Przed oknami kuchni za drogą mam widok na spore pole, które zwykle koszą raz do roku. Pewnego dnia nadszedł ten czas i wjechał wielki traktor. Nie minęło wiele czasu, a tu nagle na polu wylądował bocian. Piękny był ten wiejski obrazek, jak bociek chodził sobie koło ciągnika, podchodząc nawet bardzo blisko i zbierał smaczne kąski. Dosyć długo żerował, po czym odleciał, ale niedługo wrócił i znów zbierał łąkowe żyjatka. #bocian biały
Show more
Bożena Kurowska
@bozena-kurowska
Posts
Następnego dnia po dudku (25 lipca) trafiłam rankiem na liska, coś tam sobie chyba do jedzenia znalazł i dosyć długo dał się sobie przyglądać, ale przestraszyli mi go przejeżdżający ścieżką rowerzyści, a szkoda ... #lis
Innym razem (24 lipca) śpiesząc się na wschód słońca aż mnie zatkało (i musiałam mieć nieźle zdumioną minę, bo w życiu bym się go spotkać nie spodziewała), jak zaraz za tymi moimi drzwiami do lasu zobaczyłam, jak coś siadło na drodze … ale tutaj nie miałam żadnych wątpliwości, pomimo, że było jeszcze szarawo i pierwszy raz na żywo go widziałam … to był … dudek, bo miał charakterystyczny czubek. Jak się przyłożyłam szybko do zdjęcia to mi zwiał. Poleciałam w tym kierunku, ale nie wiedziałam, gdzie mi się schował. Dostrzegłam go jeszcze już daleko na drzewie, cyknęłam szybko zdjęcie, przyłożyłam się do następnego, ale znów dał nogę. Wyszłyby fajne, jakby zechciał posiedzieć dłużej, bo już się rozjaśniło, ale zniknął i był za daleko, żeby za nim gonić. A na pociechę został mi piękny wschód słońca … #ptaki #dudek
Show more
#derkacz Dopiero po zgraniu zdjęć okazało się, że rodzinke derkacza spotykałam, a myślałam, że to bażancice. Za szybko w trawy i krzaki uciekały 😛
Ale żeby nie było tak różowo, to nie wiem, czy za rok będzie taka możliwość, bo wzorem Zakątka tutaj też dzieje się nieciekawie. Odkąd tu zamieszkałam wychodząc w pola, już za pierwszymi wielkimi drzewami koło drogi, o których zawsze mówię, że są to takie „moje” drzwi do lasu było zielono i krzaczaście i dużo ciekawych drzew rosło. Od dwóch lat sukcesywnie zaczęto wszystko wycinać i przygotowywać działki pod budowę. Jeszcze w zeszłym roku zaczęły powstawać trzy domy, a w tym to już poszło na całość, wycięli nawet wszystkie drzewka, które rosły koło ścieżki (łącznie z drzewkiem pod którym czatowałam na derkacza), zrobiła się pustynia, na której zbudowano drogę, powytyczano i ogrodzono działki, Wcześniej była to kraina gąsiorków, tutaj najbliżej i najłatwiej można było je podejść, podglądać i fotografować, bo było pełno kolczastych krzewów, a teraz hen jak okiem sięgnąć pusto. … A gąsiorki ponoć przylatują zawsze do tego samego krzaczka (bez komentarza) ... Wcześniej nieco dalej też ogrodzono siatką leśną dwie działki i ciągle widziałam, jak zwierzęta w nią wpadają, bo były zniszczenia. Miałam tylko nadzieję, że sobie większej krzywdy nie robiły. W końcu widziałam kiedyś akcję straży pożarnej, jak z tej siatki wyciągają rogami zaplątanego w nią jelenia. Masakra. W tamtym miejscu póki co szkód na szczęście nie naprawiają i stoją chyba już tylko prowizoryczne bramy. Wiem, że to jest czyjaś własność, ale czy trzeba od razu wszystko niszczyć, ciąć i robić pustynię? Może przecież ludzie, którzy to kiedyś kupią byliby szczęśliwi, że rosną takie dorodne drzewa, mają pod nosem jeżyny, dziką różę itp …. Jedna z sąsiadek, której córka się tam buduje stwierdziła na moją obawę o przyzwyczajone do tych miejsc zwierzęta i ptaki „ludzie muszą gdzieś mieszkać”. I potem koniec końców, jak krzątam się koło domu, a rano widzę stadko sarenek, które przychodzi się paść obok na niezamieszkałą jeszcze póki co działkę i drżę jak się przedostaną do lasu przez drogę, skrzyżowanie, a potem przez te częściowo już zabudowane tereny do pól i lasu. Kilka razy widziałam, jak nie zdążyły się ewakuować wcześnie, spędziły cały dzień tutaj. Ciągle sprawdzałam, czy są i czy jakieś bezpańskie psy im krzywdy nie zrobią. I taka to nasza rzeczywistość ….. Wyobrażam sobie, jak te biedne zakątkowe zwierzątka muszą być zdezorientowane nową rzeczywistością. Mam nadzieje, że znajdą bezpieczne miejsce. #sarenki
Show more
#derkacz Kilka zdjęć najbardziej udanych wklejam, kilka jest mniej udanych, bo pomimo, że w końcu podeszłam nawet przez trawy po pachy dosyć blisko, kilka wysokich, pojedynczych trawek zasłaniało mój obiekt i zabierały ostrość w aparacie.
Zrobiłam kilka zdjęć, nagrałam parę filmików i tak przez kilka dni obserwowałam, a w domu szukałam w książkach co to za nowe znalezisko … W międzyczasie czytałam też i czytam nadal książkę „Kalendarz ptaków” i już na sto procent wiedziałam co to za ptaszek. Autor książki powołuje się często na wybitnych ornitologów i Pan Jan Sokołowski opisał głos gagatka jako „dźwięk nakręcanego starego zegarka” … czyli spotkałam … derkacza, hurra!!! Podobno bardzo trudno go dostrzec i tym bardziej jestem zachwycona, że się udało. Później nawet z domu słyszałam ( i w końcu wiedziałam kto to wydaje takie dźwięki), jak się o zmroku odzywa, bo podobno tak lubi …
Show more
Chciałabym podzielić się z Wami jedną z nowych obserwacji z lata. Kilka dni z rzędu idąc w pola przed wschodem słońca słyszałam ciekawe odgłosy. W końcu spróbowałam zlokalizować skąd dochodzą, łatwo nie było, bo przede mną spore pole z wysoką trawą, ostami, kilka krzaczków i drzewek, ale się zaparłam na tego nowego gościa jakiegoś. Celowałam, celowałam aparatem i ciągle pudło … W końcu jak już mi się wydawało, że wiem, które to miejsce, znalazłam sobie koło ścieżki kopczyk trawy, jedyne wyższe miejsce w okolicy i spróbowałam go namierzyć i udało się … siedział sobie na krzaczku i wydawał swoje oryginalne dźwięki.
Show more
#ptaki #bogatki
I tak skończyła sie moja przygoda z bogatkami, a zrobiło sie tak pusto bez nich, jakby nagle jakiś domownik wyjechał, pusto i cicho. Ale pięknie było 😍. Spełniło sie znów kolejne marzenie 😍.
Parę dni temu obserwowałam zainteresowanie tą budką przez szpaczka. Wyglądało pociesznie, jak nazbierał naprędce jakiegoś budowlanego materiału i hyc na górę, ale ... nie przewidział, że jednak jest cięższy i gałązki winobluszczu go nie utrzymały i zjechał na dół gubiąc materiał 🤗. Na szczęście niedaleko ma budkę na grubszym drzewie .... . Myślę, że by sie tam nie zmieścił, bo otwór za mały 😉.
Show more
I tak skończyła sie moja przygoda z bogatkami, a zrobiło sie tak pusto bez nich, jakby nagle jakiś domownik wyjechał, pusto i cicho. Ale pięknie było 😍. Spełniło sie znów kolejne marzenie 😍.
Parę dni temu obserwowałam zainteresowanie tą budką przez szpaczka. Wyglądało pociesznie, jak nazbierał naprędce jakiegoś budowlanego materiału i hyc na górę, ale ... nie przewidział, że jednak jest cięższy i gałązki winobluszczu go nie utrzymały i zjechał na dół gubiąc materiał 🤗. Na szczęście niedaleko ma budkę na grubszym drzewie .... . Myślę, że by sie tam nie zmieścił, bo otwór za mały 😉.