tytuł tego bloga). No cóż, lepszej telewizji nie potrzeba. A podejrzewam, że to dopiero początek. Z pewnością będzie się jeszcze wiele działo.

To nie jest zwykły pień starej brzozy. Półtora miesiąca temu w tym pniu (martwym) nawierciłem osiem otworów o średnicy 2 i głębokości 3 cm. Wypełniłem je mieszanką ziaren słonecznika i smalcu. Pień znajduje się ok. 5 m od drzewa, w którego dziupli wiosną dzięcioł duży wychował młode. Wiedząc, że dzięcioły czasem nocują w swoich dziuplach miałem nadzieję, że odnajdą to miejsce. Przez ponad miesiąc codziennie sprawdzałem i nic. Ziarenka nie ruszone. Ale dziesięć dni temu podchodzę i ... otwory dokładnie wyczyszczone. Od tej pory już codziennie muszę je na nowo wypełniać. Na same dzięcioły jeszcze nie trafiłem. Ale jestem cierpliwy. Zima przecież trochę potrwa. Jeżeli szczęście mi dopisze i na nie trafię, to zrobię parę fotek i się nimi z Wami podzielę.

Przestrzeń między blokami na Warszawskim Bródnie. Miesiąc temu powiesiłem mały karmniczek na dolnej gałęzi rozłożystej jodły. Już po kilku dniach zaczął się wokół niego ruch. Teraz dzieje się tam na okrągło. Wróble, sikorki bogatki i ubogie na pewno. Póki co innych nie rozpoznałem. W ciągu dnia karmniczek jest wyczyszczony. Słonecznik dosypuję codziennie. Tak będzie do wiosny albo i dłużej. Czyli, nie mając ogródka, też można. Polecam wszystkim mieszczuchom.
Niektórzy pasjami lubią rozwiązywać, ja je dokarmiam. Ta gromadka wychowała się w Kanałku Bródnowskim na Warszawskim Targówku. Teraz przygotowuje się, jak co roku, do zimowania w tym miejscu. Codziennie, idąc do mojego lasku, mijam ją. A skoro mijam, to się na chwilę zatrzymuję i zostawiam im małe co nieco (przyzwoita karma dla ptaków). Jak widać, bardzo im się to podoba.
#kaczki #krzyżówki #ptaki
Miejsce może niezbyt piękne. To jest obrzeże Lasku Bródnowskiego, jakieś 100 m od ruchliwej, głośnej ulicy. Wracając codziennie z lasu tędy przechodzę. I właśnie tu umawiam się z mieszkańcami na śniadanko. Jak widać na filmiku, już spora gromadka korzysta z zaproszenia. Kowalik, sójka, gromada sikorek. Całkiem nieźle. Są tam dwa otwory i pochyła płaszczyzna wypełniane mieszanką smalcu z nasionami słonecznika. Może niezbyt to wygląda, ale jest skuteczne.
#karmnik #ptaki