Grzywacz i szpak


Dziś opowiem o zdarzeniu. Sytuacja ma się tak:
z jednej strony grzywacz - z drugiej strony szpak.
Żaden z miejsca się nie ruszy, każdy pierś swą dumnie puszy,
żaden pola nie ustąpi, bo też w siłę swą nie wątpi.
Jak wypada ta przechwałka? Tu odpowiem krótko.
Oj, mój szpaczku, choć się starasz - przy grzywaczu to słabiutko!
Wiem, że niezły z ciebie kozak i krewka natura,
lecz wzrost nie ten, nie ta waga i nie ta postura.
Choć wysilasz się tak bardzo i pierś dumnie prężysz,
to grzywacza w tym konkursie raczej nie zwyciężysz.
Gdy przeciwnik wagi ciężkiej o dwie głowy cię przerasta,
lepiej poskrom temperament, odpuść zwadę - no i basta.
Trzeba w takiej sytuacji pójść po rozum do głowy
i zachować się w karmniku w sposób bardziej pokojowy.
Porozmawiaj więc z grzywaczem o ziarenkach, o pogodzie,
by z honorem się wycofać, no i w pełnej zgodzie!