Jowita
Posts

Przyszła sarna na kolację
wieczorową porą,
Licja choć uradowana
minę ma marsową.
Gadaj mi tu zaraz
ma sarenko miła,
gdzieś to się panienko
przez trzy dni włóczyła?!
Sarna robi słodkie oczy
i rada nierada,
na pytanie Gospodyni
tak jej odpowiada.
We wtorek spotkałam
miłe panie łanie,
więc zostałam z nimi,
aby zjeść śniadanie.
A że łanie jak damy
wolno przeżuwały,
to mi na tym śniadaniu
upłynął dzień cały.
A w środę na drodze
lis się napatoczył,
zaczął mi dokuczać
i ze mną się droczył.
No to się na lisa
okropnie wkurzyłam,
więc rudzielca po lesie
całą środę goniłam.
A gdy rano w czwartek
do Zakątka iść miałam,
to zaraz pod lasem
Łaciatka spotkałam.
Wesolutki to dziczek -
skory do zabawy,
pobrykaliśmy po krzaczkach
i na łące pośród trawy.
Więc jak widzisz Licjo,
to zajęta bardzo byłam.
Ale już się rozchmurz,
bo przecież wróciłam!