M
Marek
@marek
12 seguiti
12 follower
11
post
29 ottobre 2023
Drozd śpiewak?

Dziś krótko. Chyba... Przynajmniej taki mam plan…
Nigdy na żywo tytułowego drozda nie widziałem, ale pamiętam jak wiele lat temu, nie dawał mi spać po nocach. Jego śpiew, choć piękny, jest tak donośny, że wiosną nie ma szans na zaśnięcie przy otwartym oknie. Przynajmniej ja nie mogłem zasnąć, nawet po zamknięciu okna.
Nie pomstowałem, bo „hałasujące” ptaki miałem również w wynajmowanej kawalerce. Przygarnąłem papużkę falistą, która zabłądziła do znajomego z pracy i ten szukał „jelenia”, aby pozbyć się kłopotu.
Długo nie musiał szukać… Jam to, nie chwaląc się, wybawił kolegę z opresji. Ponieważ papużki to stadne ptaki, więc dokupiłem nowemu lokatorowi towarzysza… albo towarzyszkę. Nie mam pojęcia, jakiej płci były obydwa barwne maluchy.
Klatka, którą otrzymałem jako bonus w podzęce, była stale otwarta, więc wesołki śmigały po całym mieszkaniu do woli. Tak, było trochę sprzątania i naprawy poobgryzanych ram obrazów… I sprawcie dobre duchy, abym tylko takie miał w życiu problemy.
Ptaszęta miały wolną rękę, jeśli chodzi o wychodne, ale i tak większość czasu spędzały w swojej hacjendzie. Do tego więzienia o złagodzonym rygorze zawsze wracały na wyżerkę, picie i spanie.
Gdy się „rozgadały”, to nie szło na miejscu porozmawiać z przyszłą małżonką, gośćmi albo przez telefon. A kochane słodziaki miały do gadania dużo i często.
Wracając do drozda… W dobie raczkującego Internetu udało mi się dotrzeć do informacji, że te jego głośne koncerty ustają, gdy pojawia się lęg. I jako żywo, potwierdziły się poczynione przez wieki obserwacje. Drozd przycichł, zajął się potomstwem, a ja mogłem zasypiać łatwiej… To znaczy zasypiałbym łatwiej, gdyby nie pociągi przejeżdżające opodal i trąbiące na ludzi przecinających tory w „dzikim” miejscu.
Co mnie tak wzięło na te drozdy, mimo że figę o nich wiem?
Otóż, co jakiś czas na zakątkowym czacie pojawia się informacja, że latająca piękność z nakrapianym brzuszkiem, to drozd śpiewak.
Dziś także odwiedził „Leśny Zakątek” i wziął kąpiel w kaskadzie. Wizyta zwróciła uwagę Iwony , bo drozd wyglądał jak zmokła kura. Świadkami ptasiej toalety byli także inni, głównie Stali Bywalcy porannego czatu, a Beata z pewnością uwieczni to zdarzenie w podsumowaniu dnia.
Latająca piękność, wyjątkowa wirtuozeria i nakrapiany brzuszek…
Mamy ją już dziesięć lat i do tej pory nie zdawałem sobie sprawy z tego, że to cudne stworzenie ze zdjęcia poniżej to... drozd śpiewak!

Ma nakrapiany brzuszek? Ma!
Lata po domu i ogrodzie? Jeszcze jak!
Śpiewa, gdy myśli, że nikogo nie ma w obejściu? To dopiero serenady!
Niech sczeznę, jeśli to nie jest drozd śpiewak. A jeżeli fakty, dla jakichś naciąganych powodów, są inne, tym gorzej dla faktów ;-)
Wszystkich majówkowo pozdrawiam.
Marek
0 mi piace
↻ 0