Bożena Kurowska
Posts
Mnóstwo się działo, dwa udane lęgi kosów w jałowcu (zawsze zastanawiałam się, czy dzieje się to w tym samym gnieździe i okazało się, że tak, bo rok wcześniej po nieudanym lęgu zrobiły nowe gniazdko), modraszka wyprowadziła lęg w budce na słupie w winobluszczu i udało mi się dojrzeć wylot dwóch ostatnich pisklątek, nad rzeką dziupla z kowalikami i druga modraszkowa. Wizyty całej rodzinki dzięciołów, rodzice i dwoje młodych, później na orzechy przylatywały już tylko młodziaki i nic sobie nie robiły z tego, że kręcę się w ogrodzie, ich harce we dwójkę prowokowały do uśmiechu. Nawet kowalik odwiedził mnie w ogrodzie. Dzwońce, wróbelki, grubodzioby, szczygiełki, zięby, kopciuszki przylatywały z młodymi na śniadania, obiady i kolacje. Nad rzeką kilka razy zapozowała mi pięknie czapla siwa i jeszcze dwa razy bóbr. Jak pozgrywam wszystko to się z Wami podzielę.
Nie obyło się i bez smutnych akcentów. Podobnie jak w Zakątku musiałam przerwać dokarmianie, tydzień wcześniej niż w Zakątku, bo zaczęły ptaszki chorować. Także z czterech jeży, które mnie regularnie odwiedzały został jeden, a w promieniu kilometra widziałam w tym roku osiem nieżywych jeży, masakra.
Okolica także się zmienia, ludzie w polach powycinali krzaki i zarośla, powyznaczali działki, które teraz czekają na sprzedaż, a na kilku są już rozpoczęte budowy. Nie ma już takiego fajnego wielkiego miejsca dla gąsiorków, które wcześniej miały tu swój raj na ziemi. Ale i tak zawsze można coś ciekawego dojrzeć.
Pozdrawiam cieplutko całą zakątkową społeczność. Myślę, że do juterka, bo jeszcze trzeba zaznajomić się trochę z nową stronką.