Janusz Lewicki
@janusz-lewic…
34 obserwowanych
34 obserwujących
3 342
postów
17 września 2023
Bernikle białolice na polach koło Ślepuchowa....
-
Wyskok na ptaki w pobliże Objezierza nawet się udał, choć na początku nie nie zapowiadało tego. Po wyjściu z samochodu w Żukowie przyglądaliśmy się z zaciekawieniem ptakom będącym na stawach. Było ich nawet sporo, wyróżniały się z nich śmieszki, były też mewy w typie srebrzystej. Poza mewami oko cieszyły krzyżówki, perkozy dwuczube, gągoły i trzymające się w parach gęgawy.
-
Już mieliśmy pójść w kierunku najbliższej grobli, gdy podeszła do nas pewna kobieta, która stanowczo poprosiła nas o opuszczenie terenu stawów. Przyznaję, że byłem tym zdumiony. Byłem ileś razy na stawach w Objezierzu i nigdy coś podobnego mnie nie spotkało. Kiedy próba grzecznościowych negocjacji zawiodła opuściliśmy niegościnne Żukowo.
-
Dawniej można było ten staw obejść dookoła. Teraz wstęp jest zabroniony
Postanowiliśmy przyjrzeć się polom w pobliżu Ślepuchowa, Górki i Żukowa. I to był znakomity pomysł. Nie wychodząc z samochodu podziwialiśmy wielkie stado gęsi. Domyślam się, że tundrowych, ale wśród nich trafiły nam się perły. Były nimi bernikle białolice. Nagle, między innymi dzięki pani znad stawu w Żukowie, znalazłem się w siódmym niebie! Na kilka tysięcy gęsi akurat trafić na nie, to trzeba było mieć wielki fart. Bernikle białololice uwielbiam od czasu poznania związanej z nimi legendy:
-
Z bernikla białolicą związana jest bardzo ciekawa legenda, którą dawniej brano za autentyczny fakt. Otóż jeszcze w średniowieczu wierzono, że pisklęta tej „czarnej gęsi” nie wykluwały się jak inne ptaki z jaj, ale rosły, początkowo w muszlach, dziobami w dół na gałęziach drzew (a konkretnie na jaworów) niczym liście. Legenda ta wzięła się zapewne stąd, że nikt nie widział nigdy piskląt tego gatunku, a jak wiemy wyobraźnia dawnym ludziom nie szwankowała. Mit ten miał jeszcze jedno, ważne tu i ówdzie znaczenie. Jako, że ta gęś nie powstała z ciała, ale z rośliny, w niektórych częściach Irlandii spożywano ją w poście jak jakąś roślinę.
Bernikle białolice zalatywały dawniej do Polski sporadycznie. Obecnie widywane są corocznie, ale rzecz jasna w dalszym ciągu są bardzo na nich nieliczne. I, co mi chyba przyznacie, bardzo urocze. Bardzo ucieszył mnie ich widok choćby z tych dwóch powodów.
Obserwacja z samochodu była udana. Ptaki, jakkolwiek przyglądały się nam, to nie odlatywały, ale spokojnie żerowały. Poza berniklami białolicymi i gęsiami tundrowymi w różnych miejscach pokazywały nam się żurawie, czaple siwe czy myszołowy. Najbardziej wszędobylskie były śmieszki.
Poza berniklami największe zrażenie robiły na nas dzierlatki. Ile ich było na kilkukilometrowym odcinku drogi, 8 czy 12? Nie wiem, nie liczyliśmy. Ale bardzo cieszyliśmy się z ich obecności. I z faktu, że przed nami nie uciekały.
W pewnym momencie zażartowałem do Piotra, że czasami jednej z nich nie przejechał po ogonie
Podziel się!
0 polubień
↻ 0