Bożena Kurowska
Posts
Pluszcze odwiedzałam niemal codziennie. Ostatni raz byłam w sobotę i było jeszcze karmienie na pewno, bo widziałam pluszcze z jedzeniem. Potem pogoda się zepsuła, było zimno i mokro, co podobnie jak w poprzednich latach przeszkodziło mi w codziennych obserwacjach. Nie byłam u nich cztery dni. Dzisiaj w chwili przejaśnienia zdecydowałam pomimo wszystko wyjść, bo czułam, że to już czas na wyloty były na pewno i bałam się, że coś przegapiłam.
W gniazdku cicho, jedynie co mnie zmyliło to parę wizyt dorosłych pluszczy w gniazdku, wlatywały, chwile zabawiały i wylatywały (nie mam pojęcia o co chodziło 🤔).
Postanowiłam pozaglądać na rzekę i ucieszyłam się, bo znalazłam niedaleko trzy bobasy. Udało sie trochę zdjęć zrobić, ale potem schowały mi się za kępę traw i niewiele było widać, chodziłam za nimi w te i wefte i trochę pojedynczo uchwyciłam.
Zmarzłam niemiłosiernie, wróciłam jak sopel lodu, ale i tak warto było i żałuję, że jednak pomimo deszczu nie zmobilizowałam się codziennie.