Gdzie napadało najwięcej śniegu 19/20 listopada? Okazuje się że w Świnoujściu ❄❄
Krzysztof Trybuła
@krzysztof-trybula
Posty
Dziś trochę muzyki Wczoraj, 12/11/2022 mogliśmy wysłuchać półfinałów naszego The Voice , jednym z trenerów jest Marek Piekarczyk, który śpiewał kiedyś m.in. tak https://youtu.be/iTEXmal1TjU (piosenka nadaje się bardziej na 1/2 listopada ale dziś sobie przypomniałem o tej piosence)
Dziś Dzień Niepodległości dla wszystkich świeżutkie rogale świętomarcińskie na pogodne popołudnie #rogale
Dziś w nocy pojawił się nowy obiekt przed kamerą ,,Dosypywacz Pospolity" (łac. Communis Propagator) LBP
Na dzisiejszy dzień ,,Bajka" Baczyńskiego w wykonaniu Sanah https://youtu.be/fwF8bAcTmsc Bajka (K. K. Baczyński)
Ludzie prości i zbrojni, więc smutni, wchodzili na okręty omszałe; niebo grało podobne do lutni srebrnej chyba i kwiatem pachniało.
Od uliczek rzeźbionych w cieniu szła procesja czy biały świt i świergotał jak ptak na ramieniu żywot mądry rosnących lip.
Potem morza dzieliły się, tarły szorstką skórą bokiem o bok; coś wschodziło, a potem marło, nie odgadnąć: przez dzień czy rok.
Gwiazdy były nisko jak gołębie. Ludzie smutni nachylali twarz i szukali gwiazd prawdziwych w głębi z tym uśmiechem, który chyba znasz.
Potem lądy się otwarły jak bramy, góry mrucząc prowadziły pod obłok, więc rzucali w fale nieba kamień żeby zmierzyć głębie nieba pod sobą.
I na wiatrów rozłożystych wydmach sieli drzewek młodziutkich las i marzyli złotych dębów widma z tym uśmiechem, który chyba znasz.
Aż wyrosły krzepkie i jasne,
jakby wody przezroczysty płaszcz, więc patrzyli jak na serca własne z tym uśmiechem, który chyba znasz.
No, i stolarz schylił z wolna głowę i wyciosał przez czas niedługi dla nich wonne trumny dębowe, a dla synów ich dębowe maczugi. Więc odeszli. Śpiewał obcy czas.
Więc odeszli przez powietrza białe smugi z tym uśmiechem, który dobrze znasz.
Zobacz więcej
Ludzie prości i zbrojni, więc smutni, wchodzili na okręty omszałe; niebo grało podobne do lutni srebrnej chyba i kwiatem pachniało.
Od uliczek rzeźbionych w cieniu szła procesja czy biały świt i świergotał jak ptak na ramieniu żywot mądry rosnących lip.
Potem morza dzieliły się, tarły szorstką skórą bokiem o bok; coś wschodziło, a potem marło, nie odgadnąć: przez dzień czy rok.
Gwiazdy były nisko jak gołębie. Ludzie smutni nachylali twarz i szukali gwiazd prawdziwych w głębi z tym uśmiechem, który chyba znasz.
Potem lądy się otwarły jak bramy, góry mrucząc prowadziły pod obłok, więc rzucali w fale nieba kamień żeby zmierzyć głębie nieba pod sobą.
I na wiatrów rozłożystych wydmach sieli drzewek młodziutkich las i marzyli złotych dębów widma z tym uśmiechem, który chyba znasz.
Aż wyrosły krzepkie i jasne,
jakby wody przezroczysty płaszcz, więc patrzyli jak na serca własne z tym uśmiechem, który chyba znasz.
No, i stolarz schylił z wolna głowę i wyciosał przez czas niedługi dla nich wonne trumny dębowe, a dla synów ich dębowe maczugi. Więc odeszli. Śpiewał obcy czas.
Więc odeszli przez powietrza białe smugi z tym uśmiechem, który dobrze znasz.