Jakieś dwa miesiące temu siedziałam u rodziców na wsi pod lasem, piliśmy kawę i nagle coś uderzyło w szybę drzwi tarasu. Chociaż uderzyło to mocne słowo bo wszyscy oprócz mnie myśleli że to liść. A moje wrażliwe na ptaki oko wyłapało, że to skrzydlaty. Wyszłam na taras i zajrzałam za kosz dla psa gdzie wśród suchych nawianych liści leżał oszołomiony mysikrólik. Jakie to maleństwo, kruche i delikatne. Wzięłam go delikatnie w dłonie, zasłoniłam, ogrzałam. Nie wiedziałam czy przeżyje, uderzenie wydawało się słabe, ale ptaszyna maleńka.
Pierwsza zasadza to 3xC - Cicho, Ciemno, Ciepło. Trzymałam malucha przez dobre siedem/10 minut w dłoniach i czułam jak zaczyna się ruszać. Wyszłam z nim pod las i na dłoniach pozwoliłam mu ochłonąć i zebrać siły do odlotu, bo widać że oszołomienie minęło i nic poza tym mu nie dolegało. Jak widzicie na zdjęciach z moich dłoni przefrunął na gałązkę leszczyny, dał jeszcze sobie zrobić zdjęcie telefonem i poleciał w las.
A gdyby ktoś pytał czemu w ogóle go ruszyłam zamiast pozwolić mu dojść do siebie tam gdzie spadł, to dla tego że rodzice mają i psa i kota i oba były na tarasie.
Pozdrawiam.
Show more
Pierwsza zasadza to 3xC - Cicho, Ciemno, Ciepło. Trzymałam malucha przez dobre siedem/10 minut w dłoniach i czułam jak zaczyna się ruszać. Wyszłam z nim pod las i na dłoniach pozwoliłam mu ochłonąć i zebrać siły do odlotu, bo widać że oszołomienie minęło i nic poza tym mu nie dolegało. Jak widzicie na zdjęciach z moich dłoni przefrunął na gałązkę leszczyny, dał jeszcze sobie zrobić zdjęcie telefonem i poleciał w las.
A gdyby ktoś pytał czemu w ogóle go ruszyłam zamiast pozwolić mu dojść do siebie tam gdzie spadł, to dla tego że rodzice mają i psa i kota i oba były na tarasie.
Pozdrawiam.