Jak matury to kasztanowce kwitną. W tym roku już kasztany rosną :)
Latest wildlife posts
Sroczka przyłapana na ogrodzie 💪😁
Koniec końców nie napiła się biedaczka, bo zauważyła mnie z lornetką w oknie 🙈
Modelka 😊💚
Koniec końców nie napiła się biedaczka, bo zauważyła mnie z lornetką w oknie 🙈
Modelka 😊💚
Dziki w Leśnym Zakątku 🐗
16/17 maja 2024 (21.22.46 - 21.36.28/23.55.40 - 00.04.10/00.13.30 - 00.39.40)
#dzik #dziki #ssaki #LeśnyZakątek
16/17 maja 2024 (21.22.46 - 21.36.28/23.55.40 - 00.04.10/00.13.30 - 00.39.40)
#dzik #dziki #ssaki #LeśnyZakątek
Zmierzchnica trupia główka.
W 2014 roku zanotowano obecność zmierzchnicy trupiej główki w okolicach Morąga (we wsi Jurki). Mniej więcej w tym samy czasie podobno widziana była w Wymoju. Być może to ślad migracji z południa (w tym roku masowo przyleciały rusałki osetniki a rok wcześniej fruczaki gołąbki). Motyl nocny, który rozbudzał i rozbudza wyobraźnię oraz emocje. Będzie to opowiedzieć o niezwykłej ćmie, wiążąca się z etnografią i dawnymi zwyczajami. Choć wydaje się to niemożliwe, to czasem można usłyszeć pisk motyla. A jeżeli dodamy, że w ubarwieniu tej piszczącej ćmy dopatrzeć się możemy ludzkiej czaszki, to nie powinno nas dziwić, iż dawniej wierzono, że jest zwiastunem śmierci.
Zmierzchnica trupia główka (Acherontia atropos) zwana także zmorą trupią-głową, jest największym europejskim motylem: rozpiętość skrzydeł wynosi 10–14 cm, gąsienice dorastają do 13 cm i ważą do 10 g. Zmierzchnica – jak sam nazwa sugeruje – jest motylem nocnym czyli ćmą. Należy do rodziny zawisakowatych (Sphingidae, niektóre z tych motyli mylimy z kolibrami, bo są duże i przy spijaniu nektaru zawisają w locie, niczym kolibry znane z telewizji). Na grzbietowej stronie tułowia ma charakterystyczny rysunek, przypominający ludzką czaszkę. Człowiek ma wrodzoną umiejętność rozpoznawania twarzy. Nawet w różnych plamach.
Trupia głowa, która lata o zmierzchu. Trudno jej nie zauważyć. Łacińska (naukowa) nazwa zmierzchnicy wiąże się z mitologiczną rzeką Acheron oraz Mojrą o imieniu Atropos. Skojarzenia jak najbardziej uzasadnione w kontekście zachowania i wyglądu tego motyla nocnego. Jak zapewne każdy wie motyle mają trąbki (zwijane ssawki) i za ich pomocą spijają nektar z kwiatów, czasem różne płyny z uszkodzonych drzew, gnijących i fermentujących owoców a nawet z padliny czy odchodów zwierząt. Ale zmierzchnica trupia główka za pomocą swojej trąbki potrafi wydawać dźwięk – w momencie zaniepokojenia piszczy, a głos jej podobny jest do głosu nietoperzy. Dźwięk jest słyszalny z daleka. Jest to wyjątkowa cecha u motyla. Okazuje się więc, że ćmy mogą wydawać dźwięki. I to nie w postaci trzepotu skrzydeł. Trupia główka – ćma co dźwięki wydaje. Czemu wydaje dźwięki? Jedni sądzą, że to sposób odstraszania napastników (drapieżników), inni że myli swoim dźwiękiem pszczoły, gdy im miód podpija w ulu. Trąbka służy jej więc także do trąbienia a nie tylko wysysania płynów.
U nas pojawia się rzadko. Jej ojczyzną jest południowa Europa i Afryka. Czasem do nas zalatuje wiosną i wczesnym latem (dociera nawet do Skandynawii bo jest dobrym lotnikiem). Składa jaja na liściach ziemniaka, pomidora, bielunia lub pokrzyku (same trujące rośliny, co jej mroczność tylko podkreśla). Jesienią mogą pojawić się dorosłe osobniki drugiego pokolenia. Ale nie zostają u nas tylko lecą na południe, wracają do siebie. Co nie jest takie rzadkie u naszych motyli. Bo nie tylko ptaki na zimę od nas odlatują. Wraz z ocieplaniem się klimatu można spodziewać się przesuwania się na północ zasięgu występowania tego motyla oraz częstszych wizyt w naszym regionie.
Dawniej, gdy się u nas pojawiała, wywoływała strach i sensacje. Tak zanotował w swoim sztambuchu generał Joachim Jauch, (1684-1754) „1749: Taka Szarańcza padła na milę od Kalisza, z którey dwie złapano, y jednę serwują w Kapitule Gneźnieńzskiey, a drugą OO. Reformaci w Kaliszu, tę gdy wzięto w rękę skrzeczała jako Gacek, y pianę żółtą z pyska toczyła, cała była kosmata, jak axamit, Śmierć na piersiach, nogi dwie kosmate y zęby wiewiórcze mająca etc.” Straszliwa i skrzecząca niczym nietoperz gacek, nazwana szarańczą spod Kalisza. W swoim sztambuchu generał zamieścił nawet rysunek tej strasznej szarańczy (ilustracja wyżej). Można wnioskować, że rysował nie z natury lecz z opowieści, bowiem w jego sztambuchu są realistyczne rysunki zwierząt i roślin (ilustracja niżej). Zamieszczony rysunek jest bardzo niedokładny. Widać, że generał słyszał o niej głównie z opowieści (lub oglądał w stanie mocno zniszczonego, zasuszonego owada). Odnotowane skrzeczenie to był dźwięk wydawany na trąbce, wspomniana piana – to zapewne hemolimfa, którą czasem niektóre owady wyrzucają z ciała w celach obronnych. Wspomniane „zęby” to raczej czułki lub tylko wyobraźnia przestraszonego człowieka. Nazwa „szarańcza” wzięła się chyba z grozy, bo dawniej naloty szarańczy i w Polsce wyrządzały duże szkody. Możemy jeszcze złożyć na karb nieugruntowanej w tamtych czasach wiedzy biologicznej (entomologicznej).
Zmierzchnica trupia główka w wielu kulturach była (i niekiedy jeszcze jest) kojarzona ze śmiercią. Jeszcze w XIX w. mieszkańcy Anglii uważali, że zmierzchnica trupia główka towarzyszy wiedźmom i szepcze im do ucha imiona ludzi, którzy wkrótce umrą. To coś dla Oskara Kolberga i jego współczesnych, etnograficznych naśladowców. Ciekawe czy wśród naszego ludu zachowały się jakieś ślady spotkań ze zmierzchnicą i interpretacji jej niezwykłego wyglądu oraz zachowania? Zmora, zwana także marą (stąd powiedzenie sen mara, Bóg wiara), w wierzeniach słowiańskich była istotą pół demoniczną, duszą człowieka żyjącego lub zmarłego, która nocą męczyła śpiących, wysysając z nich krew. Słowianie duszę ludzką najczęściej wyobrażali sobie pod postacią ćmy (owada), czasem ptaka. Nasi przodkowie na tego owada zwrócili uwagę już dawniej, może za sprawą plamy na tułowiu, przypominającą ludzką czaszkę? A może ze względu na niezwykłe zachowanie i tryb życia tego owada?
Zmierzchnica występuje w lasach liściastych a dorosłe, fruwające owady, spotkań można od kwietnia do lipca. Gąsienice żyją na różnych drzewach liściastych, np. na lipach, wierzbach, dębach, olchach. W atlasach zazwyczaj spotkamy motyla z rozłożonymi skrzydłami. Żółte, jaskrawe kolory skrzydeł drugiej pary widoczne są znakomicie. Gruby brązowo-żółty odwłok przypomina ubarwienie szerszenia. Ta mimikra - upodabnianie się do żądlących owadów - jest obroną przed potencjalnymi drapieżnikami. Bo który ptak czy mały ssak chciałby zjadać tak niebezpiecznego owada? Lepiej czmychnąć przed żądlącą boleśnie osą. Jeśli dodamy to tego dźwięk, to rzeczywiście zmierzchnica może odstraszać nie tylko ludzi.
Jednak w pozycji spoczynkowej, gdy ćma siedzi na pniu drzewa, jej brązowe ubarwienie zlewa się z fakturą kory drzew. W takiej pozycji zmierzchnica jest niewidoczna (to inny rodzaj mimikry). Rozłożone skrzydła mają natomiast kontrastowe, żółto-czarne barwy, przypominające żądlące błonkówki (np. szerszenia) co najpewniej motyl wykorzystuje do odstraszania drapieżników.
Dorosłe motyle spotkań można w ulach lub w dziuplach dziko żyjącej pszczoły miodnej. Co robi ta ćma w ulu pszczelim? Spija miód. Jako duży owad zmierzchnica może dużo zjeść. Jednorazowo spijają od 6 do 10 gram miodu (objętość łyżki do zupy). A dzięki chemicznej mimikrze (mamy już trzeci rodzaj mimikry) nie jest przez pszczoły zazwyczaj atakowana. Zdarza się jednak, że pszczoły rozpoznają dużo większego intruza, podkradającego miód i zamurowują kitem pszczelim tego złodzieja (za duża, żeby po prostu wyrzucić z ula) – zmierzchnica ginie unieruchomiona i uduszona. Zdziwiony pszczelarz może taką "mumię" w swoim ulu spotkać.
Zmierzchnica nie oblatuje kwiatów by spijać nektar. Spija oskołę spływającą z drzew. Oskoła to staropolska nazwa soku brzozowego o słodkawym smaku. Napój ten o leczniczych właściwościach stosowany na obszarze całej Słowiańszczyzny jako eliksir zdrowia i urody.
Zmierzchnica jest gatunkiem ciepłolubnym. Jej naturalny obszar występowania znajduje się głównie w Afryce oraz Azji Mniejszej. Spotkać ją można w południowej Europie, w basenie Morza Śródziemnego. Motyl ten migruje w dużej liczbie na teren Europy aż po koło podbiegunowe. Potrafi przemierzać w locie tysiące kilometrów, a fruwa dość szybko (jak na motyla). Już dawniej zaobserwowano, że w zależności od temperatury (głównie w czasie przepoczwarczenia) pojawiają się różne ubarwienie u motyli (różnych gatunków). Podobnie jest i u zmierzchnicy – europejskie populacje różnią się więc ubarwieniem w poszczególnych latach (zmienność temperatur w okresie wegetacyjnym). To gratka dla entomologów-kolekcjonerów. Oczywiście dokumentować można fotograficznie, co jest sposobem bardziej przyjaznym dla przyrody niż dawniejsze nabijanie na szpileczkę i zasuszanie.
W sprzyjających warunkach pogodowych, gdy lato jest ciepłe i długie, nawet w Europie gąsienice kończą cykl rozwojowy ale nowe pokolenie motyla migruje z końcem lata na południe. Mróz dla nich jest zabójczy. U nas gąsienice zmierzchnicy żerują na zielonych częściami roślin rodzin z psiankowatych, np. ziemniaka, pomidora, psiance słodkogórz oraz na bieluniu, dyni czy pokrzyku wilczej jagodzie. Zjadają także rośliny z rodzin werbenowatych i oliwkowatych. Same zaś atakowane są przez parazytoidy takie jak gąsieniczniki (Ichneumonidae) i rączycowate (Tachinidae).
Zmienność ubarwienia obserwowana jest nie tylko u osobników dorosłych ale i u gąsienic. Spotkać można osobniki zielonożółte z pasami ciemnoniebieskimi, a nawet czarnymi. Inne są z szarobrązowymi pasami, składającymi się z jaśniejszych i ciemniejszych kropek. Na końcu odwłoka gąsienica ma charakterystyczny wyrostek w kształcie wygiętego rogu, przypominającego literę „S”. Mimo dużych rozmiarów oraz żarłoczności zmierzchnica nie jest u nas uważana za szkodnika. A to dlatego, że rzadko występuje i zazwyczaj pojedynczo.
Przed przepoczwarczeniem gąsienice zakopują się do 25 cm pod ziemię i tworzą ziemne kolebki poczwarkowe o jajowatym kształcie, wykonane z ziaren piasku i cząstek gleby, zlepionej wydzielinami. Przeobrażenie trwa około 30-45 dni i odbywa się pod koniec lata. Poczwarka jest bardzo duża, w kolorze ciemnobrązowym i z połyskiem. Można je spotkać w czasie jesiennej orki po uprawie ziemniaków. Teraz, gdy orka odbywa się za pomocą ciągników, raczej trudno taką poczwarkę zauważyć. Dawniej, gdy rolnik szedł za pługiem, ciągniętym przez konia, widział co w bruździe się znajduje. Miał więc szansę zobaczyć tę dużą i niezwykłą poczwarkę.
Zmierzchnica trupia główka jest gatunkiem południowym, dawniej rzadko do nas zalatującym ale obecnie widywanym nawet w północnej Polsce (i tu się rozwija) – co jest znakiem ocieplającego się klimatu. A przy okazji może jest zwiastunem złych konsekwencji ocieplającego się klimatu za sprawą działań samego człowieka (emisja gazów cieplarnianych). Jest więc jak zwiastun kłopotów
Show more
W 2014 roku zanotowano obecność zmierzchnicy trupiej główki w okolicach Morąga (we wsi Jurki). Mniej więcej w tym samy czasie podobno widziana była w Wymoju. Być może to ślad migracji z południa (w tym roku masowo przyleciały rusałki osetniki a rok wcześniej fruczaki gołąbki). Motyl nocny, który rozbudzał i rozbudza wyobraźnię oraz emocje. Będzie to opowiedzieć o niezwykłej ćmie, wiążąca się z etnografią i dawnymi zwyczajami. Choć wydaje się to niemożliwe, to czasem można usłyszeć pisk motyla. A jeżeli dodamy, że w ubarwieniu tej piszczącej ćmy dopatrzeć się możemy ludzkiej czaszki, to nie powinno nas dziwić, iż dawniej wierzono, że jest zwiastunem śmierci.
Zmierzchnica trupia główka (Acherontia atropos) zwana także zmorą trupią-głową, jest największym europejskim motylem: rozpiętość skrzydeł wynosi 10–14 cm, gąsienice dorastają do 13 cm i ważą do 10 g. Zmierzchnica – jak sam nazwa sugeruje – jest motylem nocnym czyli ćmą. Należy do rodziny zawisakowatych (Sphingidae, niektóre z tych motyli mylimy z kolibrami, bo są duże i przy spijaniu nektaru zawisają w locie, niczym kolibry znane z telewizji). Na grzbietowej stronie tułowia ma charakterystyczny rysunek, przypominający ludzką czaszkę. Człowiek ma wrodzoną umiejętność rozpoznawania twarzy. Nawet w różnych plamach.
Trupia głowa, która lata o zmierzchu. Trudno jej nie zauważyć. Łacińska (naukowa) nazwa zmierzchnicy wiąże się z mitologiczną rzeką Acheron oraz Mojrą o imieniu Atropos. Skojarzenia jak najbardziej uzasadnione w kontekście zachowania i wyglądu tego motyla nocnego. Jak zapewne każdy wie motyle mają trąbki (zwijane ssawki) i za ich pomocą spijają nektar z kwiatów, czasem różne płyny z uszkodzonych drzew, gnijących i fermentujących owoców a nawet z padliny czy odchodów zwierząt. Ale zmierzchnica trupia główka za pomocą swojej trąbki potrafi wydawać dźwięk – w momencie zaniepokojenia piszczy, a głos jej podobny jest do głosu nietoperzy. Dźwięk jest słyszalny z daleka. Jest to wyjątkowa cecha u motyla. Okazuje się więc, że ćmy mogą wydawać dźwięki. I to nie w postaci trzepotu skrzydeł. Trupia główka – ćma co dźwięki wydaje. Czemu wydaje dźwięki? Jedni sądzą, że to sposób odstraszania napastników (drapieżników), inni że myli swoim dźwiękiem pszczoły, gdy im miód podpija w ulu. Trąbka służy jej więc także do trąbienia a nie tylko wysysania płynów.
U nas pojawia się rzadko. Jej ojczyzną jest południowa Europa i Afryka. Czasem do nas zalatuje wiosną i wczesnym latem (dociera nawet do Skandynawii bo jest dobrym lotnikiem). Składa jaja na liściach ziemniaka, pomidora, bielunia lub pokrzyku (same trujące rośliny, co jej mroczność tylko podkreśla). Jesienią mogą pojawić się dorosłe osobniki drugiego pokolenia. Ale nie zostają u nas tylko lecą na południe, wracają do siebie. Co nie jest takie rzadkie u naszych motyli. Bo nie tylko ptaki na zimę od nas odlatują. Wraz z ocieplaniem się klimatu można spodziewać się przesuwania się na północ zasięgu występowania tego motyla oraz częstszych wizyt w naszym regionie.
Dawniej, gdy się u nas pojawiała, wywoływała strach i sensacje. Tak zanotował w swoim sztambuchu generał Joachim Jauch, (1684-1754) „1749: Taka Szarańcza padła na milę od Kalisza, z którey dwie złapano, y jednę serwują w Kapitule Gneźnieńzskiey, a drugą OO. Reformaci w Kaliszu, tę gdy wzięto w rękę skrzeczała jako Gacek, y pianę żółtą z pyska toczyła, cała była kosmata, jak axamit, Śmierć na piersiach, nogi dwie kosmate y zęby wiewiórcze mająca etc.” Straszliwa i skrzecząca niczym nietoperz gacek, nazwana szarańczą spod Kalisza. W swoim sztambuchu generał zamieścił nawet rysunek tej strasznej szarańczy (ilustracja wyżej). Można wnioskować, że rysował nie z natury lecz z opowieści, bowiem w jego sztambuchu są realistyczne rysunki zwierząt i roślin (ilustracja niżej). Zamieszczony rysunek jest bardzo niedokładny. Widać, że generał słyszał o niej głównie z opowieści (lub oglądał w stanie mocno zniszczonego, zasuszonego owada). Odnotowane skrzeczenie to był dźwięk wydawany na trąbce, wspomniana piana – to zapewne hemolimfa, którą czasem niektóre owady wyrzucają z ciała w celach obronnych. Wspomniane „zęby” to raczej czułki lub tylko wyobraźnia przestraszonego człowieka. Nazwa „szarańcza” wzięła się chyba z grozy, bo dawniej naloty szarańczy i w Polsce wyrządzały duże szkody. Możemy jeszcze złożyć na karb nieugruntowanej w tamtych czasach wiedzy biologicznej (entomologicznej).
Zmierzchnica trupia główka w wielu kulturach była (i niekiedy jeszcze jest) kojarzona ze śmiercią. Jeszcze w XIX w. mieszkańcy Anglii uważali, że zmierzchnica trupia główka towarzyszy wiedźmom i szepcze im do ucha imiona ludzi, którzy wkrótce umrą. To coś dla Oskara Kolberga i jego współczesnych, etnograficznych naśladowców. Ciekawe czy wśród naszego ludu zachowały się jakieś ślady spotkań ze zmierzchnicą i interpretacji jej niezwykłego wyglądu oraz zachowania? Zmora, zwana także marą (stąd powiedzenie sen mara, Bóg wiara), w wierzeniach słowiańskich była istotą pół demoniczną, duszą człowieka żyjącego lub zmarłego, która nocą męczyła śpiących, wysysając z nich krew. Słowianie duszę ludzką najczęściej wyobrażali sobie pod postacią ćmy (owada), czasem ptaka. Nasi przodkowie na tego owada zwrócili uwagę już dawniej, może za sprawą plamy na tułowiu, przypominającą ludzką czaszkę? A może ze względu na niezwykłe zachowanie i tryb życia tego owada?
Zmierzchnica występuje w lasach liściastych a dorosłe, fruwające owady, spotkań można od kwietnia do lipca. Gąsienice żyją na różnych drzewach liściastych, np. na lipach, wierzbach, dębach, olchach. W atlasach zazwyczaj spotkamy motyla z rozłożonymi skrzydłami. Żółte, jaskrawe kolory skrzydeł drugiej pary widoczne są znakomicie. Gruby brązowo-żółty odwłok przypomina ubarwienie szerszenia. Ta mimikra - upodabnianie się do żądlących owadów - jest obroną przed potencjalnymi drapieżnikami. Bo który ptak czy mały ssak chciałby zjadać tak niebezpiecznego owada? Lepiej czmychnąć przed żądlącą boleśnie osą. Jeśli dodamy to tego dźwięk, to rzeczywiście zmierzchnica może odstraszać nie tylko ludzi.
Jednak w pozycji spoczynkowej, gdy ćma siedzi na pniu drzewa, jej brązowe ubarwienie zlewa się z fakturą kory drzew. W takiej pozycji zmierzchnica jest niewidoczna (to inny rodzaj mimikry). Rozłożone skrzydła mają natomiast kontrastowe, żółto-czarne barwy, przypominające żądlące błonkówki (np. szerszenia) co najpewniej motyl wykorzystuje do odstraszania drapieżników.
Dorosłe motyle spotkań można w ulach lub w dziuplach dziko żyjącej pszczoły miodnej. Co robi ta ćma w ulu pszczelim? Spija miód. Jako duży owad zmierzchnica może dużo zjeść. Jednorazowo spijają od 6 do 10 gram miodu (objętość łyżki do zupy). A dzięki chemicznej mimikrze (mamy już trzeci rodzaj mimikry) nie jest przez pszczoły zazwyczaj atakowana. Zdarza się jednak, że pszczoły rozpoznają dużo większego intruza, podkradającego miód i zamurowują kitem pszczelim tego złodzieja (za duża, żeby po prostu wyrzucić z ula) – zmierzchnica ginie unieruchomiona i uduszona. Zdziwiony pszczelarz może taką "mumię" w swoim ulu spotkać.
Zmierzchnica nie oblatuje kwiatów by spijać nektar. Spija oskołę spływającą z drzew. Oskoła to staropolska nazwa soku brzozowego o słodkawym smaku. Napój ten o leczniczych właściwościach stosowany na obszarze całej Słowiańszczyzny jako eliksir zdrowia i urody.
Zmierzchnica jest gatunkiem ciepłolubnym. Jej naturalny obszar występowania znajduje się głównie w Afryce oraz Azji Mniejszej. Spotkać ją można w południowej Europie, w basenie Morza Śródziemnego. Motyl ten migruje w dużej liczbie na teren Europy aż po koło podbiegunowe. Potrafi przemierzać w locie tysiące kilometrów, a fruwa dość szybko (jak na motyla). Już dawniej zaobserwowano, że w zależności od temperatury (głównie w czasie przepoczwarczenia) pojawiają się różne ubarwienie u motyli (różnych gatunków). Podobnie jest i u zmierzchnicy – europejskie populacje różnią się więc ubarwieniem w poszczególnych latach (zmienność temperatur w okresie wegetacyjnym). To gratka dla entomologów-kolekcjonerów. Oczywiście dokumentować można fotograficznie, co jest sposobem bardziej przyjaznym dla przyrody niż dawniejsze nabijanie na szpileczkę i zasuszanie.
W sprzyjających warunkach pogodowych, gdy lato jest ciepłe i długie, nawet w Europie gąsienice kończą cykl rozwojowy ale nowe pokolenie motyla migruje z końcem lata na południe. Mróz dla nich jest zabójczy. U nas gąsienice zmierzchnicy żerują na zielonych częściami roślin rodzin z psiankowatych, np. ziemniaka, pomidora, psiance słodkogórz oraz na bieluniu, dyni czy pokrzyku wilczej jagodzie. Zjadają także rośliny z rodzin werbenowatych i oliwkowatych. Same zaś atakowane są przez parazytoidy takie jak gąsieniczniki (Ichneumonidae) i rączycowate (Tachinidae).
Zmienność ubarwienia obserwowana jest nie tylko u osobników dorosłych ale i u gąsienic. Spotkać można osobniki zielonożółte z pasami ciemnoniebieskimi, a nawet czarnymi. Inne są z szarobrązowymi pasami, składającymi się z jaśniejszych i ciemniejszych kropek. Na końcu odwłoka gąsienica ma charakterystyczny wyrostek w kształcie wygiętego rogu, przypominającego literę „S”. Mimo dużych rozmiarów oraz żarłoczności zmierzchnica nie jest u nas uważana za szkodnika. A to dlatego, że rzadko występuje i zazwyczaj pojedynczo.
Przed przepoczwarczeniem gąsienice zakopują się do 25 cm pod ziemię i tworzą ziemne kolebki poczwarkowe o jajowatym kształcie, wykonane z ziaren piasku i cząstek gleby, zlepionej wydzielinami. Przeobrażenie trwa około 30-45 dni i odbywa się pod koniec lata. Poczwarka jest bardzo duża, w kolorze ciemnobrązowym i z połyskiem. Można je spotkać w czasie jesiennej orki po uprawie ziemniaków. Teraz, gdy orka odbywa się za pomocą ciągników, raczej trudno taką poczwarkę zauważyć. Dawniej, gdy rolnik szedł za pługiem, ciągniętym przez konia, widział co w bruździe się znajduje. Miał więc szansę zobaczyć tę dużą i niezwykłą poczwarkę.
Zmierzchnica trupia główka jest gatunkiem południowym, dawniej rzadko do nas zalatującym ale obecnie widywanym nawet w północnej Polsce (i tu się rozwija) – co jest znakiem ocieplającego się klimatu. A przy okazji może jest zwiastunem złych konsekwencji ocieplającego się klimatu za sprawą działań samego człowieka (emisja gazów cieplarnianych). Jest więc jak zwiastun kłopotów
To z czego słynie leśnictwo Polanki - stanowiska języcznika zwyczajnego (Phyllitis scolopendrium). Maj to czas, kiedy ta piękna, zimozielona paroć rozwija nowe liście.
Fot. Marcin Scelina
#las #Bieszczady #języcznik #Phyllitis #botanika
Fot. Marcin Scelina
#las #Bieszczady #języcznik #Phyllitis #botanika
Nadleśnictwo Baligród, Lasy Państwowe
·
W skalistych lasach leśnictwa Polanki, gdzie rumowiska skalne osuwisk porastają różą alpejską, porzeczką alpejską, wiciokrzewem czarnym i agrestem.
Fot. Marcin Scelina
#las #Bieszczady #botanika #róża #porzeczka #wiciokrzew #agrest #Polanki
·
W skalistych lasach leśnictwa Polanki, gdzie rumowiska skalne osuwisk porastają różą alpejską, porzeczką alpejską, wiciokrzewem czarnym i agrestem.
Fot. Marcin Scelina
#las #Bieszczady #botanika #róża #porzeczka #wiciokrzew #agrest #Polanki
Piękny stwór w lesie szósta dziesięć czyli nastrosz topolowiec jako nocna moczytrąbka.
Na spacerze polnymi ścieżkami lub w lesie z samego rana, na przykład szósta dziesięć, jeśli uważnie się rozglądać to spotkać można różne dziwy przyrody. Uważne oko obserwatora dostrzega nie tylko rośliny ale poszczególne gatunki roślin zielnych, konkretnych drzew. A między nimi owady.
Dzisiaj rano pani Bożena Kraczkowska umieściła na swojej facebookowej tablicy dwa zdjęcia i zaopatrzyła pytaniem: "a cóż to za piękny stwór?". Umieć patrzeć, dostrzegać i zachwycać się to wielka sztuka. Jeśli tym zachwytem dzielimy się z innymi, to znacznie więcej osób dostrzega i poznaje rodzimą przyrodę.
Jest nas wielu a dzięki nowoczesnym środkom komunikacji tworzymy bardzo szerokie kręgi współpracy i wzajemnej edukacji. Kogo na samotnym spacerze zapytać o nazwę np. niezwykłego owada? Dzięki internetowi, zwłaszcza mobilnemu (w telefonie komórkowym), krąg potencjalnej konsultacji jest znacznie większy. Widzę coś niezwykłego, nieznanego? Robię zdjęcie, wrzucam gdzieś w media społecznościowe i niebawem wiem... że ten niezwykły stwór to nastrosz topolowiec, motyl nocny z grupy zawisaków. A przy okazji w tej wspólnej edukacji przyrodniczej uczestniczy znacznie więcej osób. Taki przyrodniczy crowd-learning - wzajemne uczenie się od siebie w grupie, nawet tej wirtualno-internetowej.
Na co dzień spotykamy różne owady. Najczęściej nie zwracamy na nie uwagi. Ale czasem zaskoczeni dzwonimy do gazety, radia czy telewizji z prośbą o identyfikację "potwora". Albo szukamy w internecie zdjęcia i wyjaśnienia, czy stwór, którego zobaczyliśmy jest groźny, czy może wyjątkowy i niezwykły. Czasem na przykład mamy wrażenie, że w Olsztynie są kolibry albo że ćmy piszczą.
Kilka lat temu (2014 r.) zadzwoniła z olsztyńskiej telewizji pani redaktor Natalia Karapuda i powiedziała, że ma jakiegoś dziwnego owadomotyla. Czyli coś podobnego do motyla ale jakoś tak dziwnego, że nie bardzo wiadomo czy to motyl czy inny owad (dodam, że motyle to owady). Stwora przyniosła jakaś słuchaczka z Dywit czy Dajtek. Przez telefon nie udało się zidentyfikować rzeczonego owadomotyla. Lepiej było już po otrzymanym zdjęciu oraz przy bezpośrednich oględzinach. To był nastrosz topolowiec. W naturalnej pozycji ten nocny motyl ma nietypowo ułożone skrzydła, tak jakby był nastroszony. Chyba stąd jego nazwa – nastrosz.
Nastrosz topolowiec (Laothope populi) należy do motyli nocnych z rodziny zawisaków. Niektóre spijają nektar w locie, co przypomina zachowanie kolibrów (zobacz także opowieść o bujance). Zawisaki to duże motyle, więc o wrażenie, że w Olsztynie widziano kolibra, nie trudno (znajoma kiedyś podekscytowana pytała się czy w Olsztynie można spotkać te egzotyczne ptaki, bo wydawało się jej, że właśnie coś takiego widziała w ogródku).
Nastrosz topolowiec w swej larwalnej młodości jest roślinożercą, gąsienice żerują na liściach topoli, rzadziej na liściach wierzb. Dorosłe motyle spotkać można od początku maja po początku sierpnia w całej Polsce. Ale to gatunek nocny, więc za dnia nie jest aktywny. W nocy jest bezpieczniej bo nie ma polujących owadożernych ptaków. Nastrosz - jak na motyla przystało - aparat gębowy ma w kształcie rozwijanej trąbki. Spija nektar z kwiatów. Można by więc go nazwać nocnym moczytrąbką (bo przecież motyl mordy nie ma - czasem o ludziach mówimy "moczymorda").
Dorosły owad jest włochaty - to wyciszająca powłoka, mająca za zadanie bycie "niewidzialnym" dla nietoperzy (to one polują na owady w nocy).
Skoro o nocnych motylach jest mowa, to warto wspomnieć i to, że czasem usłyszeć możemy pisk ćmy. Ryby i motyle głosu nie mają? Zazwyczaj, ale w przyrodzie są wyjątki. Motyle mają trąbki i za ich pomocą spijają nektar z kwiatów, czasem różne płyny z uszkodzonych drzew, gnijących i fermentujących owoców a nawet odchodów zwierząt. Ale zmierzchnica trupa główka za pomocą swojej trąbki potrafi wydawać dźwięk – w momencie zaniepokojenia piszczy, a głos jej podobny jest do głosu nietoperzy. Trupia główka, czyli ćma co dźwięki wydaje. Trąbka służy jej do trąbienia a nie tylko wysysania płynów.
Zmierzchnica trupia główka zwana także zmorą trupią-głową (Acherontia atropos) to jeden z największych motyli nocnych - rozpiętość skrzydeł dochodzi do 10–14 cm, gąsienice mierzą do 13 cm. Waży do 10 gramów. Zaiste duża. Ale nazwę swoją wzięła od wzoru na grzbiecie, do złudzenia przypominającego czaszkę człowieka. U nas pojawia się rzadko (choć ostatnio coraz częsciej). Jej ojczyzną jest południowa Europa i Afryka. Czasem do nas zalatuje wiosną i wczesnym latem. Składa jaja na liściach ziemniaka, pomidora, bielunia lub pokrzyku (same trujące rośliny, co jej mroczność tylko podkreśla). Jesienią mogą pojawić się dorosłe osobniki drugiego pokolenia. Ale nie zostają u nas tylko lecą na południe, wracają do siebie. Co nie jest takie rzadkie u naszych motyli. Bo nie tylko ptaki na zimę od nas odlatują.
Zmierzchnica trupia główka byłaby jeszcze bardziej medialna od nastrosza topolowca. Mroczność i tajemniczość w niej wielka. Co nawet w łacińskiej nazwie jest zawarte. A telewizja lubi sensacje, zbrodnie i nieszczęścia. Więc jak zobaczycie gdzieś zmierzchnicę – to dzwońcie do lokalnych dziennikarzy. Albo jeszcze lepiej - zróbcie zdjęcie i prześlijcie i umieśćcie w mediach społecznościowych..
Tekst z 2014 roku: http://gazetaolsztynska.pl/profil/StCzachorowski/3258,Owadomotyl-czyli-nastrosz-topolowiec-jako-nocna-moczytrabka.html
Show more
Na spacerze polnymi ścieżkami lub w lesie z samego rana, na przykład szósta dziesięć, jeśli uważnie się rozglądać to spotkać można różne dziwy przyrody. Uważne oko obserwatora dostrzega nie tylko rośliny ale poszczególne gatunki roślin zielnych, konkretnych drzew. A między nimi owady.
Dzisiaj rano pani Bożena Kraczkowska umieściła na swojej facebookowej tablicy dwa zdjęcia i zaopatrzyła pytaniem: "a cóż to za piękny stwór?". Umieć patrzeć, dostrzegać i zachwycać się to wielka sztuka. Jeśli tym zachwytem dzielimy się z innymi, to znacznie więcej osób dostrzega i poznaje rodzimą przyrodę.
Jest nas wielu a dzięki nowoczesnym środkom komunikacji tworzymy bardzo szerokie kręgi współpracy i wzajemnej edukacji. Kogo na samotnym spacerze zapytać o nazwę np. niezwykłego owada? Dzięki internetowi, zwłaszcza mobilnemu (w telefonie komórkowym), krąg potencjalnej konsultacji jest znacznie większy. Widzę coś niezwykłego, nieznanego? Robię zdjęcie, wrzucam gdzieś w media społecznościowe i niebawem wiem... że ten niezwykły stwór to nastrosz topolowiec, motyl nocny z grupy zawisaków. A przy okazji w tej wspólnej edukacji przyrodniczej uczestniczy znacznie więcej osób. Taki przyrodniczy crowd-learning - wzajemne uczenie się od siebie w grupie, nawet tej wirtualno-internetowej.
Na co dzień spotykamy różne owady. Najczęściej nie zwracamy na nie uwagi. Ale czasem zaskoczeni dzwonimy do gazety, radia czy telewizji z prośbą o identyfikację "potwora". Albo szukamy w internecie zdjęcia i wyjaśnienia, czy stwór, którego zobaczyliśmy jest groźny, czy może wyjątkowy i niezwykły. Czasem na przykład mamy wrażenie, że w Olsztynie są kolibry albo że ćmy piszczą.
Kilka lat temu (2014 r.) zadzwoniła z olsztyńskiej telewizji pani redaktor Natalia Karapuda i powiedziała, że ma jakiegoś dziwnego owadomotyla. Czyli coś podobnego do motyla ale jakoś tak dziwnego, że nie bardzo wiadomo czy to motyl czy inny owad (dodam, że motyle to owady). Stwora przyniosła jakaś słuchaczka z Dywit czy Dajtek. Przez telefon nie udało się zidentyfikować rzeczonego owadomotyla. Lepiej było już po otrzymanym zdjęciu oraz przy bezpośrednich oględzinach. To był nastrosz topolowiec. W naturalnej pozycji ten nocny motyl ma nietypowo ułożone skrzydła, tak jakby był nastroszony. Chyba stąd jego nazwa – nastrosz.
Nastrosz topolowiec (Laothope populi) należy do motyli nocnych z rodziny zawisaków. Niektóre spijają nektar w locie, co przypomina zachowanie kolibrów (zobacz także opowieść o bujance). Zawisaki to duże motyle, więc o wrażenie, że w Olsztynie widziano kolibra, nie trudno (znajoma kiedyś podekscytowana pytała się czy w Olsztynie można spotkać te egzotyczne ptaki, bo wydawało się jej, że właśnie coś takiego widziała w ogródku).
Nastrosz topolowiec w swej larwalnej młodości jest roślinożercą, gąsienice żerują na liściach topoli, rzadziej na liściach wierzb. Dorosłe motyle spotkać można od początku maja po początku sierpnia w całej Polsce. Ale to gatunek nocny, więc za dnia nie jest aktywny. W nocy jest bezpieczniej bo nie ma polujących owadożernych ptaków. Nastrosz - jak na motyla przystało - aparat gębowy ma w kształcie rozwijanej trąbki. Spija nektar z kwiatów. Można by więc go nazwać nocnym moczytrąbką (bo przecież motyl mordy nie ma - czasem o ludziach mówimy "moczymorda").
Dorosły owad jest włochaty - to wyciszająca powłoka, mająca za zadanie bycie "niewidzialnym" dla nietoperzy (to one polują na owady w nocy).
Skoro o nocnych motylach jest mowa, to warto wspomnieć i to, że czasem usłyszeć możemy pisk ćmy. Ryby i motyle głosu nie mają? Zazwyczaj, ale w przyrodzie są wyjątki. Motyle mają trąbki i za ich pomocą spijają nektar z kwiatów, czasem różne płyny z uszkodzonych drzew, gnijących i fermentujących owoców a nawet odchodów zwierząt. Ale zmierzchnica trupa główka za pomocą swojej trąbki potrafi wydawać dźwięk – w momencie zaniepokojenia piszczy, a głos jej podobny jest do głosu nietoperzy. Trupia główka, czyli ćma co dźwięki wydaje. Trąbka służy jej do trąbienia a nie tylko wysysania płynów.
Zmierzchnica trupia główka zwana także zmorą trupią-głową (Acherontia atropos) to jeden z największych motyli nocnych - rozpiętość skrzydeł dochodzi do 10–14 cm, gąsienice mierzą do 13 cm. Waży do 10 gramów. Zaiste duża. Ale nazwę swoją wzięła od wzoru na grzbiecie, do złudzenia przypominającego czaszkę człowieka. U nas pojawia się rzadko (choć ostatnio coraz częsciej). Jej ojczyzną jest południowa Europa i Afryka. Czasem do nas zalatuje wiosną i wczesnym latem. Składa jaja na liściach ziemniaka, pomidora, bielunia lub pokrzyku (same trujące rośliny, co jej mroczność tylko podkreśla). Jesienią mogą pojawić się dorosłe osobniki drugiego pokolenia. Ale nie zostają u nas tylko lecą na południe, wracają do siebie. Co nie jest takie rzadkie u naszych motyli. Bo nie tylko ptaki na zimę od nas odlatują.
Zmierzchnica trupia główka byłaby jeszcze bardziej medialna od nastrosza topolowca. Mroczność i tajemniczość w niej wielka. Co nawet w łacińskiej nazwie jest zawarte. A telewizja lubi sensacje, zbrodnie i nieszczęścia. Więc jak zobaczycie gdzieś zmierzchnicę – to dzwońcie do lokalnych dziennikarzy. Albo jeszcze lepiej - zróbcie zdjęcie i prześlijcie i umieśćcie w mediach społecznościowych..
Tekst z 2014 roku: http://gazetaolsztynska.pl/profil/StCzachorowski/3258,Owadomotyl-czyli-nastrosz-topolowiec-jako-nocna-moczytrabka.html
W ciepłych grądach nad Sinką i Sanem możemy teraz znaleźć kwitnące miodowniki melissowate.
Miodownik melisowaty (Melittis melissophyllum) Fot. Marcin Scelina
#las #Bieszczady #flora #rośliny #botanika #miodownik #Melittis
Miodownik melisowaty (Melittis melissophyllum) Fot. Marcin Scelina
#las #Bieszczady #flora #rośliny #botanika #miodownik #Melittis