Jaki to "ptaszek"?

Witam Wszystkich!
Jeśli chodzi o zagadki, to Wiktorii nikt nie dorówna. Nawet nie będę próbował, ale swego rodzaju zagadkę/ciekawostkę Wam przedstawię.
Iwona5 pewnie szybko skojarzy w czym rzecz. Podzieliłem się tą historią na chacie latem 2021 r. Były to czasy, gdy niejednokrotnie do rana przesiadywaliśmy w Leśnym Zakątku i prowadziliśmy ożywione rozmowy. Brali w nich udział przywołana właśnie Iwona5, Damian, Akwiryna, Bożena-Isia, Rysx, Mateusz z cyferkami przy nicku, Krzysiek Trybuła, Aga K. Proszę o wybaczenie pominiętych. Birds włączał się do rozmów częściej niż obecnie, a jednej, niezapomnianej nocy, wrzucał linki do góralskich skocznych kawałków. Ale były balety! No nie… wzruszyłem się 😉
Część z wymienionych osób zamilkła z niewiadomych powodów, a część, na przykład ja, przeniosła się do krzaczków, i z ukrycia śledzi wydarzenia i dyskusje w tym inspirującym miejscu, jakim jest Zakątek stworzony przez Licję i Birdsa.
Ale do rzeczy, bo dygresja wyszła nieco przydługa.
Od dawna razem z żoną dokarmiamy ptaki zimą. Pomoc latającym przyjaciołom przeciąga się zwykle do kwietnia. Właśnie na początku wiosny, za oknami, zaczyna się największy ruch skrzydlatych gości. Może nie, jeśli chodzi o ilość, ale o różnorodność. Zimą zaglądają wróble, bogatki, modraszki, rudziki, kosy, synogarlice/sierpówki, grzywacze, sroki, sójki. Wiosną dolatują szpaki, zięby, kopciuszki i mistrzowie Polski w ptasich trelach - szczygły. Raz wylądował w ogrodzie jeden z bażantów, które bawią w okolicy okrągły rok.
Jednak 4 lata temu pojawił się gość absolutnie wyjątkowy, również łasy na wiktuały powieszone na gałęziach glicynii. Naprawdę wszyscy w domu zdębieliśmy, gdy zobaczyliśmy tego „ptaszka”. Pojawiał się zwykle pod wieczór, skubał ptasie kule przez 2-3 kwadranse, a potem wspinał się do góry po pnączu i gdzieś przepadał na 24 godziny. Wizyty powtarzały się przez kilka dni i urwały się równie niespodziewanie, jak się zaczęły. Trochę nam było smętno, ale wszyscy wiemy, że nic nie trwa wiecznie.
Ponieważ całe zdarzenie było zaskakujące i - nie bójmy się wyrażać uczuć - ekscytujące, wykonaliśmy kilka fotek. Jedną z nich załączam do tego wpisu. Wybrałem zdjęcie, którego jakość jest najlepsza, więc nie powinniście mieć problemów z rozpoznaniem nietuzinkowej „ptaszyny”.
Wszystkich gorąco pozdrawiam.
Marek