Odkurzone wierszyki część 3. i ostatnia

Dzisiaj hurtowo...?. Coś o ptaszku, coś o kocie, coś o ludziach... takie tam sobie, stare wierszyki.
.
.
.
„Gołąbek”
.
.
Rozbawił mnie kiedyś
śmieszny wiersz o ptaszkach,
to mi w głowie w mig powstała
taka oto fraszka:
W mej łazience pośród gąbek
gniazdko uwił swe gołąbek.
Straszyć ptaszka nie wypada,
więc się kąpię u sąsiada.
.
.
.
„O kocie Cynamonku”
.
.
Sąsiad miał rudego kota, który zwał się Cynamonek,
psocił ile wlezie, bo był z niego ancymonek !
Bardzo go lubiłam, więc mu rzekłam: - Kocie!
Chcę tu dzisiaj z tobą posiedzieć na płocie.
Ja będę się prężyć, a ty machać ogonem
i objadać się będziemy ciastem z cynamonem.
.
.
.
„Maminsynek”
.
.
Mami Mania maminsynka słodką obietnicą,
ale on się ciągle chowa za mamy spódnicą.
Próżne więc starania Mani, by chłopa poderwać,
maminsynka od spódnicy nie sposób oderwać!
.
.
.
„Tygodniowa miłość”
.
.
Kochałam go w poniedziałek,
we wtorek i w środę.
W czwartek tak go kochałam,
że już bardziej nie mogę.
Kochałam go też w piątek
chociaż sił mi brakowało,
a tu przecież do kochania
jeszcze dwa dni pozostało.
Lecz w sobotę i w niedzielę
kochać go przestałam.
On pojechał na ryby,
Zobacz więcej

Dzisiaj hurtowo...?. Coś o ptaszku, coś o kocie, coś o ludziach... takie tam sobie, stare wierszyki.
.
.
.
„Gołąbek”
.
.
Rozbawił mnie kiedyś
śmieszny wiersz o ptaszkach,
to mi w głowie w mig powstała
taka oto fraszka:
W mej łazience pośród gąbek
gniazdko uwił swe gołąbek.
Straszyć ptaszka nie wypada,
więc się kąpię u sąsiada.
.
.
.
„O kocie Cynamonku”
.
.
Sąsiad miał rudego kota, który zwał się Cynamonek,
psocił ile wlezie, bo był z niego ancymonek !
Bardzo go lubiłam, więc mu rzekłam: - Kocie!
Chcę tu dzisiaj z tobą posiedzieć na płocie.
Ja będę się prężyć, a ty machać ogonem
i objadać się będziemy ciastem z cynamonem.
.
.
.
„Maminsynek”
.
.
Mami Mania maminsynka słodką obietnicą,
ale on się ciągle chowa za mamy spódnicą.
Próżne więc starania Mani, by chłopa poderwać,
maminsynka od spódnicy nie sposób oderwać!
.
.
.
„Tygodniowa miłość”
.
.
Kochałam go w poniedziałek,
we wtorek i w środę.
W czwartek tak go kochałam,
że już bardziej nie mogę.
Kochałam go też w piątek
chociaż sił mi brakowało,
a tu przecież do kochania
jeszcze dwa dni pozostało.
Lecz w sobotę i w niedzielę
kochać go przestałam.
On pojechał na ryby,