Ми використовуємо файли cookie та подібні технології, щоб Wildlife Pulse залишався безпечним і працював належним чином, а — за вашою згодою — щоб запам'ятовувати налаштування, наприклад тему відображення. Необхідні cookie працюють без згоди. Докладніше в нашій політиці cookie.
Налаштування cookie
Оберіть, які категорії cookie та зберігання ви дозволяєте. Необхідні cookie потрібні для сервісу і їх не можна вимкнути.
Необхідні
Завжди увімкнено
Сесія входу, захист CSRF, безпека та запам'ятована мова інтерфейсу.
Налаштування
Запам'ятовувати тему відображення (світла/темна) у браузері.
Аналітика
Статистика відвідувань і вимірювання використання (Google Analytics), лише за вашою згодою.
Spotkanie pająka rankiem jest przepowiednią radości. Spotkanie pająka w południe oznacza, że w najbliższym czasie czeka na nas dobra nowina. Spotkanie pająka po południu symbolizuje nadzieję. Spotkanie pająka wieczorem wróży otrzymanie prezentu.
Czeka mnie chyba dużo powyższych przeżyć, ponieważ właśnie ten Jegomość (albo raczej ta Jegomościni) zbudował gniazdo i misternie oplótł je swą delikatną siecią w moim sąsiedztwie. A do tego ma już sporą gromadkę malutkich dzieci. Mama jest niesamowita - strzeże swojego potomstwa i nie opuszcza ich nawet na moment. Bardzo ciekawie się to obserwuje.
Życzę Wam zatem, abyście spotykali pająki na swej drodze o każdej porze dnia
Restauracja pod Bocianem ?
Nie... bocian pod restauracją
Historia zaobserwowana tydzień temu w jednej ze wsi woj. zachodniopomorskiego.
Pewien Obserwator przyuważył na łące bociana białego. No, do białości troszkę mu brakowało, ale bocianek był to z całą pewnością.
"Szaruś" (chyba się nie obrazi ) wcale nie był zainteresowany żabkami, myszkami, kretami, tudzież zielonymi pasikonikami. On patrzył w zupełnie innym kierunku.
Obserwator, nieco zdziwiony i zaskoczony tym spotkaniem, ukrył się w krzaczkach i oczekiwał na rozwój wydarzeń. Zapowiadało się chyba coś nadzwyczajnego.
Bocianek, pewny swego, przedreptał przez pobliską drogę. Nie, zebry tam nie było, to by dopiero był news
Szaruś pokonawszy wąski odcinek czarnego asfaltu skierował swoje długie nogi w kierunku zabudowań.
Obserwator, w dalszym ciągu w krzakach, musiał wychylić nos i jakież było jego zdziwienie, gdy ujrzał bocianka stojącego przed banerem z napisem... "Obiady"
Pora była właściwa, a jakże... dochodziła 15,00. W sam raz na małe "coś niecoś"
Bocian porozglądał się wokół. Wydawało się, że nie jest tu nowicjuszem. Tłumu głodnych gości nie zauważywszy, pewnym podskokiem usiadł na ogrodzeniu a potem, równie sprawnie po drugiej stronie płotu.
Podreptał dalej i znikł z oczu naszemu Obserwatorowi.
A ponieważ Obserwator to osóbka nader ciekawska i wielki miłośnik ptaków postanowił zgłębić temat do dna.
Obiad Szarusia trwał kilkanaście minut. Po tym czasie bocianek znanym sobie sposobem opuścił teren restauracji i odleciał.
Obserwator ruszył jego tropem (nie, nie skakał przez płot ) aby sprawdzić o co chodzi i co ewentualnie jest w karcie dań, a co tak smakuje bocianowi, że stał się stałym bywalcem.
Na tzw. zapleczu znajdował się pojemnik na rybne odpadki (głowy, ości, ogony). To właśnie tu, w tym rybnym zbiorniku bez wody posilał się nasz skrzydlaty bohater.
Myślę, że gospodarze knajpki wiedzą o tym "proszonym" gościu i zostawiają mu rybne resztki a może i cała rybka się trafi...
Zawsze to lepsze, niż śmietnik lub głodowanie w czasie niesprzyjających warunków pogodowych.
Na zdjęciu bocianek "Szaruś " w drodze na obiad
Prawie cała rodzinka w komplecie. .. siedem maluchów z mamusią i mamką.
Dlaczego z mamką ? Otóż historia jest taka, że mama trzech kociąt kilka dni po narodzinach zginęła pod kołami samochodu a druga kotka urodziła w tym czasie swoją czwóreczkę. Przybrana mama zaadoptowała sierotki i od tamtej pory dzielnie je karmi i opiekuje się nimi.
Niezła z nich ferajna
Poobiedni spacerek do mojego ulubionego miejsca. To Rezerwat Przyrody Natura 2000 "Niebieskie Źródła"
Piękne miejsce
Wybrałam się tam dziś, aby sprawdzić czy gniazdują już czaple, które mają tu swoją wiosenną kolonię lęgową. I są ! Gniazd sporo i chyba są już młode. Niestety na zdjęciach słabo je widać z oddali.
Był też łabędź ale kaczuszki niestety zawiodły. Pewnie siedzą już na jajeczkach.
No i tytułowe niebieskie źródła... Jak zwykle pięknie biły, tym razem bardziej w kolorze zieleni (zależy to od oświetlenia)
Dziś dziczki odwiedziły mnie, gdy było jeszcze zupełnie widno. Nie spodziewałam się ich tak wcześnie i dlatego nie znalazły nic pysznego do jedzenia w ogrodzie.
Obrażone opuściły teren i przedefilowały obok. W ostatniej chwili udało mi się je przyfocić z odległości ca 2-3 metry. Loszka i 6 pasiaczków