.
Orzechówka pospolita to wielbicielka orzechów
.
Przypomniała mi się sytuacja z dzieciństwa. Miałem wtedy może z 5 lub 6 lat. Uwielbiałem przeglądać ptasie książki, które do dziś stoją na półce mojego Taty. Wśród nich był żółty przewodnik po ptakach Europy i obszaru Morza Śródziemnego. Na okładce nad tytułem książki dumnie patrzyła na inne ptaki kania ruda, a obok przelatywał kaniuk z krogulcem po drugiej stronie. Poniżej tytułu – żołny, ta nasza i żołna zielona, grubodziób, zimorodek, orliki krzykliwe – dorosły wraz z młodzieńcem oraz para krogulców krótkonogich. Od mysikrólika po pelikana różowego podziwiałem te ślicznie odwzorowane ptasie postacie. Kto wie, być może ta publikacja sprawiła, że ze wszystkich zwierząt ptaki lubię najbardziej? Wśród ponad 400 gatunków w niej opisanych dość często otwierałem ją na stronach z ptakami krukowatymi. Szacunek wzbudzał we mnie kruk. Duży czarny ptak z podgardlem, które wyglądało tak, jakby miał dorysowaną brodę. Kruk narysowany ponad resztą krukowatych mieszkańców Europy jak jakiś król. Na pierwszej stronie dotyczącej krukowatych oprócz niego były także: wrona – wtedy jeszcze traktowana jako jeden gatunek a w nim dwa podgatunki, kawka, gawron, na dalszej stronie pozostałe krukowate. Wybaczcie nie wymienię wszystkich, ale na pewno była sójka, sroka i orzechówka. Jakby autor chciał oddzielić czarne krukowate od kolorowych krukowatych. Koncepcja jak najbardziej słuszna, bo wówczas łatwiej zapamiętać, który ptak jest który. Czarne z czarnymi, a różnokolorowi odmieńcy do innego wora. Pogrupowanie gatunków w taki sposób, oprócz barwy, łączy jeszcze coś innego. Miłość do orzechów wszelakich!!! Czarne krukowate raczej kojarzą nam się z przebywaniem na padlinie, zaglądaniem do koszy na śmieci, czy zbieraniem odpadków z ulicy. No może rozbijaniem orzechów o asfalt także, ale kolorowe krukowate jedzą orzechy o wiele częściej i częściej zostają z nimi upolowane przez fotografów. Sójka czy sroka z orzechem w dziobie jest częstym tematem prac wielu artystów, a orzechówka wcale nie należy do gorszych graczy na orzechowym rynku. W końcu jej nazwa nie wzięła się znikąd. Spójrzmy na jej upierzenie – brązowe, a orzechy też są brązowe, po drugie zajadanie się orzechami i to każdego rodzaju. Od orzechów włoskich, przez laskowe, po żołędzie dębu. Paleta pokarmu jest tak naprawdę o wiele szersza, ale to właśnie orzechy stanowią trzon diety tych ptaków. Jesienią, gdy owoców tych jest najwięcej, ptaki dopada istne szaleństwo. Dwoją się i troją, tylko po to, by uszczknąć coś dla siebie, a pokarmu chociaż dużo, to także dużo jest jego amatorów, więc wyścig o przetrwanie trwa w najlepsze. W końcu ilość orzechów warunkuje przetrwanie zimy, a orzechówki należą do zwierząt zapobiegliwych. Magazynują zdobyte przez siebie dary lasu w różnych miejscach, jednak najczęściej zakopując znalezione zdobycze. O części z nich zapominają, a część z nich odnajdują i dzięki temu w jakiś sposób zima mija. Te orzechy, o których ptak zapomniał, otrzymują szansę na rozwój i wkrótce wyrasta z nich drzewo. Często zastanawiam się ile z rosnących w górskich lasach drągowin to córki bądź synowie chrzestni tych ptaków??? Zjawisko transportowania owoców roślin przez zwierzęta nazwano zoorchią, a nawet opisano odmiany tego zjawiska. Endozoorchia jest domeną jemiołuszki, która zjada, a następnie wraz z odchodami wydala nasiona roślin. Epizoorchia to przenoszenie nasion na skórze, sierści czy piórach – tak czynią na przykład sarny z przyczepionymi do sierści „rzepami” łopianów, natomiast orzechówka pospolita stanowi modelowy przykład dyszoorchii. Ptak świadomie transportuje nasiona, które oczywiście ma zamiar zjeść, ale o części z nich zapomina. W ten sposób przyczynia się do rozprzestrzenienia wielu gatunków roślin jak buk, dąb, leszczyna czy grab. Przez swoją miłość do orzechów orzechówka pospolita staje się matką wielu lasów.
Ekologia.pl (Kacper Kowalczyk)