Koristimo kolačiće i slične tehnologije kako bismo Wildlife Pulse održali sigurnim i funkcionalnim, a — uz vaš pristanak — kako bismo zapamtili postavke poput teme prikaza. Nužni kolačići rade bez pristanka. Više u našoj politici kolačića.
Postavke kolačića
Odaberite koje kategorije kolačića i pohrane dopuštate. Nužni kolačići potrebni su za uslugu i ne mogu se isključiti.
Nužni
Uvijek uključeno
Sesija prijave, CSRF zaštita, sigurnost i zapamćeni jezik sučelja.
Postavke
Zapamti temu prikaza (svijetla/tamna) u pregledniku.
Analitika
Statistika posjeta i mjerenje korištenja (Google Analytics), samo uz vaš pristanak.
Województwo lubuskie zmaga się z inwazją szopa pracza.
To gatunek inwazyjny, który trafił do Europy z Ameryki Północnej. Niestety, szopy pracze nie mają na Starym Kontynencie naturalnych wrogów, w związku z czym błyskawicznie się rozmnażają i stanowią zagrożenie dla innych rodzimych zwierząt.
Prof. Leszek Jerzak z Wydziału Nauk Biologicznych Uniwersytetu Zielonogórskiego podkreśla, że rosnąca populacja szopa pracza staje się coraz większym problemem także w naszym regionie.
– Niestety, na chwilę obecną nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z tym gatunkiem – przyznaje prof. Jerzak:
Z inwazją szopa pracza zmaga się od wielu lat sąsiadująca z naszym regionem Brandenburgia, skąd migruje na Ziemię Lubuską ten inwazyjny gatunek.
Gatunek klonu, który do Europy trafił z Ameryki. W Polsce pierwszy raz odnotowany w 1899 roku. Przez wiele lat był sadzony w miejskich parkach i na poboczach dróg jako roślina ozdobna, jednak wraz z wiatrem nasiona szybko rozprzestrzeniły się poza miejsca nasadzeń. Obecnie można go spotkać praktycznie w całej Polsce, w mniejszych ilościach na północy kraju. Ze względu na dość szybki wzrost i duże ilości nasion klon jesionolistny wciąż wypiera rodzime gatunki z ich naturalnych terenów.
Nie wszyscy wiedzą, że barszcz Sosnowskiego to niejedyny groźny barszcz, jaki trafił do naszego kraju dzięki "genialnym" rozwiązaniom agronomów poprzedniego ustroju. Do Polski w dużych ilościach nawieziono go w mieszankach nasion barszczów kaukaskich, które pierwotnie miały stanowić idealny i tani surowiec na paszę dla zwierząt. Roślina jest trująca i wywołuje oparzenia
Roślina, która większości z nas najbardziej kojarzy się z gatunkiem inwazyjnym. Oprócz hodowli w PGR-ach był też wykorzystywany w celach ozdobnych i miododajnych. Gatunek szybko okazał się bardzo agresywny, ze względu na duże ilości nasion i bardzo szybki wzrost wypiera on inne rośliny z naturalnych środowisk, a do tego stanowi fizyczne i bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwierząt. Tak jak Barszcz Mantegazziego (z którym często jest mylony) występuje przede wszystkim na południu Polski.
Drzewo, które trafiło do Europy z Chin w połowie XVIII wieku. Rośnie szybko, nawet 2 metry rocznie, dorastając do 30 m. W Polsce rozprzestrzeniony głównie w miastach, w zachodniej i środkowej części kraju. Ma charakterystyczne wydłużone liście i jajowaty kształt korony. To jeden z najbardziej inwazyjnych gatunków roślin w tej części Europy. Stosowne zakazy jego rozprzestrzeniania znalazły się już w Ustawie o ochronie przyrody z 2004 roku.
Jeżurkowo Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt
3 godz.
·
Młody, dorodny zając z poważnym urazem głowy, znaleziony w okolicach Ostrowi Mazowieckiej. Początkowo sądziliśmy, że szanse zająca Grubasa są bliskie zera. Dobrze zareagował na leki, pozwala się także karmić płynną karmą ratunkową. Układ pokarmowy funkcjonuje prawidłowo, obrzęk głowy nieco ustąpił. Rokowanie nadal bardzo ostrożne.
Nadleśnictwo Piwniczna, Lasy Państwowe
4 godz.
·
Kolejny rok, i tak jej zeszło, że znów się nie wybrała za to swoje upragnione morze...😉
Sójka (Garrulus glandarius).
Fot. Krzysztof Tomasiak #sójka,