Naudojame slapukus ir panašias technologijas, kad Wildlife Pulse būtų saugus ir veikiantis, ir — gavę jūsų sutikimą — kad įsimintume nuostatas, pvz., rodymo temą. Būtini slapukai veikia be sutikimo. Daugiau mūsų slapukų politikoje.
Slapukų nustatymai
Pasirinkite, kurias slapukų ir saugojimo kategorijas leidžiate. Būtini slapukai reikalingi paslaugai ir negali būti išjungti.
Būtini
Visada įjungta
Prisijungimo sesija, CSRF apsauga, saugumas ir įsiminta sąsajos kalba.
Nuostatos
Įsiminti rodymo temą (šviesi/tamsi) naršyklėje.
Analitika
Lankymų statistika ir naudojimo matavimas (Google Analytics), tik gavus jūsų sutikimą.
Zdrowe dodatki do kawy – jak wzbogacić kawę o witaminy i przeciwutleniacze?
Czy znasz sposoby na zdrową kawę? Kontrowersyjny kofeinowy napój może paradoksalnie być nie tylko sposobem na pobudzenie ospałego umysłu, ale i zastrzykiem witamin oraz antyoksydantów. Dowiedz się, w jaki sposób maksymalnie wykorzystać potencjał kawy, nie tracąc wcale jej walorów aromatycznych i smakowych!
Jak można sprawić, aby kawa była jeszcze korzystniejsza dla zdrowia?
Wybierz najlepszą kawę
Kawa kawie nierówna. Korzyści z jej konsumpcji, takie jak obniżenie ryzyka cukrzycy typu 2, raka jelita grubego, udaru mózgu czy przedwczesnej śmierci w ogóle, wynikają przede wszystkim z pokaźnej zawartości polifenoli. Te przeciwutleniające związki roślinne występują w szczególnie znaczących ilościach w kawie uprawianej w wyżej położonych lokalizacjach. Warte polecenia w tym kontekście są więc ziarenka pochodzące z Etiopii, Kolumbii, Boliwii, Kostaryki oraz Peru. Najlepsze odmiany kawy dostarczają nawet 19 000 mg polifenoli w jednej filiżance – te gorszej jakości zaledwie 2500 mg. Ponadto warto wybierać kawę słabiej prażoną (light roast), gdyż wysokie temperatury niepotrzebnie niszczą antyoksydanty.
Naucz się mielić
Na zawartość przeciwutleniaczy w kawie ma wpływ również sposób jej przygotowania. Kluczowym czynnikiem jest tutaj grubość mielenia – im drobniej zmielone ziarna, tym więcej korzystnych związków przedostanie są do naparu. Pod tym kątem szczególnie warto polecić więc espresso przygotowywane na bazie bardzo drobno zmielonych ziaren.
Odpowiednia temperatura parzenia
Ponadto należy zwracać uwagę na temperaturę parzenia – zbyt niska nie pozwala wyłączyć korzystnych związków, zbyt wysoka je niszczy. Idealnie jest więc zalewać kawę wodą o temperaturze 90,5 – 96 stopni C. Jeśli nie posiadasz termometru, odczekaj więc po prostu 30 sekund po zagotowaniu się. Popularne w ostatnich czasach kawy parzone na zimno, które mają być łagodniejsze dla żołądka, okradają nas w rzeczywistości o cenne antyoksydanty!
Spróbuj kawy z cynamonem
Nie trzeba nikogo przekonywać, że kawa z cukrem nie jest dobrym pomysłem. Jeśli jednak lubisz napary o ciekawszym smaku, możesz spróbować dodać do filiżanki mielony cynamon cejloński. Nie tylko doskonale aromatyzuje on kawę, ale również zawiera najwięcej antyoksydantów ze wszystkich przypraw! Z badań naukowych wynika, że cynamon posiada silne działanie przeciwzapalne, redukuje ryzyko choroby serca, zwiększa wrażliwość na insulinę obniżając poziom cukru we krwi oraz redukuje ryzyko rozwoju choroby Parkinsona i Alzheimera.
Postaw na prawdziwą śmietankę
Jeśli lubisz mleczną kawę, postaraj się unikać odtłuszczonych śmietanek i sztucznych zabielaczy w proszku. Są to produkty wysoce przetworzone zawierające kontrowersyjne składniki. Tym czasem pełnotłusta śmietanka wbrew pozorom wcale nie wpłynie w drastyczny sposób na dzienne spożycie tłuszczów ani kalorii, natomiast jest dobrym źródłem witaminy A i K, choliny oraz wapnia. Napar z jej dodatkiem jest zaś wyjątkowo pyszny i łagodny dla żołądka.
Kawa z kakao?
Innym ciekawym dodatkiem smakowym do kawy, który pomoże zdrowiu, jest niesłodzone kakao. Szczególnie bogate w związki fenolowe, zwłaszcza flawanole, proantycyjanindyny oraz antocyjaniny, ma wyjątkowo korzystny wpływ na funkcjonowanie układu sercowo-krążeniowego. Domowa „caffe mocha” bez cukru (ewentualnie osłodzona odrobiną miodu) to doskonały napój śniadaniowy, który może dodatkowo pomagać równoważyć poziom cholesterolu i chronić przed rozwojem raka.
Roślinne mleka do kawy
Jeśli nie możesz lub nie chcesz spożywać nabiału, pyszną kawę wypijesz również z mlekiem roślinnym. Szczególnie godne polecenia, tak pod kątem smaku, jak i zawartości odżywczej, jest mleko migdałowe, które zazwyczaj wzbogaca się o witaminę D. Ponadto jest ono dobrym naturalnym źródłem witaminy E, wapnia, fosforu i białka. W wielu kawiarniach kawę podaje się również z mlekiem sojowym, które z kolei bogate jest w kwasy tłuszczowe omega 3, witaminę A oraz szczególnie korzystny dla serca potas.
Olej kokosowy do kawy?
Pomysł brzmi może dość dziwnie, ale zyskuje sobie coraz większą popularność na całym świecie. Już 1 łyżeczka oleju kokosowego tymczasem doskonale aromatyzuje kawę i sprawia, że jest ona łagodniejsza dla żołądka i bardziej pożywna. Co zaś najważniejsze, zawiera cenne dla zdrowia kwasy tłuszczowe o średniej długości łańcuchach (tzw. MCT), które zdaniem naukowców wspierają proces spalania tłuszczu. Jest też dobrym źródłem witaminy E oraz przeciwutleniających związków fenolowych.
Koliber, czyli ptasi helikopter z nektarowym napędem
Na świecie jest ponad 360 gatunków kolibrów, a wszystkie pochodzą z Ameryki Północnej i Południowej. Są to ptaki wyjątkowe pod wieloma względami, niestety w dużej części zagrożone wyginięciem. Ich populacja maleje wskutek utraty naturalnych siedlisk, kolizji z oknami, kociego drapieżnictwa oraz nadużycia pestycydów. A szkoda, bo ich rola w ekosystemach jest znacząca – wiele gatunków kwiatów może być zapylanych jedynie przez kolibry!
Najpowszechniejszym gatunkiem kolibra jest koliberek rubinobrody (Archilochus colubris) występujący w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i Meksyku w liczbie nawet 34 mln. Niestety, wiele innych gatunków zachowało się w ilościach znacznie mniejszych, wyrażanych w tysiącach lub zaledwie setkach. Osiem gatunków jest krytycznie zagrożonych wyginięciem, a należy do nich m.in. uroczy puchatek modrogardły (Eriocnemis isabaellae), którego kuzyn, puchatek turkusowy z Ekwadoru ma już status wymarłego.
Najmniejszy z ptaków – koliber z Kuby
Wśród wyjątkowości przypisywanych kolibrom należy rekord najmniejszego ptaka świata należący do koliberka hawańskiego (Mellisuga helenae) występującego wyłącznie na Kubie. Dorosłe samce ważą mniej niż 2 g i mierzą na długość zaledwie 5,5 cm – samice są jedynie o pół centymetra większe. Dzięki małym rozmiarom ptak ten wydaje się okrągły, wręcz pulchny. Co niesamowite, należy on do najbardziej długowiecznych kolibrów, dożywając nawet 10 lat.
Nie wszystkie kolibry są jednak lilipucie. Największe z nich, czyli koliber olbrzymi (Patagona gigas) oraz wyodrębniony w 2014 r. peruwiański gatunek P. chaski, mierzą nawet 23 cm na długość, więc są znacznie większe od wróbla, przypominając rozmiarami raczej europejskiego szpaka. To też jedyne kolibry, które dzięki wielkości swych skrzydeł są w stanie szybować.
Szumiący ptaszek
Angielska nazwa kolibra – „humming bird” – odnosi się do faktu, że mały ptaszek, aby utrzymać się w powietrzu wykonuje niewiarygodną liczbę „szumiących” machnięć skrzydłami, nawet 80 razy na sekundę, a w ciągu pikowania aż 200. Ta oszałamiająca prędkość ruchu wymaga odpowiednio szybkiego tętna, a dokładnie aż 1200 uderzeń za minutę. Dla porównania, sportowiec w czasie intensywnego treningu osiąga maksymalnie 150-180 uderzeń w ciągu minuty.
W rezultacie kolibry w locie przypominają raczej helikoptery niż samoloty. Nie tylko potrafią poruszać się w każdym kierunku, również do tyłu, ale nie mają też problemów z utrzymywaniem się w miejscu. Są też bardzo szybkie – w locie osiągają prędkość do 54 km/h, a podczas pikowania nawet ponad 80 km/h. W napędzie wspomagają je również krótkie nóżki, które działają niczym tłoki. Nie nadają się one co prawda do chodzenia ani podskakiwania, ale umożliwiają kolibrom przesuwanie się po gałązkach i łodygach dzięki palcom wyposażonym w zakrzywione szpony.
Ciekawostka:
Koliber w nocy, aby oszczędzać energię wpada w letarg. Jego serce zwalnia wówczas do nawet 50 uderzeń na minutę, a temperatura ciała spada z 40 do 18°C.
Co je koliber?
Niezwykłe tempo pracy kolibrzego serca wymaga ogromnej ilości cukrów, najlepszego paliwa dla mięśni. Nic dziwnego, że małe ptaszki odżywiają się głównie nektarem wysysanym z kwiatów, wyjątkowo bogatym w węglowodany. W drodze ewolucji i kolibry, i kwiaty (zwane ornitofilnymi) ewoluowały tak, aby jak najlepiej się do siebie dopasować. Kolibry mają więc odpowiednio długie i specyficznie zakrzywione dzioby, które pozwalają dosięgnąć pożądanej słodyczy podczas legendarnego już lotu w miejscu.
Przy okazji warto wspomnieć o innym ciekawym dostosowaniu. Otóż pośród kwiatów znajdujących się w jadłospisie kolibra występują gatunki, których zapylanie uzależnione jest od wizyt małych ptaków. Mają one zwykle specyficzny odcień czerwonego, różowego lub pomarańczowego i dla widzących promieniowanie ultrafioletowe kolibrów są łatwe do rozpoznania, podczas gdy owady je często ignorują.
W ciągu dnia koliber jest w stanie spożyć ilość nektaru 1,5-3 razy większą niż masa jego własnego ciała. To jakby człowiek zjadł ponad 100 kg syropu fruktozowo-glukozowego w ciągu doby! Małe ptaszki mają jednak najszybszy metabolizm wśród wszystkich kręgowców, a dla zapewnienia paliwa swym skrzydłom potrzebują nawet 10 razy więcej energii niż biegacz w czasie maratonu.
Okazyjnie większość kolibrów urozmaica swój jadłospis wstawką z owadów – stawonogi są dla nich cennym źródłem tłuszczów i aminokwasów.
Kolibrzy cykl życia
Dieta nektarowa pozwala na imponujące osiągnięcia wytrzymałościowe. Koliber rdzawy (Selasphorus rufus) w trakcie corocznych migracji pokonuje nawet 3200 km – to ogromny dystans dla mierzącego 8 cm ptaszka. W sezonie zamieszkuje on wschodnie wybrzeże Kanady i północno-wschodni skrawek Stanów Zjednoczonych korzystając z podaży dzikich kwiatów górskich, ale na zimę przemieszcza się za nektarem na Florydę i do Meksyku.
Te coroczne migracje dotyczą tylko nielicznych gatunków kolibrów, które zamieszkują mniej sprzyjający klimat Ameryki Północnej. Większość spędza jednak życie w stale komfortowej temperaturze Amazonii, gdzie nie trzeba martwić się o chłód. Nawet osiadłe kolibry nie są jednak przesadnie towarzyskie – spędzają życie samotnie poza kilkoma minutami w roku, które poświęcają na kopulację. Wcześniej samiec musi oczywiście zaimponować wybrance, wykonując serię powietrznych akrobacji połączonych z niedwuznacznym szumieniem skrzydłami. Charakterystyczny bzyczący dźwięk wykorzystywany jest bowiem przede wszystkim do komunikacji.
Samica kolibra sama buduje gniazdo, które bywa tak małe jak połówka orzecha, a jego konstrukcję wzmacnia pajęcza sieć. W nim składa dwa miniaturowe jajeczka – najmniejsze spośród wszystkich ptaków – i wysiaduje je 2-3 tygodnie. Młode karmione są przez matkę kolejne trzy tygodnie, po czym stopniowo się usamodzielniają.
Ile żyje koliber zależy od gatunku i osobistego szczęścia. Wiele piskląt nie dożywa bowiem pierwszych urodzin – polują na nie tylko koty, ale także modliszki, żaby i ptaki. Dorosłe osobniki dożywają jednak zwykle 3-5 lat, a te najbardziej długowieczne gatunki nawet 10-11lat.
Dzięcioł duży – opis, występowanie i zdjęcia. Ptak dzięcioł duży ciekawostki
W okolicach dużych miast mnóstwo jest miejscowości położonych blisko lasu, gdzie mieszczuchy mają swoje działki z altankami oraz niewielkimi, tzw. letnimi domkami. Bliskość lasu sprawia, że na takich działkach pojawiają się mieszkańcy lasu. Wiewiórki, sójki, zaskrońce i…dzięcioły. Te ostatnie potrafią nieźle namieszać, zwłaszcza jeśli zamarzy nam się mieć telewizję w takim miejscu. Wtedy bójcie się anteny, bo możecie zyskać stałego jej dozorcę – dzięcioła dużego!
Pstrokaty dzięcioł duży
Dzięcioł duży (Dendrocopos major) dorasta do 25 cm długości ciała, a rozpiętość skrzydeł wynosi 40 cm. Masa ciała nie przekracza 100 gramów. Jest gatunkiem dość szeroko rozpowszechnionym. Zamieszkuje nie tylko lasy, ale także parki czy skwery miejskie, gdzie rosną stare drzewa, w których może budować dziuple i zakładać gniazda. Zasięg występowania gatunku rozciąga się od wysp brytyjskich aż po Sachalin.
Ma charakterystyczne czarno-biało-czerwone upierzenie i właśnie ze względu na kombinację tych barw został zaliczony do grupy tzw. dzięciołów pstrych. Na głowie biały policzek oraz czoło, natomiast od dzioba aż po potylicę ciągnie się pas czarnych piór. Po obu stronach głowy od dzioba odchodzą czarne wąsy, które następnie tworzą czarny pasek okrążający szyję. Podgardle, pierś oraz brzuch białe, natomiast podogonie czerwone. Wierzch ciała czarny, natomiast barkówki białe z czarnymi pokrywami skrzydłowymi. Na lotkach I-go oraz II-go rzędu czarno-biała szachownica. Ogon krótki o trójkątnym kształcie, czarny z białymi plamkami na skrajnych sterówkach. Samiec na potylicy ma czerwoną czapeczkę, której brak u samicy, natomiast osobniki młodociane mają całą czerwoną głowę od białego czoła, aż po potylicę. Na szyi z tyłu znajdują się dwa białe pasy oddzielone czarną przegrodą. Ma cztery palce, dwa skierowane do góry, a dwa skierowane do dołu, co umożliwia mu wspinanie się po drzewach. Dziób krótki, masywny, szaroczarny.
Należą do zwierząt, które nie pogardzą żadnym smakowitym kąskiem. Zjadają zazwyczaj pokarm wysokobiałkowy, tj. larwy owadów ukryte pod korą drzew, ale nie tylko. Często zaglądają do dziupli innych ptaków, np. sikor i wybierają ich pisklęta, a nawet podbierają jaja, czy oseski wiewiórek. Zimą z kolei żeruje na padlinie, a czasami zjada nawet owoce, chociaż i w tym przypadku trwają dyskusje. Niektórzy bowiem uważają, że poszukując pokarmu w miejscach, gdzie leżą spadłe z drzew owoce, dzięcioły tak naprawdę wydłubują larwy owadów. Można rzec, że z dzięcioła dużego drapieżnik pełną… a może pełnym dziobem. Wiosną, na przełomie kwietnia i maja, w wykutych przez siebie dziuplach składa 4-6 jaj wysiadywanych przez około dwa tygodnie na zmianę przez oboje rodziców. Po wykluciu przez następne 3 tygodnie pisklęta spędzają czas w dziupli. Rodzice karmią młode jeszcze przez 10 dni po opuszczeniu gniazda, a potem już odlatują, szukając swojego miejsca na świecie. Już w pierwszym roku życia osiągają dojrzałość płciową, i dlatego następną wiosną przystępują do lęgów.
Dzięcioł duży to leśny deweloper
Gdziekolwiek nie zajrzycie, mam na myśli wydawnictwa o dzięciole dużym, tam przeczytacie o nim, że to budowniczy lasu. „Dostarczyciel dziupli”, „gatunek kluczowy”, „leśny deweloper” – takie oto przymioty są przypisywane temu ptakowi. Jak najbardziej słusznie, bowiem jako najliczniejszy z dzięciołów faktycznie ma duże pole oddziaływania na środowisko, w którym żyje. Zaryzykuje stwierdzenie, i myślę, że nie przegram – gdyby nie dzięcioł duży, nie moglibyśmy obserwować wielu gatunków ptaków, bo te nie miałyby możliwości rozmnażania się, ponieważ najzwyczajniej nie miałyby gdzie złożyć jaj.
Cała plejada gatunków, od sikor po sowy, mają gdzie „mieszkać”, składać jaja, czy wychowywać młode, właśnie za sprawą dzięciołów. Jak to możliwe, że akurat te ptaki, potrafią kuć w drzewach? Po pierwsze rodzaj powierzchni, w której kują. Otóż dzięcioły duże mają bardzo mocne, silne dzioby, jednak jeśli tylko mogą wybierają te struktury, gdzie po prostu łatwiej można kuć. Zazwyczaj są to porażone grzybem drzewa, nieco spróchniała tkanka lub drzewa o stosunkowo miękkim drewnie. Chociaż i w sosnach, wydających się zdrowymi, można znaleźć zamieszkałe przez te ptaki dziuple. Po drugie anatomia. Zwróćcie uwagę na budowę dzioba. Otóż część szczękowa jest dłuższa niż żuchwowa. Większość siły uderzenia jest przenoszona za pomocą części szczękowej na głowę ptaka, a ta jest wyposażona w bardzo dobrze zbudowane, duże mięśnie nadające siłę uderzeniom oraz utrzymujące głowę na swoim miejscu. W przypadku innych ptaków, gdyby musiały zmierzyć się z taką siłą uderzenia, z jaką mierzą się dzięcioły, po ich głowie nie pozostałoby nic, bowiem prędkość z jaką to czynią wynosi 7 m/s. Średnio w ciągu dnia dzięcioły bębnią aż 12 000 razy. Warto tutaj także wspomnieć o budowie czaszki. Tzw. puszka mózgowa ptaka jest silnie wysklepiona. W niej osadzony jest stosunkowo mały mózg, a wokół niego znajdują się wolne przestrzenie zbudowane z tkanki kostnej. Są to swoiste bufory, które pozwalają chronić głowę zwierzęcia przed urazami wynikłymi z uderzeń w drzewo lub inną strukturę, o czym za chwilę. Poza tym bardzo ważna jest sama struktura kości budujących czaszkę. Otóż jest ona złożona z cienkich, ale dość dużych beleczek, które służą do amortyzacji uderzenia. Chińczycy porównali strukturę budowy kości czaszki dzięcioła dużego z kośćmi dudka. Wyniki mówiły same za siebie. Podczas gdy kości czaszki dudka tworzą stosunkowo litą strukturę, kości dzięcioła dzięki beleczkom mają dużo wolnych przestrzeni. Beleczki tworzące strukturę są grubsze u dzięciołów, bardziej zmineralizowane i jest ich więcej. Właśnie dzięki temu nie straszne im uderzenia w ściany czy anteny!
Antenowy rozrabiaka… dzięcioł duży
Dzięcioły upodobały sobie przebywanie blisko ludzkich osad, ponieważ znajduje się tam mnóstwo odpowiedniego pokarmu, a także jest w miarę bezpiecznie. Mimo, że są zadziornymi ptakami, które potrafią walczyć o swoje, to jednak i na nie czyhają różne zagrożenia. Od krukowatych czy łasicowatych wybierających jaja lub pisklęta, po inne latające drapieżniki polujące na osobniki dorosłe. Będąc blisko ludzi wiele dzięciołów dużych przeżywa, bo ich przeciwnicy zwyczajnie boją się człowieka. Jednak sąsiedztwo dzięcioła może niektórym przysporzyć nieco kłopotów. Zwłaszcza na świeżo odnowionych, czy też ocieplonych elewacjach, kiedy dopiero co został założony na ścianę styropian pokryty tynkiem. Wówczas młode osobniki upatrują sobie takie ściany, przylatują do nich i kują. Wtedy zaczyna się dziać. Dlaczego? Bo niszczą elewację będąc przekonane, że pod nią znajduje się coś do zjedzenia. Zazwyczaj takie poszukiwania kończą się fiaskiem. Pół ściany wykute, owadów brak, a właściciel ubytek musi uzupełnić i jeszcze na dodatek jakoś sobie poradzić z natrętnym dzięciołem. Żeby tego było mało, niekiedy dzięciołom zdarza się także uderzać w antenę. Przysiadają na pionowych, metalowych prętach, na których umocowana jest antena telewizyjna i zaczynają swoją pracę. Niech dziw nikogo nie weźmie, jak nagle zacznie mu przerywać program w trakcie oglądania podczas wypoczynku na działce przy lesie. Z pewnością sprawcą takiego stanu rzeczy może być dzięcioł duży, i wcale nie są to jakieś odosobnione przypadki. Zwłaszcza pierwszoroczne, młodociane osobniki upatrują sobie „anteny ofiary”, a potem zaczynają… Dlaczego tak robią? Właściwie nie wiadomo.
Zmierzchowe wyloty jętek jednodniówek są bardzo widowiskowe, bo w krótkim czasie wzbija się z wody cała populacja tzw. subimagines (postaci „przeddorosłych”). Żyją bardzo krotko – tyle tylko, by zdążyć się rozmnożyć. Samce giną zaraz po trwającym około 10 sekund miłosnym zbliżeniu, zaś samice przed śmiercią, niczym miniaturowe bombowce, lecą w gorę rzeki (na odległość nawet 18 km), gdzie zrzucają do wody po 8–9 tys. jaj mających kształt dysku.
Ciekawostka: W Polsce jętka zupełnie wyginęła. Żeby zobaczyć chmarę tych owadów, trzeba się pofatygować na Węgry (w dorzecze Cisy).
Tę pospolitą, niebiesko-czarną ważkę – nimfę stawową – można spotkać nad jeziorami i stawami Europy od końca kwietnia do września. Ma niewielkie rozmiary – długość mniej więcej 3 cm i skrzydła o rozpiętości nieco ponad 4 cm. Wyglądem bardzo przypomina łątki, które późną wiosną masowo wyrajają się nad wodami, tworząc zachwycające błękitne chmury.
Ciekawostka: Mimo anielskiego wyglądu wszystkie ważki to drapieżniki. Polują zarówno z zasadzki, jak i w locie.
Ranking najdziwniejszych owadów otwiera „Kometa Madagaskaru” – jedna z największych ciem, należąca do rodzaju Argema. Rozpiętość jej skrzydeł sięga 15–18 cm, a długość liczona z ozdobnym „trenem” u samców – nawet 25 cm. W naturze motyle te występują w deszczowych lasach we wschodniej części Madagaskaru, ale można je hodować w lepidarium.