#NaparstnicaPurpurowa #DigitalisPurpures
Czas na naparstnicę purpurową ...
Naparstnica jest przykładem rośliny sprowadzonej do Polski na przełomie XVIII-XIX wieku jako roślina ozdobna, która później samorzutnie rozprzestrzeniła się w środowisku.
Jest zatem kenofitem lub neofitem, czyli gatunkiem roślin obcego pochodzenia, nienależącym do flory rodzimej, który zadomowił się w ostatnich czasach.
Łodyga osiąga wysokość nawet do 150 cm, z której w górnej części wyrastają kwiaty tworzące jednostronne grono.
Zwisające w dół purpurowoczerwone kwiaty, które wewnątrz mają ciemniejsze plamki.
Jak się przyjrzycie zdjęciu, zauważycie, że kwiaty te są zapylane przez owady.
Zrywane podczas słonecznej pogody młode liście, a później suszone, są wykorzystywane w ziołolecznictwie. Dzięki obecności saponiny, śluzy i glikozydy wykazują działanie nasercowe.
Natomiast digitoksyna używana jest w leczeniu nerwic i chorób serca.
Obecnie w Polsce nie jest używana w ziołolecznictwie, gdyż zastąpiła ją mniej toksyczna naparstnica wełnista.
Fot. Jarosław Tomczak
Zobacz więcej
Czas na naparstnicę purpurową ...
Naparstnica jest przykładem rośliny sprowadzonej do Polski na przełomie XVIII-XIX wieku jako roślina ozdobna, która później samorzutnie rozprzestrzeniła się w środowisku.
Jest zatem kenofitem lub neofitem, czyli gatunkiem roślin obcego pochodzenia, nienależącym do flory rodzimej, który zadomowił się w ostatnich czasach.
Łodyga osiąga wysokość nawet do 150 cm, z której w górnej części wyrastają kwiaty tworzące jednostronne grono.
Zwisające w dół purpurowoczerwone kwiaty, które wewnątrz mają ciemniejsze plamki.
Jak się przyjrzycie zdjęciu, zauważycie, że kwiaty te są zapylane przez owady.
Zrywane podczas słonecznej pogody młode liście, a później suszone, są wykorzystywane w ziołolecznictwie. Dzięki obecności saponiny, śluzy i glikozydy wykazują działanie nasercowe.
Natomiast digitoksyna używana jest w leczeniu nerwic i chorób serca.
Obecnie w Polsce nie jest używana w ziołolecznictwie, gdyż zastąpiła ją mniej toksyczna naparstnica wełnista.
Fot. Jarosław Tomczak