M
Marek
@marek
12 following
12 followers
11
posts
27 October 2023
Dzielmy się wiosną!

Tym razem krótko. Chyba…
Planuję dłuższy wpis na temat gniazd dla jerzyków, ale przygotowanie tekstu muszę odłożyć w czasie, ze względu na natłok obowiązków zawodowych. Aktualnie pracą zajmuję się i w biurze, i w domu, więc na rozrywkę, z całej doby nie pozostaje wiele, a tak po prawdzie - nic.
Do rzeczy! W sobotę Dorota poinformowała na czacie o pewnych oznakach wiosny, której pragnie niczym kania dżdżu. Ba, wszyscy tak mamy! Każdy z nas za wiosną tęskni i wygląda jej z niecierpliwością.
Ale nie wszyscy czekają jednakowo długo, bo na przykład mnie, wiosna w tym roku zaskoczyła wczesnymi terminami.
Dla niektórych Matka Natura jest bardziej łaskawa i cieszę się, że należę do grona takich właśnie szczęśliwców.
A że nie jestem pazerny, postanowiłem szczęściem tym, czyli rozpędzającą się wiosną, podzielić się z Dorotą i innymi Szanownymi Bywalcami „Leśnego Zakątka”.
Telewizyjne prognozy pogody na sobotę, były dla Pomorza Zachodniego niekorzystne. Miały pojawić się przelotne opady deszczu i pod znakiem zapytania stanęła inauguracja porządków w ogrodzie.
Na szczęście okazało się, że telewizja jak zwykle kłamie. Nie spadła z nieba nawet jedna kropla deszczu, cały dzień przygrzewało słońce, a ja mogłem sporo zdziałać.
W niedzielę na bank będę połamany, podobnie jak Iwona Góral, która na czacie donosiła, że odwaliła kawał dobrej roboty we własnym obejściu. Pozdrawiam Iwono i łączę się z Tobą w bólu… mięśni.
Pewnie wykonałbym znacznie więcej prac porządkowych, ale gdy ta wiosna zaczęła na człowieka napadać ze wszystkich stron, nie sposób było tych cudów nie kontemplować.
Ciągle sięgałem po telefon do kieszeni by fotografować, kasować, nagrywać, kasować. Chwilami zamieniałem się w prawdziwe reporterskie zwierzę.
Przyjmijcie zatem trochę wiosny ode mnie.
Na pierwszy ogień poszły krokusy. Pojawienie się ich liści na powierzchni, sygnalizowałem na czacie 3 tygodnie temu.


Jeśli ktoś wykazał się spostrzegawczością, to w niektórych kielichach kwiatów dostrzegł pszczoły. Tak, pszczoły! Uwijały się jak w ukropie i tylko patrzeć, jak pojawi się w sprzedaży miód… krokusowy(?).
Chciałem „upolować” kilka pszczół w jednej kępie kwiatów, ale ilekroć byłem bliski „photo of the year”, to przez krokusowe pole, bezpardonowo przechodziła gwiazda z kolejnego zdjęcia.

Jeśli obraz to zbyt mało na tak niewielkie „robaczki”, jak pszczele robotnice, to proponuję obraz i dźwięk. Na załączonym nagraniu widać owady i słychać ich intensywne brzęczenie. A w tle kto wydziera dziobki? Wiadomo! To te zwariowane Ćwirki, o których rozpisywałem się poprzednio.
VID_20230318_102046072.mp4
W pewnym momencie, pośród kwiecia, pojawili się nawet zawodnicy wagi ciężkiej.

Trzmieli była cała trójka, ale wiecie… sunia także domagała się uwagi. Udało mi się sfotografować tylko jednego „sztangistę”, co nie zmienia faktu, że „Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty”.
Cha! Co tam krokusy? W nieoczywistym miejscu wyrósł mleczyk, pierwszy w tym sezonie. Pamiętacie leniwca Sid’a z „Epoki Lodowcowej”? Tam mleczyk był „chyba ostatni w sezonie”.

Od tygodnia z okładem koncertują szczecińskie kosy. Niemal każde wyższe drzewo w mieście to dobry powód, aby przystanąć i posłuchać tych wyjątkowych ptasich wirtuozów.
Rzecz oczywista, mój kumpel Kos także nie zasypia gruszek w popiele. Załączam dziesięciosekundowy fragment jego dzisiejszego występu.
VID_20230318_162648981.mp4
W poprzednim artykule skarżyłem się na brak sikorek podczas ostatniej zimy. Pewnie czytały, bo choć tylko po jednym przedstawicielu gatunku, to jednak zameldowały się i bogatka, i modraszka. Nie mam dowodu w postaci fotki, ponieważ wizyty tych ptaszyn były niespodziewane i krótkotrwałe. Te akurat ptaki nie kojarzą się szczególnie z wiosną, ale sikorka modra śpiewała dziś tak pięknie, że miałem wrażenie, jakby to był maj, a nie końcówka marca.
Na koniec coś, co mnie szczególnie uradowało, a nawet rzekłbym - uszczęśliwiło, podobnie jak Olimpię wprawiło w zachwyt przemierzanie zaśnieżonych szlaków Beskidu Małego. Polecam kanał Olimpii na YT. Kto dziś tak szcerze zachwyca się "drobiazgami", które mamy na wyciagnięcie ręki.
Mnie w radosny nastrój wprawił kolejny skrzydlaty bohater, o którym również w przyszłości napiszę.
Wrócił do nas szpak, który w zeszłym roku gniazdował i wyprowadził lęg w jednej z budek, które urządziłem dla… jerzyków. Wyszedłem przed dom, a tu ktoś na mnie gwiżdże. Wiem, że szpaki tak mają z tym gwizdaniem, ale gdy jestem na zewnątrz, to lubię myśleć, że ten nasz miły gość, gwiżdże właśnie na mnie.
Na załączonej fotografii nasz przystojniak przysiadł na szczycie dachu, tuż powyżej swoich podwoi.

Oczywiście już zaczął te swoje urokliwe trele - cudnie kląska, trzaska i popiskuje, a do tego trzepocze skrzydłami. Gdy go dzisiaj zobaczyłem, wróciły wspomnienia z dzieciństwa i… zeszkliły mi się oczy.
Kurka wodna! Na starość człowiek robi się sentymentalny.
Wszystkich wiosennie pozdrawiam.
Marek
0 likes
↻ 0