JAN BRZECHWA "BRUDAS"

Józio oświadczył : Woda mi zbrzydła,
Dość już mam szczotki, wstręt mam do mydła !”
I odtąd przybrał wygląd straszydła.
.
Płakała matka i ojciec gryzł się:
„Ten Józio wszystkie soki z nas wyssie,
Od dwóch tygodni już się nie myje,
Czarne ma ręce, nogi i szyję,
Twarz ma od ucha brudną do ucha,
Czy kto takiego widział smolucha ?
Poradźcie, ludzie, pomóżcie, ludzie,
Przecież nie można żyć w takim brudzie !”
.
Józio na prośby wszelkie był głuchy,
Lepił się z brudu jak lep na muchy,
Czego się dotknął, tam była plama,
Wołał: „Niech mama myje się sama,
Tato niech kąpie się nieustannie,
Stryjek i wujek niech siedzą w wannie,
Niech się szorują, a ja tymczasem
Będę brudasem! Chcę być brudasem !”
.
Przezwał go stryjek : „Józio-niemyjek”,
Wujek doń mówił : „niemyty ryjek”,
Błagała ciotka : „Józiu mój złoty,
Myj się !” Lecz Józio nie miał ochoty.
.
Wyniósł się w końcu z domu na Czystem
I zawiadomił rodziców listem,
Że myć się nie ma zamiaru, trudno !
I poszedł mieszkać - dokąd ? - na Bródno.