Sütiket és hasonló technológiákat használunk, hogy a Wildlife Pulse biztonságos és működőképes maradjon, és — az Ön hozzájárulásával — hogy megjegyezzük a beállításokat, például a megjelenítési témát. A szükséges sütik hozzájárulás nélkül is működnek. Részletek a sütiszabályzatunkban.
Süti beállítások
Válassza ki, mely süti- és tárolási kategóriákat engedélyezi. A szükséges sütik a szolgáltatáshoz kellenek, és nem kapcsolhatók ki.
Szükséges
Mindig bekapcsolva
Bejelentkezési munkamenet, CSRF védelem, biztonság és a felület nyelvének megjegyzése.
Beállítások
Megjelenítési téma (világos/sötét) megjegyzése a böngészőben.
Analitika
Látogatási statisztikák és használat mérése (Google Analytics), csak az Ön hozzájárulásával.
Czy zastanawialiście się kiedyś, po co drzewa mają szyszki? Dziś chcielibyśmy się z Wami podzielić fascynującymi faktami na ten temat!
Szyszki są niezwykle ważnym elementem życia drzew. Pełnią wiele funkcji i odgrywają istotną rolę w cyklu życia roślin oraz zwierząt.
Na początku, szyszki pełnią funkcję reprodukcyjną. W czasie kwitnienia drzew szyszki pełne są pyłku, który przenoszony przez wiatr, zapyla kwiaty i umożliwia zapłodnienie. To jest początek tworzenia się nasion.
Następnie, szyszki chronią nasiona przed warunkami atmosferycznymi i drapieżnikami. Są swoistymi osłonami dla rozwijających się nasion, zabezpieczając je przed wiatrem, deszczem i niepożądanymi gośćmi.
Czas dojrzewania szyszek może być różny w zależności od gatunku drzewa. Niektóre szyszki dojrzewają w ciągu kilku miesięcy, podczas gdy inne potrzebują nawet kilku lat. To wspaniałe, jak przyroda dostosowuje się do swojego rytmu!
Dlatego, kiedy spacerujecie po lesie i widzicie szyszki, pamiętajcie, że to małe skarby, które pełnią ważne funkcje w życiu drzew. Doceniajmy ich piękno i znaczenie dla naszej przyrody!
Nadleśnictwo Lubartów, Lasy Państwowe
5 godz.
·
Czy zdarzyło Ci się usłyszeć przysłowie "być z czymś daleko w lesie"? Dziś chcielibyśmy przybliżyć to wyrażenie i podzielić się z Wami jego znaczeniem.
"Być z czymś daleko w lesie" oznacza, że ktoś jest odcięty od rzeczywistości, nieświadomy pewnej sytuacji lub mało zorientowany w temacie. Przypomina nam, że las jest miejscem, gdzie można się zgubić, gdzie trudno jest odnaleźć właściwą drogę.
Przysłowie to przypomina nam, że każde środowisko ma swoje specyficzne aspekty i potrzebuje pewnego stopnia wiedzy, by zrozumieć je w pełni. Warto zdobywać wiedzę na temat lasu, jego ekosystemu i związanego z nim bogactwa przyrody.
Tak więc, bądźmy świadomi, doceniajmy nasze naturalne dziedzictwo i chętnie zgłębiajmy tajemnice lasu, abyśmy nigdy nie byli "z czymś daleko w lesie"!
Dzielcie się swoimi doświadczeniami z lasem i zapraszamy Was do odkrywania uroków przyrody razem z nami!
Nadleśnictwo Niepołomice, Lasy Państwowe
2 godz.
· #PoniedziałekULeśnika
Co by nie być gołosłownym, to faktycznie torfowisko nas wciąga
Włącznie z rosiczką
Nadleśnictwo Przedborów, Lasy Państwowe
1 godz.
· #DzieńPolskiejNiezapominajki
Nie tylko Zosie i Zosieńki, którym składamy najserdeczniejsze życzenia, mają dziś swoje święto
Od roku 2001 obchodzimy tego dnia święto jednego z najpiękniejszych kwiatów - niezapominajki.
Zostało ono zainaugurowane przez redaktora radiowej Jedynki, Andrzeja Zalewskiego, na przekór Walentynkom. Uznał on podczas lutowej audycji, że miesiącem zakochanych pownien być maj, kiedy to kwitną kwiaty i wszystko budzi się do życia #dającnadzieję
Dlaczego własnie niezapominajki? Bo pomagają pamiętać! O tym co ważne #amożenajważniejsze,
o budowaniu szczerych i głębokich relacji,
o szacunku dla przyrody,
o zachowaniu bioróżnorodności,
o tradycji i kulturze.
życzymy Wam wszystkim dzisiaj miłego świętowania!
MS
Bocian biały.
Bocian biały nie należy do ptaków śpiewających. Jest dużym ptakiem o długości 95-110 cm, rozpiętości skrzydeł 170-210 cm i masie 2.5-4.4 kg. Bociany Mają duże skrzydła, długie nogi i szyję. Mają białe upierzenie z czarnymi lotkami i ogonem. Ich nogi i dzioby są czerwone. Samce są nieznacznie większe od samic. Dorosłe bociany mają dłuższe pióra z przodu szyi. Osobniki młodociane mają niemal czarne a nie czerwone nogi i dzioby, które stają się czerwone dopiero w wieku jednego roku.
Bociany białe dobrze czują się na terenach trawiastych, takich jak stepy, sawanny, tereny uprawne - często blisko zbiorników wodnych, tereny bagienne, wilgotne lub okresowo zalewane łąki i pastwiska, okolice jezior i laguny. Lubią rozproszone drzewa, na których mogą gniazdować lub nocować. Występują głównie na nizinach, rzadko na wyżynach - do wysokości 3500 m n.p.m. Unikają terenów zimnych, o częstych opadach atmosferycznych i o gęstej roślinności, na przykład trzcinowisk i gęstych lasów. Dobrze czują się również w ludzkich osiedlach i często gnieżdżą się we wsiach, i małych miastach, przeważnie w pobliżu rzek i wilgotnych łąk. Można je spotkać niekiedy na wysypiskach śmieci.
Bociany białe występują w Europie, Azji i Afryce. Opisano 2 podgatunki tych bocianów. W Europie gniazduje podgatunek nominatywny, a w Azji żyje odrębny podgatunek zimujący w Indiach i Iranie. Bociany białe są ptakami wędrownymi. Przelot na zimowiska europejskich bocianów białych odbywa się dwiema trasami. Bociany gnieżdżące się na wschód od Łaby lecą trasą wschodnią, a gnieżdżące się na zachód od Łaby - trasą zachodnią. Trasa wschodnia wiedzie wzdłuż Karpat, przez Półwysep Bałkański, Cieśninę Bosfor, Azję Mniejszą, Izrael, półwysep Synaj i Morze Czerwone do Egiptu, skąd wzdłuż Nilu bociany podążają na południe. Część zatrzymuje się po drodze, nad wielkimi jeziorami afrykańskimi, i na sawannach w dorzeczu Konga, natomiast najsilniejsze docierają do Republiki Południowej Afryki, pokonując w czasie podróży 8 do dziesięciu tysięcy kilometrów. Przelot wzdłuż Nilu pozwala na ominięcie Sahary. Ta wielka pustynia jest dla bocianów zbyt trudna i niebezpieczna, ponieważ naraża ptaki na głód i odwodnienie. Trasa zachodnia prowadzi przez Hiszpanię i Cieśninę Gibraltarską do Afryki północno-zachodniej. Część bocianów pozostaje na zimowisku w Maroku i Algierii, natomiast reszta leci dalej na południe. Niekiedy bociany z zachodu Europy lecą przez Bosfor, a te ze wschodniej Europy lecą przez Gibraltar. Istnieje też trzecia, rzadko wykorzystywana trasa - przez Półwysep Apeniński, Sycylię i Maltę do Tunezji. Wiosną, w drodze powrotnej, ptaki lecą tą samą trasą, którą pokonały jesienią.
Taki układ tras wędrówek wynika ze sposobu lotu bocianów, które są typowymi szybownikami. Do szybowania niezbędne są prądy wstępujące powietrza, nagrzewającego się od skał i powierzchni ziemi rozgrzanej letnim słońcem. Takie kominy ciepłego powietrza nie powstają nad wodami, toteż bociany omijają Morze Śródziemne. W przeciwnym razie, lecąc nad morzem, musiałyby machać skrzydłami, co byłoby dla nich ogromnym wysiłkiem. Bocian biały ma słabo rozwinięte mięśnie piersiowe a dużą powierzchnię skrzydeł, dlatego w locie macha skrzydłami powoli i siłą mięśni lata niechętnie, gdyż łatwo się męczy. Przy pomocy mięśni lata tylko na krótkie, kilkukilometrowe dystanse, na przykład z gniazda na sąsiednią łąkę i z powrotem.
Bocian kroczy dostojnie, a jego krok nie przypomina skradania się czapli ani kołysania dropia. Polując na zdobycz bocian może biec. W czasie odpoczynku w gorących godzinach południowych i w nocy stoi na jednej nodze, głowę wciąga w ramiona, a dziób układa w długich piórach szyi, na worku powietrznym, który znajduje się tam pod skórą. Podczas lotu szyja jest wyciągnięta do przodu, trochę pochylona, a nogi wyciągnięte ku tyłowi. Przed wzniesieniem się z płaskiego podłoża bocian podskakuje kilka razy. Startuje zawsze pod wiatr. Natrafiwszy na ciepły prąd wznoszący rozkłada i trzyma sztywno skrzydła zataczając kręgi i tym sposobem po linii spiralnej unosi się ku górze. Po nabraniu wysokości dalej przemieszcza się lotem ślizgowym w pożądanym kierunku, stopniowo tracąc wysokość, aż do natrafienia na kolejny komin ciepłego powietrza. Pułap bocianiego lotu wynosi 1000-2.500 metrów nad ziemią. Aby znaleźć komin powietrzny, duże stado bocianów leci szerokim frontem i gdy któryś z nich na taki komin natrafi, reszta do niego dołącza. Przed lądowaniem bociany krążą kilkakrotnie nad wybranym miejscem. Ptaki te rzadko pływają lub wzlatują z wody.
Bocian jest mało wybredny i zasadniczo chwyta każde zwierzę, które jest w stanie połknąć. Wczesną wiosną, kiedy nie ma jeszcze owadów, mogą to być żaby, a w latach obfitujących w gryzonie będą to myszy i norniki. Poza tym ptaki zjadają bezkręgowce takie jak dżdżownice, ślimaki, pasikoniki i chrząszcze, a na afrykańskich zimowiskach - głównie szarańczę i inne owady prostoskrzydłe. Z większych zwierząt bociany zjadają płazy, gady, ryby, drobne pisklęta, nie gardzą również padliną. Przy okazji połykają trochę pokarmu roślinnego. Pożywienie zdobywają przede wszystkim na terenach podmokłych, to jest na wilgotnych łąkach, w płytkich zbiornikach wodnych, na obrzeżach stawów, jezior i rzek. Bociany najczęściej żerują w promieniu 500 metrów od gniazda, choć przy braku pokarmu mogą oddalić się nawet o 10 kilometrów i więcej. Bociany, podobnie jak wiele innych gatunków ptaków od żywiających się pokarmem mięsnym, po posiłku wytwarzają wypluwki. Są to zlepki niestrawionych resztek pokarmu, tworzące się w żołądku i zwracane na zewnątrz za pomocą odruchów wymiotnych. Mają one kształt owalny lub kulisty. Składają się z części twardych, takich jak kości, ości, pazury gryzoni, pokrywy skrzydłowe chrząszczy, kawałki muszli, oraz miękkich, takich jak sierść, pióra i szczecinki dżdżownic. Formowanie wypluwek ma duże znaczenie fizjologiczne, a pozbawione tej możliwości ptaki giną.
Dorosłe bociany są praktycznie nieme. Za to klekoczą dziobem zależnie od nastroju głośno lub cicho, szybko lub wolno, i w różnej tonacji. U bocianów mięśnie krtani dolnej, właściwego aparatu głosowego ptaków, są w zaniku. Dlatego ich naturalny głos - gwizdanie i skrzeczenie nie jest donośny. Z wiekiem bociany co raz rzadziej używają naturalnego głosu, a coraz chętniej klekoczą. Aby klekot był głośniejszy ptaki wyginają szyję i układają głowę na plecach. Zwiększa się wtedy objętość gardzieli, która pełni wówczas rolę rezonatora zgłaśniającego dźwięk.
Bociany białe powracają do nas w marcu lub kwietniu. Oczywiście zdarzają się ryzykanci, którzy przylatują już pod koniec lutego. Są wtedy pierwsi na lęgowisku i nie muszą z nikim walczyć o gniazdo. Każdy pojawiający się nowy bocian będzie intruzem w ich rewirze. Ale ryzykanci mają niemałe kłopoty w razie nawrotu zimy. Na lęgowisku pierwsze zjawiają się samce, a samice przylatują kilka dni później. Po powrocie z zimowiska samiec odnajduje swoje gniazdo i rozprawiwszy się z ewentualnymi nieproszonymi gośćmi, czeka na partnerkę. Chętnie zaakceptuje pierwszą samicę, jaka się pojawi, byle była pełnoletnia, - czyli w wieku przynajmniej trzech lat. Może to być oczywiście partnerka z zeszłego sezonu. Na jej widok samiec kiwa głową z boku na bok, przykuca i zawadiacko stroszy pióra na szyi i głowie. Jeśli samica kołuje coraz niżej, samiec nie ustaje, lecz potrząsa głową 2 do trzech razy na sekundę. Tak zachęcona samica ląduje w gnieździe, co samiec wita głośnym klekotem i charakterystycznymi ruchami głowy w dół i w górę. Przy ruchu w górę samiec zarzuca głowę aż na plecy. Partnerka przyłącza się do zalotów, a szybkie zbliżenie pieczętuje związek, który będzie trwał aż do czasu odchowania piskląt.
Bocianie gniazda umieszczone są na słupach energetycznych i telefonicznych, na Nieczynnych kominach, na specjalnie pod gniazdo przygotowanych słupach z platformą oraz nadrzewach - najchętniej na wierzbach, dębach czy topolach. Bociany gnieżdżą się też chętnie na dachach budynków. Gniazdo zakładane jest na różnych wysokościach, zwykle na wysokości 10-20 metrów nad ziemią. Wyjątkami są gniazda budowane na ziemi. W Polsce zaobserwowano dwa takie gniazda. Bocian najchętniej zajmuje swoje ubiegłoroczne gniazdo, w którym tylko naprawia szkody powstałe w czasie zimy. Ptaki młode, przylatujące po raz pierwszy z zimowiska po osiągnięciu dojrzałości do rozrodu, próbują znaleźć wolne gniazdo lub zakładają nowe. Zwykle osiedlają się w pobliżu rodzinnego gniazda, jednak nie dalej niż 100 kilometrów od niego. Gniazda użytkowane są przez wiele lat i przez wiele bocianich pokoleń. W Polsce udokumentowano gniazda stuletnie, na przykład na kościele w Kościerzynach, w powiecie brzeskim. Każdego roku powstają nowe gniazda, ale tylko niektóre wykorzystywane są na stałe, co dowodzi, że bociany testują nową lokalizację. Przy budowie nowych gniazd bociany chętnie korzystają z pomocy człowieka, tj. budują je na platformach przymocowanych na szczytach słupów energetycznych, na kołach od wozu czy na podstawach zbitych z desek i przymocowanych na szczycie dachu lub wysokim drzewie. Podstawa platformy wypleciona chrustem przypomina bocianowi zaczątek gniazda i pobudza do dalszego rozbudowywania. Bociany przez cały dzień znoszą materiał do budowy. W budowie gniazda uczestniczą oboje partnerzy. Podstawa gniazda ułożona jest z chrustu. Ptaki przynoszą w dziobie patyki nawet półtora metrowej długości. Do wyścielenia wnętrza używają sierści, suchej trawy, słomy, korzonków, np. kłączy perzu. W wyściółce trafiają się też szmaty, papier, folia i sznurki. Bywa, że bociany z sąsiadujących ze sobą gniazd podkradają sobie budulec. Dlatego w czasie budowy zwykle jeden bocian pilnuje gniazda a drugi leci po materiał. Niewielkie początkowo nowe gniazda są rok rocznie powiększane przez systematycznie dokładany nowy budulec. Z czasem osiągają od półtora do dwóch metrów średnicy i do dwóch metrów wysokości. Gniazda o czterometrowej wysokości zaobserwowano w Polsce i na Węgrzech. W Badenii-Wittenbergii na wieży kościelnej było gniazdo o średnicy 180 cm, wysokości 190 cm i o masie ponad dwóch ton. Duże i ciężkie gniazda mogą się załamywać pod własnym ciężarem. W czasie wichur i burz gniazda mogą też spadać z dachów lub słupów. W szczelinach każdego bocianiego gniazda osiedlają się małe ptaki, takie jak wróble i mazurki oraz szpaki. Obserwowano też kawki, pliszki, strzyżyki a nawet pójdźki, pustułki i kraski. Okazuje się, że bociany nie są wierne sobie, lecz gniazdu. Jeśli jeden z partnerów spóźnia się z powrotem z Afryki, to inny ptak zajmuje jego miejsce. Czasem prowadzi to do walk i w gnieździe pozostaje zwycięzca, przy czym walczą zarówno samce, jak i samice.
W kwietniu pojawiają się jaja. W zniesieniu zwykle są 4 jaja, ale może być tylko jedno, a w rzadkich przypadkach nawet 7. Młode samice i te, które musiały zbudować nowe gniazdo, znoszą mniej jaj, czasem tylko 2. Jaja składane są w odstępach dwudniowych. W takich samych odstępach będą kluły się pisklęta. Jaja są początkowo białe, potem brązowawe z plamkami. Bocianie jajo jest większe od jaja kaczego i mniejsze od gęsiego, a jego przeciętna waga wynosi 110 g. Ilość jaj zależy też od warunków atmosferycznych i obfitości pożywienia w danym roku. Wysiadywanie jaj trwa 33-34 dni. Wysiadywaniem jaj zajmują się obydwoje rodzice, przy czym w nocy wysiaduje tylko samica. Jaja są często przewracane dziobem, aby zapewnić przewietrzenie i równomierne ogrzewanie. Bociany wyprowadzają tylko 1 lęg w roku. Po stracie jaj na wczesnym etapie para bocianów może powtórzyć lęg. W czasie inkubacji jaj każdy ptak stara się sam o pożywienie dla siebie.
Po trzydziestu czterech dniach z jaj wykluwają się pisklęta. Zwykle wydostają się ze skorupy samodzielnie, choć czasem rodzic pomaga w końcowym momencie. Po wykluciu się pisklęcia rodzice zjadają skorupy. Początkowo bocianięta leżą na dnie gniazda unosząc tylko nieco głowy. Po kilku godzinach otwierają oczy i próbują klekotać, ale z początku nic nie słychać, ponieważ ich dzioby są jeszcze miękkie. Po wykluciu ważą tylko 70-75 g, a po czterech dniach - już dwa razy więcej. Na początku ciało małego bocianka pokryte jest szaro-białym, krótkim i rzadkim puchem. Po dwóch tygodniach wyrasta nowy, gruby i gęsty puch, który już nie wypada. Po pewnym czasie między piórkami puchowymi zaczynają pojawiać się pióra właściwe, które coraz bardziej przykrywają puch. Najpierw wyrastają czarne lotki. Dziób pisklęcia jest czarniawy z czarnym końcem, a nogi ciemnoszare. Oboje rodzice jednakowo troszczą się o pisklęta. Początkowo troskliwie je ogrzewają, ponieważ młode nie mają jeszcze zdolności regulacji temperatury. Gdy maluchy mają już gruby puch, tylko 1 dorosły ptak stoi przy nich na straży. W upalny dzień rodzic stoi tak, by jego cień padał na pisklęta. Młode łatwo się przegrzewają i z otwartymi dziobami zieją podobnie jak psy, obniżając w ten sposób temperaturę ciała. W czasie deszczu, burzy czy gradobicia rodzic rozkłada skrzydła nad gniazdem i chroni nawet całkiem duże pisklęta. Rodzice wypluwają przyniesione jedzenie na środek gniazda, a młode same chwytają je dziobkami. Bocianięta piskliwymi głosami żebrzą o pokarm, a podczas posiłku dochodzi do walk o pożywienie. Starsze i silniejsze wyrywają młodszym najlepsze kąski. Czasami dorosły ptak przynosi pęk suchego perzu lub trawy, który najpierw rozkłada na środku gniazda i dopiero na tę warstwę zwraca pożywienie. Początkowo pokarmem są drobne i miękkie zwierzęta, takie jak dżdżownice i pasikoniki. Z czasem jedzone kawałki są coraz większe. Przynoszone posiłki, początkowo bardzo częste, stopniowo są coraz rzadsze, więc przed wylotem z gniazda młode tracą nawet na wadze. Rodzice przynoszą też w wolu wodę, którą wlewają cienkim strunieniem bezpośrednio do małych dziobków. Jednorazowo bocian może przynieść pół litra wody. W czasie upałów rodzice nie tylko poją pisklęta, ale również polewają ich ciałka przyniesioną wodą. Niekiedy dorosły ptak zanurza się w wodzie, przylatuje do gniazda i otrząsa wodę z piór na spragnione ochłody bocianięta. Dorosłe ptaki chłodzą się innym, mało przyjemnym sposobem. Wystrzykują odchody na własne nogi, a parujące fekalia obniżają temperaturę ciała. Wysychające odchody stają się białe i dlatego w gorące dni nogi bocianów bieleją. Aby zachować czystość w gnieździe, nawet małe pisklęta wystrzykują swoje odchody poza gniazdo. Równocześnie z rozwojem lotek wydłużają się nogi i wtedy młode większą część dnia stoją lub chodzą po gnieździe. Nieco podrośnięte bocianięta świetnie rozpoznają swoich rodziców i reagują na ich widok w oddali. Na widok obcego bociana lub dużego ptaka drapieżnego głośno klekoczą. Na widok człowieka leżą płasko na dnie gniazda i udają martwe, aż do przylotu któregoś z rodziców. Gdy są głodne poruszają skrzydłami i wydają piskliwe głosy. Stopniowo coraz częściej rozkładają skrzydła i podskakują, ćwicząc się w lataniu. Początkowo machają skrzydłami szybko i nieporadnie, prawie pionowo podlatując w górę. Są to instynktowne ćwiczenia mięśni iścięgien rozwijającego się narządu ruchu. Po około dwóch miesiącach młode bociany wylatują z gniazda na okoliczne dachy i drzewa i przez pierwsze dni stale wracają do gniazda. Po wylocie jeszcze przez conajmniej 10 dni są dokarmiane przez rodziców. Początkowo, na widok rodzica lecącego do gniazda, młode lecą za nim i jedzą to, co zostawił w gnieździe. Nieco później karmienie odbywa się pod gniazdem. Dopiero siedemdziesięciodniowe młode bocianki stają się w pełni samodzielne. Dojrzałość płciową młode samice osiągają w wieku trzech lat, a młode samce - w wieku pięciu lat.
Bociany narażone są na liczne niebezpieczeństwa. W niektórych krajach poluje się na bociany wędrujące na zimowiska i z powrotem. Niektórzy ludzie strzelają do nich dla sportu, a inni zabijają je dla mięsa. Bociany mogą ulegać zatruciom pokarmowym wskutek oprysków środkami chemicznymi. Lęgi są niekiedy niszczone przez burze i wichury zrzucające gniazda z dachów i drzew. Gniazda bocianów bywają nawiedzane przez kuny i kruki. Duża część piskląt ginie na skutek chorób, pasożytów lub niedożywienia. Wreszcie młode, niedoświadczone bociany podczas prób latania giną porażone prądem lub potrącone przez samochód.
Bociany mogą ludziom sprawiać pewne kłopoty. Zdarza się, że przy niedoborze pożywienia bociany lądują na podwórku w gospodarstwie i polują na młode kurczaki czy kaczki. Pewna starsza kobieta wspomninała, że którejś wiosny bocian ukradł jej dwie małe poduszeczki oraz trampki i zaniósł to wszystko do swojego gniazda. Pracownik Zakładu Energetycznego w Augustowie opowiadał, że podczas montażu platform pod gniazda na słupach, w starych gniazdach znajdował m.in. plastikowe butelki, różne szmaty, a nawet gumowce. Pewien gospodarz, na którego domu były dwa zajęte gniazda, opowiadał, że bociany założyły gniazdo na używanym kominie. Bociany zrobiły się szare od dymu, oczywiście na pewien czas. Gdy pojawiły się pisklęta, gniazdo zapaliło się i wraz z młodymi spłonęło. Mimo tej tragedii bociany próbowały odbudować gniazdo na tym samym kominie. Dopiero interwencja gospodarza spowodowała, że ptaki zbudowały gniazdo dwa metry dalej.
Na podstawie liczenia bocianów wiemy, że 1/4 światowej populacji tych ptaków gnieździ się w Polsce. Bociany, jak wiadomo, gnieżdżą się pojedynczo lub w koloniach. Największe kolonie bocianów znajdują się w Polsce północno-wschodniej. Ciekawostką jest kościół w Lwowcu, w gminie Sępopol, na którym znajduje się 10 gniazd bocianów. Dzięki obrączkowaniu sporo wiemy na temat życia tych łatwych do obserwowania ptaków. Na przykład pewien samiec w wieku trzydziestu trzech lat jeszcze wychował pisklęta, a inny dożył wieku trzydziestu dziewięciu lat. Jednak długowieczne, dwudziestoletnie bociany to rzadkość. Znaczna część bocianów ginie w pierwszym roku życia.
Z bocianem związanych jest wiele podań, przesądów i wierzeń. O jednym z nich świadczy głęboko zakorzenione w germańskiej i słowiańskiej kulturze wmawianie dzieciom, że zostały przyniesione przez bociana. Powrót bocianów jest utożsamiany z budzeniem się przyrody do życia po ciężkiej zimie. Ich pojawienie się na gnieździe w obejściu wróżyło rychłą wiosnę, a także szczęście dla domowników i obfitość plonów. Słowianie wierzyli także, że dusza człowieka po śmierci zamienia się w bociana. Wierzono również, że ptak ten może sprowadzić nieszczęście na prześladującą go osobę, a nawet przynieść płonącą żagiew, żeby pomścić śmierć swoich piskląt. Bocian był więc nietykalny. Zakazywano nawet zjadania jego mięsa. W starożytnym Rzymie wierzono, że bociany otaczają opieką swoich starzejących się rodziców. To przekonanie było tak silne, że ustanowiono nawet specjalne prawo bocianie zwane "lex ciconia", nakazujące młodym ludziom opiekowanie się starymi rodzicami. W starożytnej Grecji bocian był poświęcony bogini Herze, opiekunce matek karmiących. Na Dalekim Wschodzie w bocianie widziano dobroczyńcę, ponieważ pożerał węże, które w pewnych regionach były plagą. Kara za zabicie bociana była w tych krajach taka sama, jak za zgładzenie człowieka.
Ośrodek Edukacji Przyrodniczo-Leśnej w Jeziorach Wysokich, Lasy Państwowe
12 min · #wlesie#wleśnymogrodzie
W lesie i w leśnym ogrodzie, przy naszym ośrodku, kwitną różaneczniki żółte (azalia pontyjska).
Jedyne, uznawane za naturalne, stanowisko w Polsce znajduje się koło Woli Zarczyckiej w Kotlinie Sandomierskiej.
Kto ma daleko, to zapraszamy do nas.
Kwiaty różanecznika żółtego pachną przepięknie, wręcz odurzająco, jednak należy pamiętać, że cała roślina jest trująca, nawet jej pyłek. #różanecznik#azalia
fot. Ilona Mrowińska
Nadleśnictwo Piwniczna, Lasy Państwowe
15 godz.
·
Zawilcowe kuzynostwo.
Zawilec gajowy z zawilcem żółtym na jednym stanowisku.
Fot. Krzysztof Tomasiak #zawilce,
Zespół Parków Krajobrazowych Województwa Małopolskiego
3 godz.
·
Światowy Dzień Ptaków Wędrownych
Wędrówki ptaków to jeden z największych fenomenów przyrody. Te często niewielkie stworzenia są w stanie pokonać setki, nawet tysiące kilometrów, i to 2 razy w roku! Rekordzistką jest rybitwa popielata, która rocznie przelatuje ok. 80 000 km ze swoich terenów lęgowych w Arktyce na zimowiska w Antarktyce i z powrotem. Ale i wśród naszych ptaków znajdują się dzielni podróżnicy. Wiele gatunków zimuje na południe od Sahary, po drodze więc muszą przelecieć nie tylko nad niegościnną pustynią, ale również nad Morzem Śródziemnym. Alternatywą jest dłuższa droga, nad Bosforem lub Gibraltarem. Część ptaków nie potrzebuje lecieć aż tak daleko, wystarczy im odrobinę cieplejszy klimat południowozachodniej Europy. A że podróż zawsze wiąże się z ryzykiem, coraz więcej rezygnuje z wędrówki. Wciąż jednak to właśnie ciągnące na północ klucze gęsi są dla nas znakiem, że wiosna za pasem, a gdy wracają na południe wiemy, że pora wyciągnąć z szafy cieplejsze ubrania.
Fot. J. Dragon
EkoMałopolska
Nadleśnictwo Hajnówka, Lasy Państwowe
2 godz.
·
Rzeżucha bagienna jedna z piękniejszych roślin leśnych
W polskiej florze mamy kilkanaście gatunków rzeżuchy, ale bagienna zalicza się do naszych ulubionych. Nie jest częsta.
Należy do stenotopów - organizmów przystosowanych do życia w wąskim zakresie zmienności czynników środowiska, np. w lesie, w gorącym źródle, w środowisku o ściśle określonym zasoleniu. Rzeżucha bagienna wymaga siedlisk mokrych #wlesie#nabagnie#wwodzie#botanikalesna#rzezucha#rzezuchabagienna
Fot. A.L.G.
O kleszczach
Światowa fauna kleszczy obejmuje około 900 gatunków akarofauny, z których ponad 70 zaliczanych jest do fauny europejskiej, a 19 uważanych za stały element akarofauny Polski.
Kleszcze to pajęczaki, które wielu osobom spędzają przysłowiowy sen z powiek. Dzieje się tak dlatego, że są one zagrożeniem zarówno dla ludzi, jak i naszych czworonożnych przyjaciół – psów i kotów. Jednak przez lata urosło na ich temat wiele mitów, które warto zdementować, jednocześnie podkreślając najważniejsze fakty dotyczące tych pajęczaków.
Fakty
1.Najczęstszym sposobem zarażenia się boreliozą przez człowieka lub zwierzę jest zainfekowanie przez żerującego kleszcza. Powyższe zdanie jest prawdziwe. Teoretycznie można by było użyć nawet stwierdzenia, że jest to jedyny sposób zakażenia, ale będąc precyzyjnym istnieje niewielkie ryzyko zakażenia płodu przez matkę lub wystąpienia zupełnie ekstremalnych sytuacji (jak w przypadku przeszczepu od chorego dawcy). Natomiast wiele osób zarzeka się, że nigdy nie miało kontaktu z kleszczem, a mimo to wykryto u nich boreliozę. Zgodnie z aktualnym stanem wiedzy medycznej jest to praktycznie niemożliwe. Dlaczego więc kleszcz nie został zauważony? Ponieważ często zagnieżdża się z trudno dostępnych miejscach, a poza tym mogło się zdarzyć, że dana osoba miała do czynienia z postacią nimfy lub larwy kleszcza, które mogą być wielkości ziarnka maku. Tak mały kleszcz może być z łatwością przeoczony. Przy okazji warto obalić mit jakoby komary mogły być wektorami boreliozy na człowieka lub psa. Owszem, w ich układach pokarmowych możemy odnaleźć bakterie odpowiedzialne za rozwój boreliozy, ale nie ma szans, by przedostały się one do organizmu człowieka. Zatem kleszcze są jedynymi organizmami, u których potwierdzono możliwość skutecznej transmisji krętków borrelii do ssaków, a związane jest to z… samą bakterią. Jej „dojrzewanie” to proces bardzo skomplikowany, który może zajść jedynie w jelitach i śliniankach kleszcza.
2. Aktywności kleszcza zależna jest od temperatury powietrza To prawda, dlatego coraz cieplejsze i bezśnieżne zimy sprzyjają częstszej aktywności kleszczy. Obecnie coraz mniej dziwi znalezienie w skórze zwierzęcia kleszcza, który żerował w listopadzie lub grudniu. Wystarczy, że temperatura przekroczy 4,5 stopnie Celsjusza, a samica kleszcza już wyrusza na poszukiwania żywiciela. Mało tego, kleszcze są w stanie wytrzymać jednorazowe skoki temperatur do wartości nawet kilkunastu stopni na minusie (choć oczywiście wówczas hibernują).
3. Coraz więcej kleszczy w Polsce jest nosicielami chorób To niestety również prawda. Widać to nie tylko w codziennych obserwacjach, ale również w wynikach badań – te prowadzone w województwie lubuskim wskazywały, że odsetek kleszczy pospolitych zakażonych krętkami boreliozy wzrósł z poziomu 6,0% w latach 2008-2009 do 15,3% w latach 2013-2014 (podobne badania dla Warszawy również wykazały wzrost z 17,26% w latach 2003-2004 do 27,11% w latach 2007-2008). Mało tego – coraz częściej występują koinfekcje, czyli zarażenia kleszcza więcej, niż jednym patogenem. Tutaj również dysponujemy wynikami badań z Polski, wedle których odsetek infekcji mieszanych u kleszczy z lat 2008-2009 był na poziomie 21,4%, a w latach 2013/2014 wzrósł do 49,2%.
4. Najskuteczniejszą metodą unikania zakleszczenia się pajęczaka są preparaty chemiczne Zgadza się, a w szczególności wymienić tu należy trzy środki – tabletki, krople na kark i specjalne obroże. Te ostatnie są szczególnie polecane, głównie ze względu na swoją skuteczność oraz czas działania (do 8 miesięcy).
Mity
1. Kleszcz jest insektem Insekty to inaczej owady. Tymczasem kleszcz jest pajęczakiem z podgromady roztoczy. Zatem w tym wypadku mowa potoczna nie ma związku z faktami.
2. Jeśli po usunięciu kleszcza nie pojawi się rumień, nie trzeba się niczym martwić To szczególnie groźny mit, który trzeba z całą stanowczością obalać. Po pierwsze, rumień wędrujący może pojawić się od 1 do 3 tygodni po wkleszczeniu (ale może też nie pojawić się wcale w przebiegu boreliozy). Natomiast u psa czy kota rumienia nie dostrzeżemy (z uwagi na sierść), dlatego trzeba zwracać na inne objawy, takie jak: apatyczność, brak apetytu, gorączka, wymioty, blade lub żółtawe zabarwienie skóry czy kulawiznę. Warto jednak podkreślić, że kiedy nasz pupil złapie kleszcza, wcale nie musi zarazić się boreliozą, ale jedną z innych licznych chorób, dlatego lekarze weterynarii zawsze zalecają baczne obserwowanie zwierzaka przez kilka kolejnych tygodni.
3. Zwierzęta mogą zarazić się dokładnie tymi samymi chorobami odkleszczowymi, co człowiek Jak już zostało wyżej wspomniane, spektrum chorób w przypadku zwierząt jest znacznie szersze, niż u ludzi. Poza kleszczowym zapaleniem mózgu czy boreliozą, psy mogą zapaść na groźną babeszjozę, anaplazmozę, czy erlichiozę.
4. Istnieją latające kleszcze W ostatnim czasie coraz częściej możemy napotkać relacje osób, które miały rzekomo do czynienia z kleszczem, który posiadał skrzydła i latał w poszukiwaniu żywiciela. Czy to możliwe? Z całą pewnością nie. Zatem osoby te miały przywidzenia? Niekoniecznie – prawdopodobnie natknęły się one na strzyżaka sarniego, który jest owadem, a więc od kleszcza odróżnia go chociażby liczba odnóży (posiada 3 pary, a nie 4). Owszem, ten „latający kleszcz” potrafi być uciążliwy i boleśnie ukąsić (nawet wywołać reakcję alergiczną), ale nie przenosi boreliozy.
Nadleśnictwo Świeradów
3 godz.
·
To mogło skończyć się bardzo źle... na szczęście szybka reakcja osoby przejeżdżającej, koordynacja leśniczego i dyżurnego ppoż oraz akcja Straży Pożarnej dość szybko zatrzymało ogień.
Przyczyna: podpalenie.
Skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie może doprowadzić do tragedii.
Jeśli zauważysz ogień w lesie, reaguj i dzwoń na i/lub do leśniczego/ Nadleśnictwa.
Dziękujemy za reakcję i sprawną akcję #ogieńwlesie
Fot. Marek Ślusarczyk