Tekla Sokolanka
@tekla-sokola…
1 following
1 followers
1 076
posts
7 syyskuu 2023
JAN BRZECHWA " PALI SIĘ ! "

Leciała mucha z Łodzi do Zgierza,Po drodze patrzy: strażacka wieża,Na wieży strażak zasnął i chrapie,W dole pod wieżą gapią się gapie.
Mucha strażaka ugryzła srodze,Podskoczył strażak na jednej nodze,Spogląda - gapie w dole zebrali się,Wkoło rozejrzał się - o, rety! Pali się !
Pożar widoczny, tak jak na dłoni!Złapał za sznurek, na alarm dzwoni :
- Pożar, panowie! Wstawać, panowie!Dom się zapalił na Julianowie !
Z łóżek strażacy szybko zerwali się -Pali się! Pali się ! Pali się ! Pali się !
Burmistrz zobaczył łunę z oddali :- Co to się pali ? Gdzie to się pali ?Na Sienkiewicza ? Na Kołłątaja ?Czy też w Alei Pierwszego Maja ?Może spółdzielnia ? Może piekarnia ?
Łuna już całe niebo ogarnia.
Wstali strażacy, szybko ubrali się.Pali się ! Pali się ! Pali się ! Pali się !Wyszli na balkon sędzia z sędziną,Doktor, choć mocna spał pod pierzyną,Wybiegł i patrzy z poważną miną.
Z okna wychylił głowę mierniczy,A już profesor z przeciwka krzyczy :
- Obywatele! Wiadra przynieście !Wszyscy na rynek ! Pali się w mieście,Dom cały w ogniu, zaraz zawali się !Pali się ! Pali się ! Pali się ! Pali się !
Biegną już ludzie z szybkością wielką :Więc nauczyciel z nauczycielką,Fryzjer, sekretarz, telegrafista,No i milicjant, rzecz oczywista
Straż jest gotowa w ciągu minuty.Konia prowadzą - koń nie podkuty !Trzeba zawołać szybko kowala,Pożar na dobre się już rozpala !
Prędzej ! Gdzie kowal ? ! To nie zabawka !Dawać sikawkę ! Gdzie jest sikawka ? !Z pompą zepsutą niełatwa sprawa.Woda do beczki ! Beczka dziurawa !Trudno, to każdej beczce się zdarza.Który tam ? ! Prędzej, dawać bednarza !
Zbierać siekiery, haki i liny !Pali się w mieście już od godziny!Pali się ! Pali się ! Pali się ! Pali się !
Wreszcie strażacy szybko zebrali się,Beczkę zatkali drewnianym czopem,Jadą już, jadą, pędzą galopem.Przez Sienkiewicza, przez Kołłątaja,Prosto w Aleję Pierwszego Maja -Już przyjechali, już zatrzymali się :Pali się !Pali się !Pali się !Pali się !
- Co to się pali? Gdzie to się pali ?Teren zbadali, ludzie spytaliI pojechali galopem dalej.
- Gdzie to się pali ? Może to tam ?Jadą i trąbią: tram-tra-ta-tam !
Jadą Nawrotem, Rybną, Browarną,A na Browarnej od dymu czarno,Wszyscy czekają na straż pożarną.Więc na Browarnej się zatrzymali :- Gdzie to się pali ?- Tutaj się pali !
Z całej ulicy ludzie zebrali się.Pali się ! Pali się ! Pali się ! Pali się !
Biegną strażacy, rzucają liny,Tymi linami ciągną drabiny,Włażą do góry, pną się na mury,Tną siekierami, aż lecą wióry !
Czterech strażaków staje przy pompie -Zaraz się ogień w wodzie ukąpie.
To nie przelewki, to nie zabawki !Tryska strumieniem woda z sikawki,Syczą płomienie, syczą i mokną,Tryska strumieniem woda przez okno,
Już do komina sięga drabina,Z okna na ziemię leci pierzyna,Za nią poduszki, szfa, komoda,W każdej szufladzie komody - woda.
Kot jest na dachu, w trwodze się miota,Biegną strażacy ratować kota.Włażą do góry, pną się na mury,Tną siekierami, aż lecą wióry,Na dół spadają kosze, tobołki,Stołki fikają z okien koziołki,Jeszcze dwa łóżka, jeszcze dwie ławki,A tam się leje woda z sikawki.
Tak pracowali dzielni strażacy,Że ich zalewał pot podczas pracy;Jeden z drabiny przy tym się zwalił,Drugi czuprynę sobie osmalił,
Trzeci na dachu tkwiąc niewygodnie,Zawisł na gwoździu i rozdarł spodnie,A ci przy pompie w żałosnym stanieWzdychali: "Pomóż, święty Florianie !"
Tak pracowali, że już po chwiliPożar stłumili i ugasili.
Jeszcze dymiące gdzieniegdzie głowniePozalewali w kwadrans dosłownie,Jeszcze sprawdzili wszystkie kominy,Zdjęli drabiny, haki i liny,Jeszcze postali sobie troszeczkę,Załadowali pompę na beczkę,
Z ludźmi odbyli krótką rozmowę,Wreszcie krzyknęli:- Odjazd! Gotowe!Jadą z powrotem, jadą z turkotem,Jadą Browarną, Rybną, Nawrotem,Jadą i trąbią: tram-tra-ta-tam !
Ludzie po drodze gapią się z bram,Śmieją się do nich dziewczęta z okienI każdy dumnym spogląda okiem :
- Rzadko bywają strażacy tacy,Tacy strażacy - to są strażacy,Takich strażaków potrzeba nam !
Tra-tra-ta-tam !Tra-tra-ta-tam !
Mucha wracała właśnie do Łodzi;Strażak na wieży kichnął. Nie szkodzi.Inny strażacy po ciężkiej pracyMyją się, czyszczą - jak to strażacy.Koń w stajni grzebie nową podkową,A beczka błyszczy obręczą nową.Mucha spojrzała i odleciała -Tak się skończyła historia cała.
0 likes
↻ 0