Imprezka przy jabłuszku

„Imprezka przy jabłuszku”
Wraca Kos wieczorem nieco chwiejnym lotem,
a kosowa żona łypie groźnym wzrokiem.
Gdzieś się włóczył hultaju od samego rana?!
A ja tutaj siedzę z dziećmi w gnieździe całkiem sama!
Poleciałem do Zakątka, tam kumpla spotkałem
i się z nim w karmniku przy jabłuszku zasiedziałem.
Jak to bywa przy jabłuszku – od słowa do słowa,
wspominaliśmy stare czasy i kolegę myszołowa.
Gdy już miałem wracać, tak się rozpadało,
że zostałem w karmniku, by mi piórek nie zlało.
Aby deszcz przeczekać, moja droga Duszko,
tośmy z kumplem napoczęli to drugie jabłuszko.
Potem do nas się przysiadła wesoła Sikorka,
jak się wkrótce okazało, też jabłuszek amatorka.
Do jabłuszka wnet przyleciał Szpak z żoneczką swoją,
więc się zaraz w tej kompanii zrobiło wesoło.
Gdy z gitarą do karmnika wpadł Grubcio kochany,
tak nam zagrał tango, że ruszyliśmy w tany.
Tego było już za wiele dla Pani Kosowej!
Wyszarpała chłopu pióra i huknęła dziobem w głowę.
Koniec z imprezkami! Teraz marsz do łóżka!
Jutro siedzisz z dziećmi w domu! Ja polecę na jabłuszka!